Leicester City

Wszystko o piłce w Anglii - Zawodnicy, Kluby, Reprezentacja, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia związane z piłką.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, Cris7, fieldy, piotrcies, maestro

Awatar użytkownika
fieldy
One Arsene Wenger
One Arsene Wenger
Posty: 35787
Rejestracja: pn 11.04.2005 18:13
Reputacja: 1263

Leicester City

Postautor: fieldy » śr 17.08.2016 20:23

Mahrez z nowym kontraktem w Leicester

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7110
Rejestracja: wt 01.06.2004 10:04
Reputacja: 315

Leicester City

Postautor: kaczy » śr 17.08.2016 20:30

fieldy pisze:Source of the post Mahrez z nowym kontraktem w Leicester


Zapewne dał się namówić jeszcze na pół roku. I wcale nie musi to być dla niego złe rozwiązanie.

Awatar użytkownika
fieldy
One Arsene Wenger
One Arsene Wenger
Posty: 35787
Rejestracja: pn 11.04.2005 18:13
Reputacja: 1263

Leicester City

Postautor: fieldy » śr 17.08.2016 20:32

raczej "grał" na nowy, bajeczny kontrakt, tak samo jak Vardy. Kto wie, czy Mustafi za chwile też się nie będzie cieszył z nowej umowy :mrgreen:

Awatar użytkownika
guru
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7630
Rejestracja: wt 28.02.2006 19:12
Reputacja: 287

Leicester City

Postautor: guru » śr 17.08.2016 20:37

Albo wyląduje w Chelsea, a Lacazette zostanie w Lyonie.
Obrazek

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » sob 20.08.2016 20:31

Leicester City – Arsenal 0:0

przeciętne, momentami senne, widowisko, ale z ciekawą końcówką. Jego pierwsze minuty tego nie zapowiadały. Lisy bardzo szybko ruszyły do przodu i w ciągu 2. minut na poważnie zagroziły bramce rywala, aczkolwiek odbyło się bez celnego strzału. Na odpowiedź Kanonierów nie należało długo czekać, gdyż wykonali oni rzut wolny opodal pola karnego gospodarzy. Z upływem czasu tempo spotkania jednak spadało i takim pobudzającym na chwilę momentem był kolejny stały fragment gry w wykonaniu ekipy Wengera. Cazorla niebezpiecznie posłał piłkę w szesnastkę przyjezdnych, po której do interwencji zmuszony został Kasper Schmeichel. W drugiej połowie przez jej zdecydowaną część przy piłce częściej się utrzymywali zawodnicy Ranieriego. To oni starali się dyktować warunki rywalizacji, ale sytuacji podbramkowych jak na lekarstwo. Nawet wtedy, gdy w końcu Lisy doczekały się możliwości na zaskoczenie Čecha, to Vardy nie był w stanie posłać piłki w światło bramki i należało obejść się smakiem. Niby mieliśmy przejawy tego zeszłosezonowego Leicester, niemniej jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że większość graczy straciła na jakości i poza aktywnym uczestnictwem w grze, nie są w stanie zagrać tego, co w poprzedniej edycji Premier League. Mahrez udane zwody przeplata prostą stratą; Vardy'emu brakuje celności, Simpson jest strasznie niepewny i jakby nerwowy, a w środku pola sam Drinkwater wszystkiego nie wyczyści. Okazaki wiadomo. Nawet Morgan miewał przestoje, aczkolwiek jego wślizg przy strzale Walcotta, to na pewno interwencja meczu. Arsenal na dobre się przebudził, gdy na plac gry weszli Özil z Wilshere'm. Kanonierzy potrafili na dłużej przycisnąć przeciwnika, lecz wciąż brakowało wykończenia. W końcówce spotkania po drugiej stronie dobrej okazji doczekał się Mahrez, ale przegrał pojedynek z Čechem, uderzając na bliższy słupek. Clatterbung z kolei podtrzymał słabą formę arbitrów i nie podyktował rzutu karnego po faulu Bellerína na Musie. Reasumując, podział punktów i jak rok temu mieliśmy festiwal bramek pomiędzy tymi drużynami, tak teraz obarczono nas średnim poziomem widowiska.

Alexios
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 9
Rejestracja: pt 22.07.2016 18:54
Reputacja: 3
Kontaktowanie:

Leicester City

Postautor: Alexios » czw 25.08.2016 16:22

No to tylko Kante odszedł (albo aż).
Drinkwater dzisiaj podpisał kontrakt:
http://leicester-city.pl/kolejny-zawodn ... -kontrakt/
Fan Leicester City.
Obrazek
http://leicester-city.pl/

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7110
Rejestracja: wt 01.06.2004 10:04
Reputacja: 315

Leicester City

Postautor: kaczy » wt 30.08.2016 22:09

Rihad Mahrez, Jamie Vardy, Danny Drinkwater, Wes Morgan, Kasper Schmeichel czy Marcin Wasilewski. Do tej grupy dzisiaj dołączył Marc Albrighton, podpisując nowy 4-letni kontrakt.

A my wciąż czekamy na ligowy debiut Kapustki.

Sergek
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6869
Rejestracja: śr 07.07.2010 11:55
Reputacja: 283
Lokalizacja: Suwałki

Leicester City

Postautor: Sergek » ndz 11.09.2016 16:35

Przyznam szczerze, że zawiodło mnie wczoraj strasznie Leicester. Spodziewałem się po nich trochę więcej. Prócz standardowej akcji Drinkwater - Vardy polegającej na wykopaniu przez tego pierwszego piłki jak najdalej bez patrzenia do przodu nic innego do zaproponowania nie mieli.

Oczywiście jeszcze może być różnie. Rzecz jest taka, że im naprawdę mocno brakuje Kante w środku pola. Nie wiem co z Mendym (jeżeli grał w ogóle już, nie wiem), ale jeżeli oni chcą kontynuować grę tym swoim 4-4-2 to koniecznie muszą znaleźć kogoś, kto chociaż w jakimś stopniu będzie robił to co robił Francuz. Wczorajszy duet Drinkwater/Amartey to za mało i żaden z nich nie pokryje takiej samej powierzchni jaką pokrywał nowy nabytek Chelsea. W takiej konfiguracji grając 4-4-2 Lester zostawia zdecydowanie za dużo miejsca przeciwnikom i duet Huth&Morgan przeżywa wtedy ciężkie chwile.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » sob 24.09.2016 15:22

Manchester United – Leicester City 4:1

pierwsza połowa w wykonaniu Czerwonych Diabłów bajeczna. Wynik mógłby być wyższy i dla fanów tej drużyny, wielka szkoda, że Ibrahimović nie skorzystał z podania Pogby. Dla mnie to potencjalne trafienie byłoby ładniejsze niż np. gol Maty po zespołowej akcji. Zresztą w trakcie pierwszych trzech kwadransów Szwed miewał kilka takich momentów, gdy co jak co, ale w jego wykonaniu dane zagranie powinno być ciut lepsze. Rashford trafił do siatki Zielera, lecz do tego momentu prezentował się kiepsko. Błędy w przyjęciu, nie najlepszy drybling... Ostatecznie trafienie go ratuje, ale przez kilkanaście minut Anglik dawał podstawy do myślenia, że na tym etapie kariery pierwszy skład to jeszcze za dużo i należy w nim upatrywać jokera. Lisy natomiast miały krótki okres, gdy na dłużej zagościły w obrębie "szesnastki" De Gei. Była okazja Albrightona, który zamiast zagrywać płasko, po ziemi, to wymyślił sobie podanie górą, co ułatwiło pracę bramkarzowi United, a jednocześnie zaprzepaściło okazję na gola dobrze ustawionemu Vardy'emu. W tym przypadku mała reprymenda dla Valencii, który bardzo dobrze wszedł w to spotkanie i niczym prawdziwy skrzydłowy z powodzeniem przemierzał z piłką prawą stroną boiska, ale narodziny sytuacji podbramkowej dla mistrza Anglii to częściowo "zasługa" potknięcia Ekwadorczyka. Później niezłej okazji się doczekał Robert Huth, jednak potwierdziło się, że poza mocną główką, repertuar zagrań Niemca w ofensywie jest ograniczony. Po przerwie Ranieri zdjął z placu gry Vardy'ego oraz Mahreza, co w kontekście meczu Ligi Mistrzów, wydaje się właściwą, mądrą decyzją. Lisy na jakości w ofensywie nie ucierpiały, a wręcz przeciwnie, nabrały większej swobody w działaniu i pojawiło się kilka szans na zaskoczenie De Gei. Demarai Gray uderzył praktycznie nie do obrony (a wcześniej zbyt pasywnie względem niego poruszał się Lingard, na co Mourinho powinien zwrócić uwagę), zaś tuż po nim z dystansu próbował Fuchs (zablokowany) oraz King (prosto w bramkarza). Generalnie zmiany Ranieriego trafione. Schlupp, gdy zaprzestaje swojemu egoizmowi, potrafi być naprawdę pożytecznym zawodnikiem, zaś wspomniany już Gray, po raz kolejny poczęstował widzów precyzyjnym uderzeniem na dalszy słupek. Przy drugiej próbie jednak skutecznie interweniował De Gea. Manchester tej śmielszej grze przyjezdnych się odgrażał, aktywny był zwłaszcza Ibrahimović, który nie tylko samemu starał się wpisać na listę strzelców, ale i wielokrotnie brał się za rozgrywanie, czy to ze środka pola, czy biegając bliżej linii końcowej boiska. Myślę, że na upartego piąta bramka mogła paść, niemniej jednak nie ma co ukrywać, że mając wynik 4:0 do przerwy, Czerwone Diabły odrobinę spuściły z tonu, przez co w drugiej połowie lepsze wrażenie w ofensywie sprawiała pobudzona przeprowadzonymi zmianami drużyna z King Power Stadium. Ostatecznie trzy punkty dla zespołu Mourinho, który w efektownym stylu przerwał ostatnią krótką, ale rażącą, passę porażek w lidze.

Awatar użytkownika
Cement
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2022
Rejestracja: sob 25.02.2012 15:26
Reputacja: 258

Leicester City

Postautor: Cement » sob 10.12.2016 23:00

Lisy wyraźnie ograły dziś Manchester City, prezentując futbol podobny do tego z drugiej części ubiegłego sezonu - osłabieni brakiem kontuzjowanego Drinkwatera podopieczni Ranieriego nie grali efektownie, ale bezlitośnie wykorzystywali błędy i punktowali rywali. Oprócz pierwszych kilkunastu minut, kiedy to Leicester mógł zdobyć więcej goli (po bramkach Vardy'ego i Kinga okazję miał też Slimani) inicjatywa była po stronie Obywateli, którzy mieli sporo ponad 70% posiadania piłki i niemal nieustannie atakowali, ale było to bicie głową w mur. Dwoił się i troił zwłaszcza Kevin de Bruyne, jednak niewiele to dawało - przez ponad 70 minut piłkarze Guardioli nie oddali celnego strzału na bramkę, ich ataki bez większych problemów rozbijała defensywa Leicester. Dobrze ustawione Lisy wyprowadzały kontry, po takim właśnie modelowym kontrataku Vardy trafił na 3:0. Czwarta bramka padła w zasadzie z niczego - był to kryminał w obronie City, który skrzętnie wykorzystał Vardy (choć miał też trochę szczęścia, piłka ledwo przekroczyła linię bramkową). Zawodnicy Guardioli zrobili się naprawdę groźni dopiero w końcówce, kiedy było już zdecydowanie za późno (jakkolwiek bramka Kolarova z rzutu wolnego fantastyczna). Z przyjemnością obejrzałem tak okazałe zwycięstwo Leicester, oby było ono początkiem marszu mistrzów Anglii w górę tabeli.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » czw 23.02.2017 1:13

Sevilla – Leicester City 2:1

przed spotkaniem faworytem rywalizacji był klub z Andaluzji i do czasu rewanżu na Wyspach nim pozostanie. W pierwszej połowie różnica klas niepodważalna. Hiszpanie gnietli gości i tylko znakomita dyspozycja Kaspera Schmeichela sprawiła, że przed zejściem do szatni nie zostały niemalże rozstrzygnięte losy dwumeczu. Lisy przestraszne, bez pomysłu na grę, głęboko cofnięte, a z drugiej strony rozpędzona i rozochocona do atakowania Sevilla.

Pierwszy strzał drużyny Ranieriego... Autorstwa Musy? Chyba tak, w każdym razie uderzenie z dystansu zza pola karnego. Dopiero w drugiej połowie. Bardzo wymowne to zdarzenie i właściwie poza tą próbą, można jeszcze wspomnieć o krótkim okresie w okolicach 60. minuty spotkania, gdy mistrz Anglii dłużej pograł piłką, a jak zauważył Nahorny, zaskakujące jest, że to on prowadzi atak pozycyjny. Ostatecznie skończyło się na zablokowanym strzale Drinkwatera, a niewiele później gospodarze podwyższyli rezultat i wydawało się, że jest po ptokach.

Trafienie Vardy'ego daje gościom nadzieję, ale nie zmienia to faktu, że jestem zdumiony, jak Morgan i Huth obniżyli loty. O ile w Premier League nieustannie notują wtopy, tak jesienią w Lidze Mistrzów grali na miarę zeszłego, mistrzowskiego sezonu (dość wspomnieć, jak długo Lisy zachowały w zmaganiach grupowych "czyste" konto), stąd moja nadzieja, że w 1/8 finału podtrzymają tę dyspozycję. Nic z tych rzeczy. Zachowanie przy drugim golu dla podopiecznych Sampaoiliego to istna amatorszczyzna, dali się ograć jak trampkarze i szokuje mnie postawa Ranieriego z tą jego powściągliwością względem roszad. Ok, ostatnio na Milwall dokonał wielu korekt, co nie przyniosło pozytywnego efektu, ale na zbudowanie nowego, silniejszego bloku defensywnego potrzeba kilku prób. A widzę, że Włoch robi tak, że wymieni podstawowych stoperów na jeden mecz, zmiennicy nie okażą się lepsi i czym prędzej wracamy do sprawdzonych Jamajczyka i Niemca... Tak być nie powinno. Niech już nawet taki Wasilewski pogra z trzy razy pod rząd zamiast dostać jeden mecz, pośrednio pozwolić na stratę gola i pokornie wrócić na ławkę.

Ciekawy jestem postawy Lisów w spotkaniu rewanżowym. Ryzykować nie mogą, wszak strata gola zamyka im drogę do awansu i ciężko byłoby im strzelić dwie bramki, aby doprowadzić nawet do dogrywki. Z drugiej strony... Zapewne będę mogli liczyć na gorący doping King Power Stadium i w tym, nieco naiwnie, upatruję nadziei na sprawienie niespodzianki. Niemałej niespodzianki.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11098
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1151

Leicester City

Postautor: Morrow » czw 23.02.2017 10:53

Wynik nijak ma się do tego co wczoraj zobaczyliśmy. Sevilla powinna rozgromić Leicester w stosunku w jakim zrobił to Bayern z Arsenalem czy PSG z Barceloną. Do bramki Vardy'ego dominacja totalna i Andaluzyjczycy mogą winić jedynie siebie samych, że nie zamknęli wczoraj sprawy awansu. Niestrzelony karny, poprzeczka, kilka parad Schmeichela a wynik i tak korzystny z perspektywy Lisów.

Trzeba oddać, że bramka Leicester naprawdę ładna, po bardzo fajnej akcji ale widzę jedną postać, która pociągnęła Lisy do walki i uratowała przed kompromitacją - Demarai Gray. Dzieciak wszedł z ławki, zaczął siać trochę spustoszenia z przodu, napędził akcję bramkową a także kilka kontr, którymi Lisy w ostatnim kwadransie próbowały postraszyć Sevillę. W porównaniu do sabotujących grę Mahreza i Musy, czy kompletnie bezproduktywnego z przodu Albrightona, Gray był impulsem, który tchnął nieco życia w fatalną ofensywę Lisów.

Można się zgodzić z tym co powyżej napisał blackmore o defensywie Leicester. Postępowanie Ranieriego w stosunku do swoich obrońców jest już nie tyle niezrozumiałe co po prostu głupie. Mamy ostatni tydzień lutego, Lisy, które zagrały sezon życia w minionych rozgrywkach teraz bronią się przed spadkiem a Włoch pokazuje, że jego zeszłoroczni liderzy są nie do ruszenia choćby Leicester miało skończyć na samym dnie ligi. W poprzednim sezonie to defensywa + trzech graczy byli kluczem do tego spektakularnego sukcesu. Teraz jednak tylko 5 ekip w lidze straciło więcej bramek od Leicester, duet Morgan/Huth co chwilę notuje fatalne występy a Ranieri nawet nie próbuje tu niczego zmieniać. Wczoraj kolejny fatalny występ tej pary, Morgan w kryciu jak junior, spowodował idiotycznego karnego a gdyby Correa nie strzelił gola to spowodowałby kolejnego. Takie przywiązanie do tych dwóch nazwisk, na tym etapie sezonu jest o tyle zadziwiające, że Morgan ma 33 lata a Huth 32. Jeśli Włoch myśli o kontynuacji swojej pracy z tą drużyną to już dawno temu powinien pomyśleć o alternatywach.

Tyle, że to nie dotyczy tylko wspomnianej pary stoperów. Zjazd Mahreza jest równie spektakularny co ten Hazarda po mistrzowskim sezonie Chelsea. Belg się odbudował, pytanie co dalej z Algierczykiem. W lecie chętni powinni się znaleźć ale teraz pewnie w Leicester plują sobie w brodę, że go nie sprzedali w lecie. Mahrez jest nietykalny w składzie, notuje kolejne anonimowe występy, brak mu tej zawziętości, dynamiki i polotu z poprzedniego sezonu kiedy wszyscy już wiedzieli jak jest dobry a on i tak w pojedynkę nakręcał Leicester. Bez Algierczyka w choćby przyzwoitej formie trudno będzie się Lisom wygrzebać z tego bagna, w którym tkwią.

Gol Vardy'ego dał trochę uśmiechu i nadziei kibicom z King Power Stadium ale nie ma się co oszukiwać, Sevilla jest na ten moment zespołem zdecydowanie lepszym, lepiej zorganizowanym, mającym graczy w lepszej dyspozycji i grającego po prostu lepiej w piłkę. Leicester niby wystarczy 1:0 ale biorąc pod uwagę, że oni tracili bramkę w każdym z ostatnich 10 spotkań a ostatnie zwycięstwo zanotowali 7 stycznia w FA Cup, trudno oczekiwać, że będą w stanie wygrać i zagrać na 0 z tyłu. Wczorajszy mecz pokazał, że o strzelenie gola też będzie im trudno.

Futbol nie takie historie już widział i być może Lisy będzie stać na takie 90 minut jak choćby te w meczu z City ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że odpadnięcie Sevilli po tym co zobaczyliśmy będzie sporą niespodzianką a nawet sensacją.

Awatar użytkownika
coco
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5135
Rejestracja: śr 04.08.2004 23:10
Reputacja: 161
Lokalizacja: Giuseppe Meazza San Siro

Leicester City

Postautor: coco » pt 24.02.2017 8:14

Pewnie będę jednym z niewielu, który jest zdania, że zwolnienie Ranieriego to bardzo dobra decyzja włodarzy lisów. Formuła się skończyła, brak pomysłu na jutro, brak umiejętności aby wskrzesić dawny ogień w zawodnikach, to wszystko musiało sprawić że Ranieri został zwolniony. Mam wrażenie że sam Claudio stał się zakładnikiem swojego sukcesu, tamten sezon to było jego jak i jego drużyny piłkarskie apogeum, zdobył Olimp. Jednak co innego dostać się na szczyt a co innego aby się tam utrzymać. Ranieri nigdy nie był wybitnym trenerem, nigdy wybitnie nie potrafił motywować, to musiało się tak skończyć. Nie posądzałbym włodarzy o brak cierpliwości, każdy wiedział że taki sezon zdarza się raz na 100 lat, nikt jednak nie sądził że aż taki zjazd zaliczy mistrz, który na obecną chwilę ma 1 punkt przewagi nad strefą spadkową. Prezesi nie mogli podjąć innej decyzji, drużyna jest rozbita, mało tego 1 bramka w 6 ostatnich meczach, to już nie jest kryzys, to jest całkowity brak koncepcji na spotkania. O kryzysie można mówić gdyby Leicester zacięło się w pewnym momencie, ale nie w sytuacji gdzie mistrz kraju dostaje od kogo popadnie. Kompletnie żaden mechanizm nie funkcjonował od bramkarza do napastników. Gdzie Vardy, gdzie Mahrez ? raptem obaj stracili umiejętności ? Gdzieś widziałem statystyki że w tym sezonie wspomniany przeze mnie duet zdobył zawrotną ilość 2 bramek, a jak było w zeszłym sezonie każdy pamięta. To nie jest przypadek, że Ranieri został zwolniony, w momentach gdy nie idzie to trener powinien wziąć zespół za mordę i sprawić by się otrząsnęli, ale nie Claudio, on tym swoim stoickim spokojem, i przywiązaniem do jednej taktyki zabił tą drużynę w tym sezonie. Znalazł się we właściwym miejscu i o właściwej porze, przy okazji wykorzystując potknięcia największych rywali i ośmieszając ekspertów. Historię napisał piękną, przed stadionem stanie jego pomnik, ulica zostanie nazwana jego nazwiskiem, tego nikt mu nie odbierze. Jednak piłka to brutalny sport, piłka jest jak szachy, trzeba myśleć kilka ruchów do przodu, stąd rozumiem decyzje włodarzy. Uważam też że wybrali dobry moment na jego zwolnienie, szansa na LM ciągle jest, świeży powiew powietrza przyda się w szatni, wiele nie trzeba by na nowo naprawić Vardy'ego i Mahreza. Atmosfery po Ranierim raczej nie trzeba oczyszczać, tu bardziej potrzeba jakiegoś jednego impulsu w dobrym momencie, takiej wygranej, która podbuduje morale, kto wie czy nowemu trenerowi nie uda się np z Sevillą. To dobry moment również z tego względu, że bardzo dobrzy fachowcy są do wzięcia, długo by wymieniać ale najlepsze nazwiska to : Mancini, Blanc, Prandelli, Marcelino od biedy Guidolin czy dobrze w całej lidze znany Pardew, jest w czym dobrym wybierać.

Tak więc powodzenia Claudio, ale tu naprawdę trzeba było takiego ruchu.
"Kogo tracimy ? Dyrygenta, lidera, kogoś, kto za klub oddałbym wszystko. Wszyscy będziemy mówić jak bardzo będzie go nam brakować " Marco Materazzi o odejściu Jose

Obrazek Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11098
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1151

Leicester City

Postautor: Morrow » ndz 26.02.2017 12:47

http://www.thesportbible.com/football/t ... y-20170225

Ładne.

Tak jak pisałem wcześniej, kto wie czy dla samego Ranieriego to nie było najlepsze wyjście. Teraz słusznie wszyscy mu współczują i go żałują ale gdyby został a Lisy spadły z ligi to po zwolnieniu mogłoby nie być tylu filmików upamiętniających jego sukces i głosów wsparcia. A tak, jestem przekonany, że, niezależnie od dalszych losów Lisów w tym sezonie, będzie wspominany tylko w taki sposób jak na powyższym filmiku.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » pn 27.02.2017 23:10

Leicester City – Liverpool FC 3:1

z entuzjazmami nad grą Lisów bym się wstrzymał, albowiem w tym sezonie już wydawało się, że mistrz Anglii powraca na właściwe tory. Myślę, że w pamiętnym, deszczowym boju z City ówcześni podopieczni Ranieriego zagrali jeszcze lepiej aniżeli dzisiaj, a grę mistrzowską prezentowali choćby w spotkaniach grupowych Ligi Mistrzów, dlatego ogranie Liverpoolu to znakomite osiągnięte i daje nadzieję na lepszą przyszłość, niemniej jednak z oceną przydatności zwolnienia Ranieriego wstrzymałbym się jeszcze do momentu rozegrania przynajmniej następnego spotkania.

Liverpool dzisiaj słabiutko, od początku rywalizacji ospały i bez pomysłu na grę. Momentami szarpał Coutinho i nie może dziwić fakt, że to właśnie on skierował piłkę do siatki Schmeichela. Poza tym The Reds rozczarowali i od kilku tygodni widoczny jest ewidentny spadek formy, a zaczął się on w momencie pożegnania się z krajowymi pucharami w niewielkim odstępie czasowym. Kontuzja Coutinho, później wyjazd Mané... Pewnie są różne przyczyny gorszej postawy drużyny Kloppa, ale na pewno sam Niemiec także za to odpowiada.

Przed dzisiejszym meczem pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to obecność Ullloi na ławce rezerwowych. Jeszcze niedawno Argentyńczyk stwierdził, że więcej w barwach Lisów nie wystąpi, lecz zmiana na stanowisku managera daje napastnikowi Lisów szansę na powrót na boisko. Ponadto, Craig Shakespeare nie dokonywał rewolucji w składzie, ale to chyba dobrze, ponieważ jeżeli komuś miała pomóc dymisja Ranieriego, to właśnie podstawowym zawodnikom.

W drużynie Leicester wszystko funkcjonowało jak należy. Była dynamika, była precyzja w podaniu, było zaangażowanie... Może Mahrez jakby w tle, ponieważ jego występ oceniam słabiej od Vardy'ego, czy choćby Drinkwatera, który był dla mnie dzisiaj najlepszy. Nie wiem jednak, która bramka bardziej mi się podobała... Chyba ta pierwsza, ponieważ Albrighton nie przyzwyczaił nas do takich zagrań, zaś "bomb" w wykonaniu defensywnego pomocnika Lisów jeszcze doświadczymy.


Wróć do „Anglia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości