Leicester City

Wszystko o piłce w Anglii - Zawodnicy, Kluby, Reprezentacja, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia związane z piłką.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, piotrcies, maestro, Cris7, fieldy

Sergek
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7083
Rejestracja: śr 07.07.2010 11:55
Reputacja: 304
Lokalizacja: Suwałki

Leicester City

Postautor: Sergek » ndz 11.09.2016 16:35

Przyznam szczerze, że zawiodło mnie wczoraj strasznie Leicester. Spodziewałem się po nich trochę więcej. Prócz standardowej akcji Drinkwater - Vardy polegającej na wykopaniu przez tego pierwszego piłki jak najdalej bez patrzenia do przodu nic innego do zaproponowania nie mieli.

Oczywiście jeszcze może być różnie. Rzecz jest taka, że im naprawdę mocno brakuje Kante w środku pola. Nie wiem co z Mendym (jeżeli grał w ogóle już, nie wiem), ale jeżeli oni chcą kontynuować grę tym swoim 4-4-2 to koniecznie muszą znaleźć kogoś, kto chociaż w jakimś stopniu będzie robił to co robił Francuz. Wczorajszy duet Drinkwater/Amartey to za mało i żaden z nich nie pokryje takiej samej powierzchni jaką pokrywał nowy nabytek Chelsea. W takiej konfiguracji grając 4-4-2 Lester zostawia zdecydowanie za dużo miejsca przeciwnikom i duet Huth&Morgan przeżywa wtedy ciężkie chwile.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » sob 24.09.2016 15:22

Manchester United – Leicester City 4:1

pierwsza połowa w wykonaniu Czerwonych Diabłów bajeczna. Wynik mógłby być wyższy i dla fanów tej drużyny, wielka szkoda, że Ibrahimović nie skorzystał z podania Pogby. Dla mnie to potencjalne trafienie byłoby ładniejsze niż np. gol Maty po zespołowej akcji. Zresztą w trakcie pierwszych trzech kwadransów Szwed miewał kilka takich momentów, gdy co jak co, ale w jego wykonaniu dane zagranie powinno być ciut lepsze. Rashford trafił do siatki Zielera, lecz do tego momentu prezentował się kiepsko. Błędy w przyjęciu, nie najlepszy drybling... Ostatecznie trafienie go ratuje, ale przez kilkanaście minut Anglik dawał podstawy do myślenia, że na tym etapie kariery pierwszy skład to jeszcze za dużo i należy w nim upatrywać jokera. Lisy natomiast miały krótki okres, gdy na dłużej zagościły w obrębie "szesnastki" De Gei. Była okazja Albrightona, który zamiast zagrywać płasko, po ziemi, to wymyślił sobie podanie górą, co ułatwiło pracę bramkarzowi United, a jednocześnie zaprzepaściło okazję na gola dobrze ustawionemu Vardy'emu. W tym przypadku mała reprymenda dla Valencii, który bardzo dobrze wszedł w to spotkanie i niczym prawdziwy skrzydłowy z powodzeniem przemierzał z piłką prawą stroną boiska, ale narodziny sytuacji podbramkowej dla mistrza Anglii to częściowo "zasługa" potknięcia Ekwadorczyka. Później niezłej okazji się doczekał Robert Huth, jednak potwierdziło się, że poza mocną główką, repertuar zagrań Niemca w ofensywie jest ograniczony. Po przerwie Ranieri zdjął z placu gry Vardy'ego oraz Mahreza, co w kontekście meczu Ligi Mistrzów, wydaje się właściwą, mądrą decyzją. Lisy na jakości w ofensywie nie ucierpiały, a wręcz przeciwnie, nabrały większej swobody w działaniu i pojawiło się kilka szans na zaskoczenie De Gei. Demarai Gray uderzył praktycznie nie do obrony (a wcześniej zbyt pasywnie względem niego poruszał się Lingard, na co Mourinho powinien zwrócić uwagę), zaś tuż po nim z dystansu próbował Fuchs (zablokowany) oraz King (prosto w bramkarza). Generalnie zmiany Ranieriego trafione. Schlupp, gdy zaprzestaje swojemu egoizmowi, potrafi być naprawdę pożytecznym zawodnikiem, zaś wspomniany już Gray, po raz kolejny poczęstował widzów precyzyjnym uderzeniem na dalszy słupek. Przy drugiej próbie jednak skutecznie interweniował De Gea. Manchester tej śmielszej grze przyjezdnych się odgrażał, aktywny był zwłaszcza Ibrahimović, który nie tylko samemu starał się wpisać na listę strzelców, ale i wielokrotnie brał się za rozgrywanie, czy to ze środka pola, czy biegając bliżej linii końcowej boiska. Myślę, że na upartego piąta bramka mogła paść, niemniej jednak nie ma co ukrywać, że mając wynik 4:0 do przerwy, Czerwone Diabły odrobinę spuściły z tonu, przez co w drugiej połowie lepsze wrażenie w ofensywie sprawiała pobudzona przeprowadzonymi zmianami drużyna z King Power Stadium. Ostatecznie trzy punkty dla zespołu Mourinho, który w efektownym stylu przerwał ostatnią krótką, ale rażącą, passę porażek w lidze.

Awatar użytkownika
Cement
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2163
Rejestracja: sob 25.02.2012 15:26
Reputacja: 388

Leicester City

Postautor: Cement » sob 10.12.2016 23:00

Lisy wyraźnie ograły dziś Manchester City, prezentując futbol podobny do tego z drugiej części ubiegłego sezonu - osłabieni brakiem kontuzjowanego Drinkwatera podopieczni Ranieriego nie grali efektownie, ale bezlitośnie wykorzystywali błędy i punktowali rywali. Oprócz pierwszych kilkunastu minut, kiedy to Leicester mógł zdobyć więcej goli (po bramkach Vardy'ego i Kinga okazję miał też Slimani) inicjatywa była po stronie Obywateli, którzy mieli sporo ponad 70% posiadania piłki i niemal nieustannie atakowali, ale było to bicie głową w mur. Dwoił się i troił zwłaszcza Kevin de Bruyne, jednak niewiele to dawało - przez ponad 70 minut piłkarze Guardioli nie oddali celnego strzału na bramkę, ich ataki bez większych problemów rozbijała defensywa Leicester. Dobrze ustawione Lisy wyprowadzały kontry, po takim właśnie modelowym kontrataku Vardy trafił na 3:0. Czwarta bramka padła w zasadzie z niczego - był to kryminał w obronie City, który skrzętnie wykorzystał Vardy (choć miał też trochę szczęścia, piłka ledwo przekroczyła linię bramkową). Zawodnicy Guardioli zrobili się naprawdę groźni dopiero w końcówce, kiedy było już zdecydowanie za późno (jakkolwiek bramka Kolarova z rzutu wolnego fantastyczna). Z przyjemnością obejrzałem tak okazałe zwycięstwo Leicester, oby było ono początkiem marszu mistrzów Anglii w górę tabeli.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » czw 23.02.2017 1:13

Sevilla – Leicester City 2:1

przed spotkaniem faworytem rywalizacji był klub z Andaluzji i do czasu rewanżu na Wyspach nim pozostanie. W pierwszej połowie różnica klas niepodważalna. Hiszpanie gnietli gości i tylko znakomita dyspozycja Kaspera Schmeichela sprawiła, że przed zejściem do szatni nie zostały niemalże rozstrzygnięte losy dwumeczu. Lisy przestraszne, bez pomysłu na grę, głęboko cofnięte, a z drugiej strony rozpędzona i rozochocona do atakowania Sevilla.

Pierwszy strzał drużyny Ranieriego... Autorstwa Musy? Chyba tak, w każdym razie uderzenie z dystansu zza pola karnego. Dopiero w drugiej połowie. Bardzo wymowne to zdarzenie i właściwie poza tą próbą, można jeszcze wspomnieć o krótkim okresie w okolicach 60. minuty spotkania, gdy mistrz Anglii dłużej pograł piłką, a jak zauważył Nahorny, zaskakujące jest, że to on prowadzi atak pozycyjny. Ostatecznie skończyło się na zablokowanym strzale Drinkwatera, a niewiele później gospodarze podwyższyli rezultat i wydawało się, że jest po ptokach.

Trafienie Vardy'ego daje gościom nadzieję, ale nie zmienia to faktu, że jestem zdumiony, jak Morgan i Huth obniżyli loty. O ile w Premier League nieustannie notują wtopy, tak jesienią w Lidze Mistrzów grali na miarę zeszłego, mistrzowskiego sezonu (dość wspomnieć, jak długo Lisy zachowały w zmaganiach grupowych "czyste" konto), stąd moja nadzieja, że w 1/8 finału podtrzymają tę dyspozycję. Nic z tych rzeczy. Zachowanie przy drugim golu dla podopiecznych Sampaoiliego to istna amatorszczyzna, dali się ograć jak trampkarze i szokuje mnie postawa Ranieriego z tą jego powściągliwością względem roszad. Ok, ostatnio na Milwall dokonał wielu korekt, co nie przyniosło pozytywnego efektu, ale na zbudowanie nowego, silniejszego bloku defensywnego potrzeba kilku prób. A widzę, że Włoch robi tak, że wymieni podstawowych stoperów na jeden mecz, zmiennicy nie okażą się lepsi i czym prędzej wracamy do sprawdzonych Jamajczyka i Niemca... Tak być nie powinno. Niech już nawet taki Wasilewski pogra z trzy razy pod rząd zamiast dostać jeden mecz, pośrednio pozwolić na stratę gola i pokornie wrócić na ławkę.

Ciekawy jestem postawy Lisów w spotkaniu rewanżowym. Ryzykować nie mogą, wszak strata gola zamyka im drogę do awansu i ciężko byłoby im strzelić dwie bramki, aby doprowadzić nawet do dogrywki. Z drugiej strony... Zapewne będę mogli liczyć na gorący doping King Power Stadium i w tym, nieco naiwnie, upatruję nadziei na sprawienie niespodzianki. Niemałej niespodzianki.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11415
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1278

Leicester City

Postautor: Morrow » czw 23.02.2017 10:53

Wynik nijak ma się do tego co wczoraj zobaczyliśmy. Sevilla powinna rozgromić Leicester w stosunku w jakim zrobił to Bayern z Arsenalem czy PSG z Barceloną. Do bramki Vardy'ego dominacja totalna i Andaluzyjczycy mogą winić jedynie siebie samych, że nie zamknęli wczoraj sprawy awansu. Niestrzelony karny, poprzeczka, kilka parad Schmeichela a wynik i tak korzystny z perspektywy Lisów.

Trzeba oddać, że bramka Leicester naprawdę ładna, po bardzo fajnej akcji ale widzę jedną postać, która pociągnęła Lisy do walki i uratowała przed kompromitacją - Demarai Gray. Dzieciak wszedł z ławki, zaczął siać trochę spustoszenia z przodu, napędził akcję bramkową a także kilka kontr, którymi Lisy w ostatnim kwadransie próbowały postraszyć Sevillę. W porównaniu do sabotujących grę Mahreza i Musy, czy kompletnie bezproduktywnego z przodu Albrightona, Gray był impulsem, który tchnął nieco życia w fatalną ofensywę Lisów.

Można się zgodzić z tym co powyżej napisał blackmore o defensywie Leicester. Postępowanie Ranieriego w stosunku do swoich obrońców jest już nie tyle niezrozumiałe co po prostu głupie. Mamy ostatni tydzień lutego, Lisy, które zagrały sezon życia w minionych rozgrywkach teraz bronią się przed spadkiem a Włoch pokazuje, że jego zeszłoroczni liderzy są nie do ruszenia choćby Leicester miało skończyć na samym dnie ligi. W poprzednim sezonie to defensywa + trzech graczy byli kluczem do tego spektakularnego sukcesu. Teraz jednak tylko 5 ekip w lidze straciło więcej bramek od Leicester, duet Morgan/Huth co chwilę notuje fatalne występy a Ranieri nawet nie próbuje tu niczego zmieniać. Wczoraj kolejny fatalny występ tej pary, Morgan w kryciu jak junior, spowodował idiotycznego karnego a gdyby Correa nie strzelił gola to spowodowałby kolejnego. Takie przywiązanie do tych dwóch nazwisk, na tym etapie sezonu jest o tyle zadziwiające, że Morgan ma 33 lata a Huth 32. Jeśli Włoch myśli o kontynuacji swojej pracy z tą drużyną to już dawno temu powinien pomyśleć o alternatywach.

Tyle, że to nie dotyczy tylko wspomnianej pary stoperów. Zjazd Mahreza jest równie spektakularny co ten Hazarda po mistrzowskim sezonie Chelsea. Belg się odbudował, pytanie co dalej z Algierczykiem. W lecie chętni powinni się znaleźć ale teraz pewnie w Leicester plują sobie w brodę, że go nie sprzedali w lecie. Mahrez jest nietykalny w składzie, notuje kolejne anonimowe występy, brak mu tej zawziętości, dynamiki i polotu z poprzedniego sezonu kiedy wszyscy już wiedzieli jak jest dobry a on i tak w pojedynkę nakręcał Leicester. Bez Algierczyka w choćby przyzwoitej formie trudno będzie się Lisom wygrzebać z tego bagna, w którym tkwią.

Gol Vardy'ego dał trochę uśmiechu i nadziei kibicom z King Power Stadium ale nie ma się co oszukiwać, Sevilla jest na ten moment zespołem zdecydowanie lepszym, lepiej zorganizowanym, mającym graczy w lepszej dyspozycji i grającego po prostu lepiej w piłkę. Leicester niby wystarczy 1:0 ale biorąc pod uwagę, że oni tracili bramkę w każdym z ostatnich 10 spotkań a ostatnie zwycięstwo zanotowali 7 stycznia w FA Cup, trudno oczekiwać, że będą w stanie wygrać i zagrać na 0 z tyłu. Wczorajszy mecz pokazał, że o strzelenie gola też będzie im trudno.

Futbol nie takie historie już widział i być może Lisy będzie stać na takie 90 minut jak choćby te w meczu z City ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że odpadnięcie Sevilli po tym co zobaczyliśmy będzie sporą niespodzianką a nawet sensacją.

Awatar użytkownika
coco
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5318
Rejestracja: śr 04.08.2004 23:10
Reputacja: 214
Lokalizacja: Giuseppe Meazza San Siro

Leicester City

Postautor: coco » pt 24.02.2017 8:14

Pewnie będę jednym z niewielu, który jest zdania, że zwolnienie Ranieriego to bardzo dobra decyzja włodarzy lisów. Formuła się skończyła, brak pomysłu na jutro, brak umiejętności aby wskrzesić dawny ogień w zawodnikach, to wszystko musiało sprawić że Ranieri został zwolniony. Mam wrażenie że sam Claudio stał się zakładnikiem swojego sukcesu, tamten sezon to było jego jak i jego drużyny piłkarskie apogeum, zdobył Olimp. Jednak co innego dostać się na szczyt a co innego aby się tam utrzymać. Ranieri nigdy nie był wybitnym trenerem, nigdy wybitnie nie potrafił motywować, to musiało się tak skończyć. Nie posądzałbym włodarzy o brak cierpliwości, każdy wiedział że taki sezon zdarza się raz na 100 lat, nikt jednak nie sądził że aż taki zjazd zaliczy mistrz, który na obecną chwilę ma 1 punkt przewagi nad strefą spadkową. Prezesi nie mogli podjąć innej decyzji, drużyna jest rozbita, mało tego 1 bramka w 6 ostatnich meczach, to już nie jest kryzys, to jest całkowity brak koncepcji na spotkania. O kryzysie można mówić gdyby Leicester zacięło się w pewnym momencie, ale nie w sytuacji gdzie mistrz kraju dostaje od kogo popadnie. Kompletnie żaden mechanizm nie funkcjonował od bramkarza do napastników. Gdzie Vardy, gdzie Mahrez ? raptem obaj stracili umiejętności ? Gdzieś widziałem statystyki że w tym sezonie wspomniany przeze mnie duet zdobył zawrotną ilość 2 bramek, a jak było w zeszłym sezonie każdy pamięta. To nie jest przypadek, że Ranieri został zwolniony, w momentach gdy nie idzie to trener powinien wziąć zespół za mordę i sprawić by się otrząsnęli, ale nie Claudio, on tym swoim stoickim spokojem, i przywiązaniem do jednej taktyki zabił tą drużynę w tym sezonie. Znalazł się we właściwym miejscu i o właściwej porze, przy okazji wykorzystując potknięcia największych rywali i ośmieszając ekspertów. Historię napisał piękną, przed stadionem stanie jego pomnik, ulica zostanie nazwana jego nazwiskiem, tego nikt mu nie odbierze. Jednak piłka to brutalny sport, piłka jest jak szachy, trzeba myśleć kilka ruchów do przodu, stąd rozumiem decyzje włodarzy. Uważam też że wybrali dobry moment na jego zwolnienie, szansa na LM ciągle jest, świeży powiew powietrza przyda się w szatni, wiele nie trzeba by na nowo naprawić Vardy'ego i Mahreza. Atmosfery po Ranierim raczej nie trzeba oczyszczać, tu bardziej potrzeba jakiegoś jednego impulsu w dobrym momencie, takiej wygranej, która podbuduje morale, kto wie czy nowemu trenerowi nie uda się np z Sevillą. To dobry moment również z tego względu, że bardzo dobrzy fachowcy są do wzięcia, długo by wymieniać ale najlepsze nazwiska to : Mancini, Blanc, Prandelli, Marcelino od biedy Guidolin czy dobrze w całej lidze znany Pardew, jest w czym dobrym wybierać.

Tak więc powodzenia Claudio, ale tu naprawdę trzeba było takiego ruchu.
"Kogo tracimy ? Dyrygenta, lidera, kogoś, kto za klub oddałbym wszystko. Wszyscy będziemy mówić jak bardzo będzie go nam brakować " Marco Materazzi o odejściu Jose

Obrazek Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11415
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1278

Leicester City

Postautor: Morrow » ndz 26.02.2017 12:47

http://www.thesportbible.com/football/t ... y-20170225

Ładne.

Tak jak pisałem wcześniej, kto wie czy dla samego Ranieriego to nie było najlepsze wyjście. Teraz słusznie wszyscy mu współczują i go żałują ale gdyby został a Lisy spadły z ligi to po zwolnieniu mogłoby nie być tylu filmików upamiętniających jego sukces i głosów wsparcia. A tak, jestem przekonany, że, niezależnie od dalszych losów Lisów w tym sezonie, będzie wspominany tylko w taki sposób jak na powyższym filmiku.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » pn 27.02.2017 23:10

Leicester City – Liverpool FC 3:1

z entuzjazmami nad grą Lisów bym się wstrzymał, albowiem w tym sezonie już wydawało się, że mistrz Anglii powraca na właściwe tory. Myślę, że w pamiętnym, deszczowym boju z City ówcześni podopieczni Ranieriego zagrali jeszcze lepiej aniżeli dzisiaj, a grę mistrzowską prezentowali choćby w spotkaniach grupowych Ligi Mistrzów, dlatego ogranie Liverpoolu to znakomite osiągnięte i daje nadzieję na lepszą przyszłość, niemniej jednak z oceną przydatności zwolnienia Ranieriego wstrzymałbym się jeszcze do momentu rozegrania przynajmniej następnego spotkania.

Liverpool dzisiaj słabiutko, od początku rywalizacji ospały i bez pomysłu na grę. Momentami szarpał Coutinho i nie może dziwić fakt, że to właśnie on skierował piłkę do siatki Schmeichela. Poza tym The Reds rozczarowali i od kilku tygodni widoczny jest ewidentny spadek formy, a zaczął się on w momencie pożegnania się z krajowymi pucharami w niewielkim odstępie czasowym. Kontuzja Coutinho, później wyjazd Mané... Pewnie są różne przyczyny gorszej postawy drużyny Kloppa, ale na pewno sam Niemiec także za to odpowiada.

Przed dzisiejszym meczem pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to obecność Ullloi na ławce rezerwowych. Jeszcze niedawno Argentyńczyk stwierdził, że więcej w barwach Lisów nie wystąpi, lecz zmiana na stanowisku managera daje napastnikowi Lisów szansę na powrót na boisko. Ponadto, Craig Shakespeare nie dokonywał rewolucji w składzie, ale to chyba dobrze, ponieważ jeżeli komuś miała pomóc dymisja Ranieriego, to właśnie podstawowym zawodnikom.

W drużynie Leicester wszystko funkcjonowało jak należy. Była dynamika, była precyzja w podaniu, było zaangażowanie... Może Mahrez jakby w tle, ponieważ jego występ oceniam słabiej od Vardy'ego, czy choćby Drinkwatera, który był dla mnie dzisiaj najlepszy. Nie wiem jednak, która bramka bardziej mi się podobała... Chyba ta pierwsza, ponieważ Albrighton nie przyzwyczaił nas do takich zagrań, zaś "bomb" w wykonaniu defensywnego pomocnika Lisów jeszcze doświadczymy.

Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11246
Rejestracja: pt 05.07.2013 19:44
Reputacja: 1144
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontaktowanie:

Leicester City

Postautor: Carbon » pn 27.02.2017 23:27

W wywiadzie pomeczowym Shakespear stwierdził, że zadowala go praca z zespołem i myśli, że mógłby poprowadzić dalej ten zespół, choć wie, że decyzja należy do zarządu. Carragher dodał w studiu, że "Lisom" teraz będzie trudno znaleźć lepszego kandydata, bo Craig pracuje z nimi od dawna i nowy menadżer nie będzie miał tak dobrego kontaktu z zawodnikami jak właśnie Shakespear. I w sumie wydaje mi się obecnie najbardziej prawdopodobną opcją, że gość zostanie trenerem na dłużej, przynajmniej do końca sezonu. Prawda jest taka, że Leicester ma bardzo ograniczone pole wyboru, no bo kto by teraz w ogóle chciał tu przyjść? Pardew? Żeby znowu po roku bić się o pozostanie w lidze? Bez sensu.
Zobaczymy jak mecz ułoży im się w sobotę. Terminarz niby mają dość łatwy. Okaże się wreszcie, czy zawodnicy serio grali na zwolnienie Ranieriego.
i hate being bi-polar
it's awesome

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » wt 28.02.2017 1:11

Carbon pisze:Source of the post Carragher dodał w studiu, że "Lisom" teraz będzie trudno znaleźć lepszego kandydata, bo Craig pracuje z nimi od dawna i nowy menadżer nie będzie miał tak dobrego kontaktu z zawodnikami jak właśnie Shakespear.

Dzisiejsze wystawienie podstawowego składu jest zrozumiałe, ale jeżeli gość będzie miał to samo podejście, co Ranieri, czyli przywiązanie do nazwisk i brak jaj, aby dokonać długoterminowych korekt, to daleko nie zajdą. Owszem, u takiego Morgana widoczny był dzisiaj progres i jakby był o te dwa tempa szybszy, niemniej jednak wciąż przydałoby się sięgnąć po inne nazwiska. Niech częściej grają Mendy, Kapustka, Ulloa, Wasilewski... Jamesa też się zbyt szybko pozbyli, wysyłając na wypożyczenie.

Swoją drogą, Gray zaliczył dzisiaj kolejną akcję, jakich w tym sezonie mu nie brakuje, czyli zrobi świetnie 95% i w finalnej fazie brakuje kropki nad "i". Jak nie pogubi się w dryblingu, to poda niedokładnie albo straci piłkę... Trochę szkoda, bo chłopak powinien mieć lepsze statystyki, ale nie ma jeszcze tej umiejętności pewnego kończenia, co cechuje innych młodych.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » wt 14.03.2017 22:51

Leicester City – Sevilla FC 2:0

w tym sezonie gloryfikatorów Sampaoliego nie brakowało, ale jak się okazało, Lisy dla niego za mocne. Jasne, z jednej strony efekt nowej miotły, ale z drugiej dzisiejsza Sevilla była strasznie bezpłciowa. Obiecująco weszła w spotkanie, gdy Nasri próbował zaskoczyć Schmeichela, lecz właściwie to tyle w kwestii pierwszej połowy. Po przerwie lepiej nie było. Poprzeczka Escudero i zmarnowany rzut karny N’Zonziego... Niewiele tych okazji.

Lisy również nie zagrały jakoś nad wyraz dobrze i zapewne na bardziej utytułowanego rywala to nie wystarczy, niemniej jednak trzeba docenić to, jak się prezentują od czasu zwolnienia Ranieriego. Na dziesięć minut przed końcem spotkania już myślałem, co napisać o Mahrezie, który po raz kolejny trochę odstawał od reszty, ale w tych ostatnich fazach spotkania przeprowadził dwie znakomite akcje (a już zwłaszcza tę drugą, gdy efektownie wyprzedzał rywali i popędził przez pół boiska) i wielka bura dla kolegów, że zmarnowali jego wysiłek. Generalnie taki Vardy miał dzisiaj fatalnie ustawiony celownik, już w pierwszej połowie partaczył, a pod koniec rywalizacji najpierw posłał piłkę głową w sam środek bramki, a kilka minut później będąc jeden na jeden z Rico, skierował futbolówkę na najwyższe trybuny. Jeżeli Lisy straciłyby gola i doszło do dogrywki, z pewnością część winy za taki stan rzeczy poniósłby reprezentant Anglii.

Dlatego trzeba stwierdzić, że Vardy nie miał dnia, a jeszcze te jego żałosne symulowanie... Ok, Nasri także nie był święty, ale bez przesady z tą teatralnością... Wstyd, że 30–letni zawodnik pozwala sobie na takie zachowanie.

Bardzo dobry mecz Morgana. Jamajski defensor czyścił, aż miło. Tak samo fantastyczne zawody Fuchsa, który zostawił całe zdrowie na boisko, a Simpson także miewał akcje, gdy w tych kluczowych momentach był o ułamek sekundy szybszy od rywala i skutecznie interweniował. Zwłaszcza ok. 75 minuty miał taką interwencję, gdy w ostatniej chwili na dalszym słupku zdjął piłkę z głowy napastnikowi Sevilli i wybił ją na rzut rożny.

Schmeichel wiadomo... Sam sobie nawarzył piwa, to je wypił. Brawo.

Leicester gra dalej, Sevilla odpada. Takie rozstrzygnięcie mnie w pełni satysfakcjonuje.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Postautor: blackmore » wt 18.04.2017 23:23

Leicester City – Atlético Madryt 1:1

nie sądziłem, że Simeone się zamuruje na... Lisy. Spodziewałem się bardziej wyrównanego pojedynku, a sprawa wyglądała tak, że w pierwszej połowie goście mieli dwie sytuacje pod bramką Schmeichela, z czego wykorzystali jedną, a po zmianie stron gospodarze nieustannie dominowali i z dozą ambicji starali się odrobić straty. Jak to często bywa w tym sporcie – przejęcie inicjatywy to nie wszystko. Mistrzowie Anglii atakowali, ale w wielu sytuacjach brakowało wykończenia, zawodziło ostatnie podanie, nie zawsze udało się zagrać z odpowiednią siłą/precyzją.

Myślę, że Shakespeare wystawił optymalny skład. Może zamiast Ndidiego szansę mógł dostać King, ale poza tym większych zastrzeżeń do decyzji personalnych managera Lisów mieć nie można. Jak już to budzą wątpliwości przeprowadzone przez niego zmiany. Świetnie, że się nie patyczkował i od 46. minuty posłał do gry dwóch świeżych zawodników, lecz dziwne, że do gry nie został delegowany Ahmed Musa. Akurat ten zawodnik ze swoim przyśpieszeniem, dobrym zwodem oraz precyzyjnym podaniem mógłby na dobre rozruszać ataki gospodarzy. Jedyne, co może tłumaczyć decyzję Shakespeare'a to fakt, że Rojiblancos głęboko się bronili, a przy zagęszczonym polu gry, Musa nie byłby już tak skuteczny. Szkoda kontuzji Morgana, albowiem na ostatnie minuty mógłby wejść Demarai Gray, który w tym sezonie w Premier League niejednokrotnie pokazał się z dobrej strony w roli jokera.

Odnośnie samych sytuacji podbramkowych to były takie, w których piłkarze Leicester powinni się zachować lepiej. Najbardziej szkoda woleja Mahreza z okolic jedenastego metra pola karnego Atlético. Dziw bierze, że przyłożył tak słabo i jeszcze w środek bramki. Po przerwie z rzutu wolnego także Algierczykowi nie wyszło, a przed jego wykonaniem po cichu liczyłem na to, że za ten stały fragment gry zabierze się Fuchs. Austriak, niegdyś w barwach Mainz, imponował seryjnym wpisywaniem się na listę strzelców dzięki rzutom wolnym i dzisiejszego wieczoru aż się prosiło, aby to on spróbował szczęścia. Cieszy trafienie Vardy'ego, który od momentu odejścia Ranieriego ewidentnie odżył i kto wie, może w następnym sezonie jeszcze nas zaskoczy i powróci do ligowej czołówki napastników.

Po końcowym gwizdku kibice Lisów zostali, klaskali, machali flagami... Piękna postawa. Słuszna. Leicester dostarczyło swoim fanom wielu emocji, pokonując takie tuzy jak FC Porto oraz Sevillę. Na Atlético umiejętności nie starczyło, lecz bez wątpienia, była to dla nich wspaniała przygoda.

Awatar użytkownika
League
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 12009
Rejestracja: czw 24.02.2011 20:02
Reputacja: 1191

Leicester City

Postautor: League » śr 19.04.2017 7:27

Dodatkowo trzeba przyznać że Atletico wygrało pierwszy mecz po karnym którego nie było bo faul był przed polem karnym, tak więc sędziowie przepchneli już 2 hiszpańskie ekipy do półfinałów. Dzisiaj do 3 razy sztuka czy już takiego wałka nie zrobią?
Obrazek

Awatar użytkownika
Bienias
Vamos Blaugrana
Posty: 8551
Rejestracja: pn 16.05.2005 22:28
Reputacja: 321
Lokalizacja: Magna Wola Varsoviensis

Leicester City

Postautor: Bienias » śr 19.04.2017 8:49

Dodatkowo trzeba przyznać że Atletico wygrało pierwszy mecz po karnym którego nie było bo faul był przed polem karnym, tak więc sędziowie przepchneli już 2 hiszpańskie ekipy do półfinałów. Dzisiaj do 3 razy sztuka czy już takiego wałka nie zrobią?


Jakbyś obejrzał mecz to byś takich głupot nie pisał. Oczywiście karnego wtedy nie było, ale parę minut później sędzia nie odgwizdał ewidentnej jedenastki dla Atletico.

Awatar użytkownika
League
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 12009
Rejestracja: czw 24.02.2011 20:02
Reputacja: 1191

Leicester City

Postautor: League » śr 19.04.2017 8:51

nie masz pewności czy wtedy padłby gol . czekmejt.
Obrazek


Wróć do „Anglia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości