Major League Soccer (MLS) - Strona 35

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 06 sie 2020, 4:19

1/2 finału

Philadelphia Union - Portland Timbers 1:2 (Wooten 85' - Ebobisse 13' Blanco 70')
Po emocjonującej końcówce Drwale z Oregonu zwyciężyli i awansowali do finału turnieju MLS is Back, choć byli bliscy wypuszczenia z rąk niemal pewnej wygranej. Po wyrównanym początku Timbers objęli prowadzenie w 13 min. - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego obrońcy Union nie upilnowali Ebobisse, który głową dał swojej drużynie prowadzenie. Zespół z Philadelphii po utracie gola przejął inicjatywę, ale doświadczona obrona Timbers spisywała się dobrze, a Przybyłce i kolegom brakowało konkretów. Na te trzeba było czekać do doliczonego czasu gry, kiedy Philadelphia uzyskała rzut karny. Podszedł do niego Sergio Santos, ale uderzył wysoko nad bramką. Tuż przed końcem 1. połowie swoją sytuację miał jeszcze Przybyłko, polski napastnik przegrał jednak pojedynek z Clarkiem. Po przerwie obraz gry był podobny do tego z dużej części 1. połowy - ataki Union, ale zagrożenia pod bramką Timbers niewiele. W 64 min. kolejną szansę miał Przybyłko nie miał jednak z czego główkować i piłka poszybowała wysoko nad bramką. Z czasem ataki Timbers robiły się coraz groźniejsze. Dobrą zmianę dał Jarosław Niezgoda, który w 66 min. sprawdził Andrew Blake'a, a kilka minut później po strzale Andy'ego Polo jamajski bramkarz Union zmuszony był do efektownej robinsonady. W 70 min. padł już gol - z rożnego dośrodkował Valeri, Zuparić zgrał piłkę głową, a Sebastian Blanco z bliska główkował do siatki. Na 3:0 mógł podwyższyć Niezgoda, zdecydował się jednak na podanie do Andy'ego Polo, którego w ostatniej chwili uprzedził wracający obrońca. Wydawało się, że Timbers mają mecz pod kontrolą i jest pozamiatane, ale w 85 min. po uderzeniu z rzutu wolnego i niepewnej interwencji Clarka rezerwowy Wooten skutecznie dobił z bliska. Chwilę później do siatki trafił Przybyłko, ale sędziowie VAR orzekli, że był na spalonym. Z powtórki bardzo ciężko powiedzieć, spalony jeśli był, to dosłownie centymetrowy. Philadelphia atakowała, ale Timbers dowieźli prowadzenie do końcowego gwizdka i w przyszłym tygodniu zagrają w finale. Mimo wszystko zasłużenie, pokazali dziś większą dojrzałość i kulturę gry.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 sie 2020, 5:02

Finał

Portland Timbers - Orlando City 2:1 (Mabiala 27' Zuparić 66' - Pereira 39')
Drwale z Oregonu zwycięzcami MLS is Back, choć mieli dziś trudną przeprawę. W 1. połowie inicjatywa była po stronie Orlando City, które częściej było przy piłce i atakowało, a Timbers mieli duże problemy z grze ofensywnej. Mim oto w 27 min. objęli prowadzenie - Diego Valeri wrzucił piłkę z rzutu wolnego, po główce Mabiali bramkarz Pedro Gallese miał piłkę na rękach, ale nie zdołał jej zatrzymać. Przeważające Orlando wyrównało jeszcze przed przerwą - Nani dograł w pole karne, a Mauricio Pereira z bliska pokonał Clarka. Po przerwie nadal inicjatywa była po stronie Orlando, ale drużyna z Florydy fatalnie bronił przy stałych fragmentach gry. W 65 min. przy rzucie rożnym kompletnie bez opieki pozostawiony został Ebobisse, jego strzał świetnie obronił jednak Gallese. Chwilę później padł już gol - uderzał Williamson, a ostatni dotknął piłki środkowy obrońca Zuparić, zdobywając gola na wagę wygranego turnieju. Mimo wysiłków Orlando i licznych stałych fragmentów gry wykonywanych pod bramką Timbers piłkarze z Florydy nic już nie wskórali, a w końcówce po dobrej kontrze Timbers Valeri mógł podwyższyć, przegrał jednak pojedynek z dobrze broniącym w tym meczu Gallese. W doliczonym czasie gry Orlando miało jeszcze świetną okazję do wyrównania , którą zmarnował rezerwowy Kyle Smith uderzając nad bramką.

Dzięki zwycięstwu w MLS is Back Timbers zagrają w Lidze Mistrzów CONCACAF, a już jutro wracają regularne rozgrywki ligowe meczem Dallas z Nashville (obie drużyny zagrają ze sobą trzykrotnie aby nadrobić zaległości związane z ich nieobecnością w MLS is Back z powodu zakażeń koronawirusem).

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 43236
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 3805
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 12 sie 2020, 7:36

Czyli mam rozumieć, że Jarek Niezgoda trafił do bardzo dobrej drużyny? Turniej w końcu wygrali ;) łatwo nie będzie miał w walce o plac w wyjściowym.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 sie 2020, 14:57

cloner pisze:
12 sie 2020, 7:36
Czyli mam rozumieć, że Jarek Niezgoda trafił do bardzo dobrej drużyny? Turniej w końcu wygrali ;) łatwo nie będzie miał w walce o plac w wyjściowym.
Timbers należą do czołówki MLS (dwa sezony temu przegrali finał z Atlantą), choć kluczowi gracze są już dość zaawansowani wiekowo (34-letni Chara, 32-letni Blanco, 34-letni Valeri) i prędzej czy później będą musieli zrobić rewolucję kadrową. Niezgodę może czekać tam bardzo ciekawa przyszłość, bo Timbers ściągnęli go ze sporymi nadziejami, ma w przyszłości być napastnikiem na lata. Savarese fajnie wprowadza go do zespołu - wchodząc z ławki dostaje sporo czasu, a wychodził już na boisko w pierwszym składzie. Praktycznie w każdym meczu MLS is Back z jego udziałem który oglądałem pokazywał się z dobrej strony, zdobył 2 gole i widać, że boiskowa współpraca z kluczowymi graczami dobrze mu się układa. O czymś świadczy też, że w konkursie rzutów karnych przeciwko Cincinnati został wystawiony do decydującej, piątej kolejki. Na chwilę obecną jestem optymistą co do jego przyszłości w MLS.

Awatar użytkownika
czubatka
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1610
Rejestracja: 13 gru 2013, 1:40
Reputacja: 465
Kibicuję: ManU za Sheringhama xD

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czubatka » 12 sie 2020, 18:38

@Cement

Wrzuciłem na insta info o finale i padło takie pytanie:
Rozumiem, że wygrana tego turnieju równa się tak jak Mistrzostwo MLS prawda?
Co odpisać?

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 43236
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 3805
Kontakt:

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 12 sie 2020, 18:40

czubatka pisze:
12 sie 2020, 18:38
Co odpisać?
Że nie ma racji ta osoba. Jest to puchar ligi, mistrzostwa w 2020 nie przyznano. Mistrzem obecnie jest Seattle z roku 2019.

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 13363
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 1011
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 12 sie 2020, 18:48

Sezon ma wrócić, ale jeszcze nie wiadomo kiedy dokładnie.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 12 sie 2020, 21:02

czubatka pisze:
12 sie 2020, 18:38
@Cement

Wrzuciłem na insta info o finale i padło takie pytanie:
Rozumiem, że wygrana tego turnieju równa się tak jak Mistrzostwo MLS prawda?

Co odpisać?
Nie, wygrana turnieju nie równa się mistrzostwu MLS. Sezon będzie trwać dalej, a wyniki z fazy grupowej MLS is Back liczą się jako mecze ligowe do tabeli.
Magnum pisze:
12 sie 2020, 18:48
Sezon ma wrócić, ale jeszcze nie wiadomo kiedy dokładnie.
Wiadomo kiedy, jest już terminarz. Dziś w nocy Dallas gra z Nashville, 21 sierpnia derby Nowego Jorku.
https://matchcenter.mlssoccer.com/

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 sie 2020, 3:39

Chicago Fire - FC Cincinnati 3:0 (Herbers 2' Medran 10' Aliseda 67')
Po nadspodziewanie dobrym występie w MLS is Back Cincinnati fatalnie rozpoczęło mecz z Chicago Fire, po 10 minutach przegrywając na Soldier Field już dwoma golami. W 2 min. świetne prostopadłe podanie od Gastona Gimeneza dostał Fabian Herbers i pięknym wolejem trafił do siatki (początkowo odgwizdany został spalony, ale po użyciu VAR arbiter). W 10 min. po zablokowanym strzale Alisedy Alvaro Medran kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego zmieścił piłkę przy lewym słupku bramki Przemysława Tytonia. Podopieczni Jaapa Stama nie potrafili podnieść się po tych dwóch ciosach, a ich poczynania ofensywne wyglądały bardzo słabo, nie zagrażając bramce Shuttlewortha. Dopiero w 38 min. celnie i mocno główkował Kendall Waston, ale dobrze ustawiony bramkarz Fire poradził sobie. Po przerwie Cincinnati rozpoczęło nieco bardziej ofensywnie, choć już po kilku minutach mogło stracić kolejnego gola - Robert Berić był blisko zamknięcia akcji gospodarzy i skierowania piłki do bramki. W 67 min. piłkarze gospodarzy z łatwością rozegrali piłkę w polu karnym rywali, akcję zakończył celnym strzałem i golem Ignacio Aliseda. W barwach Cincinnati starali się Yuya Kubo i Frankie Amaya, ale niewiele zdziałali. Przemysław Frankowski zaliczył poprawny występ, choć to nie on grał dziś pierwsze skrzypce z ekipie z Chicago.

Philadelpnia pokonała New York Red Bulls 1:0, jedynego gola zdobył Kacper Przybyłko. W meczu zwycięzców turnieju MLS is Back z obrońcami MLS Cup Portland Timbers przegrali nadspodziewanie wysoko, bo aż 0:3 z Seattle Sounders.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 19 paź 2020, 13:04

Portland Timbers - Los Angeles FC 1:1 (Ebobisse 47' - Torres 90+3')
Zwycięzcy turnieju MLS is Back w końcowych minutach meczu dali sobie wydrzeć zwycięstwo przeciwko Los Angeles FC, choć już wcześniej mogli prowadzić wyżej. 1. połowa przebiegała ze wskazaniem na Drwali ze stanu Oregon, jednak początek meczu należał do gości. W 10 min. Bradley Wright-Phillips dostał świetne podanie z głębi pola, ale mając przed sobą już tylko Clarka nieczysto trafił w piłkę, w efekcie bramkarz Timbers bez trudu obronił posłany w niego lekki strzał. W 15 min. gospodarze odpowiedzieli sytuacją Chilijczyka Felipe Mory, który został jednak w ostatniej chwili zablokowany. Timbers byli groźniejsi pod bramkę rywala i stwarzali sobie kolejne sytuacje, ale Pablo Sisniega w bramce Los Angeles FC był dobrze dysponowany - w 38 min. po świetnej wrzutce Valeriego obronił główkę Mory z najbliższej odległości, chwilę później obronił sytuację sam na sam, a w 43 min. po raz kolejny zatrzymał Chilijczyka, broniąc potężne uderzenie z dystansu. Skapitulował dopiero po przerwie - Felipe Mora wyłożył piłkę Jeremy'emu Ebobisse, ten uderzył niezbyt dobrze, bo blisko środka bramki, ale Sisniega przepuścił piłkę do siatki. Los Angeles FC było blisko wyrównania w 61 min., kiedy to po akcji prawą stroną pierwsze uderzenie obronił Clark, a dobijający z bliska Kwadwo Opoku fatalnie pomylił się. Gościom z Kalifornii ewidentnie brakowało w tym meczu armat, z kolei Timbers byli nieskuteczni, czego przykładem była sytuacja z 84 min., kiedy to Yimmi Chara mógł w sytuacji sam na sam dobić rywala, ale nie zdołał pokonać Sisniegi. Drwale zapłacili za niewykorzystane sytuacje wysoką cenę - w doliczonym czasie gry wprowadzony na boisko kwadrans wcześniej 16-letni Christian Torres wyrównał precyzyjnym uderzeniem przy słupku.

Seattle Sounders nie wykorzystali potknięcia Timbers i szansy do odskoczenia od nich w tabeli Western Conference, tylko remisując bezbramkowo z San Jose Earthquakes, które dzielnie walczy o play-offy. W efekcie Timbers i Sounders mają po 31 punktów. W Eastern Conference (i zbiorczej tabeli MLS) prowadzi Toronto FC, które zgromadziło 41 oczek.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 lis 2020, 23:05

Dziś zaczynamy play-offy sezonu 2020 MLS. W nocy rozegraną zostane dwa mecze wstępnej rundy, tzw. play-in - zagrają w nich drużyny z miejsc 7-10 w Eastern Conference, zwycięzcy obu par zagrają w 1. rundzie fazy play-off. Pary wyglądają następująco:

Runda play-in:
New England Revolution - Montreal Impact
Nashville SC - Inter Miami

1. runda:
Sporting Kansas City - San Jose Earthquakes
Minnesota United - Colorado Rapids
Portland Timbers - FC Dallas
Seattle Sounders - Los Angeles FC
Philadelphia Union - niżej notowany zwycięzca play-in
Orlando City - New York City FC
Columbus Crew - New York Red Bulls
Toronto FC - wyżej notowany zwycięzca play-in

Chyba najciekawiej zapowiada się pojedynek broniących tytułu Seattle Sounders z Los Angeles FC. Dziś w nocy będę oglądał New England Revolution - Montreal Impact, pewne miejsce w składzie gospodarzy ma Adam Buksa.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 21 lis 2020, 20:43

Runda play-in

New England Revolution - Montreal Impact 2:1 (Gil 38' Bou 90+5' - Quioto 61')
Mecz wstępnej rundy fazy play-off był pojedynkiem dwóch głośnych nazwisk na ławkach trenerskich - Bruce Arena po stronie gospodarzy i Thierry Henry jako trener gości. Mimo dużej stawki spotkania i tego, że o awansie rozstrzyga jeden mecz, obie drużyny od początku grały otwartą, ofensywną piłkę, dzięki czemu w pierwszym kwadransie działo się wiele. Już w 3 min. były piłkarz Barcy Bojan Krkić przejął piłkę wykorzystując błąd obrony gospodarzy i mocno uderzył na bramkę, ale zbyt blisko środka by pokonać Turnera. Kilka minut później do siatki gości trafił Gustavo Bou, uczynił to jednak ręką i gol nie został uznany. Szansę dla Impact miał były Wiślak Romell Quioto, jednak jego strzał z dobrej pozycji był zbyt lekki. W 10 min. wynik otworzyć mógł Adam Buksa, ale po rzucie rożnym były napastnik Pogoni Szczecin główkował w poprzeczkę. Gospodarze, którzy byli w 1. połowie nieco lepsi, objęli prowadzenie w 38 min. - wrzucona w pole karne piłka trafiła do Carlesa Gila, który uderzył bez przyjęcia z półwoleja, trafiając tuż przy dalszym słupku bramki Diopa. Kwadrans po przerwie goście zdołali wyrównać - po główce Romella Quioto Turner miał piłkę na rękach, ale nie zdołał obronić. Końcówkę spotkania zdominowali piłkarze gospodarzy, spychając drużynę z Kanady do defensywy. Kiedy wydawało się, że goście przetrzymają ataki i dotrwają do dogrywki, podopieczni Bruce'a Areny zadali decydujący cios - w ostatniej minucie doliczonego czasu gry piłkę dostał przed polem karnym Gustavo Bou i mając sporo miejsca znakomicie uderzył - odchodząca piłka była poza zasięgiem Diopa. Na jakąkolwiek próbę odrobienia strat było już za późno.

Dzięki zwycięstwu Revolution zagrają z Philadelphia Union, a zatem będziemy mieli polski pojedynek - Adam Buksa kontra Kacper Przybyłko, tak jak w 1/8 finału letniego turnieju MLS is Back. Philadelphia i New England spotkały się też w ostatnim meczu fazy zasadniczej, piłkarze Union wygrali 2:0. Drugi mecz rundy play-in wygrało Nashville, pokonując Inter Miami 3:0.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 lis 2020, 4:09

1. runda play-off

Philadelphia Union - New England Revolution 0:2 (Buksa 26' Buchanan 30')
W tym sezonie Union trzykrotnie pokonali Revolution, ale w najważniejszym meczu, w fazie play-off, triumfowali podopieczni Bruce'a Areny, którzy zagrali bardzo dobry mecz, zwłaszcza w 1. połowie. Zaczęło się od dobrej sytuacji dla Philadelphii - w 5 min. Aaronson wyłożył piłkę Monteiro, ale reprezentant Wysp Zielonego Przylądka w stuprocentowej sytuacji fatalnie przestrzelił, posyłając piłkę wysoko nad bramką. Później inicjatywę przejęli goście, którzy zagrali otwartą, ofensywną piłkę. W 13 min. po strzale Gustavo Bou i rykoszecie piłka minęła bramkę Andre Blake'a. Kilka minut później Adam Buksa został zablokowany, ale w 26 min. polski napastnik otworzył wynik meczu - po wrzutce z rzutu wolnego głową posłał piłkę do bramki. Chwilę później było już 0:2 - Kanadyjczyk Buchanan w polu karnym świetnie przełożył obrońcę i pokonał wychodzącego z bramki Blake'a. Gra kompletnie nie kleiła się Union, i choć w 2. połowie osiągnęli przewagę i przejęli inicjatywę, niewiele z tego wynikało, a Revolution bronili się umiejętnie. Co więcej, na początku 2. połowy podopieczni Bruce'a Areny byli bliscy podwyższenia prowadzenia - Carles Gil technicznym uderzeniem trafił w poprzeczkę. Kolejne ataki Union przypominały bicie głową w mur, rzadko prowadząc do poważniejszego zagrożenia pod bramką Turnera. W 64 min. po wrzutce w pole karne celnie główkował Kacper Przybyłko, ale prosto w dobrze ustawionego bramkarza Revolution. Aktywny był Ilsinho, ale jego wysiłki na niewiele się zdawały. Arena świetnie to rozegrał, w 1. połowie zaskoczył rywala, w drugich 45 minutach jego drużyna umiejętnie broniła przewagi. Philadelphia wygrała sezon zasadniczy, ale w play-offach odpada już na pierwszej przeszkodzie.

Sporo dramaturgii było w innych meczach 1. rundy play-off. Zwycięzcy turnieju MLS is Back Portland Timbers odpadli po rzutach karnych z FC Dallas, także po rzutach karnych New York City FC przegrało z Orlando City. Dużą niespodziankę sprawiło rozgrywające swój premierowy sezon Nashville, pokonując na wyjeździe Toronto 1:0 po dogrywce.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer (MLS)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 lis 2020, 8:53

2. runda play-off

Orlando City - New England Revolution 1:3 (Junior Urso 33' - Gil 17'-karny, Bou 25' 86')
Drużyna Bruce'a Areny może być już śmiało określona mianem czarnego konia tegorocznych play-offów. Tym razem Revolution pokonali Orlando po dramatycznym spotkaniu. Pierwsze kilkanaście minut było dość spokojne, obie strony badały się nawzajem. Wynik otworzyli goście po faulu Rossella na Buchananie w polu karnym (w sytuacji, kiedy wydawało się, że z akcji nic już nie będzie) - Carles Gil pewnie wykorzystał jedenastkę uderzeniem w środek bramki. Już dwie minuty później mogło paść wyrównanie, w polu karnym dobrze odnalazł się Jansson, ale trafił w boczną siatkę. Revolution groźnie kontrowali i po jednej z takich kontr podwyższyli wynik - w pole karne dograł Buchanan, zamykający akcję Adam Buksa trafił w słupek, a Gustavo Bou dobił z bliska do pustej bramki (Argentyńczyk celebrując gola zadedykował go Maradonie). Wydawało się, że goście kontrolują mecz, ale w 33 min. padł gol kontaktowy - Turner oraz obrońcy przeszkodzili sobie nawzajem, w efekcie bramkarz Revolution wypuścił piłkę z rąk, a Junior Urso wpakował ją do bramki. Orlando poszło za ciosem i kilka razy stworzyło zagrożenie pod bramką gości, ale rock ostatni byli bliżsi podwyższenia wyniku - Adam Buksa oddał świetny, niesygnalizowany strzał z dystansu, zmuszając Briana Rowe'a do wysiłku. Kluczowym momentem po przerwie była 60 min., kiedy to Mauricio Pereyra obejrzał bezpośrednia czerwień za brutalny faul, co doprowadziło do kilku minut przepychanek. Goście starali się wykorzystać grę w przewadze, w przeciągu minuty Rowe dwukrotnie bronił groźne uderzenia z dystansu. W końcu szczęście uśmiechnęło się do Orlando, Polster niepotrzebnie faulował w polu karnym, jednak Nani beznadziejnie uderzył z wapna - na wysokości rąk bramkarza i blisko środka, dzięki czemu Turner obronił. W 86 min. piłkarze Areny dobili Orlando - Gustavo Bou dostał świetne prostopadłe podanie, wbiegł między źle ustawionych stoperów i wykorzystał sytuację sam na sam, posyłając piłkę między nogami Rowe'a.

W finale Eastern Conference Revolution zmierzą się z Columbus Crew, które pokonało po dogrywce 2:0 Nashville, niespodziewanego pogromcę Toronto. Lekkim faworytem będzie chyba Crew, ale patrząc na znakomite wyniki New England w play-offach może to być złudne.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”