Filozofia włoskiej piłki

Wszystko o piłce nożnej we Włoszech - Zawodnicy, Kluby, Reprezentacja, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia związane z piłką.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, maestro, Cris7, fieldy, piotrcies

Zico_FCI
Io Sono Interista
Posty: 3147
Rejestracja: ndz 17.07.2005 21:51
Reputacja: 29
Lokalizacja: Electric Avenue

Postautor: Zico_FCI » śr 21.11.2007 0:49

Bienias pisze:Ale kartoniady takiej jak Barca nigdy nie beda mieli:p

Bo klub im jej nie zafunduje i bardzo dobrze.

Bienias, twoim zdaniem na angielskich stadionach można uświadczyć fanatyzmu? :badziewie:

To też można nazwać fanatyzmem. Nie zbyt chwalebnym, ale nie o tym mowa.

http://wiadomosci.onet.pl/1389155,2678,kioskart.html
Ostatnio zmieniony śr 21.11.2007 10:50 przez Zico_FCI, łącznie zmieniany 1 raz.
...

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 4087
Rejestracja: wt 01.02.2005 0:35
Reputacja: 32
Lokalizacja: Białystok
Kontaktowanie:

Postautor: maestro » śr 21.11.2007 2:51

Marta M. pisze:EE.. Wg mnie ten dwumecz wlasnie pokazuje ta wloska filozofie, a juz na pewno filozofie Milanu Ancelottiego. Sa wyraznie lepsza druzyna od jakiegos Depor, ktore w pierwszym meczu nie ma zupelnie nic do powiedzenia. Jada na rewanz i zamiast zagrac ofensywnie i znow pyknac kilka bramek, to stawiaja na obrone, chca wygrac jak najmniejszym nakladem sil.. Na szczescie w tym przypadku takie podejscie sie zemscilo.. Ale juz rok pozniej podobna taktyka w dwumeczu z PSV przyniosla efekt, fuksem wygrali, ale jednak.. Ale czemu to ma sluzyc? Milan stac na to by grac nie tylko skutecznie, ale tez i ladnie dla oka.. a nie oni wola grac jakis antyfutbol(lepsze slowo od catenaccio?).. i jak tu ich lubic? Confused

Też uważam, że nie da się ich lubić :twisted:
catenaccio, antyfutbol :olaboga: Bój się Boga, dziewczyno :P Nic a nic nie wzięłaś sobie do serca tego, co my tu do Ciebie smarujemy. Piszesz tak o Milanie, który w ostatnich 5 latach 3 razy grał w finale LM, 2 razy zdobywając Puchar. Ty zgrabnie nazywasz to antyfutbolem... ok nie mam pytań :) Albo jedno mam :P Jak zwrócisz uwagę na inny ćwierćfinał, z tego samego sezonu co pamiętne Depor 4-0 Milan -> Real - Monaco (4-2 i 1-3), to wyjdzie nam defensywna filozofia Realu? Pamiętaj też, że w Milanie grają tacy piłkarze, jak Kaka czy Pirlo, uważani za jednych z najlepszych kreatorów na świecie, co to są nie raz nominowani w takich czy innych plebiscytach. "zamiast zagrac ofensywnie i znow pyknac kilka bramek..." Wiesz, kalkulacja, to bardzo ważny element piłki w dzisiejszych czasach... Wszystkie kluby to robią :> Zwłaszcza, kiedy walczy się na 3 frontach. Wiele klubów za priorytet i tak uważa domowe podwórko. I chyba nie muszę pisać, że nie da się rozegrać 50 meczy w sezonie, wykorzystując 100% swojego potencjału.
Marta M. pisze:Ale ja na temat ligi wloskiej nic poza tym, ze nie mam ochoty jej ogladac nie napisalam

Marta M. pisze:Nie lubie tej wloskiej filozofii futbolu.. badzo nie lubie.. Wszystko zaczelo sie od...

Kłamczuszysz :P

Nie wiem jak Ty, ja się poddaje :oops:

maestro pisze:dzieki za linka Wink // fieldy

Nie ma sprawy ;) Na następny zlot przywieziesz mi za to jakiś sos, tylko tym razem na pewno :P

PS i zostawcie Danielinho w spokoju! Peter Crouch niedługo będzie wymiatał z Juventusie, zobaczycie :jupi:

Na zlot co najwyżej moge ci ogórki odkupić :smile2: chyba, że tam już rosną, to jedziemy do Zaniemyśla :p sosu już nii przywioze, bo nikt go jeść nie chce, szkoda mojej roboty :foch: // fieldy
'I am only a small part of a huge black and white flag that grows with the passing of the years and if each one of you looks closely at it, you will find your own name written on it.' Alessandro Del Piero

Awatar użytkownika
Gość Anonimowy
Skład C
Skład C
Posty: 76
Rejestracja: wt 20.11.2007 20:33
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Gość Anonimowy » śr 21.11.2007 8:10

Sry ale co maja oprawy do fanatyzmu?Jesli jakas ekipa nie ma kasy na 'zrobienie show' podczas jakiegos meczu to znaczy , ze nie sa fanatyczni?

Awatar użytkownika
guru
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7630
Rejestracja: wt 28.02.2006 19:12
Reputacja: 287

Postautor: guru » śr 21.11.2007 15:08

Martin Pellegrino pisze:Powiem Ci jeszcze jedno: w Anglii piłka i mecz jest jak wyjście do kina czy teatru. Nie ma tam utarczek słownych (pomijając Mourinho - on dodawał kolorytu tej lidze), prowokowania przeciwnika i chęci odniesienia zwycięstwa już przed meczem. We Włoszech piłka to pasja, ostatnio faktycznie ta pasja wyszła na ulicę i pokazała swoje drugie, mroczne oblicze, ale nie zmienia to faktu, że tam każdy chce być najlepszy. A co się dzieje jak 5 czy 6 klubów walczy o Scudetto (kolejna przewaga Calcio nad innymi ligami - to jedno słowo jest magiczne, żadna inna liga tego nie ma) a tylko jeden z nich może wygrać?

Krotko widzisz. :? O "utarczkach slownych" pomiedzy Wengerem i Fergusonem to juz zapomniales?

W Anglii sukcesywnie zwalczono stadionowych bandytow. Czym? Srogimi karami. :wink: Jeszcze nie tak dawno Jarzinho plakal, ze angielscy kibice demolowali Hiszpanie. Chodzi mi o mecze LM i UEFA. Czuli sie bezkarnie i tak sie stalo.

Martin Pellegrino pisze: A co się dzieje jak 5 czy 6 klubów walczy o Scudetto (kolejna przewaga Calcio nad innymi ligami - to jedno słowo jest magiczne, żadna inna liga tego nie ma) a tylko jeden z nich może wygrać?


5-6? Bez przesady.
Gość Anonimowy pisze:Tu bym sie nie zgodzil ;].Na pierwsze miejsce chyba zasluguja Turcy, tam to dopiero

Besiktas. SSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS :rydzyk:
Zico_FCI pisze:A masz co do tego wątpliwości, że są bardziej fanatyczni niż Anglicy, Hiszpanie czy np. Niemcy?

najbardziej fanatyczni sa Turcy i... Polacy. :wink:
Obrazek

Awatar użytkownika
Danielinho90
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 193
Rejestracja: śr 31.05.2006 22:14
Reputacja: 0

Postautor: Danielinho90 » śr 21.11.2007 16:31

Maro juve pisze:Co to Danielinha, to brak słów. Podobno tylko krowy nie zmieniają poglądów, jak widać Danielinho podobnie. Ale cóż, wiek może na to wskazywać. Jak Juve grało z Realem w 02/03 to on miał 8 lat. Wątpię, czy wtedy już rozróżniał poszczególne drużyny na boisku, nie mówiąc o stylu gry czy jej atrakcyjności.



Haha ale pamietam mecz Milan-Juventus i 120 minut 'bardzo frapujacej rozrywki' .To byl wlasnie przyklad tego waszego wielkiego i strasznie emocjonujacego calcio.wspaniala gra, mnostwo emocji i grad bramek :lol:

Wlasnie Fieldy bodajze pisal ze Liga Włoska nie jest nudna a swiadczy o tym liczba bramek.Ze tak powiem[wybacz] ***** prawa poniewaz spotkanie ktore zoakonczylo sie remisem 0-0 moze byc bardziej interesujace niz mecz w ktorym wynik wyniosl np. 2-1.Bramki owszem sa wazne ale same w sobie bez emocji,akcji kartek itp bledną.I tak jest z waszym calcio.Spotkanie w Serie A konczy sie wynikiem np. 2-2 a w Lidze np. Hiszpanskiej 0-0 ale bardzo czesto spotkanie w LH jest znacznie ciekawsze.Nawet Bundesliga tak przez niektorych lekcewazono bo wiele osob mowi ze tam tylko Bayern,Schalke,Werder wzglednie HSV jest znacznie ciekawsza a sama gra jest znacznie zywsza mimo ze teoretycznie jest tam mniej gwiazd.

Awatar użytkownika
Marta M.
Trampkarz
Trampkarz
Posty: 32
Rejestracja: czw 15.11.2007 20:57
Reputacja: 0
Lokalizacja: Koszalin

Postautor: Marta M. » śr 21.11.2007 16:37

maestro pisze:ja się poddaje

Nie rob mi tego :P

maestro pisze: Piszesz tak o Milanie, który w ostatnich 5 latach 3 razy grał w finale LM, 2 razy zdobywając Puchar. Ty zgrabnie nazywasz to antyfutbolem... ok nie mam pytań

Pisalismy m.in. o meczu z PSV, pewnie go doskonale pamietasz - powiedz jakim slowem TY bys okreslil styl gry Milanu w tym meczu..


Co do kalkulowania - masz racje, ze wszystkie kluby tak robia - ale ja tego nie musze lubic.. Moim zdaniem jest to niewlasciwe traktowanie widzow, ktorzy chca obejrzec dobry mecz, a zamiast tego musza ogladac antyfutbol(?). Prawda jest tez, ze nie wszystkie kluby kalkuluja w tak bezczelny sposob jak Milan.. Moze odswiezysz mi pamiec i przypomnisz jakis mecz Barcelony w LM, w ktorym zaprezentowalaby podobny styl, jak Milan w tamtym meczu z PSV?
Pozdrawiam, Marta.

Awatar użytkownika
fieldy
One Arsene Wenger
One Arsene Wenger
Posty: 35425
Rejestracja: pn 11.04.2005 18:13
Reputacja: 1152

Postautor: fieldy » śr 21.11.2007 16:44

Marta M. pisze:Moze odswiezysz mi pamiec i przypomnisz jakis mecz Barcelony w LM, w ktorym zaprezentowalaby podobny styl, jak Milan w tamtym meczu z PSV?

Barca z Liverpoolem ostatnio chyba zagrała "antyfutbol" ale nie jestem w 100% pewien.

Danielinho90 sił na ciebie nie mam.

Danielinho90 pisze:Wlasnie Fieldy bodajze pisal ze Liga Włoska nie jest nudna a swiadczy o tym liczba bramek.Ze tak powiem[wybacz] ***** prawa

gówno prawda ?
tym zwrotem można skwitować twój post.

ja napisałem:
Sam nie przepadam za ligą włoską, ale nie można powiedzieć, że tam tylko się bronią, bo ilość strzelonych goli mówi co innego.
Pisałem, że nie grają tylko defensywnie, skoro pada tam bardzo dużo bramek. Nie pisałem nic o nudnej grze.
Najpierw przeczytaj, a później pisz.

Awatar użytkownika
Danielinho90
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 193
Rejestracja: śr 31.05.2006 22:14
Reputacja: 0

Postautor: Danielinho90 » śr 21.11.2007 16:55

To fakt miałeś na mysli co innego.OK moj blad.


fieldy pisze:gówno prawda


Ostrzezenie! Ja bym pewnie dostal.



fieldy pisze:bardzo dużo bramek


A czy bardzo duzo bramek to kewsita sporna.Dla mnie jest to zwyczajna liczba bramek.Nic szczegolnego.

fieldy pisze:Barca z Liverpoolem ostatnio chyba zagrała "antyfutbol" ale nie jestem w 100% pewien.


To nie byl antyfutbol.

Awatar użytkownika
'Del Piero'
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 345
Rejestracja: śr 28.07.2004 12:57
Reputacja: 0
Lokalizacja: Stąd

Postautor: 'Del Piero' » śr 21.11.2007 16:59

Danielinho90 pisze:
fieldy pisze:gówno prawda


Ostrzezenie! Ja bym pewnie dostal.


Wszystko jeszcze przed Tobą

Bienias pisze:Chlopaczek Łukasz_ ale czemu sa bardziej fanatyczni od np angielskich hoolsow. Argument z oprawami ok ale na wyspach to nie jest praktykowane a np wyjazdy frekwencja ogladanie meczow zycie futbolem jest parokrotnie wieksze niz np we Wloszech.


Skąd wnioski, że "życie futbolem (w anglii) jest parokrotnie wieksze niz np we Wloszech." :| :?: Zapraszam do artykułu Piotra Kowalczuka (wkleiłem jego treść poniżej), ktory ma porównanie w tym temacie, bowiem przed przyjazdem do Włoch był dziennikarzem BBC w Londynie.

Aż żal bylo patrzeć gdy grupa kibiców Romy, przy stanie 7-2 dla manu, przekrzyczała caly stadion kibicow manchesteru (w sumie co tu bylo do przekrzykiwania skoro aplauz wywołują tylko triki c. ronaldo)


Zico_FCI pisze:
A masz co do tego wątpliwości, że są bardziej fanatyczni niż Anglicy, Hiszpanie czy np. Niemcy? :shock:

http://pl.youtube.com/watch?v=RsuUgKJoiu0


Akurat w tym elemencie sa swietni. w koncu caly ruch narodzil sie u nich.
Ale kartoniady takiej jak Barca nigdy nie beda mieli:p

http://youtube.com/watch?v=aNi7-i-0gNw&feature=related[/quote]

Oho... te kompleksy, zawsze trzeba cos dodać... ale w czym lepsza jest ta kartonada od niesamowitych opraw we Włoszech? Poza tym, kartonada barcy to incjatywa klubu, w Italii wszytsko przygotowują kibice, którzy stoją przez cały mecz,ani przez chwilę nieprzestając spiewać...


Zrobił nam się nowy temat. Tutaj ciekawy artykuł:

Futbol - druga religia Włochów

Futbol we Włoszech to unikalny fenomen społeczny o równie unikalnej genezie, do dziś dalece różny od tego, co wokół piłki dzieje się gdzie indziej. To, że Włosi są teraz mistrzami świata, nie powinno nikogo dziwić. Zastanawiać natomiast może to, że zaledwie cztery razy w historii zdobyli tytuł. Bo futbol we Włoszech to nowa religia. Ma swoich męczenników, świętych, apokryfy, miejsca kultu i proroków. Fenomen nierzadko wymyka się logice. Łatwiej go opisać niż wytłumaczyć.

Futbol - hobby milionerów i ludzi na świeczniku

Od krajów futbolocentrycznych (Brazylia, Argentyna, Anglia, Hiszpania) Włochy odróżnia to, że jak w żadnym innym kraju, futbolem zajmują się tu najpotężniejsi i najbogatsi obywatele. W Serie A ścierają się ze sobą świetne drużyny, ale przede wszystkim rozbuchane ego potężnych mężów. Juventus to od trzech pokoleń własność Agnellich od Fiata, Milan to oczko w głowie najbogatszego człowieka w kraju, Silvio Berlusconiego. Inter należy do rodziny nafciarzy Morattich, którzy w Mediolanie cieszą się statusem podobnym jak klan Kennedych w Bostonie. Potęgę Parmy zbudował największy aferzysta świata, Calisto Tanzi, twórca największej czarnej dziury finansowej. Wraz z Parmalatem utopił 14-16 mld euro. Dzisiejsza Fiorentina zaspokaja próżność braci Della Valle i jest reklamowym dodatkiem do zapierających dech kobietom w całym świecie butów i torebek Tod's.
Bo we Włoszech klub futbolowy nie służy właścicielowi do zarabiania pieniędzy jak w Anglii czy w Niemczech. To kwestia o wiele ważniejszego prestiżu, jak garnitur Gucciego czy samochód ferrari. Bardzo źle robi na kieszeń, ale świetnie na samopoczucie. Prezesowanie futbolowemu klubowi we Włoszech nobilituje, zapewnia popularność, występy w tv i okładki kolorowych czasopism. Jak pokazała kariera Berlusconiego, futbolowy sukces potrafi też wynieść na fotel premiera, i to dwukrotnie. Dlatego rachunek ekonomiczny we włoskiej piłce po prostu się nie liczy, włoskie kluby zarabiają rocznie 2 mld euro, ale wydają o wiele, wiele więcej. Przeciętna pensja piłkarza w serii A już trzy lata temu przekroczyła milion euro rocznie. Wyjątkowy status zapewniają futbolowi we Włoszech nie tylko potężni prezesi. Obecność na trybunach czy w telewizyjnym programie piłkarskim to też bezpłatna reklama dla artystów i polityków. Ze swoimi piłkarskimi sympatiami obnoszą się tu wszyscy - od Pavarottiego po Adriano Celentano. Nestor włoskich polityków, Giuliano Andreotti, kibicuje Romie, a komunista Fausto Bertinotti, obecnie przewodniczący Izby Deputowanych. Milanowi superkapitalisty Berlusconiego. Były prezydent Ciampi od lat pojawia się na stadionie Livorno, były szef MSZ i przewodniczący Sojuszu Narodowego, Gianfranco Fini, wraz z małżonką rzadko opuszczą mecz Lazio. Do parlamentarnego Klubu Przyjaciół Juventusu należy 250 deputowanych i senatorów. Porównywalną liczbę zorganizowanych sympatyków wśród ustawodawców mają Milan i Inter. Oczywiście nie robią tego wyłącznie z wyrachowania, a przede wszystkim z odziedziczonej po rodzicach i dziadkach pasji. Pewnie tylko dlatego 5 lat temu przeszła skandaliczna ustawa, pozwalająca klubom piłkarskim rozłożyć długi na 10 lat. W ten sposób najbogatszy włoski sport otrzymał premię za rozrzutność. Walczący pracowicie o przetrwanie włoscy rzemieślnicy i sklepikarze mają na uporządkowanie ksiąg rachunkowych 2 lata. Włoskiemu parlamentowi musiała przemówić do rozsądku Komisja Europejska i ustawę trzeba było wycofać.

Tak powszechne zainteresowanie futbolem włoskich elit nadaje grze niemal arystokratycznego poloru (włoski następca tronu Emanuele Filiberto kibicuje Juventusowi). Pewnie z tego powodu Gianluca Vialli, była gwiazda Juventusu i reprezentacji, zdecydował się na karierę piłkarską, mimo że jest arystokratą i pracować dla pieniędzy nigdy by nie musiał. Oczywiście futbolowa kariera kojarzy się z ogromnymi pieniędzmi, ale też z przynależnością do elity. Może dlatego bogatsi włoscy rodzice za słone pieniądze wysyłają aż 3 miliony dzieci do elitarnych szkółek piłkarskich, i to już od wieku 8 lat.

Tifosi - wierni nowej religii

Naturalnie solą włoskiego futbolu są jego kibice. Czyli niemal wszyscy Włosi bez wyjątku. Tu oświadczenie, że ktoś nie interesuje się piłką, praktycznie dyskwalifikuje towarzysko. Trudno się dziwić, skoro 27 najliczniej oglądanych audycji telewizyjnych to mecze włoskiej reprezentacji i wielkich klubów (rekord - 27 mln telewidzów, 87% oglądalności dzierży półfinał MŚ 1990 Włochy - Argentyna), a dopiero na 28 miejscu plasuje się festiwal w San Remo. Poświęcona głównie piłce "Gazzetta dello Sport" popularnością nie ustępuje największemu włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera". Przed derbami Rzymu (Lazio - Roma) czy Mediolanu (Milan - Inter) wszystkie największe ogólnokrajowe dzienniki drukują 16-stronicowy dodatek, mimo że i tak ich strony sportowe mają często objętość naszego "Przeglądu Sportowego". Bogaty dział futbolowo-sportowy ma związany z Konferencją Episkopatu Włoch dziennik "Avvenire". Czołowe włoskie kluby sprzedają co sezon od 40 do 60 tys. karnetów, a ponad 3 mln Włochów płaci 720 euro rocznie, by oglądać mecze Serie A i Ligi Mistrzów w tv Sky Sport. Nic więc dziwnego, że w marcu informacja o kontuzji Francesco Tottiego, a potem o rekonwalescencji, otwierała dzienniki radiowe i telewizyjne. Futbol ma we Włoszech bezwzględny priorytet, tak w mediach, jak w polityce. Kilka lat temu trzeba było w największych miastach zorganizować wybory balotażowe na burmistrzów, bo dwa tygodnie wcześniej żaden z kandydatów nie zdobył większości głosów. Kolidowały z kolejką ligową. Dziennikarz spytał szefa MSW, czy w związku z tym odwoła mecze. Minister wyjaśnił krótko: Moim zadaniem jest zorganizować wybory, a nie wywołać rewolucję.

Od futbolu nie uciekniesz

Praktycznie we Włoszech od futbolu nie ma ucieczki. Gdy pierwszy raz wybrałem się tu do lekarza, pan doktor rozpoczął konwersację: Boniek, Lato, Deyna. Świetni piłkarze. Bo Włosi często właśnie tak nawiązują rozmowę, jak Anglicy uwagami o pogodzie. W czasie mistrzostw Europy 2000 poszedłem się ostrzyc. Zbliżał się mecz z Holandią. Z salonu damskiego dobiegała ożywiona dyskusja dwóch starszych pań w papilotach o tym, kto powinien grać we włoskim ataku. Obsługujący mnie mistrz nożyc nie wytrzymał, bez słowa porzucił stanowisko pracy i pognał do pokoju pań. Jął tłumaczyć, że przecież Totti powinien grać nieco z tyłu, za dwójką Del Piero i... Del Vecchio. Tego było paniom za wiele. Praca stanęła, dyskusja rozlała się na cały zakład. Za chwilę już wszyscy byli na nogach i młócili powietrze rękami. Kiedy wreszcie mocno wzburzony pan fryzjer powrócił do mojego fotela, miał mord w oczach, a w ręku brzytwę. Zmieniłem fryzjera. Nowy to starszy, spokojny pan. Wiedząc, że jestem Polakiem, umila mi czas opowieściami o Zibim z czasów, kiedy Boniek grał w Romie.

Naturalnie w futbolowej dyskusji biorą tu udział wszyscy. Kardynał Tarcisio Bertone, który 15 września zastąpił na stanowisku watykańskiego sekretarza stanu kard. Angelo Sodano, jest przysięgłym kibicem Juventusu i regularnie komentuje wydarzenia futbolowe we włoskich mediach. Oceniając stronniczego sędziego Moreno, który pomógł Korei wyeliminować Włochów podczas MŚ 2002, powiedział: Mylić się jest rzeczą ludzką, ale mylić się konsekwentnie to już rzecz diabła. Ostatnio żartował, że stworzy futbolową reprezentację Watykanu.

Gdzie jest Robi Baggio?

Przed wyjazdem na MŚ do Japonii i Korei w 2002 r. włoskie media i kibice prowadzili kampanię na rzecz Robiego Baggio, by trener Giovanni Trapattoni wziął go do reprezentacji. Baggio miał już wtedy 35 lat i właśnie wyleczył się z bardzo groźnej kontuzji. Ale dzięki piłkarskiemu geniuszowi, znakomitej postawie w dwóch poprzednich edycjach MŚ był bożyszczem kibiców, którzy koniecznie chcieli, by nadal prowadził włoski atak. Jednak trener się nie ugiął. Włochy popadły w histerię. Pod siedzibą włoskiego związku futbolowego pojawiły się tysiące protestujących fanów z transparentami: Trap! Ty morderco! Zabiłeś nasze marzenia! Reprezentacja odleciała do Japonii i polemika siłą rzeczy umarła. Przynajmniej tak się wydawało trenerowi. Trapattoni, którego siostra jest zakonnicą, to człowiek bardzo religijny, związany z Opus Dei. To właśnie on kropił ławkę wodą święconą. Po przyjeździe do Japonii zaczął rozglądać się za księdzem, który w ośrodku treningowym mógłby odprawiać msze. W końcu znalazł pracującego od kilkunastu lat w Japonii włoskiego misjonarza. Ksiądz stawił się w ośrodku, ale zanim przystąpił do rzeczy w zaimprowizowanej w jednej z sal kaplicy, rozejrzał się wokół, zlustrował wszystkich piłkarzy i krzyknął: No jak to?! A gdzie jest Robi Baggio?

Futbol przedmiotem filozoficznej zadumy

Futbol jest przedmiotem refleksji kolejki w moim narożnym sklepiku, który w czasie ważnych wydarzeń piłkarskich, podobnie jak pobliski bar, zamienia się w klub dyskusyjny. O futbolu z identyczną pasją rozprawiają włoscy artyści w filmach i piosenkach, pisarze w książkach, filozofowie i znawcy kultury w uczonych traktatach. Dzięki nim włoska refleksja futbolowa sięga intelektualnej stratosfery, w którą spośród komentatorów sportowych zapuszczają się z rzadka tylko Anglicy, a czasem z wizytą wpadnie Jerzy Pilch. Kiedyś z tych wysokości przemawiał do nas Bohdan Tomaszewski. Może dlatego Włosi patrzą na futbol inaczej, w szerszym kontekście. Sposób, w jaki gra drużyna, nie jest dla nich efektem przyjętej taktyki, a wyrazem ogólnej, życiowej filozofii zapisanej w kodzie genetycznym narodów. Massimo Gramellini po zwycięstwie Włoch nad Czechami podczas ostatnich MŚ napisał w "La Stampa": To był futbol po włosku. Brzydki, ale skuteczny. Catenaccio. Tradycyjna włoska potrawa futbolowa z zaledwie dwóch składników: ostrożności i sprytu. Defensywa to również nasz włoski sposób na życie. Niech inni obmyślają wielkie, twórcze scenariusze i strategie. My potrafimy je tylko świetnie obracać w niwecz. Gdy zmusić Włocha do rozdawania kart, to albo oszuka, albo się zdenerwuje, albo wszystko popsuje. Ale gdy nie musi prowadzić gry, z kart które mu dadzą do ręki potrafi wyczarować cuda. Tak Fabiusz Kunktator wygrał z Hannibalem i tak w Hamburgu Lippi wygrał z Czechami.

Dla tych wszystkich powodów włoski futbol jest zjawiskiem wyjątkowym. Z pasją do futbolu Włosi rodzą się i umierają, to dla nich sens i filozofia życia. Sprawdzian własnej wartości, powód do ogromnej dumy i bezbrzeżnego wstydu. Dlatego co pewien czas zostają mistrzami świata. Gdy Fabio Grosso 9 lipca strzelił w Berlinie ostatniego karnego do francuskiej bramki, sprawozdawca telewizyjny łamiącym się głosem powiedział: Jak pięknie dziś być Włochem. A zaraz potem na włoskie ulice i place wyległo 20 mln mieszkańców.

Autor: Piotr Kowalczuk; dziennikarz BBC w Londynie, Warszawie, od 2000 r. w Rzymie. Po rozwiązaniu polskiej sekcji BBC korespondent radia VOX. Współpracuje z "Rzeczpospolitą", "Przekrojem", TVN24 i Canal Plus.
Wyszukał: Fruwak
Źródło: Przegląd Powszechny
Ostatnio zmieniony śr 21.11.2007 17:05 przez 'Del Piero', łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Danielinho90
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 193
Rejestracja: śr 31.05.2006 22:14
Reputacja: 0

Postautor: Danielinho90 » śr 21.11.2007 17:03

'Del Piero' pisze:utbolem zajmują się tu najpotężniejsi i najbogatsi obywatele



Wlasnie.jeszcze to mieszanie polityki z pilka.Na przyklad Berlusconi.jestem ciekaw ile panstwowych pieniedzy poszlo na Milan.

Awatar użytkownika
Ewa_
popopopopopopooo \o/
Posty: 447
Rejestracja: sob 29.07.2006 17:19
Reputacja: 0
Lokalizacja: Koszalin
Kontaktowanie:

Postautor: Ewa_ » śr 21.11.2007 17:36

Danielinho90, skąd ta pewność, że Berlusconi dawał kasę z państwowej kasy? Berlusconi ma wystarczająco dużo swoich pieniędzy. A jak już chcesz wiedzieć to Milan sponsorowany jest w dużej mierze z kasy firmy Silvio (firma Fininvest - http://www.fininvest.com/). A raczej był sponsorowany. Niestety od kilku lat 'kurek z kasą' z Fininvestu jest zakręcony i Milan sam sobie świetnie daje radę, a Berlusconi bardziej zajmuje się polityką niż własnym klubem.

Awatar użytkownika
10
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2236
Rejestracja: śr 05.09.2007 17:11
Reputacja: 69
Lokalizacja: Gawliki Wielkie / Olsztyn
Kontaktowanie:

Postautor: 10 » śr 21.11.2007 18:32

Marta M. pisze:Wszystko zaczelo sie od Euro 2000, wtedy poznalam termin catenaccio, Wlosi z ta swoja zelazna defensywa doszli az do finalu i jednoczesnie stali sie najbardziej nielubiana przeze mnie reprezentacja...

To był świetny turniej Włochów. Pokazali kawał dobrej piłki.
Danielinho90 pisze:Haha ale pamietam mecz Milan-Juventus i 120 minut 'bardzo frapujacej rozrywki' .To byl wlasnie przyklad tego waszego wielkiego i strasznie emocjonujacego calcio.wspaniala gra, mnostwo emocji i grad bramek :lol:

Ja pamiętam, emocji nie brakowało, ale to akurat był rzeczywiście mecz dla tych, co zwyczajnie włoską piłkę lubią...

Jeszcze raz podkreśam: różnorodność futbolu stanowi o jego sile. Właśnie to jest fascynijąco piękne, że mimo tylu zmian na przestrzeni lat: w taktyce, w systemie szkolenia itp, mimo tego, że piłka nieustannie ewoluuje, wciąż Włosi grają jak Włosi, Brazylijczycy, jak Brazylijczycy, a Anglicy, jak Anglicy. A każdy kibic ma możliwość wyboru, bo każdy lubi co innego i (na szczęście): ma do tego pełne prawo.
Ostatnio zmieniony śr 21.11.2007 19:52 przez 10, łącznie zmieniany 3 razy.
Ale, Alex; Alessandro. DEL PIERO!

Awatar użytkownika
veelden^
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 279
Rejestracja: śr 13.04.2005 10:00
Reputacja: 0

Postautor: veelden^ » śr 21.11.2007 19:15

10 - problem w tym ze ten Danielinho90 mial wtedy 8 lat i prawdopodobnie nawet nie wiedzial co oglada. Pewnie na innym kanale lecial w tym czasie Scooby-Doo, wiec nic dziwnego ze byl znudzony ogladajac jakis tam mecz. Z jego postow jasno widac, ze nie ma on wiekszego pojecia o wloskiej pilce bo swoja wiedze czerpie z TVP, a jak wiemy nie czesto pokazuja mecze druzyn z Serie A. Niestety podobnie sie ma sytuacja z Marta. Oczywiscie ma prawo do tego aby nie lubic wloskiej pilki, wszyscyu jestesmy wolnymi luidzmi przeciez, jednak przychodzenie na forum i pisanie o tej niecheci nie majac jakichkolwiek sensownych argumentow jest po prostu smieszne.
Obrazek

Awatar użytkownika
Marta M.
Trampkarz
Trampkarz
Posty: 32
Rejestracja: czw 15.11.2007 20:57
Reputacja: 0
Lokalizacja: Koszalin

Postautor: Marta M. » śr 21.11.2007 19:46

Niestety podobnie sie ma sytuacja z Marta. Oczywiscie ma prawo do tego aby nie lubic wloskiej pilki, wszyscyu jestesmy wolnymi luidzmi przeciez, jednak przychodzenie na forum i pisanie o tej niecheci nie majac jakichkolwiek sensownych argumentow jest po prostu smieszne.

Jak mozna wg Ciebie sensownie uargumentowac, ze ktos cos lubi badz nie?! Nie lubie wloskiej pilki, bo jest dla mnie nudna i irytujaca. Co w tym jest bezsensowne? Moj gust? Jak napisze, ze nie lubie truskawek, bo mi nie smakuja to tez bede smieszna? Tak? A moze jednak to nie ja jestem smieszna tylko ludzie, ktorzy nie potrafia zrozumiec tego, ze ktos moze nie podzielac ich punktu widzenia? Moze smieszni sa ludzie, ktorzy wola obrazac innych niz uszanowac ich odmienne preferencje? Moze to oni sa smieszni? Smieszni, w sensie zalosni...
Pozdrawiam, Marta.

Awatar użytkownika
ossy
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 798
Rejestracja: sob 01.10.2005 13:34
Reputacja: 0
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: ossy » śr 21.11.2007 20:14

ma ktos moze takie foto, gdzie kibice chyba Fiorentiny(?) rzucają skuterem(?) na stadionie?
Obrazek


Wróć do „Włochy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], YoOoOgI89 i 10 gości