Mamusiu, czy ja jestem dziwny?
: 04 cze 2006, 16:06
Temat oczywiście odgapiony, bo ja jestem zbyt ograniczony żeby wymyślić coś własnego
.
Piszcie o swoich dziwnych przyzwyczajeniach, o czymś, czego jak nie zrobicie to Was trafi szlag. Może ja zacznę:
- telefon i pieniądze (ewentualnie gumy do żucia) muszę mieć zawsze w prawej przedniej kieszeni spodni, klucze i fajki w lewej przedniej a dokumenty zawsze w prawej tylniej. Jeśli nie mam takiego "układu" to się głupio czuję i zastanawiam się, czy czegoś nie zgubiłem
- u mnie w pokoju muszą być zamknięte drzwi. No chyba, że sam je okazjonalnie uchylam. Gdy ktoś z rodziny wychodzi ode mnie z pokoju i zostawia drzwi inaczej niż gdy wchodził szlag mnie trafia i giną zwierzęta.
- w drodze na uczelnie muszę wypalić papierosa, bo inaczej dziwnie się czuję
- jak jadę tramwajem to często się łapię na tym, że muszę policzyć do dzisięciu po minięciu pierwszych dziesięciu drzew stojących przy torach
. Robię to mimowolnie.
- kiedyś (już dość dawno) miałem takie coś, że jak mijałem drzewo to zanim doszedłem do drugiego musiałem policzyć w myślach wyraźnie do 10. Hardkor, nie?
Pewnie jakaś odmiana syndromu Touretta
.
- nigdy nie zasnę jak słyszę, że z któregoś kranu kapie woda. Nawet jak tego nie słyszę, ale wiem że tak jest to muszę wstać z łóżka i go dokładnie zakręcić.
A Wy? Jak bardzo jesteście "dziwni"?
Nie wahaj się - pochwal się swoim debilizmem! 
Piszcie o swoich dziwnych przyzwyczajeniach, o czymś, czego jak nie zrobicie to Was trafi szlag. Może ja zacznę:
- telefon i pieniądze (ewentualnie gumy do żucia) muszę mieć zawsze w prawej przedniej kieszeni spodni, klucze i fajki w lewej przedniej a dokumenty zawsze w prawej tylniej. Jeśli nie mam takiego "układu" to się głupio czuję i zastanawiam się, czy czegoś nie zgubiłem
- u mnie w pokoju muszą być zamknięte drzwi. No chyba, że sam je okazjonalnie uchylam. Gdy ktoś z rodziny wychodzi ode mnie z pokoju i zostawia drzwi inaczej niż gdy wchodził szlag mnie trafia i giną zwierzęta.
- w drodze na uczelnie muszę wypalić papierosa, bo inaczej dziwnie się czuję
- jak jadę tramwajem to często się łapię na tym, że muszę policzyć do dzisięciu po minięciu pierwszych dziesięciu drzew stojących przy torach
- kiedyś (już dość dawno) miałem takie coś, że jak mijałem drzewo to zanim doszedłem do drugiego musiałem policzyć w myślach wyraźnie do 10. Hardkor, nie?
- nigdy nie zasnę jak słyszę, że z któregoś kranu kapie woda. Nawet jak tego nie słyszę, ale wiem że tak jest to muszę wstać z łóżka i go dokładnie zakręcić.
A Wy? Jak bardzo jesteście "dziwni"?