NBA...

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, Cris7, maestro, piotrcies, fieldy

MVP sezonu zasadniczego 2016/2017 powinien zostać:

James Harden
1
8%
Russell Westbrook
5
38%
LeBron James
2
15%
Kevin Durant
2
15%
Stephen Curry
0
Brak głosów
Kawhi Leonard
2
15%
Giannis Antetokounmpo
1
8%
Jimmy Butler
0
Brak głosów
Isaiah Thomas
0
Brak głosów
DeMar DeRozan
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 13

Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 10176
Rejestracja: pt 05.07.2013 19:44
Reputacja: 937
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontaktowanie:

NBA...

Postautor: Carbon » pn 16.04.2018 20:59

Fuck, miałem Ci odpisać kilka dni temu, ale zapomniałem, a teraz to mi się nie chce. Ale nazywanie Westbrooka toksycznym liderem to jest poniżej pewnego poziomu, zobacz sobie mecze, gdzie Westbrook ma gorsze dni - wtedy cała drużyna siada. Gość zrobił drugi sezon z rzędu triple-double, dla mnie jest mistrzem, a współpraca z Georgem/Adamsem/Melo układa się świetnie.

Pierwsza runda PO raczej do przewidzenia prócz pojedynku Bucks-Celtics, tutaj się najwięcej będzie działo. Ale jeśli Bucks przegrywają mimo wszystko z takimi kontuzjowanymi C's, to II runda jest dla nich maxem.
GSW zesweepują Spurs, w San Antonio panuje toksyczna atmosfera, Kawhi może po sezonie odejść, a bez niego to sam Durant sobie Spurs rozklepie.
No dobra, przyznam, że w sumie na Zachodzie jest jeszcze jeden match-up, który jest równy - Blazers-Pelicans. O dziwo Pelicans wzięli pierwszą grę, jestem tym mocno zaskoczony. Lilliard się nie pojawił na meczu i jeśli w game 2 się nie obudzi, to o dziwo Blazers mogą mieć pograne. Tu w ogóle props dla Rondo, mentalnego lidera Pelicans.
Thunder raczej łatwo rozprawią się z Jazz, no nie oszukujmy się. XD Tylko mecze w Utah będą trudne.
Niestety to będzie dla nich tyle, bo w drugiej rundzie spotkają Rockets. OK, Timberwolves wygraliby z nimi wczoraj, gdyby Karl nie spanikował na widok Hardena, ale i tak serię wygrają.
LeBron po raz pierwszy przegrał mecz I rundy PO. Ale ja bym w panikę nie wpadał, zdarza się, raczej to zwykła wpadka. Mimo wszystko Cavs mogą zagrać tutaj siedem meczów, ale za nic nie widzę, jak James odpada w I rundzie, po prostu nie.
Raptors-Wizards to przedziwna para, ale skoro Toronto tak kozacko się pokazało w regular season, to mogą Wizards nawet zesweepować, serio, wiem, jak Raptors grają zawsze w PO, ale tutaj mogą to zrobić. XD
No i na koniec zostawiłem sobie 76ers. Matko, jaka tam jest atmosfera w tym sezonie! Ciężko im nie kibicować. Oby zaszli do finałów konferencji, co jest jak najbardziej do osiągnięcia. Wreszcie nauczyli Fultza rzucać, jakby tak jeszcze Embiid powrócił szybko(podobno na game 3 ma być gotowy), to będzie bomba.
WAVES DON'T DIE.
Obrazek

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 6710
Rejestracja: pt 16.07.2004 13:00
Reputacja: 419
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz.

NBA...

Postautor: Chlopaczek » pn 16.04.2018 22:13

Carbon pisze:Source of the post le nazywanie Westbrooka toksycznym liderem to jest poniżej pewnego poziomu, zobacz sobie mecze, gdzie Westbrook ma gorsze dni - wtedy cała drużyna siada. Gość zrobił drugi sezon z rzędu triple-double, dla mnie jest mistrzem, a współpraca z Georgem/Adamsem/Melo układa się świetnie.


Uwazam ze w tym stwierdzeniu o "tokstycznym liderze" jest sporo prawdy. To swietny koszykarz ale czasami jak patrze na jego gre to wydaje mi sie ze bardziej zalezy mu na nabijaniu statystyk niz dobru druzyny. Przez takie podejscie jego Oklahoma bedzie walczyc urwie faworytom jeden czy dwa mecze ale koniec koncow przegra.
Gdyby nazisci czytali powiesci -
Tak utrzymuje Iks
- a konkretnie powiesc Iksa o nazistach
Nie byloby zadnych nazistow.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 10742
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1048

NBA...

Postautor: Morrow » sob 21.04.2018 11:17

Carbon pisze:Source of the post Ale nazywanie Westbrooka toksycznym liderem to jest poniżej pewnego poziomu, zobacz sobie mecze, gdzie Westbrook ma gorsze dni - wtedy cała drużyna siada. Gość zrobił drugi sezon z rzędu triple-double, dla mnie jest mistrzem, a współpraca z Georgem/Adamsem/Melo układa się świetnie.


To jest naprawdę słaba teza, bo nikt nie pisze, że Westbrook nie jest liderem swojej ekipy, tylko, że z takim liderem nie będą w stanie wygrać ligi. Oglądałeś jak wyglądał Kobe od dłuższego czasu w Lakers? Też potrafił kręcić słupek. James, Harden czy taki Davis też są liderami swoich ekip, też kręcą kosmiczne cyfry ale jednak ich wyniki przekładają się na jakość całej drużyny. Westbrook zapisuje się w historii póki co kosmicznymi statystykami, jest liderem swojej ekipy ale oglądając mecze Oklahomy często trudno oprzeć się wrażeniu, że bardziej mu zależy na swoich wynikach niż na konsekwentnej grze drużyny.

Nie wygrał mistrzostwa mając Duranta i Hardena, którzy potem sięgali po pierścienie albo wygrywali całą ligę w RS, nie wygrał jej a wręcz zaliczył regres mając obok Oladipo, który prowadzi Pacers do wygranych z Cavaliers i nie wygrają jej teraz z tak przypakowanym składem. Póki co wygrali z Jazz prowadzonymi przez debiutanta jeden mecz i to dzięki kosmicznemu występowi George'a. No i oglądając NBA od tylu lat właśnie w George'u widzę gościa pasującego do mistrzowskiej ekipy, dać mu LeBrona albo wstawić do GSW zamiast Duranta a te ekipy dalej będą w gronie kandydatów do mistrzostwa. Nie wiadomo za to kogo dać do Westbrooka żeby ten był w stanie walczyć o pierścień. Dostał George'a, który robi świetną robotę a nie wychodzi przed szereg jak nie musi, dostał Melo, którego wysoko nie cenią ale jak na siebie i tak siedzi w cieniu, do tego naprawdę fajnie grający Adams - mało. Rok temu miał perspektywiczną ekipę z Oladipo i Sabonisem - też mało. Słupki kręcone ale nie ma dyscypliny ani wyników. Na papierze OKC, mają teraz ekipę nawet na mistrza, może im brakuje trochę ławki ale jest big3 jak było w Miami gdzie byli Bosh, Wade i LeBron, którzy robili pierścienie ale też nie orali ligą tak jak się zapowiadało. Póki co jestem ciekawy co OKC pokaże z Jazz, jak te PO okażą się rozczarowaniem i popłyną z Utah albo dadzą się rozjechać Rockets, to za rok budowa od nowa, bo George pójdzie w inne miejsce a lepszego pomocnika w budowie ekipy na mistrza, Westbrook może szybko nie znaleźć. Tak jak mówię, ma 29 lat, kręci wyniki historyczne ale to w annałach nie będzie wiele warte jeśli nie zostanie poparte sukcesem drużynowym, ku któremu w Oklahomie stworzono mu warunki.



Jeśli chodzi o PO to póki co sensacja w parze Portland - NO. Już nie tyle awans Pelikanów byłby tu niespodzianką co forma w jakiej się to odbywa, bo dziś może skończyć się sweepem. Lillard schowany do kieszeni, Davis szaleje. Jrue Holiday od jakiegoś czasu wygląda jak All-Star, to jak broni Lillarda, który miał być gwiazdą PO to jest coś wielkiego. Dziś G4 w Nowym Orleanie i nawet jak ta seria jeszcze się nie skończy, to ciężko sobie wyobrazić powrót Trail Blazers. No i trzeba dodać, że to jaką bestią jest Davis to czapki z głów. Stracił Cousinsa, typowano, że NO może zapomnieć o PO a oni zaraz mogą staranować Portland i rzucać rękawicę GSW.

Warriors lekko jadą Spurs. Zmarła żona Popa i cała NBA w żałobie. Spodziewano się, że Spurs dla trenera ograją GSW w G3 ale nic takiego nie miało miejsca i Warriors bez Curry'ego spokojnie zmierzają do kolejnej rundy. Miało być starcie z Portland ale zanosi się na walkę z Pelicans. Na papierze wygląda na autostradę do finału konferencji ale NOP już raz zaskoczyli więc dajmy im szansę.

Rockets spokojnie robią swoje, nie wiem czy będzie sweep ale trudno tu liczyć na sensację. Harden i spółka postarają się spokojnie przejść dalej i poczekać na zwycięzcę pary OKC - Jazz. Tam nie wiadomo czego się spodziewać. Utah wygrywając G2 zdobyło przewagę parkietu, zobaczymy czy będą w stanie ją utrzymać. Nie oszukujmy się wyeliminowanie Thunder, będąc dowodzonymi przez debiutanta Mitchella wspomaganego dobrze broniącym Gobertem (nie lubię gościa ale trzeba przyznać, że się mocno poprawił w tej kwestii) to byłaby spora sensacja.

Na Wschodzie Indiana potwierdza, że nie leży Cavs. Obronili dziś w bólach przewagę parkietu i od teraz zaczyna się walka na noże na całego. Dzisiaj świetny koncert Bogdanovicia. Widziałem, że niektórzy typowali nawet 4:1 albo sweepy dla LeBronów a tu Pacers mają 2:1 i G4 u siebie. Jak ugrają kolejny mecz to będzie bardzo ciekawie. Obstawiam jednak, że podrażnieni Cavaliers zaraz wyrównają stan rywalizacji i odzyskają kontrolę. LeBron w PO mode powinien zrobić swoje choć po cichu liczę na Indianę i chociaż 7 spotkań.

Bucks i Wizards powygrywali swoje mecze. W Wizards wreszcie obudził się Beal, który ostatnio zagrał fatalnie. Do tego fajny mecz Gortata. Tu może to chwilę jeszcze potrwać ale scenariusz z 4:1 albo 4:2 dla Raptors wydaje się bardzo prawdopodobny. Bucks za to mogą jeszcze napsuć krwi Bostonowi. Widać, że Kozły są strasznie zdeterminowane, byli blisko w Bostonie, wczoraj wygrali pierwszy mecz na własnej hali i kolejne spotkanie może być kluczowe dla całej rywalizacji. Giannis wiadomo, to jest bestia. Wciąż mnóstwo pracy przed nim ale to będzie jedna z największych gwiazd całej ligi, może i przyszły MVP jak się nie zatrzyma. Za to kapitalnie w tych PO pomaga mu Middleton. W każdym meczu to jest cichy bohater Bucks i jeśli utrzyma taką dyspozycję to kto wie jak ta rywalizacja się skończy.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 10742
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1048

NBA...

Postautor: Morrow » ndz 22.04.2018 11:46

No i jest pierwszy sweep, dodatkowo w parze, która była obstawiona jako jedna z najbardziej wyrównanych. Uroki NBA.

Pelicans rozjeżdżają Portland niczym ekipa ze szczytu konferencji, która trafia na zespół z 8. miejsca a to przecież Blazers mieli rozstawienie i to wysokie. Davis od dłuższego czasu gra jak MVP całej ligi i kapitalnie się go ogląda. Fantastyczny był w tej serii też Jrue Holiday. Jak Ci dwaj goście rzucają >40 pkt i grają w taki sposób, to trudno ignorować Pelicans. Do tego świetnie dysponowany w PO jest Rondo, który znakomicie rozdaje piłkę i po latach tułaczki chyba wreszcie znowu znalazł swoje miejsce w NBA. Zobaczymy na jak długo. W każdym razie Warriors wcale nie muszą tu mieć łatwej przeprawy jakby można pomyśleć. Wielkim zawodem w tej serii ale i chyba całych PO był Lillard. To miał być ten sezon kiedy Dame poprowadzi Blazers wyżej i udowodni swoją przynależność do czołówki All-starów a tu przeszedł praktycznie obok serii. McCollum coś próbował szarpnąć ale ewidentnie zabrakło wsparcia Lillarda i Portland w kompromitujący sposób kończą sezon. Szkoda, lubię obie ekipy i chciałem 7 spotkań.

Rockets się potknęli na Timberwolves. Wilki zagrały świetnie drużynowo, Butler, Towns, Teague, Wiggins a nawet Rose z ławki dołożyli tu sporo od siebie do tego zwycięstwa. W Rockets tego zabrakło, bo Capela i Gordon nie mieli dnia, Paul w sumie też. Do tego brak wsparcia z ławki i ta seria będzie miała minimum 5 spotkań. Czekam na to co się zdarzy w kluczowej G4, Thibodeau tanio skóry nie sprzeda więc może Wilki jeszcze coś tu urwą.

Utah ograła Oklahomę i utrzymuje przewagę parkietu. Kapitalny mecz Rubio, który zaliczył TD ale grał jak natchniony - trójki, asysty, buzzer beatery. Wszystko wychodziło Hiszpanowi. Do tego wsparcie Mitchella, Goberta i Inglesa, który szył trójkami aż miło sprawiło, że Jazz mają 2:1. Oklahoma cienko, Jazz mieli ten mecz pod kontrolą praktycznie przez cały czas od 2 kwarty. Słabiutki mecz Westbrooka - cały Russell, zabrakło 1 asysty do kolejnego TD żeby słupki się zgodziły ale skuteczność rzędu 30% a zespół z nim na parkiecie +/- zanotował -25pkt (najgorzej ze wszystkich zawodników w meczu). Trudno tu jednak zrzucać winę tylko na Westbrooka, bo całe Thunder zagrało słabiutko. Katastrofalny mecz Adamsa, który kolejny raz został zjedzony na tablicach przez Goberta, w ogóle w kwestii zbiórek OKC wypadli fatalnie. George coś próbował szarpać ale daleko do tego co było w G1, Melo przeciętnie. Ta seria jednak IMO jeszcze potrwa. Nie mogę się doczekać G4, bo jak Jazz to wygrają to trudno będzie im wypuścić awans. Dla Thunder to będzie mecz z kategorii win or die.

Na koniec Philadelphia, która zgrabnie zmierza do kolejnej rundy i na własnym parkiecie będą mogli klepnąć awans. Simmons z TD, za rok na banki trafi do All-star Game. Ozdobą meczu jednak czapy Embiida. Gdyby tylko ten gość się tak nie łamał... Mimo wszystko przyjemnie się patrzy na 76ers, którzy po cichu wyrastają na głównego kandydata do finału konferencji wschodniej. Bucks z osłabionymi Celtics się wykrwawiają a dobrze zorganizowani Sixers, którzy nabrali wiatru w żagle w końcówce sezonu wyglądają z tego grona najpewniej. Miami próbuje jeszcze gonić i te wygrane Philadelphii nie przychodzą tak łatwo. Zwłaszcza Wade może się podobać w tej serii, bo ciągnie Heat i momentami wygląda jak stary, dobry Flash ale wydaje się, że ekipa z Miami ma za mało argumentów żeby tu się pokusić o jakieś niespodzianki.

Dziś Warriors staną przed szansą na skończenie serii choć Spurs dla Popa zrobią wszystko żeby nie skończyło się sweepem, Celtics z Bucks i Raptors z Wizards o wyrównanie serii albo przewagę 3:1 dla faworytów i spokojny powrót do domu przed G5 ale to co najciekawsze zapowiada się na koniec w Indianie. LeBrony pod ścianą a Pacers już coraz trudniej będzie odeprzeć te ataki. Czuję, że dziś James da potężny popis, wyrówna rywalizację i odzyska przewagę parkietu. Jak mu się nie uda to największa sensacja PO od lat zacznie nabierać realnych kształtów.

krzysiu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1351
Rejestracja: czw 27.10.2005 20:25
Reputacja: 67
Lokalizacja: Turek
Kontaktowanie:

NBA...

Postautor: krzysiu » ndz 22.04.2018 12:38

ogólnie patrzac po samych statach Rubio widać jak ten chłopak się rozwinął,odżył w Utah ;) 76ers to teraz chyba najbardziej lubiana druzyna w NBA :p

Awatar użytkownika
fillion
Skład B
Skład B
Posty: 87
Rejestracja: ndz 07.01.2018 14:45
Reputacja: 19

NBA...

Postautor: fillion » ndz 22.04.2018 12:56

Licze na zwyciestwo Pacers w game 4 . Przy 3-1 Krolowi i jego ekipie niezle sie moze palic pod tylkiem.
Wielka szkoda ze Hayward i Irving maja kontuzje bo chetnie bym ich zobaczyl w finalach NBA. Pomagierzy Lebrona to nie ten poziom a Raptors w Finalach to dla mnie lekka Abstrakcja. No chyba ze Sixers zrobia niespodzianke i zaoraja wschod.

Dzisiaj sie nie zdziwie jak Warriors nie wyjda skoncentrowani na mecz , porazka dzis ze Spurs pomogla by kurze na dluzsze wdrozenie po kontuzji.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 10742
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1048

NBA...

Postautor: Morrow » ndz 22.04.2018 13:14

Bogdanović im pociągnął G3, czas żeby Oladipo dał w tej serii jeszcze więcej od siebie, bo poza G1 jest jakby trochę stłamszony a żeby wyeliminować Cavs, Pacers potrzebują lidera. No i Collison ze Stephensonem muszą się poprawić. Cavaliers są do wyeliminowania ale żeby tak się stało ta trójka musi grać na wyższych obrotach. Sezon Cavs pokazuje jak ważny w tym wszystkim był Irving. Z perspektywy czasu trudno mu się dziwić, że chciał uciekać. Zobaczymy jak połamani wrócą do gry ale patrząc na obecny rozstaw to Celtics w pełnym garniturze i ze Stevensem na ławce mieliby szansę nawet na mistrzostwo. Starcie Celtics - Warriors w najmocniejszych składach i Stevens vs Kerr to chyba coś co wielu chciałoby zobaczyć. Może za rok.

Podejrzewam, że Warriors aż tak nie będą dziś kalkulowali, potem wracają do siebie i jak umoczą to robi się nerwowo choć z 1 mecz Spurs pewnie im urwą i dziś mają na to ostatnią okazję.

Na Wschodzie ciężko typować, bo na papierze w finale powinni być Raptors ale oni w PO wyglądają jakby mieli pełne gacie zanim jeszcze zaczną grać. DeRozan za to ma chyba syndrom Lillarda. Są za mocni żeby polecieć z Wizards ale jak mają coś ugrać to duet DeRozan/Lowry musi grać przynajmniej tak jak w sezonie zasadniczym jak nie lepiej.

Na Zachodzie miło by było zobaczyć Warriors vs Rockets w "poważnej" rywalizacji gdzie na szali będzie wszystko.


Wróć do „Inne sporty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość