Finał LM 2011/2012 Bayern Monachium - Chelsea Londyn

Tym razem wszystko o Europejskich Pucharach: Liga Mistrzów, UEFA, wyniki oraz inne pucharowe ciekawostki.

Moderatorzy: petru, maciek_88, Dr.Football1, piotrcies, maestro, Cris7, fieldy

Awatar użytkownika
Smashing Pumpkins
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1651
Rejestracja: czw 12.01.2012 22:50
Reputacja: 20
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Finał LM 2011/2012 Bayern Monachium - Chelsea Londyn

Postautor: Smashing Pumpkins » pn 21.05.2012 19:57

nie moglem sie powstrzymac , kibic Bayernu :roftl3:

http://www.wiocha.pl/610478,Paranoja_i_tragedia

Awatar użytkownika
Emerald
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5011
Rejestracja: pn 22.08.2005 16:40
Reputacja: 0
Lokalizacja: Crack off

Re: Finał LM 2011/2012 Bayern Monachium - Chelsea Londyn

Postautor: Emerald » pn 21.05.2012 21:06

To ja też się wypowiem (zaznaczę, że nie czytałem wcześniejszych komentarzy).

Do finału LM uznawałem sukces Juve za największą niespodziankę sezonu. Teraz po finale sukces Chelsea zdecydowanie zdystansował swoją "niespodziankowatością" osiągnięcie Starej Damy.

Juventusowi sprzyjały okoliczności natomiast Blues zwyciężyli LM mimo, że właściwie okoliczności zawsze kiedy mogły to im nie sprzyjały.
Poczynając od ciężkiej do odrobienia porażki z Napoli (czyli drużyną, która jak może grać z kontry to jest wręcz zabójczo groźna), poprzez rewanż na Camp Nou (czy ktoś przy zdrowych zmysłach powiedziałby pod koniec pierwszej polowy, że to Anglicy awansują - a przecież był jeszcze karny...) aż do finału przeciwko Bayernowi w Monachium, tracąc bramkę w 82 minucie, i dostając karnego na początku dogrywki.
W sumie można dodać, że w konkursie rzutów karnych mając naprzeciwko siebie genialnego Neuera, który jest jednym z może trzech bramkarzy na świecie o których można powiedzieć, że umieją bronić karne no i pudłując już pierwszy strzał.

No więc co można powiedzieć? Blues mieli tak niewyobrażalnie dużo szczęścia, że aż ciężko to sobie wyobrazić!
Ale czy to źle? Szczęście jest ważnie na tym poziomie rozgrywek i pod tym względem Londyńczycy pobili wszystkich na głowę :)

Moim subiektywnym zdaniem zarówno Barca w półfinale jak i Bayern w finale były lepsze jeśli chodzi o kwestie czysto piłkarskie, ale to Blues wykazali się większą determinacją i w zdobyli najcenniejsze trofeum w klubowej piłce.

No i o ile Chelsea nie lubię to cieszyłem się, że Drogbie udało się wreszcie wygrać jakiś finał :D
Pojawiam sie i znikam
taka rola magika

Visca el BARCA!
Obrazek

Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8692
Rejestracja: pt 15.04.2005 13:51
Reputacja: 198

Re: Finał LM 2011/2012 Bayern Monachium - Chelsea Londyn

Postautor: Kamil232 » wt 22.05.2012 2:18

Cztery tajemnice finału odkryte

Dlaczego Petr Cech obronił trzy rzuty karne w finale? Jak wielką niespodziankę zgotował Roberto di Matteo swoim podopiecznym, by wyzwolić w nich pokłady ogromnej mobilizacji? Dlaczego Drogba sprzeciwił się strzelać trzeci w kolejności? Jaką obietnicę złożył w szatni Roman Abramowicz?

Tajemnice finału Ligi Mistrzów odkrywa dziennik "The Guardian", publikując trzy doskonałe artykuły po zwycięstwie Chelsea nad Bayernem w rzutach karnych w finale Ligi Mistrzów.

Cech wielokrotnie obejrzał dwugodzinne DVD z karnymi Bayernu od 2007 roku. Wiadomo też, dlaczego wybrali Robbena!

Słuchając po finale Petra Cecha, dopiero dociera skala planowania oraz pedantyczne zwracanie uwagi na najdrobniejsze szczegóły, które powodowały, że czeski bramkarz nurkował akurat w tę lub w tamtą stronę przy każdej z sześciu jedenastek, jakim stawił czoła.

- Albo tak dobrze zgadywałem, albo byłem tak dobrze przygotowany do zgadywania - powiedział drugi po Didierze Drogbie bohater finału. Po chwili wszystko stało się jasne, co było przyczyną skutecznego parowania strzałów. Cech zdradził, że miał do dyspozycji dwugodzinne DVD z rzutami karnymi, jakie Bayern wykonywał od 2007 roku. Analiza strzałów była wyjątkowo bystra.

Jedynym piłkarzem, jakiego się naprawdę obawiał był ten, który ustawił piłkę na jedenastym metrze, gdy Didier Drogba poskrobał po nogach Francka Ribery'ego w dogrywce.

- Nie wiedziałem, co mam zrobić z Robbenem. Połowę strzałów kieruje w prawo, a drugie pół w lewo. On nawet tak samo podbiega do każdego karnego, niezależnie, czy strzela w prawo czy w lewo. W każdym razie - brak schematu. Ale gdy jesteś zmęczony, rozegrałeś 104 lub 105 minut, piłkarze raczej wybierają siłę niż technikę, niż skierowanie piłki. Pomyślałem, że walnie gdzieś blisko słupka i jest lewonożny. Jeśli jestem lewonożny, pomyślałem, uderzę po przekątnej. I tam właśnie poszedłem.

W serii rzutów karnych Cecha pokonali Philipp Lahm i Mario Gomez. Następnie przyszła kolej na Neuera. - Tego się nie spodziewałem. Mają Butta, innego bramkarza, który strzela karne. Jego techniką jest zwolnienie i poczekanie na ruch bramkarza, więc zastanawiałem się, czy Neuer zrobi tak samo. Dlatego nie dosięgnąłem jej. Czekałem do końca i nie mogłem jej odbić.

Cechowi pomógł też John Obi Mikel, który wyznał po spotkaniu, że powtarzał cały czas byłemu piłkarzowi Chelsea (Robbenowi), że na pewno nie trafi z jedenastu metrów.

Roberto di Matteo przygotował zaskakujący film dla całej drużyny

Roberto di Matteo sugerował, że ma coś specjalnego w zanadrzu do zmotywowania piłkarzy przed finałowym starciem. Jednak, kiedy wszyscy zawodnicy zebrali się w prywatnej sali hotelu Mandarin Oriental w przededniu meczu, myśleli, że usłyszą rutynową pogadankę taktyczną, ale nikt nie spodziewał się tego, jak daleko posunął się tymczasowy trener w swoich przygotowaniach. Zamiast statystyk z programu ProZone, piłkarze ujrzeli na ekranie bardziej osobisty przekaz.

Di Matteo zlecił zespołowi ds. analiz wideo nagranie motywujących i dodających odwagi słów od członków rodzin dla poszczególnych zawodników. W całość wpleciono fragmenty akcji z Yuoutube'a oraz dodano zmontowany materiał z dorastania i młodzieńczych lat, dzięki czemu powstały specjalne wizytówki każdej osoby ze składu.

Prezentacja trwała około pół godziny. Odbiór wahał się od napadów śmiechu aż prawie po łzy wzruszenia. - Naprawdę zaskoczyli nas z tymi wiadomościami - powiedział Didier Drogba. - Rodziny zawsze z nami były - w Moskwie w 2008 roku, przeciw Barcelonie w 2009, kiedy przegrywaliśmy te mecze. To zwycięstwo chcę zadedykować im, naszym rodzinom, ponieważ zawsze nas wspierały, zawsze w nas wierzyły. To jest ich zwycięstwo.

Moment ten był szczególnie wzruszający dla Ryana Bertranda, który debiutował w europejskich rozgrywkach. Wiadomość dla niego miała inspirować. - Zostaliśmy wezwani i były one przygotowane. Dla każdego pojedynczego zawodnika. Najpierw pokazała się moja mama z bratem, którzy mówili: Brawo i powodzenia dla całego zespołu. Wszystko było lekko zawstydzające. Mogły pojawić się łzy, ale również trochę śmiechu i pogawędek. Cała ta sprawa bardzo nas pobudziła. To było genialne - mówił debiutant, któremu kibice Chelsea w momencie zmiany w 73. minucie zgotowali owację na stojąco, bo poradził sobie znakomicie, grając w dodatku nie na swojej pozycji.

- Pomyślałem o bracie, dorastaniu na osiedlu w Peckham i dookoła Bermondsey. Pamiętam granie w "mistrzostwa świata", ale każdy był swoją jednoosobową drużyną przed tymi blokami. Wszędzie było pełno pomazanych ścian od sprayu i znak "zakaz gry w piłkę". Rozumieliśmy to jako "chodźmy tam pograć w piłkę".

Drogba miał strzelać jako trzeci, ale zaprotestował, bo chciał ostatni

Przed konkursem jedenastek Didierowi Drogbie różne myśli chodziły po głowie. Myślał o tym, co się wydarzyło cztery lata temu w Moskwie, gdy czerwona kartka pozbawiła go możliwości strzelania karnych. Przypomniał sobie też inne bolesne przeżycie związane z rzutami karnymi. Jako kapitan reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej przegrał z Zambią. Sam zmarnował karnego w konkursie, a w czasie meczu posłał piłkę w poprzeczkę z jedenastu metrów. - Byłem jednak pewien - opowiadał po finale LM. - Zawsze w reprezentacji strzelam piąty. Robbie wytypował mnie jako trzeciego, a ja powiedziałem: "nie, chcę być piąty, ponieważ zawsze tak jest". Myślałem o wielu rzeczach, gdy szedłem w pole karne. O kilku trudnych wspomnieniach. Ale myślałem też o tym, co zrobił Petr Cech i wiedziałem, że też muszę zrobić swoje.

Roman Abramowicz: Wygraliśmy. To dopiero początek

W zatłoczonej szatni, dookoła sterty sprzętu, ochraniaczy, puchar krążył z rąk do rąk wśród skaczących w niewyobrażalnej radości piłkarzy. Wtedy Roman Abramowicz wygłosił obietnicę. Miliarder, człowiek, dzięki któremu to wszystko stało się możliwe, poprosił o spokój, a dyrektor Eugene Tenenbaum cicho tłumaczył zdania o triumfie. O sukcesie. O spełnieniu. - Wygraliśmy to - Tenenbaum dalej tłumaczył Abramowicza i za sekundę przekazał sedno: - Ale to dopiero początek.


TEKST NUMER 1 W ORYGINALE

TEKST NUMER 2 W ORYGINALE

TEKST NUMER 3 W ORYGINALE

Opr. Piotr Kwiatkowski

PS By lepiej zrozumieć porażkę Bayernu Monachium, warto przeczytać artykuł niemieckiego korespondenta "Guardiana" Raphaela Honigsteina.


http://www.eurosport.pl/redakcyjny_blog ... full.shtml

linki do tekstów z Guardiana w tym linku powyżej :P
Obrazek


Wróć do „Puchary Europejskie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości