Fulham FC

Wszystko o piłce w Anglii - Zawodnicy, Kluby, Reprezentacja, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia związane z piłką.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, Cris7, fieldy, piotrcies, maestro

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Fulham FC

Postautor: blackmore » ndz 08.02.2015 14:01

Fulham - Birmingham City 1:1

Nie ma to jak śniadanie w towarzystwie retransmisji meczu Championship. Pierwszy wniosek, że wszystko, co najlepsze, miało miejsce w pierwszej połowie. Gospodarze wybiegli na plac gry bez kilku ważnych ogniw (Hoogland, Ruiz), brakowało też Scotta Parkera i w efekcie opaskę kapitana przejął Ross McCormack. To właśnie szkocki napastnik obok Rodallegi, był najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem w ekipie Fulham. W ciągu trzech kwadransów stworzyli wiele zagrożenia pod bramką Randolpha. Stąd pewnie niedosyt, że udało się zdobyć zaledwie jednego gola, a i goście pokusili się o trafienie. O zagrożeniu ze strony przyjezdnych decydował głównie Cotterill, który najpierw efektownie zaskoczył golkipera Fulham strzałem z rzutu wolnego, a kilkanaście minut później posłał "bombę", którą tym razem Bettinelli był w stanie wybronić. Generalnie widać, że Walijczykowi służą te stałe fragmenty gry, naprawdę solidnie wykonuje zarówno wolne, jak i rożne.
Z kolei druga połowa bez fajerwerków. Dalej o tempie gry decydowali gospodarze, tym razem większą aktywność wykazali Fofana oraz Kačaniklić, ale więcej w tym wszystkim było pozornego kreowania akcji niż rzeczywistego grania zgodnie z założeniami taktycznymi. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie, bo wiele sytuacji zostało opartych na długim holowaniu piłki aż w końcu jakieś dłuższe zagranie do Rodallegi czy Kačaniklicia. W końcówce Gary Rowett delegował na boisko Nikolę Žigicia, ale nie odnotowałem żadnego zagrania ze strony Serba. Kiepski ma ten sezon, mało gra, nic nie strzela. A pomyśleć, że w 2006 roku był uważany za wielki talent i melodię przyszłości.

Podział punktów, patrząc na tabelę, chyba zadowala obydwa zespoły. Drużyna z St Andrew's nie powinna specjalnie myśleć o możliwości włączenia się do rywalizacji o awans, natomiast podopiecznym Kita Symonsa, który wydaje się, że w miarę pozbierał ekipę po zwolnieniu Magatha, widmo spadku również nie powinno zaglądać w oczy.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Re: Fulham FC

Postautor: blackmore » sob 23.01.2016 18:14

Fulham - Hull City 0:1

przed rozpoczęciem tego spotkania, biorąc pod uwagę ligową pozycję obydwu zespołów, gospodarze zapewne wzięliby jeden punkt "w ciemno". Przebieg rywalizacji nie przypomniał o tych różnicach w tabeli i byliśmy świadkami wyrównanego widowiska, aczkolwiek mające swoje słabsze momenty. Po pierwszym gwizdku arbitra do ataku jako pierwsi ruszyli gracze Fulham. Podopieczni Slavišy Jokanovicia wywierali presję na przyjezdnych i przez pierwsze 10. minut wyraźnie dominowali. Dopiero Abel Hernández zmienił nieco oblicze spotkanie, zatrudniając Lonergana. Napisałem, że nieco, albowiem to wciąż gospodarze częściej posiadali piłkę, a przy akcjach rywala stosowali wyższy pressing i starali się jak najszybciej odzyskać futbolówkę. Znakomity mecz rozegrał zwłaszcza Scott Parker. Wiek nie pozwala mu na rozgrywanie pełnych 90. minut, przez co jest w tym sezonie bardzo często zmieniany przed końcem rywalizacji, ale dzisiaj były reprezentant Anglii nie tylko skutecznie grał w środku pola, ale i miał szansę na pokonanie McGregora, oddając w drugiej połowie niebezpieczne uderzenie. Zanim do tego doszło, jeszcze w pierwszej odsłonie meczu świetne szanse na zdobycz bramkową mieli Cairney oraz Dembélé. Ten pierwszy oddał jednak zbyt proste do obrony uderzenie, natomiast strzał najbardziej wysuniętego piłkarza w zespole Jokanovicia został w ostatniej chwili zablokowany przez defensora Hull. W drugiej połowie zawodnicy Steve'a Bruce'a mieli nieco więcej przestrzeni, co przełożyło się na znaczne poprawienie statystyk, ale moją uwagę, poza Parkerem, i tak przykuł Kačaniklić. Skrzydłowy Fulham nie tylko szalał na skrzydle i podejmował liczne próby celnego dośrodkowania na głowę/nogę któregoś z partnerów, ale i w dwóch sytuacjach samemu starał się zaskoczyć McGregora. Dlatego wydawało się, że jeżeli któraś z drużyn miałaby dzisiaj zgarnąć trzy punkty, to bliżej tego wyczynu jest Fulham. Niestety, lecz cały wysiłek broniącego się przed spadkiem zespołu poszedł na marne w momencie faulu Christensena na Odubajo. Chwilę później wspomniany już Hernández pewnie wykorzystał "jedenastkę" i to drużyna Hull objęła prowadzenie. Jokanović starał się reagować błyskawicznie i natychmiast wprowadził na boisko Smitha, ale poza niezłą szansą O'Hary w doliczonym czasie rywalizacji, Fulham nie było już w stanie niczego wskórać. Szkoda, ponieważ dzisiaj ten zespół miał poważną szansę na zainkasowanie trzech oczek, wykazał pełne zaangażowanie w grę, ale to zmierzający z powrotem do Premier League Hull City okazał się skuteczniejszy i z Craven Cottage wywiózł komplet oczek.

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: sob 28.09.2013 21:11
Reputacja: 163

Fulham FC

Postautor: blackmore » sob 06.08.2016 1:25

Fulham - Newcastle United 1:0

nowy sezon Championship rozpoczęty. Sroki już bez Coloccinigo oraz Papissa Cissé, ale z nowymi nabytkami, m.in. Matthem Ritchie'm oraz Dwightem Gayle'm. Atmosfera na Craven Cottage była gorąca od samego początku, ale to goście jako pierwsi ruszyli do ataku. Bardzo dobrze spisywali się boczni obrońcy (Janmaat, Dummett), którzy często z powodzeniem podłączali się do akcji ofensywnych, natomiast środek pola skutecznie radził sobie z wysoko zakładanym przez gospodarzy pressingiem. Po kilku szansach przyjezdnych, w końcu do głosu doszli piłkarze Fulham, niemniej jednak większość ich akcji opierało się na posyłaniu długiej piłki do najwyżej wysuniętego Aluko. No, nigeryjski napastnik czasami zamieniał się z pozycją z Mattem Smithem, a to właśnie ten drugi strzelił zwycięskiego gola. Napastnik Newcastle wygrał walkę w powietrzu po dośrodkowaniu z narożnika boiska i pewnym strzałem zaskoczył golkipera Srok. Inna sprawa, że kilka minut wcześniej podopiecznym Rafaela Beníteza należał się rzut karny po ewidentnej ręce gracza Fulham we własnej "szesnastce". Gwizdek arbitra jednak milczał. W drugiej połowie to znowu jako pierwsze zaatakowały Sroki, a kapitalną interwencją po strzale Ritchie'go wykazał się David Button. Były pomocnik Bournemouth był dla mnie najjaśniejszą postacią w ekipie z St James’ Park, bardzo często biorąc na siebie ciężar rozgrywanych akcji i kończąc je strzałem na bramkę przeciwnika. Niezłą zmianę dał także Rolando Aarons, który tuż po wejściu na boisko był bliski pokonania Buttona. Gospodarze, może poza próbą Malone'a, nie doczekali się takich szans i do ostatniej minuty to nie tak dawny reprezentant Premier League był zdecydowanie częściej w posiadaniu piłki, starając się ze wszystkich sił doprowadzić do remisu. Slaviša Jokanović chciał utrzymać korzystny wynik i wprowadził m.in. doświadczonego Scotta Parkera, który wniósł wiele spokoju i opanowania w centralnej części boiska. Nawet cztery doliczone minuty nie pozwoliły Newcastle na strzelenia gola, w efekcie w meczu otwarcia trzy punkty dla Fulham.


Wróć do „Anglia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości