Middlesbrough (zbiorczy)

Wszystko o piłce w Anglii - Zawodnicy, Kluby, Reprezentacja, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia związane z piłką.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, fieldy, piotrcies, maestro, Cris7

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » sob 21.02.2015 17:03

Middlesbrough - Leeds 0:1

ależ zachwycający występ Marco Silvestriego... ale po kolei.

Aitor Karanka trochę zaskoczył składem. O ile zawieszonego za czerwoną kartkę Konstantopoulosa zastąpił Mejías, tak w pierwszym składzie w końcu się doczekałem Tomáša Kalasa, na ławce rezerwowych nieoczekiwanie zasiedli m.in. Omeruo i Bamford, który w środku tygodnia uratował remis z Birmingham City.

Zawodnikom lidera Championship dosyć długo zajęło wyciągnięcie odpowiednich wniosków, ponieważ przez pierwsza dwadzieścia pięć minut uparcie kreowali akcje środkiem pola, co przy znakomicie grającym pressingiem i zagęszczającym centrum boiska zespole The Peacocks było zgubne. Z upływem czasu więcej piłek lądowało na bocznych sektorach boiska i w efekcie gospodarze zaczęli na poważnie zagrażać bramce Leeds. Groźne dośrodkowania Nsue, niezłe próby Vossena, czy strzały z dystansu Leadbittera to i tak było za mało wobec fenomenalnie dysponowanego Silvestriego. Właściwie do 99. minuty rywalizacji (aż dziewięć minut zostało doliczonych) golkiper Leeds pozostawał w centrum wydarzeń, niemalże w pojedynkę wybraniając swojej drużynie jednobramkowe prowadzenie. O jego kolegach z ofensywy nie można zbyt wiele powiedzieć, poza szybko strzelonym golem autorstwa Alexa Mowatta, przyjezdni nie wykazali większej aktywności i poza kilkoma kontratakami w drugiej połowie, trudno mówić o jakichś wyraźnych szansach na podwyższenie rezultatu.

Pomijając Silvestriego, bardzo przyzwoite zawody rozegrał Kike. Aktywny, obdarzony niezłym dryblingiem i panowaniem nad piłką. To właśnie Hiszpan był kołem napędowym w większości stwarzanych akcji przez Middlesbrough.

Widowisko przednie, nawet jeśli zdecydowaną przewagę mieli gospodarze. Po części sami sobie winni poniesionej porażki, ponieważ przy tylu stworzonych okazjach, powinni wykorzystać co najmniej kilka. Z drugiej strony forma Silvestriego naprawdę godna podziwu, bez wątpienia bohater meczu. Rezerwowy w drużynie Leeds, Staurt Taylor (występujący m.in. w bramce Arsenalu na początku wieku), chyba w tym sezonie nie będzie miał możliwości powąchania ligowej murawy.

O 16:00 rozpoczęły się dwa bardzo ważne mecze w kontekście walki o awans: Brentford - Bournemouth oraz Watford - Norwich. Liga już stopniowo wkracza w decydującą fazę sezonu.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » sob 21.02.2015 22:12

Z kolei Bolton wciąż bez szału. Posłuchałem trochę konferencyjnych wypowiedzi Neila Lennona, to zapowiadał, że postawi na nowe rozwiązania, że znalazł nowe możliwości dla gry zespołu itd. A jednak wciąż w kratkę, a goli tracą mnóstwo... Dzisiaj znowu pakiet czterech, tyle samo co w ostatnim miesiącu zaaplikowali im gracze Derby i Watfordu. W następnej kolejce grają z Middlesbrough, zatem nie zapowiada się na poprawę sytuacji.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » sob 14.03.2015 15:33

Middlesbrough - Ipswich Town 4:1

Dziwny mecz. Goście byli zdecydowanie aktywniejsi w ofensywie, częściej próbowali szczęścia oddając strzały na bramkę Konstantopoulosa, wywalczyli więcej stałych fragmentów gry, lecz końcowy wynik jest dla nich druzgocący. W sumie po golu Ayali (już w czwartej minucie rywalizacji) można było się spodziewać, że łatwo nie będzie, bo wraz ze stratą gola, drużyna Micka McCarthy'ego została pozbawiona bramkarza (Gerken nabawił się urazu po kontakcie z Hiszpanem i w efekcie zastąpił go Bartosz Białkowski), ale stosunkowo szybkie odrobienie straty + następne okazje na gola pokazały, że przyjezdni mogli wycisnąć z tego spotkania zdecydowanie więcej (momentami trochę to przypominało pojedynek z Norwich, o którym pisałem w temacie The Championship). Na miano bohatera meczu teoretycznie zasłużył Patrick Bamford. Przy lepszej skuteczności, powinien zakończyć mecz z hat-trickiem na koncie, bo okazji ku temu miał co nie miara. Inna sprawa, że wypożyczony z Chelsea napastnik, zaimponował dopiero w drugiej połowie. W pierwszej odsłonie meczu nie był specjalnie aktywny, raczej najbardziej wyróżniającym się piłkarzem był Adomah, który śmigał na prawym skrzydle przez pełne dziewięćdziesiąt minut. Z drugiej strony, to przecież dwa gole Bamforda zapewniły wygraną ekipie Karanki, bo przy wspomnianej przeze mnie dużej aktywności Ipswich, prowadzenie 2:1 nie było żadnym pewnym rezultatem. Na szczęście, dla gospodarzy, obrona wywiązywała się ze swoich obowiązków, co nie było takie oczywiste wobec obecności w pierwszym składzie Woodgate'a, który w tym sezonie nieczęsto przebywa na boisku i jego dyspozycja zawsze jest zagadką. Tomáš Kalas również wydaje się być lepszym stoperem aniżeli prawym obrońcą, a dzisiaj zagrał właśnie na bocznym sektorze boiska. Drużyna z Ipswich przez takie porażki jak ta z Middlesbrough czy wcześniejsza z Norwich sama sobie zamyka drogę do awansu. W meczach z największymi konkurentami trzeba zdobywać punkty, a tak podopieczni irlandzkiego managera nie potrafią wskoczyć na miejsce barażowe i nie zdziwię się, jeśli prędzej wyprzedzi ich Wolverhampton Wanderers albo nawet Nottingham. Natomiast Middlesbrough po ostatnich tygodniach słabszej formy (m.in. dwie porażki w ciągu miesiąca), w końcu wygrało i powróciło (przynajmniej na kilka godzin) na fotel lidera.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » pn 06.04.2015 19:36

Watford - Middlesbrough 2:0

był to najsłabszy (z tych, które dane mi było obejrzeć) mecz podopiecznych Aitora Karanki w bieżącym sezonie. Pierwsze minuty rywalizacji na Vicarage Road nie zapowiadały porażki przyjezdnych z Riverside, ponieważ to goście przystąpili do zdecydowanego ataku. Bardzo przyzwoicie prezentował się skrzydłowy Adomah, który stwarzał największe zagrożenie pod bramką Watfordu. Ghańczyk często wdawał się w skuteczne dryblingi z rywalami, groźnie dośrodkowywał, czy wywalczył dwa, trzy stałe fragmenty gry. Brak aktywności wykazywał natomiast Bamford, o drugim skrzydłowym Reach'u już nie mówiąc (z kolei całkiem nieźle sprawował się środek pola, dość przypomnieć sytuacje strzeleckie Leadbittera czy Tomlina). Dlatego nie było ciężko Heurelho Gomesowi z zachowaniem czystego konta do momentu, gdy to jego koledzy z drużyny zabrali się za poczynania ofensywne. Ustawienie 3-5-2, niecodzienne jak na angielskie realia, okazało się strzałem w dziesiątkę ze strony Slavišy Jokanovicia. Paredes i Anya skutecznie wspomagali kolegów z defensywy, jednocześnie wzmacniając siłę ataku, nawet jeśli dzisiaj to gracze ze środka pola byli odpowiedzialni za te kluczowe podania, które duet napastników Deeney - Ighalo zamienił na zdobycze bramkowe. Szkoda, że tak późno na boisku się pojawił Kike, w przekroju rozgrywek jeden z bardziej wyróżniających się zawodników w ekipie Karanki. Hiszpan zagrał za plecami Bamforda, właściwie jako rozgrywający, a przecież może występować również jako napastnik i tak naprawdę z miejsca zrobił różnicę. Po jego zagraniu szansę na gola miał zarówno Friend, jak i wspomniany będący na wypożyczeniu z Chelsea snajper, ale tego dnia drużyny gości nie było stać na zaskoczenie Gomesa. Pod koniec w zawodników wkradły już się nerwy, brakowało porozumienia w konstruowanych akcjach, pojawiły się jakieś bezsensowne faule... do zapomnienia, zaś Watford, pomimo że nie zagrał wielkiego meczu i odbyło się bez szaleństw, to w pełni zasłużył na zgarnięcie trzech punktów - to, co sobie piłkarza Jokanovicia stworzyli, zostało przez nich pierwszorzędnie wykorzystane.

Niesamowity ścisk w czołówce tabeli. Pierwsze cztery zespoły mają największe szansa na bezpośredni awans do Premier League, natomiast pretendenci do barażowych spotkań sięgają do ósmej lokaty, którą obecnie zajmuje Ipswich.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » sob 18.04.2015 0:20

Norwich - Middlesbrough 0:1

defensorzy Aitora Karanki nawiązali do swojej zachwycającej postawy z początkowej fazy sezonu. Tak jak przez dłuższy czas Middlesbrough doskwierała obniżka formy, niewiele się kleiło, a obronny monolit ulegał kruszeniu, tak teraz wydaje się, że wiele powraca do optymalnej formy. Dzisiejsze spotkanie zapowiadało się arcyciekawie, wszak wiadomo, że Kanarki to rywal z najwyższej półki na szczeblu Championship. Co prawda, gospodarze nie notują już serii zwycięstw i odnoszone wygrane są przerywane stratą dwóch lub trzech punktów, niemniej jednak i tak wydawali się faworytem w konfrontacji z przyjezdnymi. Przebieg rywalizacji to potwierdził, ponieważ to Norwich dyktowało warunki gry, to podopieczni Alexa Neila mieli zdecydowanie więcej do powiedzenia. Z drugiej strony, dla mnie zespołem lepszym nigdy nie będzie ten, który częściej atakuje. Może być co najwyżej aktywniejszym, bo nie można niczego ujmować drużynie, która jest bierniejsza w ataku, ale niezwykle skuteczna w obronie (wiadomo, że dotyczy to m.in. postawy Chelsea w ostatnich sezonach). Dzisiejszym przykładem jest Middlesbrough. Goście atakowali głównie w pierwszych dwudziestu minutach. Ba, w tym czasie żadnego ofensywnego zagrania nie zaprezentowali gospodarze. Świetnie wyglądali zwłaszcza Bamford i Adomah, a jedyny gol padł po rzucie rożnym. Przyjezdni już wcześniej mieli dwa stałe fragmenty gry z narożnika boiska, zaś za trzecim podejściem (już w 9. minucie spotkania) po dośrodkowaniu Leadbittera, piłkę do bramki Ruddy'ego skierował Tettey. Pechowa sytuacja, ale z drugiej strony skłoniło to w końcu ekipę Neila do podjęcia ataku. Jeszcze swoją szansę na gola miał Bamford, ale już później do głosu doszły Kanarki. Gospodarze zaczęli wyżej podchodzić, zagęszczać środek pola, co ułatwiało odebranie piłki gościom, jednocześnie ograniczając ich akcje ofensywne. Najciekawiej prezentował się Hoolohan, biorąc pod uwagę, że nie do końca przekonywał Jerome, to Irlandczyk sprawiał wrażenie tego najbardziej wysuniętego zawodnika gospodarzy. Niezłą zmianę dał również Grabban, próbujący do samego końca doprowadzić do remisu. Bramki dla Norwich jednak nie padło, aczkolwiek sędzia mógł (czy nawet powinien) podyktować rzut karny po zagraniu ręką Frienda. Powoduje to rysę na grze obronnej Middlesbrough, wszak wysoki defensor Karanki prezentował się równie solidnie co jego partnerzy z linii (warto pochwalić nawet Kalasa, grającego tego wieczora na prawej obronie).

Middlesbrough obejmuje fotel lidera, zaś Norwich pomimo porażki, nie musi się przesadnie martwić. Przewagi nad siódmym Brentfordem już nie roztrwoni i na dwa mecze przed końcem zasadniczej części sezonu, Kanarki mają pewne miejsce w barażach. Bezpośredni awans do Premier League - wciąż realny.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » ndz 09.08.2015 15:02

Preston North End - Middlesbrough 0:0

poza pierwszym kwadransem gry, niewiele się dzisiaj działo. Aitor Karanka wyjściową jedenastką nie zaskoczył i postawił na wielu sprawdzonych z zeszłego sezonu zawodników + świeżo zakupionego Downinga. Przez większość meczu, to głównie goście byli przy piłce, natomiast podopieczni Simona Graysona mieli sporadyczne zrywy, najczęściej kończone uderzeniem, czym podbijali sobie statystyki. Obiecująco prezentował się na lewej flance Greg Cunningham. Reprezenant Irlandii był jedną z najjaśniejszych postaci drużyny gospodarzy, radził sobie zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, a za rywali nie miał byle kogo, wszak musiał powstrzymywać rewelacyjnego w zeszłym sezonie Adomaha, a także Tomáša Kalasa, który ku mojemu zdziwieniu, bardzo śmiało zapędzał się dzisiaj pod pole karne rywala. W ekipie Karanki nic się nie zmieniło od poprzedniej edycji Championship, jeśli chodzi o rozgrywanie akcji. Leadbitter, wspierany Claytonem, z zaufaniem otrzymywał od kolegów najwięcej piłek, aby następnie samemu poszukać szansy na zaliczenie asysty. I bez wątpienia kapitan wielkiego przegranego barażów był na boisku najlepszy. W kwestii Downinga, to były reprezentant Anglii wyszedł na boisku niezwykle zmobilizowany, przez co aktywności oraz zaangażowania odmówić mu nie można, lecz niekoniecznie udało się to przełożyć to efektywność. Strzały skrzydłowego pozostawiały wiele do życzenia, a ponadto dwukrotnie dał się złapać w prostej sytuacji na pozycji spalonej.

Zobaczymy, klub sprzedał Whiteheada i Tomlina, ponadto dobiegły końca wypożyczenia najważniejszych ogniw w ataku oraz obronie, czyli Bamforda i Omerou. Bez wątpienia, Karanka będzie potrzebował chwili, aby to na nowo poukładać.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » ndz 27.09.2015 16:54

Middlesbrough - Leeds United 3:0

bardzo przekonujące zwycięstwo podopiecznych Karanki. Manager gospodarzy wyjściowym składem nie zaskoczył i dobrze, bo Middlesbrough pomimo średniego startu sezonu, od pewnego czasu nawiązuje do wysokiej formy z poprzedniej edycji rozgrywek i wydaje się, że znowu będzie należeć do grona głównych kandydatów do awansu do Premier League. Dzisiejszy mecz został tak naprawdę rozstrzygnięty już w pierwszej połowie. Nugenta na boiskach angielskiej Ekstraklasy już nie oglądamy, ale wciąż możemy podziwiać jego strzelecką dyspozycję na jej zapleczu. Już w 3. minucie rywalizacji doświadczony napastnik wykorzystał bardzo dobre podanie Stuaniego, który dzisiejszego południa był jedną z najjaśniejszych postaci w ekipie gospodarzy. Bramki nie zdobył, ale jego szalona gra na prawym skrzydle, bardzo celne zagrania do partnerów, co miało przełożenie na powstawanie sytuacji strzeleckich dla Middlesbrough, zasługują na pochwałę. Jeśli chodzi o Leeds, to jeszcze nie zdążyli porządnie odpowiedzieć na straconego gola (strzałem z dystansu szczęścia szukał Antenucci), a już Silvestri musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Niefortunną interwencję zaliczył Bellusci, a palce w tej sytuacji znowu maczał Nugent. Przyjezdni do ataku przystąpili ponownie dopiero na początku drugiej połowie. Gospodarzy jakby zwolnili nieco wolnej przestrzeni dla rywala, szukając tym samym szansy na podwyższenie rezultatu z kontrataków. Konstantopoulos musiał kilka razy interweniować, ale zdecydowana większość tych uderzeń przyniosła efekt jedynie w postaci poprawiania statystyki przez Leeds, niekoniecznie dała szansę na zmianę scenariusza, którym było zwycięstwo Middlesbrough. Chyba tylko rzut wolny, po którym golkiper gospodarzy musiał wykonać paradę, stanowił takie poważne zagrożenie. Konstantopoulos wciąż zachowywał czyste konto, to w takim razie na ataki drużyny Uwe Röslera odpowiedział Fabbrini. Zmiennik Stuaniego, który moim zdaniem przedwcześnie opuścił plac gry, przypieczętował zwycięstwo gospodarzy. Tym razem większa "zasługa" przy tej bramce leży po stronie defensorów Leeds, który wykazali się nieporadnością w grze w linii, zaś niekoniecznie o zdobyczy bramkowej zadecydowały umiejętności Middlesbrough. W każdym razie zwycięstwo przekonujące, poza kilkoma zrywami Pawie nie pokazały niczego szczególnego, a Karanka z optymizmem może patrzeć na przyszłość swojej drużyny.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » śr 10.02.2016 0:52

Milton Keynes Dons - Middlesbrough 1:1

od pierwszego gwizdka arbitra Andy'ego Daviesa gospodarze nie ukrywali, co jest ich celem. W pierwszej połowie skupili się wyłącznie na defensywie, zostali wręcz zmiażdżeni przez przyjezdnych, a i tak byli w stanie zejść na przerwę z prowadzeniem. Trochę mnie dziwi ustawienie, na jakie się zdecydował Aitor Karanka. W meczu z tak nisko plasowanym zespołem wybór dwóch defensywnych pomocników wydaje się być kontrowersyjny. Inna sprawa, że Forshaw bardzo często przekraczał swój obszar i śmiało wędrował pod pole karne rywala (choćby w około 10. minucie meczu oddał niebezpieczne uderzenie). Oczywiście, tempo akcji w głównej mierze nadawał Gastón Ramírez, który jak na razie zadowalająco się prezentuje w klubie z Riverside, będąc na wypożyczeniu z Southampton. Leadbitter zagrywał dużo piłek z głębi pola, mniej więcej po dwóch kwadransach przebudził się Downing, ale ta aktywność gości na nic się zdawała. Może gdyby Nugent był lepiej dysponowany, to inaczej by to wyglądało, a tak doświadczony snajper wykazał się jedynie zarobieniem żółtej kartki. Dlatego pomijając już absolutną dominację, co zapewne wynikało również z nastawienia gospodarzy, więcej ciepłych słów o Middlesbrough można powiedzieć dopiero w kontekście drugiej połowy. W 52. minucie znakomitą okazję miał Ramírez, ale jego strzał został zablokowany, podobnie jak dobitka Da Laeta (w tym przypadku było jeszcze bliżej, albowiem uderzenie Belga zostało zablokowane na linii bramkowej. Davida Martina zaasekurował bodajże McFadzean). Karanka reagował, dokonywał zmian, ale pomimo dalszej dominacji nad rywalem, do wyrównania dojść nie mogło, a niewiele zabrakło, a mielibyśmy podwyższenie rezultatu dla Milton Keynes Dons. W zasadzie jedyną wartą uwagi akcję dla graczy Robinsona w drugiej połowie przeprowadził Emmanuel-Thomas, oddając ostatecznie niewiele niecelny strzał. Manager Middlesbrough dobrze zrobił przechodząc na grę dwójką napastników i najpierw groźnie główkował Nugent, a kilka minut później (już w doliczonym czasie meczu) na 1:1 trafił rezerwowy Rhodes. Dla szkockiego snajpera było to pierwsze trafienie w barwach Middlesbrough, a dzięki remisowi ekipa Karanki objęła fotel lidera Championship.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » sob 05.03.2016 2:18

Middlesbrough - Wolverhampton Wanderers 2:1

ostatnio drużyna Karanki nie prezentowała najlepszej dyspozycji, zatem piątkowe zwycięstwo jest tym ważniejsze, iż nie udało się popaść w głębszy kryzys. W porównaniu z minionymi meczami, dzisiejszego wieczoru na ławce usiedli m.in. David Nugent oraz Stewart Downing, a od pierwszych minut szansę otrzymał Gastón Ramírez. Nie ma co ukrywać, że manager gospodarzy trafił w dziesiątkę z tą korektą, albowiem to właściwie Urugwajczyk był bohaterem rywalizacji z Wolverhampton. Nie mówię tylko o dwóch golach, które zdobył, ale również o jego wkładzie w kreowaniu sytuacji przez gospodarzy. Grając za napastnikiem, znakomicie rozsyłał piłki na skrzydła, zagrywał do przodu, a kiedy trzeba było - samemu kończył akcję. Przypominał się dobry Ramírez, grający w barwach Świętych, zwłaszcza w sezonie 2012/2013. Poza dwiema bramkami, Urugwajczyk mógł śmiało zaliczyć z dwie, czy nawet trzy asysty, ale w pierwszej połowie Rhodes dwukrotnie został uprzedzony w dogodnych okazjach przez Ikeme, natomiast w drugiej połowie szwankowała skuteczność Adomahowi, do którego Ramírez bardzo często podawał i w efekcie prawe skrzydło Middlesbrough było zdecydowanie groźniejsze aniżeli lewe, po którym hasał bezbarwny Stuani. O gościach ciężko powiedzieć jakiekolwiek ciepłe słowo, skoro poza golem kontaktowym, który miał miejsce w 90. minucie rywalizacji, nie oddali żadnego uderzenia na bramkę rywala, a przez zdecydowaną większość część spotkania byli skupieni na defensywie. Dlatego de facto dzisiejszy mecz nie stał na wysokim poziomie, gdyby nie wysoka forma Ramíreza, który swoją grał skradł piątkowy spektakl, to nie należałoby liczyć na cokolwiek. Podopieczni Kenny'ego Jacketta, którzy mają bezpieczne miejsce w środku tabeli, chyba rzeczywiście nie wiedzą już o co w tym sezonie walczyć, ponieważ o awansie do Premier League raczej już nie ma mowy, a z kolei mogą ze spokojem spoglądać na dolną część tabeli, w której znaleźć się nie powinni. Zresztą nawet samo trafienie honorowe to raczej efekt rozluźnienia wśród szeregów Middlesbrough, niż jakiegoś gwałtownego skoku jakości u przyjezdnych. Cóż, trzy punkty dla podopiecznych Karanki cieszą tak czy siak i mam nadzieję, że już w trzecim sezonie z rzędu drużyna ta nie spartaczy finału rozgrywek i dokona tego, do czego dąży od 2013 roku - powrotu do Premier League.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » ndz 21.08.2016 16:38

Sunderland – Middlesbrough 1:2

o ile Karanka miał prawo posadzić na ławce Adomaha, który nie najlepiej wypadł w meczu ze Stoke, tak smutne jest traktowanie Konstantopoulosa jako rezerwowego. To jeden z najważniejszych bohaterów awansu Middlesbrough do Premier League, a do tej pory zamiast niego zagrał Valdés oraz ten przeciętniak Guzan... Mam nadzieję, że dzisiejszy popis amerykańskiego golkipera da do myślenia Karance. A sam mecz? Przyznam szczerze, że zdecydowanie lepsze wrażenie zrobiła na mnie ekipa Moyesa. Czarne Koty od pierwszego gwizdka rzuciły się na przeciwnika, szybko zyskując rzut rożny i tworząc niejedno zamieszanie pod bramką Guzana. Gol Stuaniego nieco wybił gospodarzy z wybicia, ponieważ zarówno piłkarze, jak i ich kibice, jakby zamarli na kilkanaście minut, nie mogąc się otrząsnąć po niespodziewanej stracie bramki, ale z upływem czasu wszystko zaczęło wracać do normy. W pierwszej połowie groźnie strzelał Defoe, a tuż po przerwie znakomitym uderzeniem na dalszy słupek szczęścia próbował van Aanholt (skutecznie jednak bronił Guzan). Nie mogę przeboleć, że tak łatwo pozbyto się tego zawodnika ze Stamford Bridge. W zeszłym sezonie to najjaśniejsza postać Sunderlandu, a pomijając jego zeszłotygodniowe potknięcie, jakim było sfaulowanie Sterlinga, teraz znowu pokazuje się z bardzo dobrej strony. Po przerwie Sunderland cisnął, atakował, ale jak w pierwszej połowie, tak i w drugiej, brakowało wykończenia. Było wiele takich momentów, gdy już się wydawało, że jest szansa na gola, ale w decydującej fazie akcji następowało za mocne podanie do partnera bądź posłanie futbolówki za jego plecy, albo miał miejsce skuteczny blok ze strony Middlesbrough. Trafienie van Aanholta cieszy, ale to było za mało. Inna sprawa, że poza dwoma golami, to ekipa Kanarki nie pokazała specjalnie więcej. W pamięci utkwiła mi głównie akcja Álvaro Negredo, w której niedokładnie przyjął piłkę, przez co ułatwił Mannone wykonanie wślizgu do futbolówki. Dla Hiszpana wielka szkoda, ponieważ wydawało się, że pomimo ostrego kąta, będzie to w stanie skończyć. Generalnie goście wykorzystali dwie z naprawdę nielicznych groźnych akcji podbramkowych, zaś Sunderland, pomimo dużego zaangażowania oraz dominacji przez większość spotkania, dał znać o swoich mniejszych umiejętnościach i niemożności wykorzystania danych okazji.

Awatar użytkownika
Dr.Football1
I Don't Need No Doctor
I Don't Need No Doctor
Posty: 29221
Rejestracja: sob 24.10.2009 22:51
Reputacja: 1290
Lokalizacja: Bruksela
Kontaktowanie:

Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: Dr.Football1 » ndz 21.08.2016 17:21

Gdzie jest Wally? :mrgreen:

Obrazek

Awatar użytkownika
coco
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5474
Rejestracja: śr 04.08.2004 23:10
Reputacja: 250
Lokalizacja: Giuseppe Meazza San Siro

Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: coco » ndz 21.08.2016 17:32

z lewym jajem na wierzchu ... :roll:
"Kogo tracimy ? Dyrygenta, lidera, kogoś, kto za klub oddałbym wszystko. Wszyscy będziemy mówić jak bardzo będzie go nam brakować " Marco Materazzi o odejściu Jose

Obrazek Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
ryba_82
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5588
Rejestracja: śr 11.08.2010 19:23
Reputacja: 321
Lokalizacja: Blue Moon

Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: ryba_82 » ndz 21.08.2016 22:09

blackmore pisze:Source of the post a tuż po przerwie znakomitym uderzeniem na dalszy słupek szczęścia próbował van Aanholt (skutecznie jednak bronił Guzan). Nie mogę przeboleć, że tak łatwo pozbyto się tego zawodnika ze Stamford Bridge. W zeszłym sezonie to najjaśniejsza postać Sunderlandu, a pomijając jego zeszłotygodniowe potknięcie, jakim było sfaulowanie Sterlinga, teraz znowu pokazuje się z bardzo dobrej strony.


A czy to czasem nie właśnie van Aanholt złamał linię spalonego przy drugiej bramce Stuaniego?

W innym temacie M'Brough wróży się już miejsce w pierwszej piątce Premier League, ale ja osobiście wstrzymałbym się z tak daleko idącymi wnioskami po zaledwie dwóch kolejkach sezonu.Oczywiście Boro może się podobać ,bo dziś w pierwszej połowie pokazali iż umieją grać piłką i potrafią być bardzo skuteczni,ale na moje w drugiej odsłonie za bardzo dali się stłamsić co by nie mówić przeciętnemu Sunderlandowi.Tak jakby za bardzo przestraszyli się naporu rywala i cofnęli się za głęboko co mogło skończyć się tragicznie.Co będzie gdy naprzeciwko stanie ktoś z wielkich PL?

W barwach Boro bardzo dobrze sezon rozpoczął były Obywatel Alvaro Negredo,w pierwszej kolejce bramka a dziś dwie asysty przy bramkach Stuaniego.
Obrazek

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » pn 22.08.2016 1:54

ryba_82 pisze:Source of the post
blackmore pisze:Source of the post a tuż po przerwie znakomitym uderzeniem na dalszy słupek szczęścia próbował van Aanholt (skutecznie jednak bronił Guzan). Nie mogę przeboleć, że tak łatwo pozbyto się tego zawodnika ze Stamford Bridge. W zeszłym sezonie to najjaśniejsza postać Sunderlandu, a pomijając jego zeszłotygodniowe potknięcie, jakim było sfaulowanie Sterlinga, teraz znowu pokazuje się z bardzo dobrej strony.

A czy to czasem nie właśnie van Aanholt złamał linię spalonego przy drugiej bramce Stuaniego?


Zależy jak na to patrzysz. van Aanholt ruszył na linię bramkową, aby ewentualnie wybić piłkę po strzale Negredo. Moim zdaniem dobry ruch. Dlatego większą winą obarczałbym Djilobodjiego.

ryba_82 pisze:W innym temacie M'Brough wróży się już miejsce w pierwszej piątce Premier League, ale ja osobiście wstrzymałbym się z tak daleko idącymi wnioskami po zaledwie dwóch kolejkach sezonu.

Nie ma co przesadzać. Podpiszę się pod tym, co napisałeś, tj. chluby drużynie Karanki nie przynosi to, że przez zdecydowaną część spotkania musieli odpierać ataki Sunderlandu. Gospodarzom brakowało wykończenia, odpowiedniego zgrania, ale lepszy zespół już by Guzana wcześniej pokonał. Może to świadome zagranie Karanki, wiedząc, że będzie można łatwiej zaskoczyć rywala z kontry, niemniej jednak Moyes może być zadowolony z postawy swoich zawodników. Z City pechowo uciekł im remis, a teraz potrafili długo dominować nad obiecującym beniaminkiem.

ryba_82 pisze:W barwach Boro bardzo dobrze sezon rozpoczął były Obywatel Alvaro Negredo,w pierwszej kolejce bramka a dziś dwie asysty przy bramkach Stuaniego.

Racja. Zapewne niewielu by prognozowało, że ten piłkarz jeszcze wróci na areny Premier League. Mnie to cieszy, zawsze go lubiłem i miło będzie patrzeć, jak polepsza swoje statystyki.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Middlesbrough (zbiorczy)

Postautor: blackmore » sob 22.10.2016 17:57

Arsenal – Middlesbrough 0:0

liczyłem na ciekawsze widowisko, aczkolwiek pierwsza połowa była całkiem udana. Pierwsze piętnaście, może ciut więcej, minut ze wskazaniem na Kanonierów, którzy imponowali kombinacyjną grą i wymianą wielu podań na niewielkiej przestrzeni. Gracze Karanki skrupulatnie pilnowali indywidualnie każdego z zawodników Arsenalu, ale to nie przeszkadzało rywalom, aby prowadzić akcję i szukać odpowiedniego momentu na zaskoczenie Valdésa. Z takich klarownych okazji warto wymienić strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Gastóna Ramíreza, po którym Čecha ratowała poprzeczka, zaś niewiele później z podobnej odległości szczęścia próbował Sánchez. Uderzenie Chilijczyka sparował jednak na rzut rożny Valdés. W drugiej połowie takich gorących momentów, niestety, nie było. Może za wyjątkiem pierwszego kwadransa, gdy Arsenal przycisnął beniaminka i momentami przyjezdni ratowali się w iście rozpaczliwy sposób, lecz im bliżej końca, tym tempo spotkania spadało. A nawet, gdy dochodziło do niezłych okazji na gola, to zawodziła umiejętność wykorzystania szansy i pewna naiwność (patrz "zwód" Negredo przy wślizgu Monreala). Myślę, że za dzisiejszy występ warto pochwalić Čecha. Czeski bramkarz kilkakrotnie wybronił bardzo trudne piłki, a do tego daje drużynie spokój, wychodząc i chwytając futbolówkę nawet na trzynastym, czternastym metrze "szesnastki". Największym rozczarowaniem chyba Adama Traoré, który zapomniał fundamentalnych spraw, jak umiejętne przyjęcie futbolówki. Naliczyłem trzy takie momenty, gdy obiecująco zapowiadająca się akcja gości została zaniechana przez prosty błąd techniczny Hiszpana malijskiego pochodzenia. Cóż, remis, z którego może się bardziej cieszyć Middlesbrough. Zresztą końcowe pożegnanie Karanki z Wengerem jasno pokazało, że Francuza zabolał ten podział punktów.


Wróć do „Anglia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości