Kredyt czy wynajem - dyskusja

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, fieldy, piotrcies, maestro, Cris7

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 9071
Rejestracja: ndz 10.04.2005 11:26
Reputacja: 698
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: futbolowa » śr 21.03.2018 23:41

Slim91 pisze:Source of the post jednak rata kredytu zostaje taka sama(myle się?)
Rata przy kredycie o zmiennym oprocentowaniu może się znacznie zmienić.

Z drugiej strony - można też wziąć kredyt z ratami malejącymi, co też jest jakąś opcją.

Slim91 pisze:Source of the post To jest na boku miasta.

Ładne miejsce :)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 14431
Rejestracja: ndz 30.04.2006 19:06
Reputacja: 820
Lokalizacja: Poznań

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: Kluchman » czw 22.03.2018 0:00

W Polsce problemem jest bardzo słabo rozwinięty rynek mieszkań na wynajem. Takich mieszkań po prostu brakuje, a jak już są w dużej ilości, to w większości pokoje dla studentów (duże miasta). Deweloperzy nie budują na wynajem i konkurencja jest mała, co powoduje absurdalne ceny. Bardzo nad tym ubolewam.

Niestety jak porównać ceny mieszkań na sprzedaż, to te ceny również są bardzo wysokie. Uwzględniając relację ceny metra kwadratowego do dochodów przeciętnego obywatela prawdopodobnie jedne z najwyższych w Europie. Programy typu Mieszkanie dla Młodych tylko w spotach polityków wyglądają na pomoc mieszkańcom. W praktyce takie programy nakręcają spiralę kredytową (służą bankom) i przyczyniają się do jeszcze większego wzrostu cen (służą deweloperom).

Powyższe wynika też z mentalności, bo Polacy lubią myśleć, że mają "swoje". Wzięcie wieloletniego kredytu to przyjęty normalny ruch zaraz po wzięciu ślubu i tuż po albo tuż przed zmajstrowaniem dzidziusia. Tak jak można przeczytać również w powyższej dyskusji, wiele osób nawet nie wyobraża sobie innego rozwiązania niż kredyt na 25-30 lat.

Ja jak już kiedyś wspominałem nie zdecydowałbym się na kredyt na okres dłuższy niż 10 lat, a jeśli na takowy mnie nie stać, to nie biorę go wcale. Z wielu powodów:
- Zwyczajnie nie lubię mieć zobowiązań, a tym bardziej zobowiązań długoterminowych. Kredyt to zbędny stres z dużym wpływem na codzienne życie i na decyzje w karierze zawodowej, a moje moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze.
- Kredyt długoterminowy jest po prostu drogi. Oczywiście w razie problemów można mieszkania stracić i jeszcze zostać z długiem, a ubezpieczenie to też dodatkowe koszty (w sumie spłacasz cenę mieszkania dwa razy i najlepiej na tym wychodzi bank oraz ubezpieczyciel).
- Kredyty w złotych i przy stałym oprocentowaniu są jeszcze droższe (praktycznie nieopłacalne). Stąd mamy frankowiczów nabitych w butelkę. Stąd też miażdżąca większość kredytów to kredyty ze zmiennym oprocentowaniem (i pewnie często ze spłacaniem w pierwszej kolejności odsetek). Znaczy to tylko tyle, że twoja rata może bardzo wzrosnąć w zależności od sytuacji gospodarczej (i to akurat nie wtedy, gdy wszystkim się powodzi). W okresie kilkudziesięciu lat nic tu nie jest przewidywalne.
- Deweloperzy i tak budują mieszkania z "kartonu". Poza ścianami nośnymi jakość i wytrzymałość wykorzystywanych materiałów często jest po prostu niska. Nie jestem specjalistą, ale trwałość tych budynków jest na pewno dużo niższa niż nawet bloków z "wielkiej płyty". Jaka będzie wartośc tego spłacanego całe życie mieszkania za 30 lat? Nie sposób przewidzieć.
- Zakup mieszkania w bloku (w mieście takie zdecydowanie przeważają) to w sumie żadna atrakcja. Już tak mieszkałem przez 17 lat i nigdy się na to nie zdecyduję w mieszkaniu, które miałbym kupić. Wpływ na sąsiadów jest niewielki, a zawsze znajdzie się ktoś z hałaśliwymi dziećmi, pieskiem, skłonnością do imprezowania, albo majsterkowicz z wiertarką.
- Przy chęci przeprowadzki kredyt to zawsze problem. Trzeba znaleźć kupca, trzeba się dogadywać z bankiem itd. Elastyczność wydaje mi się czymś wartościowym. Obecnie z tego nie korzystam, ale kiedyś kto wie. Zmiana dzielnicy/miasta/kraju jest dużo łatwiejsza bez kredytów.
- W związku z tym, że jak niektórzy z was wiedzą, nie planuję mieć w swoim życiu dzieci, nie mam żadnej presji na "stabilizację", czy tam bardziej "pozostawianie spadku". Zresztą biorąc pod uwagę, że emerytury są niewielkie, a przy obecnym systemie, gdy ja będę w "wieku emerytalnym", nie będzie ich wcale, trudno się dziwić, że rozwija się rynek tak zwanych odwróconych hipotek, gdzie bank i tak przejmuje te mieszkania za śmieszne pieniądze.
- Być może długoterminowo kredyt jest tańszy niż wynajem (wyłączając powyższe aspekty), ale też wymaga jednorazowego dużego wkładu, a więc często zamrożenia, czy jak kto woli "zainwestowania" (ja trochę inaczej rozumiem to słowo) całych lub większości posiadanych oszczędności. Ja wolę zachowywać większą płynność w portfelu. Innej opcji nie ma sensu rozpatrywać, bo bez wkładu własnego kredyt jest droższy niż wynajem.
- Decydując się na zakup mieszkania musisz dodatkowo liczyć, że przynajmniej dwa razy dołożysz niemałą kwotę na remont.
Ostatnio zmieniony czw 22.03.2018 0:15 przez Kluchman, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
DDK
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6952
Rejestracja: pn 09.01.2012 0:01
Reputacja: 1047

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: DDK » czw 22.03.2018 0:05

futbolowa pisze:Source of the post Ale te dwa pokoje to mają po 50 metrów? Trochę słabo to wygląda. Gdybym miała ładować się w kredyt, to raczej wolałabym mieszkanie z lepszą perspektywą - np. że dzieci nie będą się gnieździć. Chyba że takowych się nie ma i nie planuje, to inna sprawa.


Dlaczego po 50m? Że za małe mieszkanie? W Krakowie ceny mieszkań na obrzezach miastach zaczynają się od 5tys/m, a w fajnych miejscach od 6/7tys, więc jakbyś chciała mieszkanie 70m to trzeba liczyć z umeblowaniem pewnie z 350-400tys, a takiego kredytu nikt mu nie da.

Slim91 pisze:Source of the post Ja planuje wziąć mieszkanie na Złocieniu w Krakowie(co o tym myślą krakusy?) które obecnie kosztuje niewiele ponad 185k, a mam obecnie 95k własnego. Mieszkanie dwupokojowe. Salon z aneksem kuchennym(które da się podzielić na kuchnie oraz pokój) oraz pokój. Więcej nie potrzebuje.


Chyba jedno z osiedli w Krakowie, które znam najmniej więc Ci nie pomogę.

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 9071
Rejestracja: ndz 10.04.2005 11:26
Reputacja: 698
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: futbolowa » czw 22.03.2018 0:09

DDK pisze:
futbolowa pisze:Source of the post Ale te dwa pokoje to mają po 50 metrów? Trochę słabo to wygląda. Gdybym miała ładować się w kredyt, to raczej wolałabym mieszkanie z lepszą perspektywą - np. że dzieci nie będą się gnieździć. Chyba że takowych się nie ma i nie planuje, to inna sprawa.


Dlaczego po 50m? Że za małe mieszkanie? W Krakowie ceny mieszkań na obrzezach miastach zaczynają się od 5tys/m, a w fajnych miejscach od 6/7tys, więc jakbyś chciała mieszkanie 70m to trzeba liczyć z umeblowaniem pewnie z 350-400tys, a takiego kredytu nikt mu nie da.

Slim91 pisze:Source of the post Ja planuje wziąć mieszkanie na Złocieniu w Krakowie(co o tym myślą krakusy?) które obecnie kosztuje niewiele ponad 185k, a mam obecnie 95k własnego. Mieszkanie dwupokojowe. Salon z aneksem kuchennym(które da się podzielić na kuchnie oraz pokój) oraz pokój. Więcej nie potrzebuje.


Chyba jedno z osiedli w Krakowie, które znam najmniej więc Ci nie pomogę.
Chodziło mi o kwestię dwóch pokoi. No, ale ja kalkuluję z dziećmi, więc jeśli mam kupować coś na lata, to zdecydowanie z uwzględnieniem tego, żeby nie mieszkać na kupie.

Awatar użytkownika
Keres
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4550
Rejestracja: sob 03.05.2008 19:32
Reputacja: 538
Lokalizacja: Niezlokalizowany

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: Keres » czw 22.03.2018 0:29


Ale Ty liczysz, że trzeba wydać jeszcze ze 100k zł na wykończenie, prawda?

Nie rozumiem ciśnięcia futbolowej za prawie każde słowo tu napisane. :badziewie: Przecież ona pisze tylko o swojej perspektywie, a nie urządza każdemu życia.

Kluchman pisze:Source of the post Zwyczajnie nie lubię mieć zobowiązań, a tym bardziej zobowiązań długoterminowych. Kredyt to zbędny stres z dużym wpływem na codzienne życie i na decyzje w karierze zawodowej, a moje moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze.

No jakbym o sobie czytał. :beer:
Obrazek
"Kiedy oglądam Barcelonę, widzę sztukę." - Arsene Wenger.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 31348
Rejestracja: wt 08.03.2005 11:33
Reputacja: 2060
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: cloner » czw 22.03.2018 1:21

futbolowa pisze:Source of the post Bzdurne wyliczenie. Gdybym musiała płacić aż tyle, wybrałabym mieszkanie np. na innej dzielnicy.

Zatem dalej się ciesz, że wygrałaś życie na loterii mając mieszkanie za pół darmo i oszczędzaj ile się da.
Obrazek

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 9071
Rejestracja: ndz 10.04.2005 11:26
Reputacja: 698
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: futbolowa » czw 22.03.2018 1:37

cloner pisze:
futbolowa pisze:Source of the post Bzdurne wyliczenie. Gdybym musiała płacić aż tyle, wybrałabym mieszkanie np. na innej dzielnicy.

Zatem dalej się ciesz, że wygrałaś życie na loterii mając mieszkanie za pół darmo i oszczędzaj ile się da.
Jasne, wygrałam życie :D Ludzie dostają domy po dziadkach albo mieszkania od rodziców, a ja mam tak potwornie dobrze, bo płacę za wynajem mniej niż Ty :D Każda z moich przyjaciółek ma dużo lepszą sytuację - jedna z mieszkaniem po teściach, druga z mieszkaniem po dziadku, trzecia z domem babci męża. Nie pracują, spędzają sobie czas, jak chcą i nie muszą się martwić o kredyty.

Ja muszę myśleć o tym, że w każdej chwili będę musiała zwolnić mieszkanie i podziać się gdzieś z dzieckiem, psem i 1,5k książek. Cieszę się jednak tym, co mam, robię swoje, ciężko pracuję i nikomu nie mówię, że wygrał życie, bo za coś płaci mniej. I nie będę przepraszać nikogo za to, że przyjaciele moich rodziców byli tak mili, że pozwolili nam u siebie mieszkać bez zdzierania z nas pieniędzy.

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 9071
Rejestracja: ndz 10.04.2005 11:26
Reputacja: 698
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: futbolowa » czw 22.03.2018 9:15

janop pisze:Source of the post Raczej 500 tysięcy jeśli nie więcej, bo zwykle musisz jeszcze 20-25 dołożyć za garaż.

Bardzo wysokie ceny, ale wiadomo, to zależy od miasta. Na moim osiedlu trzy pokoje z kuchnią kosztują ok. 180k. Nowymi nigdy się nie interesowałam, więc nie wiem nawet, ile to może wynosić.

Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11429
Rejestracja: pn 28.06.2004 15:17
Reputacja: 2236

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: Rojiblanco » czw 22.03.2018 9:47

Keres pisze:Source of the post Nie rozumiem ciśnięcia futbolowej za prawie każde słowo tu napisane. Przecież ona pisze tylko o swojej perspektywie, a nie urządza każdemu życia.

Ciśniemy jej, bo nas nie słucha i nie chce iść po kredyt.

Kluchman pisze:Source of the post - Kredyt długoterminowy jest po prostu drogi. Oczywiście w razie problemów można mieszkania stracić i jeszcze zostać z długiem, a ubezpieczenie to też dodatkowe koszty (w sumie spłacasz cenę mieszkania dwa razy i najlepiej na tym wychodzi bank oraz ubezpieczyciel).

Na tym polega cała idea brania kredytu, nikt przecież nie przyjdzie z walizką pieniędzy i nie powie "hej, masz tu hajs, kup sobie mieszkanie i oddaj kiedy będziesz miał". Biorąc kredyt, nawet, gdy masz plan B, to i tak podejmujesz duże ryzyko. Każda inwestycja jest obarczona ryzykiem.

Kluchman pisze:Source of the post - Deweloperzy i tak budują mieszkania z "kartonu". Poza ścianami nośnymi jakość i wytrzymałość wykorzystywanych materiałów często jest po prostu niska. Nie jestem specjalistą, ale trwałość tych budynków jest na pewno dużo niższa niż nawet bloków z "wielkiej płyty". Jaka będzie wartośc tego spłacanego całe życie mieszkania za 30 lat? Nie sposób przewidzieć.

Piszesz, jakby cegły robiono z papieru. Bez przesady. Gwarantuję Ci, że choćbyś budował mając za sobą sztab specjalistów, to i tak zawsze coś wyjdzie nie tak, jak trzeba. A w rozrachunku końcowym, zawsze lepiej mieszkać w nowym bloku, bez dziur dla szczurów, karaluchów - przy rurach i kanalizacji. Bez zsypu w bloku. Bez krzywych ścian czy podłóg, bo się płyty w latach 70tych źle spasowały. Pogadaj z pierwszym lepszym glazurnikiem, czy woli kłaść płytki w starym bloku, czy w nowym. Nie wspominam już o doprowadzaniu do nowych budynków nowych mediów, garażu pod mieszkaniem, czy innych udogodnień.

Kluchman pisze:Source of the post - Zakup mieszkania w bloku (w mieście takie zdecydowanie przeważają) to w sumie żadna atrakcja. Już tak mieszkałem przez 17 lat i nigdy się na to nie zdecyduję w mieszkaniu, które miałbym kupić. Wpływ na sąsiadów jest niewielki, a zawsze znajdzie się ktoś z hałaśliwymi dziećmi, pieskiem, skłonnością do imprezowania, albo majsterkowicz z wiertarką.

Na wsi, nawet na odludziu, możesz trafić jakiegoś psychola, który będzie miał obok Ciebie działkę i będzie Ci notorycznie nawoził ją obornikiem, albo jakąś fermę drobiu, czy ośrodek dla uchodźców. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

Kluchman pisze:Source of the post - Przy chęci przeprowadzki kredyt to zawsze problem. Trzeba znaleźć kupca, trzeba się dogadywać z bankiem itd. Elastyczność wydaje mi się czymś wartościowym. Obecnie z tego nie korzystam, ale kiedyś kto wie. Zmiana dzielnicy/miasta/kraju jest dużo łatwiejsza bez kredytów.

Tak się rozpędziłeś z tym marudzeniem, ze mam wrażenie, iż zaraz napiszesz "oddychanie jest problemem". No offence ;)

Kluchman pisze:Source of the post - W związku z tym, że jak niektórzy z was wiedzą, nie planuję mieć w swoim życiu dzieci, nie mam żadnej presji na "stabilizację", czy tam bardziej "pozostawianie spadku". Zresztą biorąc pod uwagę, że emerytury są niewielkie, a przy obecnym systemie, gdy ja będę w "wieku emerytalnym", nie będzie ich wcale, trudno się dziwić, że rozwija się rynek tak zwanych odwróconych hipotek, gdzie bank i tak przejmuje te mieszkania za śmieszne pieniądze.

Skoro masz takie plany, nie myślałeś, żeby sobie gdzieś wyjechać na jakąś wycieczkę, coś przeżyć lub zobaczyć?

Kluchman pisze:Source of the post - Decydując się na zakup mieszkania musisz dodatkowo liczyć, że przynajmniej dwa razy dołożysz niemałą kwotę na remont.

No tak, a wynajmując u kogoś, remontujesz/odnawiasz jemu mieszkanie, bo koniec końców jest to robione za "twoje" pieniądze.

Awatar użytkownika
venomiq
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1551
Rejestracja: pn 21.05.2007 19:00
Reputacja: 302
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: venomiq » czw 22.03.2018 10:51

futbolowa pisze:Source of the post
wloski pisze: Kolejny świetny argument, okazuje się, że spłacając "ten wieloletni" dług Twoje dziecko zostało "zabezpieczone" i będzie miało jakiś spadek, wynajmując mieszkanie może mieć tylko wspomnienia.

A może niech dziecko samo decyduje, czy chce mieć na głowie takie zobowiązanie? Ja np. bym nie chciała.


Nikt Ciebie i Twoich dzieci do żadnych zobowiązań zmusić nie może. Jeśli masz ochotę to możesz odrzucić całość spadku. Jeśli chcesz możesz przyjąć całość - z wszelkimi długami. Domyślną opcja jest jednak coś innego - przyjmujesz z tak zwanym dobrodziejstwem inwentarza. Długi tylko do wysokości spadku.
Jeśli wartość mieszkania jest większa niż dług - sprzedajesz i masz to co Ci zostaje. Jeśli mniejsza - sprzedajesz, oddajesz bankowi kwotę zarobioną i masz spokój.
Dirty mind

red85
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4345
Rejestracja: pn 14.04.2008 19:42
Reputacja: 176
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: red85 » czw 22.03.2018 11:08

Ale dyskusja :D

Ja też do niedawna nie wyobrażałem sobie dużego kredytu, na długi okres czasu. Mógłbym wciąż płacić duże pieniądze za wynajem (mieszkanie z drugą połówką u rodziców na dłuższą metę nie wchodzi w grę) mieszkania i "spokojnie" żyć przez kolejnych naście/dziesiąt lat na kilkudziesięciu metrach. Szału by nie było, ale byłby "spokój". Właśnie. Niektórzy lubią po prostu mieć spokój. Lubią nic nie zmieniać, lubią czasami nie wyjeżdżać ze swojego miasta, z kraju, bo zagranicami może być diabeł ;)

W każdym bądź razie...Wszystko zmieniło się w momencie kiedy zacząłem budować dom. Miałem całkiem niemałe oszczędności - w sam raz na start budowy. Wykończenie to jednak zupełnie inny temat dlatego trzeba było się zapożyczyć na 250 kafli. Termin? 30 lat. Mógłbym spokojnie brać na mniej, ale po zapoznaniu się z opiniami wielu ludzi...po co? Jak będzie tak jak teraz, to spokojnie będę po 3 latach nadpłacał. Kredyt wyjdzie mi bardzo podobnie ile teraz płacimy za wynajem (wraz z rachunkami) 35m2(!).

Kto nie ryzykuje nie pije szampana. Zresztą, na dobrą sprawę noga może się powinąć w każdym scenariuszu. Takie życie.

Na pewno natomiast nie pochodziłbym do dużego kredytu bez jakiejkolwiek poduszki bezpieczeństwa.

Awatar użytkownika
venomiq
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1551
Rejestracja: pn 21.05.2007 19:00
Reputacja: 302
Kontaktowanie:

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: venomiq » czw 22.03.2018 12:22

red85 pisze:Source of the post Kto nie ryzykuje nie pije szampana. Zresztą, na dobrą sprawę noga może się powinąć w każdym scenariuszu. Takie życie.

Penwie - dlatego podstawą jest minimalizacja ryzyka. A przede wszystkim minimalizacja tego jak bardzo zaboli czarny scenariusz. Z tym jest problem. Mam znajomych (i to niejednych), którzy wzięli kredyt na 25* lat i teraz wcale komfortu nie mają. Bo w razie większych niespodziewanych wydatków będą mieć gigantyczny problem. Zwłaszcza narzeczona mojego kolegi ze studiów niesamowicie panikuje.

Niemniej nie ma co zaklikać rzeczywistości. Wynajem pozostanie droższy od kupna w długim okresie czasu i to wyraźnie. Mówię jako osoba, która póki co sobie wynajmuje sama mieszkanie mimo że spokojnie na wzięcie kredytu mnie stać. Ale lubię mieć komfort psychiczny i czekam na odłożenie większej kwoty - tak aby po wzięciu kredytu nie bać się niczego. W razie większych problemów wolałbym mieć możliwość sprzedaży mieszkania, pozbycia się wszystkich długów i zostać z oszczędnościami pozwalającymi przeżyć jeszcze kilka miesięcy.
(inna sprawa, że w moim przypadku nie wykluczam, że w ciągu roku/dwóch wyjadę z miasta/kraju (a i kontynentu nie wykluczam), więc branie kredytu w takiej sytuacji to rzecz niekoniecznie odpowiednia.
Ale oszukiwać sam siebie nie zamierzam. Przyznaję, że wynajem w długim okresie czasu musi być droższy. Chyba że ktoś wczesniej kopnie w kalendarz, to co innego.

Wracając jeszcze do jednej kwestii. Ja przede wszystkim najbardziej nie rozumiem parcia na to aby kredyt brać możliwie szybko. Zwłaszcza patrząc po moich znajomych. Przykladowo 25 lat na karku, kredyt na 25 lat. Czyli spłacają w wieku 25-50 lat. Dla mnie sensowniej jest poczekać nawet kilka lat i spłacać kredyt mając 30-55 lat. Różnica jest tak naprawdę w tym czy spłacać będą mając 25-30 lat czy może mając 50-55.
A chyba łatwo jest ocenić w którym wieku kilkaset złotych mieisęcznie więcej to duża różnica oraz w którym okresie elastyczność jest cenniejsza, bo i o częstość zmian znacznie łatwiej.


*tak naprawdę nie wiem na ile dokladnie, ale nie na krótko.
Dirty mind

Slim91
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6747
Rejestracja: pt 13.04.2007 21:12
Reputacja: 192

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: Slim91 » pt 23.03.2018 2:25

Keres pisze:Source of the post Ale Ty liczysz, że trzeba wydać jeszcze ze 100k zł na wykończenie, prawda?

Możesz mi napisać jak wyliczyłeś, że wykończenie mieszkania 40m2 kosztuje 100k :?: Wg mnie dużo mniej. Najpierw wziąłbym się za wykończenie w stylu basic. Meble z Ikei itd.

Awatar użytkownika
emski
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1501
Rejestracja: czw 12.06.2014 21:30
Reputacja: 198

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: emski » pt 23.03.2018 8:04

100k to rzeczywiście dużo, jeśli nie chcesz lecieć grubo, ale za samo wykończenie trzeba liczyć co najmniej 1k za metr + kasa na urządzenie mieszkania.

Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11429
Rejestracja: pn 28.06.2004 15:17
Reputacja: 2236

Kredyt czy wynajem - dyskusja

Postautor: Rojiblanco » pt 23.03.2018 9:48

Slim91 pisze:Source of the post
Keres pisze:Source of the post Ale Ty liczysz, że trzeba wydać jeszcze ze 100k zł na wykończenie, prawda?

Możesz mi napisać jak wyliczyłeś, że wykończenie mieszkania 40m2 kosztuje 100k :?: Wg mnie dużo mniej. Najpierw wziąłbym się za wykończenie w stylu basic. Meble z Ikei itd.

Napisz co i po ile wyliczyłeś.


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości