Parada Równości

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, piotrcies, maestro, Cris7, fieldy

Awatar użytkownika
Cement
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2185
Rejestracja: sob 25.02.2012 15:26
Reputacja: 402

Parada Równości

Postautor: Cement » pn 23.07.2018 21:34

Kluchman pisze:Nie wiem na jakiej podstawie rościsz sobie prawo do decydowania o tym, co jest "zgodne z psychiką i predyspozycjami" kobiet.

Nie roszczę sobie do niczego praw, wskazuję po prostu na biologiczne uwarunkowania. Dla lewaków jest to oczywiście nie do przyjęcia, bo nie dopuszczają możliwości, że między kobietami a mężczyznami istnieją różnice wynikające z uwarunkowań psychologicznych. Na to właśnie wskazał James Damore w swoim dokumencie przygotowanym i rozpropagowanym w Google, obficie dokumentując to wynikami badań naukowych i został za to wyrzucony z Google. Naukowo udowodnione fakty nie miały znaczenia - tak działa lewactwo (Google jako korporacja jest nim przesiąknięta). Podobnie jest w przypadku Jordana Petersona, który m.in. za stwierdzanie oczywistych faktów na temat różnic między kobietami a mężczyznami jest wściekle atakowany przez lewactwo.

Kobiety są bardziej zainteresowane ludźmi aniżeli zagadnieniami, ponadto myślą w sposób bardziej emocjonalny - cechy te dają im lepsze predyspozycje do zajmowania się dziećmi. Równocześnie, kobiety bardziej dążą do kompromisu i są mniej asertywne niż mężczyźni, trudniej im więc negocjować w warunkach stresu czy też piąć się po kolejnych szczeblach karier w firmach. Kobiety mają też mniejszą odporność na stres i większą podatność na neurotyzm, przez co mają gorsze predyspozycje do wykonywania prac w których pojawiają się sytuacje wywołujące wysoki poziom stresu (a więc duża część obecnego rynku pracy).
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/ful ... 10.00320.x

Statystycznie kobiety mają więc gorsze aniżeli mężczyźni predyspozycje do pracy zarobkowej, i lepsze predyspozycje do zajmowania się dziećmi i rodziną. Tradycyjne role płciowe i tradycyjny model małżeństwa to właśnie odzwierciedlały, będąc w zgodzie z biologią.

Kluchman pisze:To, że przez wiele lat mężczyźni zdominowali władzę i politykę w Europie


Nie bez powodu, bo mają do tego lepsze predyspozycje aniżeli kobiety - patrz wyżej. Z kolei kobiety mają lepsze predyspozycje w innych dziedzinach życia, zwłaszcza jeśli chodzi o życie rodzinne.

Kluchman pisze:nie oznacza wcale, że kobiety wcale nie chciały uczestniczyć w życiu społecznym.


A czym, jak nie uczestniczeniem w życiu społecznym jest wychowywanie i kształtowanie nowych pokoleń poprzez wychowywanie dzieci i zajmowanie się rodziną? To jedno z najbardziej odpowiedzialnych zadań w społeczeństwie. Rodzina jest podstawową jednostką społeczną, i od jej funkcjonowania zależy sukces społeczeństwa. Jak słusznie napisał Chesterton, jednym z największych kłamstw feminizmu było wmówienie kobietom, że bycie pomocą dla męża to niewolnictwo, a bycie niewolnikiem pracodawcy to wyzwolenie. Co się tyczy typowo męskich zajęć, w historii chrześcijańskiej Europy nie brakowało kobiet z predyspozycjami do tego które takie role spełniały, ale statystycznie jest to mniejszość kobiet.

Zresztą, jak już pisałem, w krajach o największym stopniu "wolności" kobiet, kobiety mając wolny wybór same wybierają życie i zawody zgodne z tradycyjnymi rolami płciowymi, nie zaś ścieżkę życia agresywnie propagowaną przez feminizm. Kobiety same najlepiej potwierdzają więc to, o czym piszę.
https://theculturetrip.com/europe/swede ... o-science/

1. Wychowywanie dzieci przez kobiety bez żadnego udziału mężczyzn. Celowo nie piszę tutaj o ojcach i matkach, bo miało to charakter grupowy. Gdy dziecko nabierało pewnej samodzielności, wzorce czerpało od rówieśników i starszych dzieci.
2. Odbieranie dzieci od rodziców w dość młodym wieku i wychowywanie państwowe, często bardzo trudne i angażujące fizycznie oraz emocjonalnie.
3. Poddawanie dzieci bardzo wysokiej dyscyplinie i bezwzględnemu autorytetowi ojca wliczając dyscyplinę i siłę fizyczną, gdzie matki nie miały żadnej władzy decyzyjnej.
4. Traktowanie dzieci jak "mniejszych i słabszych" dorosłych ze wszelkimi tego implikacjami.
5. Branie ślubów już w wieku 12 lat.
6. Wysyłanie dzieci do szkół, gdzie były przez lata kształtowane niemal bez udziału rodziców.
7. Angażowanie dzieci do pracy w polu, u rzemieślników, w końcu też w kopalniach i fabrykach.
8. Wychowywanie dzieci przez zatrudnionych do tego opiekunów i nauczycieli ze stosunkowo niewielkim udziałem rodziców.


Nie wiem jak wysmażyłeś tę listę, bo jest to miszmasz na który składają się elementy w różnych okresach historii i różnych kulturach. Np. oddanie dzieci państwowemu systemowi edukacji ograniczającego wpływ rodziców na wychowanie dziecka jest zjawiskiem, które jest plagą współczesnych czasów, gdzie dzieci są zmuszane do uczęszczania do szkół w coraz młodszym wieku, gdzie są indoktrynowane programami nauczania zgodnymi z lewicową ideologią dominującą w Europie. Inne elementy które wymieniłeś są jak najbardziej pozytywne (kary cielesne mają swoje właściwe miejsce w wychowaniu dziecka, a mocny autorytet ojca jako głowy rodziny jest konieczny do jej prawidłowego funkcjonowania). Angażowanie dzieci do pracy często było konieczne dla przetrwania rodziny i dawało dzieciom umiejętności do przejęcia gospodarstw/warsztatów/działalności pozwalających im później utrzymać się i założyć własne rodziny.

Model,w którym matka siedzi w domu, w żaden sposób nie pracuje i zajmuje się dziećmi aż do ich wieku nastoletniego nie jest niczym tradycyjnym. To wynalazek stosunkowo świeżej daty i obecnie w wielu krajach niemal porzucony. Jeśli dodać do tego wzorzec obu płci, o który tak apelujesz i troszczysz się w tej dyskusji, to w obecnym rozumieniu nie było go praktycznie nigdy aż do czasów całkiem współczesnych.


Wybacz, ale piszesz takie bzdury, że głowa może rozboleć. Model rodziny w którym matka zajmuje się dziećmi i domowym ogniskiem, a ojciec pracą i zaspokajaniem potrzeb rodziny funkcjonował już od starożytności, i był podstawą sukcesu Cesarstwa Rzymskiego. Kobieta zajmowała się dziećmi we wczesnych latach ich życia (potomstwo miało status dziecka aż do wieku nastoletniego, chłopcy nieco dłużej), dziewczynki były przygotowywane do ról matek i żon od wczesnych lat życia. Z kolei ojciec posiadał zarówno społeczny, jak i prawny autorytet potrzebny do wychowania dziecka i wprowadzenia go w dorosłe życie. Dalej, w średniowiecznej Europie dzieci w przeważającej większości mieszkały z rodzicami i dorastały w dużej rodzinie, choć czasem rolę wychowawcy przejmowało od rodziców starsze rodzeństwo ze względu na stosunkowo wysoką śmiertelność w tym okresie. Także i w tym okresie kobiety były przygotowywane do roli żon i matek, do których mają szczególne predyspozycje, wspomagane nauczaniem doświadczonych starszych kobiet. Na tym została zbudowana cywilizacja europejska, to właśnie w starożytności i średniowieczu Europa osiągnęła szczyt rozwoju duchowego i kulturowego - to znamienne, że dziś, mimo postępu technologicznego, nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiego sukcesu cywilizacyjnego jak tamte generacje. Obecnie cywilizacja europejska jest demontowana przez lewaków, których działania owocują spadającą dzietnością, częstotliwością rozwodów na poziomie 40-50%, coraz mniejszą liczbą stabilnych rodzin, powszechnym upadkiem kultury i rozwiązłością seksualną oraz stopniowym ustępowaniem Europy przed naporem islamu.

Znaczenie rodziny dla cywilizacji europejskiej opartej na wartościach judeo-chrześcijańskich doskonale rozumiał Karol Marks - jednym z jego kluczowych postulatów była konieczność zniesienia małżeństwa i rodziny. Wiedział, że instytucje te stanowią podstawę europejskiego społeczeństwa a zarazem przeszkodę w próbie wprowadzenia w życie jego chorych idei.

Chyba, że za takie wzorce uznamy pozbawianie dzieci dzieciństwa w jego obecnym rozumieniu, ale za to ich przebywanie w pełnej i "normalnej" rodzinie bez względu na rzeczywistą rolę społeczną, gdzie dzieci wykorzystywano po prostu do pracy. Nikt przy tym nie twierdził, że jest to złe i tworzy niewłaściwe wzorce i zagraża rozwojowi psychicznemu dziecka. Pomimo takich jak wymienione wyżej i innych ciekawych praktyk wychowawczych gatunek ludzki przetrwał i wciąż ma się całkiem dobrze.


Dzieciństwo w obecnym rozumieniu i stanie naszej kultury to nic innego jak kilkunastoletnia indoktrynacja dziecka w państwowej szkole, nie przygotowująca go w odpowiedni sposób do dorosłego życia i nie kształtująca cech koniecznych później do założenia prawidłowo funkcjonującej rodziny. Tak więc, owszem - "dzieciństwo" w jego obecnym rozumieniu jest problemem a nie postępem, a stopniowe wprowadzanie nastolatków na rynek pracy, jeśli przeprowadzane prawidłowo, nie jest niczym złym, podobnie jak pomaganie przez młodsze dzieci rodzicom w pracy i utrzymywaniu domu. Gatunek ludzki nie przetrwał więc "pomimo" tych praktyk, bo - odpowiednio stosowane - mogą one być bardzo pozytywne.

Wychowywanie przez "dwóch ojców" lub "dwie matki" we współczesnych cieplarnianych warunkach to przy tym drobiazg, o ile tylko konserwatyści zdołają powstrzymać się od ostracyzmu.


Wychowywanie dziecka przed dwie matki lub dwóch ojców oznacza brak albo żeńskiego, albo męskiego wzorca w kluczowych dla kształtowania się dzieci latach życia. Do czego taki brak prowadzi, widzimy w przypadku dzieci samotnych matek - znacznie częściej popadają one w konflikty z prawem i sprawiają więcej problemów wychowawczych w szkole (brak męskiego autorytetu koniecznego do prawidłowego rozwoju społecznego). W porównaniu z tym wpływ jakiegokolwiek ostracyzmu ze strony konserwatystów (którzy zostali zresztą praktycznie wyeliminowani z debaty publicznej na Zachodzie) jest praktycznie żaden.

Warto podkreślić, że rodzice stanowią tylko niewielką część środowiska dziecka, a większość wzorców czerpie ono od rówieśników, z którymi już w pewnym niezbyt zaawansowanym wieku spędza dużo więcej czasu niż z rodzicami.


Co oczywiście jest negatywnym zjawiskiem, spowodowanym skoszarowaniem dzieci od coraz młodszych lat w państwowych centrach indoktrynacyjnych nazywanych szkołami. M.in. dlatego trzeba przywrócić tradycyjny model rodziny.

Kluchman pisze:To właściwie niczego nie dowodzi, ponieważ monogamiczne małżeństwa bezwzględnie obowiązują w niemal wszystkich krajach świata. Wyjątki stanowi część krajów afrykańskich i południowej Azji. Trudno zatem, by wnioski z tej niezwykle wnikliwej pracy pana Unwina mogły być inne.

W historii ludzkości nie zawsze tak było, a badania Unwina nie dotyczyły jedynie czasów obecnych.

Kluchman pisze:Chciałbym tylko skromnie zwrócić uwagę, że korelacja nie jest tym samym, co determinizm.

Nie jest, ale w tym wypadku mamy jedno i drugie. Unwin nie ograniczył się do zaobserwowania korelacji, ale i wykazał, że to właśnie monogamiczne małżeństwo stanowi podstawę sukcesu cywilizacyjnego, tworzy bowiem stabilną jednostkę społeczną jaką jest rodzina oparta na monogamicznym małżeństwie, i ta właśnie stabilność pozwala społeczeństwom skierować energię w inne kierunki - rozwój kulturalny, artystyczny, ekonomiczny, militarny, etc. Zaobserwował też związek pomiędzy liberalizowaniem standardów seksualnych a stopniowym upadkiem społeczeństw.

Kluchman pisze:Nie wiem w sumie, dlaczego za autorytet w tej kwestii uznałeś akurat antropologa zmarłego 80 lat temu. Nowszych prac z takimi tezami nie było?


Rozpoczynał on swoje badania starając się udowodnić tezę wprost przeciwną, ale wyniki badań zmusiły go do zmiany pozycji, co wskazuje na obiektywizm jego podejścia. Wykładał przy tym w Oxford i Cambridge(w czasach, kiedy te słynne uczelnie nie były jeszcze bastionami lewactwa.

Kluchman pisze:Jak już wykazałem TUTAJ jest to nieprawda,


Toś pojechał - podajesz mi artykuły z Journal of GLBT Family Studies jako obiektywne i wiarygodne źródło :rotfl:.

Kluchman pisze:Gdyby ten wzorzec męski i kobiecy były tak niezbędne, to cywilizacja człowieka dawno by upadła (patrz wyżej).


Bzdury napisałeś, bo to właśnie było standardem w historii starożytnej i średniowiecznej Europy, a także i dużo później.

Kluchman pisze:Znowu podajesz bez żadnych dowodów swoje twierdzenia o rzekomej "przemocy" do czego ogólnie trudno się odnieść, bo jest to po prostu manipulacja i kłamstwo. Co do niższej stabilności związków homoseksualnych to jest to całkowicie normalne. "Tradycyjne" związki po ich sformalizowaniu stają się stabilniejsze dzięki takim aspektom jak: wzajemna zależność ekonomiczna, kredyty hipoteczne, dzieci, konieczność postępowania sądowego w przypadku rozstania, brak alternatywy w postaci innych partnerów (zwłaszcza na wsi). To są czynniki, które utrzymują związki w dużo większym stopniu niż jakiekolwiek inne. Mimo to stosunek rozwodów do małżeństw w Polsce wynosi około 1/3, a w miastach ponad 40%. W Skandynawii ponad 40% małżeństw kończy się rozwodem. O związkach nieformalnych nie ma co pisać, bo raczej niewiele jest par, dla których mąż/żona są pierwszym partnerem.


Przyznajesz więc, że jest to normalne, ale z tego wynika, że oddanie dziecka parze homoseksualnej naraża je na większe ryzyko życia w rozbitej "rodzinie" (oczywiście odmawiam tego miana dwóm gejom lub lesbijkom z dzieckiem), emocjonalnej traumie związanej z rozwodem, wykorzystywaniem w związanych z tym rozgrywkach, etc. To, co piszesz o wysokim wskaźniku rozwodów wśród małżeństw jest oczywiście prawdą, ale jest to właśnie efektem działań lewaków dążących do demontażu instytucji małżeństwa (prowadzenie rozwodów bez orzekania o winie, zmiany w prawach rozwodowych faworyzujące kobiety i dające im dodatkową motywację do rozwodu), a nie standardem w historii Europy.

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 14300
Rejestracja: ndz 30.04.2006 19:06
Reputacja: 753
Lokalizacja: Poznań

Parada Równości

Postautor: Kluchman » wt 24.07.2018 20:57

Cement pisze:Source of the post

Aby nie ciągnąć nadmiernie tej dyskusji, bo nie mam na to niestety czasu, odniosę się tylko do niektórych fragmentów, a w praktyce do dwóch zagadnień, które właściwie nie mają już nic wspólnego z problemem wyjściowym, a więc homoseksualistami i ich prawem do adopcji dzieci. W punktach:

1. To jest oczywiste, że pomiędzy kobietami i mężczyznami występują biologiczne różnice, również w budowie mózgu. Jednak przenoszenie średnich statystycznych różnic dla całej populacji na indywidualną sytuację każdej kobiety z osobna może być nie tylko niewłaściwe, ale też niesprawiedliwe, a nawet krzywdzące. Dotyczy to zresztą obu płci, bo osobowości są niezwykle zróżnicowane. Nie trzeba daleko ani długo szukać przykładów, by wykazać, że kobiety potrafią świetnie odnaleźć się czy to w nauce, czy w przeróżnych branżach biznesu. Stąd jestem przekonany, że miażdżąca większość kobiet, gdybyś im oznajmił, że powinny przyjąć "tradycyjne" role w społeczeństwie i w związku z tym: przez znaczną część swojego życia siedzieć w domu i wychowywać dzieci, być "pomocą dla męża" i w praktyce tak zwaną kurą domową, nie mieć ambicji do zajmowania się "męskimi" zajęciami jak nauki techniczne i władza, ewentualnie podjąć się typowo "kobiecej" pracy, ale najlepiej po odchowaniu dzieci, to twoja egzystencja mogłaby przy niektórych reakcjach być poważnie zagrożona. Z mojej perspektywy taka "tradycyjna" kobieta w żadnym stopniu nie jest atrakcyjną partnerką, ale mamy pewnie inne nastawienie. Chciałbym więc zapytać, czy to tylko teoretyzowanie, czy faktycznie zamierzasz w ten sposób ograniczać swoją żonę?

2. Można oczywiście dyskutować o tym, w jaki sposób powinien być skonstruowany system edukacji i jaki powinien być program nauczania, bo jest zupełnie oczywiste, że obecna szkoła nie nadąża za postępem wiedzy w psychologii i neuronaukach, przez co stosowane metody edukacji są przestarzałe. Mam jednak wrażenie, że ty negujesz zasadność istnienia szkoły jako takiej, będącej "ośrodkiem indoktrynacji" (pomińmy dyskusję, że to określenie lepiej pasuje do innej instytucji, której interesom służy społeczeństwo słabo wykształcone). Nie masz też nic przeciwko wysyłaniu nastolatków do pracy, zapewne masowo. Z góry pozwolę sobie założyć, że nauka w domu przez rodziców może być w dłuższym okresie nieefektywna i niewystarczająca z powodu ich częstych braków w wiedzy z wielu dziedzin, braku wiedzy pedagogicznej i wielu innych czynników. Pozwolę sobie też założyć, że wykształcenie jest pozytywnie powiązane z dobrobytem społeczeństwa, na co wskazuje wiele raportów. Chciałbym więc zapytać, w jaki sposób według ciebie powinna być zorganizowana edukacja dzieci i młodzieży?

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7220
Rejestracja: wt 01.06.2004 10:04
Reputacja: 379

Parada Równości

Postautor: kaczy » pn 30.07.2018 13:50

Ojj, jakie to słodkie :love:


Awatar użytkownika
sickstick
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9403
Rejestracja: sob 07.01.2012 19:07
Reputacja: 1565

Parada Równości

Postautor: sickstick » pn 30.07.2018 13:52

Teraz tylko doprecyzować skąd dokładnie facetom płynie mleczko, i mamy legalną pedofilię przepchniętą kuchennymi drzwiami ;)

Awatar użytkownika
Delpiero14
Bianconero
Posty: 10439
Rejestracja: wt 25.08.2015 9:49
Reputacja: 2253

Parada Równości

Postautor: Delpiero14 » pn 30.07.2018 15:08

Ty się kaczy nie wstydzisz wrzucać takie fotki jak karmisz dzieciaka piersią? Wrzuć może chociaż w spojlera następnym razem, bo razi po oczach niemiłosiernie.

Awatar użytkownika
Boromir
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 10384
Rejestracja: sob 30.12.2006 14:31
Reputacja: 911

Parada Równości

Postautor: Boromir » pn 30.07.2018 15:51

Od kilku tygodni ukraińskie społeczeństwo bombardowane jest doniesieniami o postulatach mniejszości seksualnych. Ideologia gender powoli wkracza do szkolnych podręczników, a jej nachalne propagowanie związane jest z pojawiającymi się żądaniami Zachodu, chcącymi narzucić Ukraińcom swoje projekty społecznej inżynierii.

Sytuacją na Ukrainie są pod tym względem zaniepokojeni zwłaszcza tamtejsi rzymskokatoliccy biskupi. W specjalnym liście do władz i wiernych przypomnieli oni, że osoba wierząca nie może wspierać ideologii gender, a samo pozwolenie na organizację niedawnego „Marszu Równości” w Kijowie było złamaniem konstytucji. Ustawa zasadnicza naszych wschodnich sąsiadów przewiduje bowiem ochronę „rodziny, dzieci, macierzyństwa i rodzicielstwa”, co zdaniem katolickich hierarchów jednoznacznie koliduje z postulatami pojawiającymi się na podobnych demonstracjach.

We wspomnianym oświadczeniu czytamy również, że na Ukrainie nie istnieje prawna dyskryminacja żadnego człowieka, także ze względu na jego orientację seksualną, natomiast coraz częściej można spotkać się z przejawami szykanowania osób chcących żyć w zgodzie z wartościami chrześcijańskimi. Jako przykład biskupi podali organizowany niedawno w Kijowie marsz dla rodziny i ochrony życia poczętego, który ich zdaniem został całkowicie przemilczany przez największe ukraińskie media.

Dużo większym zainteresowaniem dziennikarzy i polityków cieszył się za to właśnie wspomniany „Marsz Równości”, którego spokojny przebieg okazał się priorytetem dla ukraińskich władz. Z tego powodu przez kilkanaście dni towarzyszyły mu nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w postaci odgrodzonych ulic, a także ochraniającej go grupy blisko dwóch i pół tysiąca policjantów. Funkcjonariusze odnieśli przy tym mały sukces, ponieważ przy pomocy brutalnej interwencji udało im się stłumić w zarodku protest przeciwko manifestacji środowisk mniejszości seksualnych oraz aresztować kilkudziesięciu nacjonalistów broniących tradycyjnego modelu rodziny.

W „Marszu Równości” wzięli z kolei udział parlamentarzyści Bloku Petra Poroszenki, Serhij Łeszczenko i Switłana Zaliszczuk. Ich obecność nie powinna dziwić, ponieważ oboje są zawodowymi „aktywistami obywatelskimi”. Łeszczenko był dziennikarzem gazety „Ukraińska Prawda” (jednym z jej założycieli był zamordowany Georgij Gongadze), w tym także jej korespondentem w Parlamencie Europejskim, a w latach 2013-2014 odbył staż w finansowanym przez amerykański rząd Narodowym Funduszu na rzecz Demokracji (NED). Zaliszczuk również zaczynała jako dziennikarka, aby następnie pracować w administracji rządów „Pomarańczowej Rewolucji” oraz w szeregu organizacji pozarządowych zajmujących się głównie krytyką obozu skupionego wokół Wiktora Janukowycza. Oboje już trzy lata temu oficjalnie poparli żądania środowisk mniejszości seksualnych, od tego czasu aktywnie lobbując na rzecz legalizacji na Ukrainie związków partnerskich.

Zaliszczuk wykazuje pod tym względem największe zaangażowanie. Deputowana Bloku Petra Poroszenki przypomina bowiem, że Ukraina decydując się na integrację z zachodnią Europą przyjęła szereg zobowiązań, związanych przede wszystkim z koniecznością wprowadzenia nowych praw „antydyskryminacyjnych” i legalizacją związków partnerskich. Jednocześnie Zaliszczuk nie ukrywa, iż uchwalenie podobnych projektów przez Radę Najwyższą nie będzie łatwe, lecz jest zadowolona z rozpoczęcia ukraińskiej debaty na temat żądań lobby LGBT.

Dwójka parlamentarzystów jawnie deklarujących poparcie dla „Marszu Równości” zapewne nie zdziałałaby zbyt wiele, gdyby nie wsparcie zachodnich instytucji dla założeń ideologii gender. Przed tegoroczną manifestacją specjalny list otwarty do ukraińskich władz wystosowała grupa posłów do Parlamentu Europejskiego, która wezwała prezydenta Petra Poroszenkę oraz ministrów w rządzie Wołodymyra Hrojsmana do udziału w tym wydarzeniu. Jednocześnie parlamentarzyści zauważyli, że Ukraina pozostaje jednym z niewielu europejskich państw, w których nie funkcjonują specjalne przepisy chroniące mniejszości seksualne.

Blisko miesiąc przed „Marszem Równości” głos w tej sprawie zabrali także ambasadorowie kilkunastu zachodnich państw oraz Stanów Zjednoczonych. W swoim wspólnym oświadczeniu, podobnie jak przed demonstracją środowisk homoseksualistów w Warszawie, wzywali oni do przyjęcia specjalnego ustawodawstwa w tej sprawie i przypomnieli o międzynarodowych zobowiązaniach Ukrainy dotyczących praw człowieka. Jednocześnie dyplomaci akredytowani w Kijowie domagali się ścisłej policyjnej ochrony manifestacji, aby nie powtórzyły się wydarzenia z ostatnich lat, kiedy „Marsz Równości” był blokowany przez zwolenników tradycyjnego modelu rodziny.

Do Rady Najwyższej wpływają dodatkowo kolejne projekty ustaw mających zalegalizować związki homoseksualne. Przedstawiciele kijowskiego „Marszu Równości” kilka dni temu poinformowali, iż w chwili obecnej istnieją dwie lub trzy propozycje zmian w ukraińskim prawie, których celem jest właśnie realizacja najważniejszych żądań tęczowych lobbystów. Jednocześnie grupy LGBT narzekają, że żaden z projektów nie został przygotowany przez instytucje rządowe, a tymczasem ich celem jest wprowadzenie tych kwestii do debaty na poziomie państwowym.

Rządzący w tej sprawie są bardzo niejednoznaczni, a część obozu rządowego twardo sprzeciwia się wprowadzaniu nad Dnieprem zachodnich ideologii. Największym krytykiem promowania postulatów LGBT w przestrzeni publicznej okazała się bowiem żona Ołeksandra Turczynowa, byłego przewodniczącego Rady Najwyższej i obecnego sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Anna Turczynow krytykowała przede wszystkim zmiany w podręcznikach szkolnych pisanych pod dyktando homoseksualnych lobbystów, stąd też domagali się oni jej usunięcia z Uniwersytetu Pedagogicznego w Kijowie.

Turczynow wziął jednak swoją małżonkę w obronę twierdząc, że jej postawa jest efektem chrześcijańskiego wychowania, a dodatkowo jest zgodna z Prawem Bożym oraz ukraińską ustawą zasadniczą. Jeden z najważniejszych ukraińskich polityków zwrócił też uwagę na agresywne żądania środowisk homoseksualnych, które pod płaszczykiem ochrony praw człowieka dążą do ograniczenia wolności słowa i narzucania innym swoich poglądów. W podobnym tonie wypowiadają się również niektórzy posłowie koalicji rządowej, a także spora część opozycji na czele z nacjonalistami i populistyczną Partią Radykalną.

Tymczasem sam prezydent wydaje się być osobą najbardziej uległą wobec presji państw zachodnich. Poroszenko odpowiadając w maju na petycję 25 tysięcy obrońców wartości rodzinnych, domagających się między innymi prawnego zakazu promowania homoseksualizmu w przestrzeni publicznej, uznał podobne rozwiązania za niekonstytucyjne. Ukraińska głowa państwa dodała wówczas, że celem obecnej władzy jest budowa „tolerancyjnego, demokratycznego i europejskiego społeczeństwa”, dlatego na Ukrainie nie ma miejsca na „jakiekolwiek formy dyskryminacji”.


Ukraina bliżej Europy niż kiedykolwiek :?
Obrazek

Awatar użytkownika
czarny samael
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5083
Rejestracja: ndz 30.03.2008 16:33
Reputacja: 358
Lokalizacja: Toruń

Parada Równości

Postautor: czarny samael » pn 30.07.2018 20:25

Czyli brawo Poroszenko. Domagali się tego co jest w Rosji, czyli barbarzyństwa.
Obrazek

Awatar użytkownika
Boromir
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 10384
Rejestracja: sob 30.12.2006 14:31
Reputacja: 911

Parada Równości

Postautor: Boromir » pn 30.07.2018 21:30

No, wielki człowiek, wizjoner. Nagrodę Nobla mu.

Szkoda, że ma 9% poparcia.

Tyle samo, ile poparcie dla małżeństw homoseksualnych swoją drogą.
Obrazek

Awatar użytkownika
czarny samael
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5083
Rejestracja: ndz 30.03.2008 16:33
Reputacja: 358
Lokalizacja: Toruń

Parada Równości

Postautor: czarny samael » pn 30.07.2018 22:51

Boromir pisze:Source of the post Szkoda, że ma 9% poparcia.

I prawie cały czas nikt nie przekracza 20%.

Boromir pisze:Source of the post Tyle samo, ile poparcie dla małżeństw homoseksualnych swoją drogą.

A masz badania ilu popiera związki partnerskie? Inna sprawa, że to co słuszne nie jest definiowane poparciem. Będzie fajnie, kiedy będzie rosło, ale to że mało ludzi to popiera niczego tu nie zmienia.
Obrazek

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 30531
Rejestracja: wt 08.03.2005 11:33
Reputacja: 1887
Kontaktowanie:

Parada Równości

Postautor: cloner » pn 30.07.2018 22:53

Czarny to jednak troll.
Boromir o poparciu dla małżeństw, a czarny o związkach, żeby wyszło lepiej dla niego.
Ale tu się nikt na tą marną retorykę nie nabierze.
Wp
zaglądanie ludziom do portfela, największą oznaką życiowego niepowodzenia
j#bać konfidentów!!! tylko Polska kibolska!!!

Obrazek


Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości