Najlepsze filmy

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, Cris7, maestro, piotrcies, fieldy

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 10631
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1018

Postautor: Morrow » czw 03.08.2006 0:16

fieldy pisze: muszę go bronić Quentin tylko był "Executive Producer"
ani nie pisał scenariusza, ani nie rezyserował filmu - przecież to widać po obejrzeniu go, ze Tarantino w tym paluchów nie maczał. Pomagał tylko
Był producentem i tyle


Wiem, że był tylko producentem ale mimo wszystko film był reklamowany jego nazwiskiem i to dość hucznie. Dziwi mnie sam fakt, że tak wybitny reżyser pozwolił splamić swoje nazwisko takim crapem. Dla mnie to czołówka najgorszych filmów jakie widziałem.

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 35080
Rejestracja: pn 11.04.2005 18:13
Reputacja: 1039

Postautor: fieldy » czw 03.08.2006 0:18

Czy splamił swoje nazwisko, kazdy kto go ceni, wie że on za ten film nie odpowiada, a że ma wielu przyjaciół, to i ma obowiązki czasem, pewnie chciał pomóc właśnie udostępnajac swoje nazwisko.
ten kto go ceni, nie zmieni zdania o nim po tej produkcji, tak mi się zdaje.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 10631
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1018

Postautor: Morrow » czw 03.08.2006 0:26

No u mnie kilka punktów stracił a jestem jego wielkim fanem. Ja wiem, że on tego nie wyreżyserował ale mimo wszystkich zobowiązań pod byle czym się podpisywać nie powinien.
Żeby było na temat, ulubiony film z repertuaru Quentina to oczywiście Pulp Fiction. Komentarz zbędny :)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 35080
Rejestracja: pn 11.04.2005 18:13
Reputacja: 1039

Postautor: fieldy » czw 03.08.2006 0:28

Morrow pisze:Żeby było na temat, ulubiony film z repertuaru Quentina to oczywiście Pulp Fiction. Komentarz zbędny

Jest to mój ulubiony film w ogóle, zaraz potem Jackie Brown, gdzie Tarantino przeszedł samego siebie z reżyserią - kapitalnie go wyrezyserował,

i u mnie nic nie stracił. :lol:

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 10631
Rejestracja: pn 15.05.2006 22:36
Reputacja: 1018

Postautor: Morrow » czw 03.08.2006 0:36

No Jackie Brown to też klasa jak większość ;) ;) produkcji firmowanych przez Tarantino ale ja mimo wszystko za PF stawiam Wściekłe psy :D Pierwszy wielki, film Tarantino. Dla mnie absolutna rewelacja :)

Awatar użytkownika
Void
Don Corleone
Posty: 539
Rejestracja: pn 22.08.2005 14:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Ja się właściwie wziąłem?
Kontaktowanie:

Postautor: Void » czw 03.08.2006 1:35

RóżA pisze:To może ja Ci odpowiem. Powód jest taki, jak zawsze- w filmie pominięte jest mnóstwo szczegółów, co czyni film ten dość skąpy w porównaniu do książki

No czyli ja jednak zostaję przy moim pierwotnym planie :wink:
Co do tych szczegółów to strasznie zawiodłem się na braku dodatkowego palca u ręki Lectera w "Milczeniu owiec"... Czy to aż taki problem znaleźć sześciopalcego aktora :?: :P
Obrazek
Lista promowanych sigmakerów: Diamen 23, K@li :wink:

"Kokodżambo i do przodu" - to moje motto :D

Awatar użytkownika
Martin Pellegrino
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1132
Rejestracja: pt 09.12.2005 20:20
Reputacja: 1
Lokalizacja: Literaki :P
Kontaktowanie:

Postautor: Martin Pellegrino » sob 12.08.2006 22:29

Ja polecam film Lucky Number Slevin (Zabójczy Numer)

Film nie jest najambitniejszy jaki widziałem, ale bardzo przyjemnie się go goląda... całkiem nieźle przemyślana intryga chociaż w trakcie oglądania można się domyślić o co w niej chodzi ;)
Według mnie zasługuje na notę 7/10

Awatar użytkownika
Sero
El Nerazzurro
Posty: 3569
Rejestracja: sob 03.07.2004 21:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: P-wy
Kontaktowanie:

Postautor: Sero » pn 14.08.2006 10:58

Czas Surferów :D

Świetny polski film. Oglądałem go już z 6 razy i ciągle mi się nie nudzi :lol:

świetne postacie (Rysio, Kozioł grający w węża na komórce czy Fifi przynoszący nieszczęscia ), teksty i styl wypowiedzi zwalają z nóg :D

Bonus, Fifi i Kozioł, młodzieńcy bez szczególnego zajęcia, postanawiają za namową ich nieco starszego kolegi Dżokera (Bogusław Linda), zrealizować plan zdobycia łatwych pieniędzy. Dla Dżokera plan ten jest zarazem narzędziem zemsty na niejakim Czarneckim - biznesmenie, który niesprawiedliwie wyrzucił go z pracy dwa lata wcześniej. Postanawia namierzyć Czarneckiego i porwać go przy pomocy swoich kolegów.




Wszystkim tym, którzy nie widzieli naprawde gorąco polecam.
F.C. INTERNAZIONALE MILANO

Awatar użytkownika
bagg
Bianconero
Posty: 3526
Rejestracja: śr 19.01.2005 19:08
Reputacja: 36

Postautor: bagg » śr 16.08.2006 19:30

Ojciec Chrzestny - I am gonna make u a offer...tak, zarowno film jak i ksiazka sa na niesamowicie wysokim poziomie, choc ja jako 'uzalezniony od ksiazek' preferuje ta wersje, w ktorej sie czyta ;] Niesamowite kreacje, az boje sie wymieniac by nikogo nie pominac. Moglbym sie nad nim rozplywac godzinami, ale to przeciez zbedne, kazdy kto widzial ten film wie o co mi chodzi.

Lot nad kukulczym gniazdem - i genialny Nicholson. I genialny film. Ale w duzej mierze to wlasnie Jack swiadczy o nadzywczajnosci tego filmu. Nawet szaleniec nie udawalaby tak dobrze szalenca jak on.

Amores Perros - film produkcji meksykanskiej. Film dluugi. Ale jaki ! Po obejrzeniu( w trakcie tez) mialem uczucie jakbym dostal w twarz. Ciezko powiedziec o czym to film. Bo go po prostu trzeba obejrzec. Nie zrazac sie dlugoscia, tym ze to nie jest kolejna wysokobudzetowa amerykanska produkcja, tylko po prostu obejrzec. A pozniej zbierac szczeke z podlogi. Bo film jest bardzo nieprzecietny. Choc trudny. Dlatego ogladajac poswieccie mu jak najwiecej uwagi.

Donnie Darko - Oh tak, wlasnie Donnie. Alez mialem rozkminy po tym filmie. Czlowiek zaczyna sobie po nim zadawac takie pytania, ze hoho. I jeszcze ta muuuzyka, z niesamowitym 'mad World' Garyego Julesa na czele. Jake Gyllenhaal udowadnia, po raz nie wiem ktory, ze aktorem jest swietnym. Film moim zdaniem lepszy od bardziej oslawionego Efektu Motyla. Polecam. Ale zanaczam, ze jedno obejrzenie tego filmu nic nie daje.

Zycie jest piekne - La Vita e Bella. Zaluje, ze obejrzalem dopiero teraz. Film cudowny, chcialo mi sie na nim plakac. Niesamowity Roberto. Niesamowita opowiesc. Jak w chwilach, gdy wiekszosc ludzi juz dawno by padlo psychicznie on znalazl jeszcze sile, aby w pewnym sensie ratowac swojego syna. No i slynne 'princepessa'(nie wiem czy dobrze napisalem). Film jak najbardziej godny polecenia. Wzruszajacy.

Awatar użytkownika
AgaM
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 441
Rejestracja: pt 16.09.2005 10:42
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Kontaktowanie:

Postautor: AgaM » śr 16.08.2006 20:09

W wielu miejscach zgodzę się z tobą Bagg, tz. według mnie "Ojciec Chrzestny", Lot.." "Życie jest piękne", a także:
"Piknik pod wiszącą skałą" , mówiący o tym, że w życiu nie wszystko da się łatwo i logicznie wyjaśnić. Zaginięcie nauczycielki i uczennic, daje przemyślenie nie nad stworzeniem hiperthillera, ale filmu o tajemniczości życia, ta atmosfera i Peter Weir- polecam.
"Amadeusz"- film biograficzny o Mozarcie. Mozart widziany oczami... swojego największego wroga Sallieriego, zazdroszczącego mu geniuszu i łatwości tworzenia kompozycji. Wroga tym bardziej niebezpiecznego, że jako jedyny poznał wartość kompozycji Mozarta i może dzięki temu skupecznie przeciwko niemu intrygować. Możart to nieopierzony chłystek z denerwującym śmiechem brawurowo zagrany przez Toma Hulce.
"Stowarzyszenie umarłych poetów"- o tym filmie napisano prawie wszystko, powiew świeżości w skostniałych murach prestiżowej szkoły pomaga odkryć uczniom wnętrze. Dla mnie ten film jest wyjątkowo ważny. Po raz pierwszy oglądałam go w ósmej klasie, gdy nie wiedziałam do jakiej szkoły pojść, mnóstwo doradców obok mnie, którzy wiedzą lepiej, i kpią z moich chęci wybrania humanistyki bo "humanistów jest jak grzybów po deszczu- nie bądź naiwna", pół seansu przepłakałam, ale zgodnie z zasadą "carpe diem" poszłam tam gdzie chciałam, skończyłam i mogę powiedzieć, że to właśnie dzięki temu filmowi robię to co chcę w życiu.
"Casablanca"- stary film, wiele osób pewnie się uśmiechnie, romansidło dla kobiet, lecz ten film nie jest o miłości, a przynajmniej nie tylko. Mówi jak ważna, a jednocześnie nieważna jest ona w obliczu wojny, czy innych zagrożeń, mówi bardzo dużo o tym ile wart jest człowiek i jego pragnienia, o co powinno się a o co nie walczyć. Z nieśmiertelnymi tekstami. [/url]
Obrazek

MILAN- WSZYSTKO CO NAJLEPSZE I NAJPIĘKNIEJSZE

kav
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 5
Rejestracja: sob 19.08.2006 14:25
Reputacja: 0

Postautor: kav » sob 19.08.2006 18:44

Najlepszy film jaki widziałem to "Czas Apokalipsy" (1979). Film ten dla niektórych może wydawać się ciężki, jednak dla mnie jest kinowym arcydziełem. Ta produkcja ma już swoje lata ale po raz pierwszy ujrzałem ją 2 lata temu. "Czas Apokalipsy" ma swoisty klimat grozy i tajemniczości, który wciągnął mnie bez reszty. Film powstał na podstawie "Jądra ciemności" Conrada, jednak tutaj tłem jest wojna w Wietnamie. Wietnam jest naprawdę tylko tłem, gdyż film nie opowiada o wojnie - jest to wątek poboczny. "Czas Apokalipsy" pokazuje niezwykłą sylwetkę psychologiczną człowieka znanego pod nazwiskiem Kurtz. Dominuje motyw ciemności i śmierci. Filmu tego z pewnością nie mógłbym nazwać arcydziełem, gdyby nie wspaniała gra Marlona Brando i Martina Sheen'a. Oprócz nich w filmie wystąpili m. in. Harrison Ford i Robert Duvall, a więc obsada naprawdę świetna. Charakterystyczny klimat "Czasu Apokalipsy" sprawił, że film oglądałem z niezwykłym zaciekawieniem od początku do końca. Produkcja ta, której reżyserem jest Francis Ford Coppola, oraz wspaniale wykreowane przez aktorów postacie kapitana Willarda i Kurtza wywarły na mnie niezwykłe wrażenie.
Film ten został uznany za dość kontrowersyjny, jednak nie ze względu na treści, ale sposobu w jaki zostały przedstwaione. "Czas Apokalipsy" skłania do refleksji na temat istoty wojny, ludzkości i śmierci. Polecam.

bragiel
Skład B
Skład B
Posty: 90
Rejestracja: sob 14.05.2005 12:45
Reputacja: 0

Postautor: bragiel » pt 15.09.2006 19:22

Gdy zasiadłem , a właściwie zaległem ( bo film ten oglądałem w łóżku), do oglądania filmu ,,Omen" nie liczyłem na wiele, nie liczyłem szczerze mówiąc na nic.

Liczyłem na kolejny nudny, nieciekawy , będący tylko kolejnym nieudanym spotkaniem z X muzą, jakich to spotkań miałem ostatnimi czasy bez liku, film.

Ot-obejrzeć, zaliczyć, zapomnieć .

Jednak spotkało mnie miłe , bardzo miłe, rozczarowanie.

Spotkało mnie nawet coś więcej. Coś co trudno ująć w słowa, a z czymś trzeba się spotkać samemu i samemu to przeżyć.

W filmie ,,Omen" jest to coś. Coś co sprawia, że człowiek zaczyna na nowo wierzyć w sens sztuki filmowej, zaczyna ją doceniać, zaczyna się nią zachwycać i zapomina o tych wszystkich godzinach, które zmarnował na oglądanie beznadziejnych filmów, na raczenie się przypalonymi flaczkami i spleśniałym serem, serwowanymi nam przez ogromną większość reżyserów w ogromnej większości filmów.

,,Omen" jest inny.Jest bardzo inny.

Czuć w nim mistycyzm, który podsyca dodatkowo muzyka Goldsmitha.
Gdybym powiedział, że każda scena jest tu ważna, piękna, mistyczna, to nieco bym przesadził, ale gdy powiem, że większość scen w tym filmie, taka właśnie jest, to nie rozminę się z prawdą ani na centymetr.

Od samego początku filmu mój okręt został porwany w wir szatańskiej, mrocznej, rzeki i płynąłem nią aż do końca , aż do finałowej sceny , będącej analogią do Biblijnego Abrahama.

Płynąłem tą rzeką i ani na chwilę nie chciałem tego rejsu przerwać, zakończyć czy chociażby nawet podpłynąć do brzegu, by zrobić sobie chwilę przerwy.Mroczna toń przejęła nade mną kontrolę, a mi wcale z tym nie było źle-okręt mój płynął dalej(parfrazując słowa piosenki Kata, które aż same ciśną się na klawiature) i do momentu zakotwiczenia na kameralnym cmentarzu Arlington, gdzie film ,,Omen" ma swój kres, nie istniało nic innego.

Wiele scen z tego filmu przeszło już do historii kina, a mi po niekórych ujęciach, przechodziły ciarki po plecach.

Wizyta Damiena w Zoo to prawdziwy majstersztyk-natura która wyczuwa szatana, natura która się go lęka-coś mistycznie-pięknego.

Guwernantka stojąca na dachu i patrząca przenikliwym wzrokiem, by zaraz popełnic samobójstwo z okrzykiem,,Robię to dla Ciebie Damian" to też jest coś takiego, co sprawia , że myślę sobie,,Jednak wierzę w kino".

Takich scen jest w ,,Omenie" bardzo wiele.

Trudno recenzować film, taki jak ,,Omen". Żadne słowa nie oddadzą zapachu róży, pocałunku o trzeciej w nocy w środku listopadowego parku, spojrzenia Matki na swoje nowonarodzone dziecko i żadne słowa nie oddzadzą tego, czym jest ,,Omen".

Można próbować, można silić się na metafory, kwieciste porównania, wyszukane epitety, lecz to tylko słowa.

,,Omen" jest poza słowami .

Każdy powinien ten film obejrzeć, każdy powinen poczuć ten klimat, popłynąć tą mroczną rzeką tak by jego okręt cumując już do bramy końcowej , nie mógł sobie wypomnieć,, Ominąłem film Omen".

Tego filmu nie można ominąć. Ten film jest po prostu arcydziełem-ani mniej ani więcej. Dokładnie tyle.

Tydzien temu obejrzałem ,,OmenII". Niestety to już tylko picie wody , która została po pysznym spaghetii. To już nie ta klasa, nie ta kategoria.
Tytuł ten sam, lecz film...lepiej przemilczeć.

Dzisiaj obejrzę ,,Omen III" . Chciałbym wierzyć, że się pozytywnie rozczaruję i III nawiążę do I. Chciałbym, ale myślę, że nie ma na to większych szans.

Awatar użytkownika
deltinho
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 620
Rejestracja: ndz 04.06.2006 23:49
Reputacja: 0
Kontaktowanie:

Postautor: deltinho » pt 15.09.2006 20:02

Jeżeli ktoś oprócz treści lubi także wysmakowaną formę filmową to polecam kino Takeshi Kitano. W jego twórczość częso wkradają się wątki związane z Yakuzą. Ale często dotyka w swojej twórczości głębszych tematów, a filmowa historia jest tylko przykrywka do zadania widzowi ciekawych i często trudnych pytań. Wspomniałem o formie filmowej - u Kitano jest wyjątkowa. Każde ujęcie jest dopieszczone. Wielkie wrażenie robia na mnie mocno wydłużane sceny, z których aż pachnie wielką poezją. Jeżeli ktoś widział "Lalki" to pewnie zwrócił uwagę na jeszcze inną rzecz- cudowną zabawę kolorem. Już we wcześniejszych jego filmach widać było wiele plastycznych elementów, ale w "Lalki" wydają się zbiorem wielu pieknych obrazów.

Jest jeszcze jedna rzecz, która urzeka mnie w filmach Kitano - muzyka. Kitano ma, można powiedzieć, "Nadwornego grajka" Joe Hisaishi, który jest twórcą muzyki do wielu filmów. Jego dźwięki wraz z obrazem są wręcz splecione i tworzą nierozerwalną całość.

Na koniec jeszcze jedna kwestia twórczości Takeshi Kitano - aktorstwo. W wielu swoich filmach wystepuje takrze w głównych rolach. Nie jest może aktorem wybitnym. Gra często zamknietych w sobie lub gburowatych nieprzyjemnych bohaterów. Jego gra ogranicza się do jakiś gestów, mimiki, prawie nic nie mówi. A mimo tego, bohaterowie grani przez Kitano mają w sobie jakiś trudny do opisania magnetyzm, który powoduje, że mimowolnie widz zaczyna lubić tego gburowatego Takeshi.

Moim ulubionym filmem Kitano jest "Hana-Bi". Widziałem kilka jego obrazów, w tym ostatni Takeshis'. I z przykrością muszę stwierdzić, ze film ten dość mocno mnie zawiódł. Dlatego jak ktoś chce zapoznać się z twórczością Takeshi Kitano proponuje zacząć od któregoś ze wcześniejszych filmów.

Polecam serdecznie dzieła tego reżysera każdemu, kto poszukuje odrobiny poezji w kinie.
http://deltinho.jogger.pl/ <<<--- Zapraszam!

Awatar użytkownika
bagg
Bianconero
Posty: 3526
Rejestracja: śr 19.01.2005 19:08
Reputacja: 36

Postautor: bagg » pt 15.09.2006 23:49

Dobra to moze teraz o 2 filmach dziejacych sie w sadzie, ktore gleboko sie odbily na mojej psychice :lol: Dodam jeszcze, ze w obu scenariuszach udzial bral John Grisham(na podstawie jego ksiazek ;) ) a rezyserzy tychze filmow to odpowiednio Schumacher(Joel :P ) i Coppola, a mozna sie ostro na filmy nastawic.

The Rainmaker - blizej w Pollsce znany jako Zaklinacz Deszczu. Void moze z miejsca zaczac zalowac, ze filmu nie ogladal, bo ten jest przeswietny. Francis oto zadbal zreszta. Mozna go odbierac jako typowo amerykanski sen, itd. ale moim zdaniem w tym przypadku nie jest to minusem. Moze to zabrzmi dziwnie, ale dla mnia cala sprawa w sadzie byla tylko otoczka dla wewnetrznej walki bohatera. Walki, ktora dla mnie wygral, ale inni moga ja odebrac inaczej. Ciezko pisac o tym filmie, jednoczesnie nie zdradzajac fabuly. Wiec tutaj skoncze. Aha, bym zapomnial : polecam :!:

A time to kill - ten film do dzis pozostaje mi w pamieci. Wiele scen przesadzonych, wiele typowo hollywodzkich, ale co z tego? Mowe koncowa Matthew McConaughey'a zapamietam do konca zycia. Kto ogladal film ten wie czemu. Film traktujacy o czyms niezwyklym. I wierzcie mi, warto go obejrzec dla samego zakonczenia. Jesli to Was nie przekonalo to spojrzcie na aktorow : Sandra Bullock, Donal&Kiefer Sutherland, wyzej wspomniany Matthew, Kevin Spacey. Trzeba zobaczyc !

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 35080
Rejestracja: pn 11.04.2005 18:13
Reputacja: 1039

Postautor: fieldy » sob 16.09.2006 15:06

bagg pisze:A time to kill - ten film do dzis pozostaje mi w pamieci. Wiele scen przesadzonych, wiele typowo hollywodzkich, ale co z tego? Mowe koncowa Matthew McConaughey'a zapamietam do konca zycia. Kto ogladal film ten wie czemu. Film traktujacy o czyms niezwyklym. I wierzcie mi, warto go obejrzec dla samego zakonczenia. Jesli to Was nie przekonalo to spojrzcie na aktorow : Sandra Bullock, Donal&Kiefer Sutherland, wyzej wspomniany Matthew, Kevin Spacey. Trzeba zobaczyc !

halo, panie - nie zapominamy o najwazniejszym ? odtwórcy roli Carla Lee ? Samuela L. Jacksona ?
film świetny, choc Sandry Bullock nigdy specjalnie nie ceniłem.
Dobra scena była jak zwolennicy Carla [podczas sprawy] mieli transparenty Obrazek
a ci z KKK - Obrazek


Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości