NBA...

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, fieldy, piotrcies, maestro, Cris7

MVP sezonu zasadniczego 2016/2017 powinien zostać:

James Harden
1
7%
Russell Westbrook
5
36%
LeBron James
3
21%
Kevin Durant
2
14%
Stephen Curry
0
Brak głosów
Kawhi Leonard
2
14%
Giannis Antetokounmpo
1
7%
Jimmy Butler
0
Brak głosów
Isaiah Thomas
0
Brak głosów
DeMar DeRozan
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 14

Awatar użytkownika
Arwin
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5873
Rejestracja: wt 19.10.2010 22:16
Reputacja: 78
Lokalizacja: Tarnów

NBA...

Postautor: Arwin » pn 12.02.2018 18:28

Carbon pisze:Source of the post Cedi Osman to mój nowy ulubieniec.


GOŚC JEST NIEPOROZUMIENIEM. Nie rozumiem co on tam robi, nie rozumiem co on ogólnie robi w NBA. Wczorajsza akcja kiedy sam na sam pokonała go obręcz to kwintesencja jego nieudolności, gardzę.

Awatar użytkownika
wianuch
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2242
Rejestracja: pt 10.02.2006 21:10
Reputacja: 38
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontaktowanie:

NBA...

Postautor: wianuch » pn 12.02.2018 18:40

Przecież taka wtopa zdarzyła się pewnie każdemu w NBA (o, np tutaj dosyć swieże
), ciekawe że po 1 takim zagraniu "gardzisz" :D Zwłaszcza, że z tego co pamiętam mecz juz wtedy był wygrany.

Proponuję wejdź sobie na 2 poniższe linki, żeby zobaczyć czemu Cedi jest lepszy chociażby od takiego Crowdera.
http://www.espn.com/nba/player/splits/_ ... ae-crowder
http://www.espn.com/nba/player/splits/_ ... cedi-osman
"Bóg jest Francuzem. Bóg to Zinedine Zidane"

Awatar użytkownika
sickstick
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9748
Rejestracja: sob 07.01.2012 19:07
Reputacja: 1744

NBA...

Postautor: sickstick » pt 16.02.2018 21:39

Gra o Strefy wróciła :peace:

Obrazek

Awatar użytkownika
Delpiero14
Bianconero
Posty: 11192
Rejestracja: wt 25.08.2015 9:49
Reputacja: 2412

NBA...

Postautor: Delpiero14 » ndz 18.02.2018 20:39

Oglądacie dzisiaj All-Star Game?

Awatar użytkownika
HMK
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7763
Rejestracja: ndz 20.10.2013 20:03
Reputacja: 1012
Lokalizacja: Kraków

NBA...

Postautor: HMK » czw 22.02.2018 23:29

Obrazek
Poziom ciekawostek od ESPN wzrus.
piotrcies pisze:Source of the post Ale debil ze mnie xd

Awatar użytkownika
Salas11
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 14000
Rejestracja: pn 02.03.2009 3:00
Reputacja: 955
Lokalizacja: Łódź

NBA...

Postautor: Salas11 » pt 23.02.2018 7:24

HMK pisze:Source of the post Poziom ciekawostek od ESPN wzrus.

Niech się cieszy że w ogóle widział. Czarnuchy w Stanach często nawet nie znają swoich ojców :wink:
Obrazek

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11554
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1360

NBA...

Postautor: Morrow » pn 02.04.2018 13:47

Wyjątkowo ciekawie się zapowiadają PO w tym roku. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach to były tylko przystawki pod z góry znany finał z dość wyraźnym faworytem, tak w tym sezonie trudno tu naprawdę kusić się o jakieś pewniaki, a i sama walka o ostatnie premiowane miejsca zapowiada się przez najbliższy tydzień bardzo apetycznie.

Na początku Wschód.

Tu więcej się wyjaśniło. Praktycznie znamy cały skład PO, Pistons jeszcze gonią i mają matematyczne szanse wyprzedzić Miami albo Bucks ale to w zasadzie tylko teoretyczne szanse. Przybycie Griffina nie dało spodziewanego kopa, miała być odpowiedź na Twin Towers z Nowego Orleanu a okazało się, że nawet na Wschodzie nie uda się ugrać PO i chyba trudno liczyć na ten zespół w czołówce konferencji w kolejnych latach o ile nie dojdzie do kolejnych rotacji personalnych.

Boston jeszcze goni Toronto w walce o zwycięstwo w konferencji, różnie to się może skończyć, bo Raptors złapali pewną zadyszkę na koniec sezonu zasadniczego a tu mecze z Cavs i wspomnianymi Celtics ale postawa Dinozaurów to bardzo pozytywna niespodzianka tego sezonu. Miła dla oka, zdyscyplinowana, fajna i szybka gra, przykład mądrze i konskwentnie budowanego zespołu. Zobaczymy czy przełom nastąpi też w PO, bo do tej pory byli dość łatwym kąskiem.

Celtics zrobili swoje i choć przez długi czas wydawali się żelaznym kandydatem do wygrania Wschodu to w pewnym momencie spuścili z tonu i zostali za Raptors. Nie jest powiedziane, że ich jeszcze nie wyprzedzą ale na ten moment to IMO główny kandydat do finału sezonu ze strony Wschodu. Blisko ustawiłbym Cavs, Toronto ciut za nimi ale nie mam wątpliwości, że to z tej trójki wyjdzie finalista. Na ten moment widzę Boston i to za nich też trzymam kciuki. Cholernie szkoda tego Haywarda, z nim ta paczka będzie jeszcze ciekawsza. W każdym razie dwa pierwsze miejsca rozdane i ekipy te dostaną kogoś z zestawu Bucks, Heat, Wizards.

Pewnym przełomem jest pozycja Cavs, na których mocno naciskają 76ers i Pacers. LeBron i spółka mogą skończyć nawet na 5. miejscu, co jak na ekipę, która zdominowała mocno Wschód w ostatnich latach jest sporą zmianą. To pokazuje jak dużo jednak znaczył Irving, bo James gra swój najlepszy sezon w ostatnich latach i gdyby nie tak kosmiczna dyspozycja Hardena oraz Rockets, to na bank skończyłby z MVP. Myślę jednak, że jego Cleveland pokaże więcej w PO kiedy zacznie się poważne granie. Cavs to nadal ekipa, która może rozjechać całą konferencję ale nie są już na tyle nietykalni żeby gładko przejechać się po rywalach jak to miało miejsce w poprzednich latach.

Bardzo fajny sezon 76ers i kosmiczny jego koniec. Seria 10 wygranych z rzędu jest w tej chwili najdłuższa w lidze (Rockets po 11 wygranych przegrali dziś ze Spurs). "Trust The Process" w końcu zaczął funkcjonować w pełni a Simmons po zadyszcze w pewnym momencie znowu wrócił do bardzo wysokiej dyspozycji. Dobrze się na to patrzy i trudno nie sympatyzować z tą ekipą. Na ten moment wpadają na Indianę i to byłaby jedna z ciekawszych par PO, bo o Pacers też można pisać tylko ciepłe słowa. Oladipo urósł tam nieprzeciętnie i stał się jedną z gwiazd ligi. Coś musi być nie tak w powietrzu (Westbrook?) w Oklahomie, że tak wielu uciekających stamtąd, dostaje skrzydeł w innych klubach.
Mocno kibicuję 76ers do zajęcia 3. miejsca na Wschodzie co dałoby pojedynek Pacers - Cavs w PO. W sezonie zasadniczym Indiana wygrała tę rywalizację 3:1 więc mogłoby być ciekawie.


Na koniec zostawiłem sobie LeBrona. Niezależnie od finału rozgrywek to raczej na pewno będzie jego ostatni sezon w Cleveland. Wraz z odejściem Irvinga, coś w Cavs tąpnęło i choć sam James pokazuje, że nadal jest zdolny do największych rzeczy to zespół za nim nie wyrabia. Nie oszukujmy się, aspiracje LeBrona mogą być tylko mistrzowskie, za 8 miesięcy będzie miał 34 lata a na koncie 3 pierścienie i 5 przegranych finałów. Jak na legendę za życia to trochę kłuje po oczach. Może bić rekordy Jordana z meczami >20 punktów z rzędu ale na płaszczyźnie drużynowej jednak te 5 przegranych finałów i "tylko" 3 pierścienie na 8 szans rzuca się w oczy. Niewiele wskazuje, że w tym roku dorobi się kolejnego pierścienia a nie ma wątpliwości, że na tym mu teraz najbardziej zależy. Pytanie co dalej?

Opcji będzie miał kilka, Cavs spróbują go zatrzymać ale może to być nierealne. James pewnie popatrzy tęsknie w stronę Zachodu, bo jest od lat lepszy i to co najciekawsze w NBA ma miejsce właśnie tam. Tyle, że celem nadrzędnym pewnie będą pierścienie a tam już przepakowanych ekip wydaje się być w nadmiarze. Przed chwilą byli tylko GSW, teraz Rockets wyglądają na równie mocnych a OKC, gdyby nie brak chemii i indywidualności, które nie tworzą kolektywu, też ma pakę na mistrzostwo.

Tu trudno znaleźć po prostu miejsce dla LeBrona gdzie z ekipą staliby się pewniakami do finału konferencji chyba, że Rockets próbowaliby naginać pod niego budżet i kadrę. Patrząc co udało im się osiągnąć, nie wiem czy to byłby właściwy kierunek ale to ostatnio jeden ze scenariuszy. Mówiło się o Lakers, jest tam trochę talentu, ciężko powiedzieć czy wystarczającego do budowy topowej drużyny wokół LBJ ale nie da się ukryć, że w coś takiego LeBron nie wejdzie, warunkiem musiałoby być zakontraktowanie jeszcze jednej wielkiej gwiazdy jak George. Ostatnio więcej pisze się o 76ers i Jamesie jako uzupełnieniu tych obiecujących dzieciaków, który z nimi spróbuje podbić NBA. Nie powiem, na papierze wyglądałoby to ciekawie choć Philly musieliby zmodyfikować kadrę żeby zrobić miejsce dla Jamesa. Tu jednak z miejsca staliby się jednym z głównych faworytów na Wschodzie i pewniaków do finału co dla Jamesa byłoby wygodne. Do tego klub z wielkimi tradycjami i nazwiskami (Moses Malone, Wilt Chamberlain, Allen Iverson), kadra nieźle zbalansowana, z dalszymi perspektywami rozwoju. Na ten moment jeden z faworytów choć osobiście obstawiam, że James skończy na Zachodzie. Mówi się ostatnio, że jakąś opcją będą też Spurs i praca z Poppem zanim odejdzie na emeryturę ale jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić Jamesa w koszulce z Ostrogami.

Awatar użytkownika
sickstick
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9748
Rejestracja: sob 07.01.2012 19:07
Reputacja: 1744

NBA...

Postautor: sickstick » wt 03.04.2018 20:42

OKC ma dwa duże problemy: pierwszym jest trener Donovan, natomiast drugim jest psychika Westbrooka. Chemia w zespole w pewnym stopniu też.

Jako w miarę świeży obserwator NBA nie rozumiem jeszcze tej gry tak dobrze jak piłki nożnej, dlatego staram się być oszczędny z osądami, jednak zachowania trenera Donovana zdecydowanie zbyt mocno rzucają mi się w oczy. Gość nie potrafi rotować składem który ma, co tworzy ogromny dysonans pomiędzy różnymi ustawieniami (OKC ma jedną z gorszych drugich piątek w lidze). Melo jako trzecia opcja miewa długie, nawet kilkunasto-minutowe okresy gry w których jest pomijany w ataku. Niedawno przeciwko Spurs przez całą pierwszą kwartę oddał... 1 rzut, po to by na drugą kwartę całe BIG3 zeszło i na boisko weszło ustawienie którego najlepszym ofensorem jest Felton. Melo to ofensywna bestia która nie daje rady w obronie, nie lepiej byłoby przeciwko LaMarcusowi Aldrigowi wystawić kogoś kto powalczy w obronie, a Melo puścić na boisko później żeby pociągnął zmienników w ataku?

Podobnie źle jako druga opcja wykorzystywany jest George - on najczęściej grywa ze zmiennikami, ale w przeciwieństwie do Melo jest intensywnie pod grą przez całe spotkanie, zaś w drugim ustawieniu zmienia się jego rola. W pierwszej 5 Russ holuje piłkę a George jest killerem - co sprawdza się znakomicie, zaś po zejściu Russa Geogre przejmuje jego rolę jako indywidualna 1ka, w czym wygląda cieniutko. Russ ma specyficzny i trudny styl gry, pod jego nieobecność George powinien dalej grać swoje a piłkę zostawić Feltonowi, a nie próbować na siłę grać jak 'mały Westbrook'. Identiko było w zeszłym sezonie z Oladipo - z Russem współpracował świetnie, natomiast zawodził gdy po zejściu Russa nie potrafił być liderem drugiego garnituru. Wydaje mi się więc że przyczyna gorszych not zarówno George jak i Oladipo u boku Westbrooka wynika głównie z tego, że trener Donovan każe im grać dokładnie to co Westbrook, przez co ogranicza ich potencjał, który przecież bez Russa powinien rozkwitać, a nie być tłumiony. George rzuca najwięcej z czystych pozycji oraz wolnych w karierze, niestety na słabszej niż przyzwyczaił skuteczności. Fatalny % trafianych rzutów praktycznie wszystkich graczy, od łuku aż po rzuty wolne, to moim zdaniem również kwestia która ciąży na osobie trenera. Takich niefrasobliwości Donovana co mecz trafia się kilka, ciężko o wszystkich się rozpisywać. Myślę że to jest nieodpowiednia osoba na stanowisku i fajnie jakby zespół w lato objął ktoś inny.

Drugim problemem na drodze da poważnego wygrywania jest psychika Westbrooka. Russ jest zwyczajnie graczem który pęka pod presją. Im goręcej, tym bardziej się spala. Nie tylko zaczyna nie trafiać rzutów, ale też zaczyna je oddawać z irracjonalnych pozycji, przestaje dostrzegać partnerów, robi błędy techniczne przy wejściach pod kosz. Zwyczajnie się chłop spala. Potrafi przez 3 kwarty grać jak młody bóg, żeby w 4-tej wyglądać jak rookie. Z linikją 20+pts 10reb 9ast potrafi rzucać buzzera z baaaaardzo głębokiego dystansu, mają pod koszem niepilnowanego Adamsa. Całe szczęście połowa tych buzzerów to airballe, więc chwała Adamsowi jeśli zbierze i dobije. Zwyczajnie niewiarygodne. Nie pomaga też fakt, że Goerge i Melo również zawodzą w kluczowych momentach, nie trafiają wolnych i buzzerów jeśli z rzadka mają okazje, przez co niezrozumiałość wyborów Russa w końcówkach spotkań ma często swoje delikatne usprawiedliwianie.

Tu można przejść do wspomnianej przez Morrowa chemii w zespole. BIG3 na ogół wygląda ze sobą znakomicie, Westbrook z Georgem robią robotę, wautowany Melo dokłada swoje często mocne 3 grosze czym mi tym bardziej imponuje, niestety końcówki spotkań obnażają że Ci gracze nie mają do siebie zaufania. Westbrook to lider który zawodni w decydujących momentach, zaś George z Melo to gwiazdorzy którzy zamiast w takich momentach pokazać jaja, wkomponowują się w westbrookową lipe, przez co te decydujące momenty są nerwowe. Odnoszę wrażenie że jeden Westbrook, jeden George albo jeden Melo mając komfort psychiczny jaki ma typowy franchise trafiali by game winnery na większej skuteczności niż w w tym sezonie, a tak jak ich jest trzech i żaden nie jest pewną opcją to każdemu brakuje pewności i wychodzi lipa. Być może potrzeba dodatkowego sezonu na zgranie, a może paru zwycięstw które zbudują któregoś gracza do roli lider końcówek, ale na chwilę obecną w tym miejscu jest duży problem.

Rozpisałem się o problemach OKC, o pozytywach mógłbym napisać jeszcze więcej, bo to bardzo mocna ekipa. Na przeciw wszystkim błędom Donovana wychodzi obrzydliwie przepakowana talentem ekipa, która broni się sama. Westbrook jest jeszcze lepszy niż w zeszłym sezonie, bo zamiast być od wszystkiego jest tylko od tego w czym jest dobry, m.in oddał praktycznie zupełnie rzuty za 3 innym graczom, a tym najbardziej irytował rok temu. Melo jest extra. Rola totalnie wyautowanego z trzymania piłki opcji nr 3 jest moim zdaniem uwłaczająca dla jego umiejętności, ale wygląda jakby nie marudził i robi swoje. Niejednokrotnie wyciągał OKC z wyniku typu -15 kilkoma trójkami z rzędu, w pojedynczych spotkaniach potrafił schować takiego Griffina do kieszeni (w obronie!!). George to trubo przydatny zawodnik od wielu zadań po obu stronach parkietu, przez co jego wykład też jest godny all stara. Jest bestia Adams, najlepszy w lidze w ofensywnych zbiórkach. Dobrze się spisują Brewer, Grant i Felton. Na drugą rundę powinno starczyć. A w lato pożegnać Donovana, spróbować zatrzymać Melo (bo George raczej pójdzie dalej), delikatnie się wzmocnić i można atakować San Francisco i Houston.
Obrazek

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11554
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1360

NBA...

Postautor: Morrow » sob 14.04.2018 12:59

No zobaczymy co OKC pokaże ze zdyscyplinowanymi Jazzmanami. Jak dla mnie Oklahoma to ekipa zdolna do fajnej gry ale bez trenera i z toksycznym liderem, który skupia się na kręceniu statystyk i TD a dopiero na drugim miejscu stawia dobro zespołu. Sezon zasadniczy pokazał, że są zdolni do ogrywania najlepszych, bo umiejętności tam są, to w końcu trzech All-Starów a do tego świetny Adams. No ale zobaczymy co pokażą, jak przejdą Jazz i Rockets to sypię głowę popiołem.

Wszystko już wiemy i można zacząć właściwe granie. Sporo ciekawych par w pierwszej rundzie.

Na Zachodzie poza OKC - Jazz kapitalnie zapowiada się pojedynek Blazers - Pelicans. Davis vs Lillard, być może starcie dwóch największych gwiazd ligi w niedługim czasie. Faworytem Portland ale Davis po kontuzji Cousinsa włączył beast mode i wszystkiego tu się można spodziewać.

Ciekawie też wygląda para GSW - Spurs, szkoda, że za sprawą kontuzji. Warriors bez Curry'ego zagubieni, Spurs orają jak mogą bez Leonarda, cholera wie czy nie wróci na PO ale to mogą być jego ostatnie występy dla San Antonio. Aldridge pcha jak może ten wózek ale GSW to w końcu mistrzowie. Niby Warriors wyraźnym faworytem ale w tym sezonie są chimeryczni i nie wiadomo na ile to kontuzje, oszczędzanie sił czy realny zjazd formy.

W parze Timberwolves - Rockets spodziewam się jednostronnej potyczki a być może sweepu. Thibodeau to spec od obrony ale zajechał swoją ekipą i ledwo wepchnęli się do PO po dogrywce z Nuggets. Nawet jak Towns i Butler zagrają na wysokim poziomie to Wilki nie mają argumentów przeciw Hardenowi i spółce.

Na Wschodzie, jak LeBron włączy tryb PO i nie będzie zajechany po sezonie regularnym to Cavs powinni zameldować się w finałach. Indiana ich ograła 3:1 w sezonie zasadniczym i po cichu liczę na jakąś niespodziankę ale Kawalerzyści są tu jednak faworytem i ich odpadnięcie byłoby sensacją.

Dalej LeBrony trafią pewnie na Toronto. Raptors wygrali Wschód, większość sezonu wyglądali bardzo dobrze a ich parkiet to twierdza ale wciąż jest sporo wątpliwości wokół tej ekipy i trudno ją sobie wyobrazić w finale NBA. Może to jest ten sezon kiedy wreszcie się sami określą i wyrosną na dominatora także w PO. Z Gortatami powinni sobie poradzić na luzie, chyba, że ciągle chory Wall tu namiesza.

Szkoda cholernie Bostonu. Ekipa, która mimo straty Haywarda długo wyglądała na realnego contendera nawet w walce o mistrzostwo ma strasznego pecha. Wypadł Irving, teraz jeszcze Smart. Nie ma tu już z czego rzeźbić, bo trudno wierzyć, że nieopierzeni Brown czy Tatum wspierani Horfordem i Morrisem coś tu zwojują. Nie zdziwiłbym się nawet jakby popłynęli z Bucks ale dajmy Stevensowi się najpierw wykazać, już udowodnił, że to trenerska czołówka ligi więc może i tu coś wymyśli.

Mega pozytywni są w tym sezonie 76ers, zwłaszcza ich końcówka sezonu oraz 16 wygranych z rzędu. Simmons znowu wygląda jak wyjadacz, jak poprawi rzut to będzie bestia. Embiid nie zagra dziś ale fajnie, że wreszcie się ogarnął i odpalił na całego. Heat to zdyscyplinowani wyjadacze i brak doświadczenia Sixers może być tu ich szansą ale trzymam kciuki za Philadelphię i liczę, że The Process zaskoczy też w PO.

Awatar użytkownika
sickstick
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9748
Rejestracja: sob 07.01.2012 19:07
Reputacja: 1744

NBA...

Postautor: sickstick » sob 14.04.2018 13:10

Morrow pisze:Source of the post No zobaczymy co OKC pokaże ze zdyscyplinowanymi Jazzmanami. Jak dla mnie Oklahoma to ekipa zdolna do fajnej gry ale bez trenera i z toksycznym liderem, który skupia się na kręceniu statystyk i TD a dopiero na drugim miejscu stawia dobro zespołu.

OKC ma 85% zwycięstw kiedy Westbrook zalicza TD oraz około 30%, kiedy go nie zalicza. Gadka że Westrbook stawia TD ponad zwyciestwa zwyczajnie mija się z prawdą ;) TD u Russa oznacza że miał dobry dzień i w 85% przypadków kończy się to wygraną całego zespołu - na ponad 100 TD Russa tylko kilkanaście razy OKC przegrywało mecz.

A kręcenie statystyk? Polecam biografię Michaela Jordana. GOAT pisze w niej że non stop, w każdej sekundzie meczu wiedział dokładnie jakie ma cyferki oraz jakie musi wykręcić i często dokonywał decyzji właśnie determinowanych pod indywidualne statystki. Skoro Goat tak grał, to chyba na tym właśnie polega ten sport ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11554
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1360

NBA...

Postautor: Morrow » sob 14.04.2018 13:42

Czytałem, nie powiem, że to lekka książka ale warto przeczytać.

Różnica jest taka, że Jordan zdobywał hurtowo pierścienie, gra MJa przekładała się na ogromne sukcesy a jego Bulls kręcili wyniki i rekordy a Westbrook poza kosmicznymi, indywidualnymi statystykami gra w ekipie, która zajmuje 4. miejsce na Zachodzie i bliżej jej do 6 pozycji niż do 3. A to wszystko mając obok dwóch All-Starów i świetnego centra. Wcześniej było jęczenie, że nie miał z kim grać. Oladipo z Sabonisem poszli w wymianie za George do Indiany i ten pierwszy jest już jedną z większych gwiazd Wschodu. Wcześniej przecież był i Durant, i Harden, i finał NBA. Obaj, jak Westbrook, wygrali MVP, różnica jest taka, że byli koledzy, w podobnym wieku już mają mistrzostwo albo są realnymi kandydatami do niego a w przypadku Russella, poza jaraniem się jego hero mode, ciągle są pytania czemu wokół niego nie udaje się zbudować ekipy będącej choćby ścisłą czołówką swojej dywizji, o mistrzowskich aspiracjach nie wspominając. Wyobrażacie sobie Westbrooka w GSW, Rockets, Bostonie czy Spurs? Ja nie, za to, pomijając ich aktualne drużyny, Hardena, Curry'ego, Lillarda, Davisa, George'a czy nawet takiego indywidualistę jak LeBron już tak. To nie jest tak, że tylko Westbrook jest zły i to tylko jego wina, że OKC nie dość, że nie mogą wygrać mistrzostwa, to nie są w stanie być nawet czołówką ligi mimo posiadania MVP całej ligi. Mam jednak wrażenie, że Russell nie będzie nigdy graczem, który będzie liderem mistrzowskiej ekipy.

Pożyjemy, zobaczymy, może Westbrook zamknie mi japę ale IMO, mimo takiej paki, bliżej im do odpadnięcia z niżej notowanymi Jazz, niż do finału konferencji. Na kolejny sezon pewnie odejdzie George żeby gdzieś tworzyć mistrzowską pakę z Jamesem i w Oklahomie będzie dalej to samo.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11554
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1360

NBA...

Postautor: Morrow » pn 16.04.2018 20:38

No i ruszyły PO. Póki co bez większych niespodzianek poza porażką Cavs z Indianą w pierwszym meczu. Cavaliers mieli się ogarnąć na PO a dalej popełniają te same błędy co w sezonie zasadniczym. Pisałem, że tam Indiana ich ograła 3:1 ale nie spodziewałem się, że tu LeBrony dadzą się tak szybko zaskoczyć. Drugi mecz pewnie wygrają ale przewaga parkietu już po stronie rywali choć nadal trudno mi sobie wyobrazić Cavs odpadających w pierwszej rundzie.

Pewnym zaskoczeniem jest porażka Blazers z Pelicans. Davis od jakiegoś czasu jest już w beast mode i trudno oprzeć się wrażeniu, że to w niedalekiej przyszłości będzie MVP całej ligi. W Portland zawiedli Lillard i McCollum ale tu Pelicans nadal będą mieli ciężko o awans. Mimo wszystko od początku zapowiadało się na zaciętą rywalizację.

GSW bez Curry'ego dość łatwo załatwili pierwszy mecz ze Spurs. Zobaczymy jak im dzisiaj pójdzie, szkoda dla tej rywalizacji tego kwasu San Antonio z Leonardem. Z nim to zapowiadałoby się na znacznie ciekawszą rywalizację ale nigdy nie można bagatelizować Spurs.

W OKC kapitalny mecz George'a. Muszę przyznać. że jestem fanem talentu Paula i obawiałem się, że ta koszmarna kontuzja zrobi z niego drugiego Rose'a. Na szczęście wrócił i znowu błyszczy. Z nim w takiej formie OKC mogą być groźni. O samej drużynie dyskutowaliśmy wcześniej ale wolałbym żeby przeszli Jazz i spotkali się z Rockets - moglibyśmy dostać kosmiczne widowiska.

Nikogo chyba nie zdziwiła walka na noże w meczu Celtics - Bucks. Bostonowi z takimi osłabieniami każdy wygrany mecz będzie przychodził znacznie trudniej. Z Giannisami może sobie poradzą ale dalej będą mieli ciężko zwłaszcza, że Phila bez Embiida wyglądała mocno w pierwszym meczu z Heat.

Zwycięzcy swoich konferencji powygrywali choć nie bez problemów. W przypadku Rockets każdy urwany mecz przez Wilki będzie niespodzianką przy takiej dyspozycji Hardena, za to Raptors choć przerwali tę haniebną serię przegranych pierwszych meczów w PO to znowu nie przekonali i dali do myślenia czy to nie jest mocna ekipa ale tylko na sezon regularny. Może w końcu się przełamią i obudzą.

Na ten moment można napisać, że ogromną sensacją byłby mistrz ze Wschodu. To żaden odkrywczy wniosek, bo w minionych latach też tak było a wygrana Cavs to bardziej porażka GSW i wypadek przy pracy niż realna siła konferencji wschodniej. W tym roku, mimo różnych okresów, ten Wschód wydaje się jednak jeszcze bardziej odstawać.

Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11246
Rejestracja: pt 05.07.2013 19:44
Reputacja: 1144
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontaktowanie:

NBA...

Postautor: Carbon » pn 16.04.2018 20:59

Fuck, miałem Ci odpisać kilka dni temu, ale zapomniałem, a teraz to mi się nie chce. Ale nazywanie Westbrooka toksycznym liderem to jest poniżej pewnego poziomu, zobacz sobie mecze, gdzie Westbrook ma gorsze dni - wtedy cała drużyna siada. Gość zrobił drugi sezon z rzędu triple-double, dla mnie jest mistrzem, a współpraca z Georgem/Adamsem/Melo układa się świetnie.

Pierwsza runda PO raczej do przewidzenia prócz pojedynku Bucks-Celtics, tutaj się najwięcej będzie działo. Ale jeśli Bucks przegrywają mimo wszystko z takimi kontuzjowanymi C's, to II runda jest dla nich maxem.
GSW zesweepują Spurs, w San Antonio panuje toksyczna atmosfera, Kawhi może po sezonie odejść, a bez niego to sam Durant sobie Spurs rozklepie.
No dobra, przyznam, że w sumie na Zachodzie jest jeszcze jeden match-up, który jest równy - Blazers-Pelicans. O dziwo Pelicans wzięli pierwszą grę, jestem tym mocno zaskoczony. Lilliard się nie pojawił na meczu i jeśli w game 2 się nie obudzi, to o dziwo Blazers mogą mieć pograne. Tu w ogóle props dla Rondo, mentalnego lidera Pelicans.
Thunder raczej łatwo rozprawią się z Jazz, no nie oszukujmy się. XD Tylko mecze w Utah będą trudne.
Niestety to będzie dla nich tyle, bo w drugiej rundzie spotkają Rockets. OK, Timberwolves wygraliby z nimi wczoraj, gdyby Karl nie spanikował na widok Hardena, ale i tak serię wygrają.
LeBron po raz pierwszy przegrał mecz I rundy PO. Ale ja bym w panikę nie wpadał, zdarza się, raczej to zwykła wpadka. Mimo wszystko Cavs mogą zagrać tutaj siedem meczów, ale za nic nie widzę, jak James odpada w I rundzie, po prostu nie.
Raptors-Wizards to przedziwna para, ale skoro Toronto tak kozacko się pokazało w regular season, to mogą Wizards nawet zesweepować, serio, wiem, jak Raptors grają zawsze w PO, ale tutaj mogą to zrobić. XD
No i na koniec zostawiłem sobie 76ers. Matko, jaka tam jest atmosfera w tym sezonie! Ciężko im nie kibicować. Oby zaszli do finałów konferencji, co jest jak najbardziej do osiągnięcia. Wreszcie nauczyli Fultza rzucać, jakby tak jeszcze Embiid powrócił szybko(podobno na game 3 ma być gotowy), to będzie bomba.
i hate being bi-polar
it's awesome

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 6968
Rejestracja: pt 16.07.2004 13:00
Reputacja: 614
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz.

NBA...

Postautor: Chlopaczek » pn 16.04.2018 22:13

Carbon pisze:Source of the post le nazywanie Westbrooka toksycznym liderem to jest poniżej pewnego poziomu, zobacz sobie mecze, gdzie Westbrook ma gorsze dni - wtedy cała drużyna siada. Gość zrobił drugi sezon z rzędu triple-double, dla mnie jest mistrzem, a współpraca z Georgem/Adamsem/Melo układa się świetnie.


Uwazam ze w tym stwierdzeniu o "tokstycznym liderze" jest sporo prawdy. To swietny koszykarz ale czasami jak patrze na jego gre to wydaje mi sie ze bardziej zalezy mu na nabijaniu statystyk niz dobru druzyny. Przez takie podejscie jego Oklahoma bedzie walczyc urwie faworytom jeden czy dwa mecze ale koniec koncow przegra.
Gdyby nazisci czytali powiesci -
Tak utrzymuje Iks
- a konkretnie powiesc Iksa o nazistach
Nie byloby zadnych nazistow.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 11554
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1360

NBA...

Postautor: Morrow » sob 21.04.2018 11:17

Carbon pisze:Source of the post Ale nazywanie Westbrooka toksycznym liderem to jest poniżej pewnego poziomu, zobacz sobie mecze, gdzie Westbrook ma gorsze dni - wtedy cała drużyna siada. Gość zrobił drugi sezon z rzędu triple-double, dla mnie jest mistrzem, a współpraca z Georgem/Adamsem/Melo układa się świetnie.


To jest naprawdę słaba teza, bo nikt nie pisze, że Westbrook nie jest liderem swojej ekipy, tylko, że z takim liderem nie będą w stanie wygrać ligi. Oglądałeś jak wyglądał Kobe od dłuższego czasu w Lakers? Też potrafił kręcić słupek. James, Harden czy taki Davis też są liderami swoich ekip, też kręcą kosmiczne cyfry ale jednak ich wyniki przekładają się na jakość całej drużyny. Westbrook zapisuje się w historii póki co kosmicznymi statystykami, jest liderem swojej ekipy ale oglądając mecze Oklahomy często trudno oprzeć się wrażeniu, że bardziej mu zależy na swoich wynikach niż na konsekwentnej grze drużyny.

Nie wygrał mistrzostwa mając Duranta i Hardena, którzy potem sięgali po pierścienie albo wygrywali całą ligę w RS, nie wygrał jej a wręcz zaliczył regres mając obok Oladipo, który prowadzi Pacers do wygranych z Cavaliers i nie wygrają jej teraz z tak przypakowanym składem. Póki co wygrali z Jazz prowadzonymi przez debiutanta jeden mecz i to dzięki kosmicznemu występowi George'a. No i oglądając NBA od tylu lat właśnie w George'u widzę gościa pasującego do mistrzowskiej ekipy, dać mu LeBrona albo wstawić do GSW zamiast Duranta a te ekipy dalej będą w gronie kandydatów do mistrzostwa. Nie wiadomo za to kogo dać do Westbrooka żeby ten był w stanie walczyć o pierścień. Dostał George'a, który robi świetną robotę a nie wychodzi przed szereg jak nie musi, dostał Melo, którego wysoko nie cenią ale jak na siebie i tak siedzi w cieniu, do tego naprawdę fajnie grający Adams - mało. Rok temu miał perspektywiczną ekipę z Oladipo i Sabonisem - też mało. Słupki kręcone ale nie ma dyscypliny ani wyników. Na papierze OKC, mają teraz ekipę nawet na mistrza, może im brakuje trochę ławki ale jest big3 jak było w Miami gdzie byli Bosh, Wade i LeBron, którzy robili pierścienie ale też nie orali ligą tak jak się zapowiadało. Póki co jestem ciekawy co OKC pokaże z Jazz, jak te PO okażą się rozczarowaniem i popłyną z Utah albo dadzą się rozjechać Rockets, to za rok budowa od nowa, bo George pójdzie w inne miejsce a lepszego pomocnika w budowie ekipy na mistrza, Westbrook może szybko nie znaleźć. Tak jak mówię, ma 29 lat, kręci wyniki historyczne ale to w annałach nie będzie wiele warte jeśli nie zostanie poparte sukcesem drużynowym, ku któremu w Oklahomie stworzono mu warunki.



Jeśli chodzi o PO to póki co sensacja w parze Portland - NO. Już nie tyle awans Pelikanów byłby tu niespodzianką co forma w jakiej się to odbywa, bo dziś może skończyć się sweepem. Lillard schowany do kieszeni, Davis szaleje. Jrue Holiday od jakiegoś czasu wygląda jak All-Star, to jak broni Lillarda, który miał być gwiazdą PO to jest coś wielkiego. Dziś G4 w Nowym Orleanie i nawet jak ta seria jeszcze się nie skończy, to ciężko sobie wyobrazić powrót Trail Blazers. No i trzeba dodać, że to jaką bestią jest Davis to czapki z głów. Stracił Cousinsa, typowano, że NO może zapomnieć o PO a oni zaraz mogą staranować Portland i rzucać rękawicę GSW.

Warriors lekko jadą Spurs. Zmarła żona Popa i cała NBA w żałobie. Spodziewano się, że Spurs dla trenera ograją GSW w G3 ale nic takiego nie miało miejsca i Warriors bez Curry'ego spokojnie zmierzają do kolejnej rundy. Miało być starcie z Portland ale zanosi się na walkę z Pelicans. Na papierze wygląda na autostradę do finału konferencji ale NOP już raz zaskoczyli więc dajmy im szansę.

Rockets spokojnie robią swoje, nie wiem czy będzie sweep ale trudno tu liczyć na sensację. Harden i spółka postarają się spokojnie przejść dalej i poczekać na zwycięzcę pary OKC - Jazz. Tam nie wiadomo czego się spodziewać. Utah wygrywając G2 zdobyło przewagę parkietu, zobaczymy czy będą w stanie ją utrzymać. Nie oszukujmy się wyeliminowanie Thunder, będąc dowodzonymi przez debiutanta Mitchella wspomaganego dobrze broniącym Gobertem (nie lubię gościa ale trzeba przyznać, że się mocno poprawił w tej kwestii) to byłaby spora sensacja.

Na Wschodzie Indiana potwierdza, że nie leży Cavs. Obronili dziś w bólach przewagę parkietu i od teraz zaczyna się walka na noże na całego. Dzisiaj świetny koncert Bogdanovicia. Widziałem, że niektórzy typowali nawet 4:1 albo sweepy dla LeBronów a tu Pacers mają 2:1 i G4 u siebie. Jak ugrają kolejny mecz to będzie bardzo ciekawie. Obstawiam jednak, że podrażnieni Cavaliers zaraz wyrównają stan rywalizacji i odzyskają kontrolę. LeBron w PO mode powinien zrobić swoje choć po cichu liczę na Indianę i chociaż 7 spotkań.

Bucks i Wizards powygrywali swoje mecze. W Wizards wreszcie obudził się Beal, który ostatnio zagrał fatalnie. Do tego fajny mecz Gortata. Tu może to chwilę jeszcze potrwać ale scenariusz z 4:1 albo 4:2 dla Raptors wydaje się bardzo prawdopodobny. Bucks za to mogą jeszcze napsuć krwi Bostonowi. Widać, że Kozły są strasznie zdeterminowane, byli blisko w Bostonie, wczoraj wygrali pierwszy mecz na własnej hali i kolejne spotkanie może być kluczowe dla całej rywalizacji. Giannis wiadomo, to jest bestia. Wciąż mnóstwo pracy przed nim ale to będzie jedna z największych gwiazd całej ligi, może i przyszły MVP jak się nie zatrzyma. Za to kapitalnie w tych PO pomaga mu Middleton. W każdym meczu to jest cichy bohater Bucks i jeśli utrzyma taką dyspozycję to kto wie jak ta rywalizacja się skończy.


Wróć do „Inne sporty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości