Strona 1 z 2

Forumowicz od A do Z (gotowe alfabety)

: 15 lip 2006, 23:06
autor: Mentor
Swoje gotowe alfabety proszę wklejać tutaj.

: 15 lip 2006, 23:21
autor: Krzysztof Jarzyna
Zaczynamy? ;)


alfabet - (nazwa pochodzi od pierwszych liter alfabetu greckiego: alfa i beta) - zestaw liter lub znaków do zapisywania mowy ułożonych w tradycyjnym, ustalonym porządku.
A tak poza tym to się delikatnie przeraziłem, bo zobaczyłem, ze prowadzę w jakiejś ankiecie, a nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Wiec podbijam do Niggaza i pytam co się dzieje, a on mi sprzedaje, ze będę musiał napisać cos na każdą literę alfabetu :| Moje lenistwo jak usłyszało, to się obraziło, ale w końcu czego się nie robi dla fanów ;)
Przy tej literze wykorzystując nieco sytuacje delikatny wstęp i wytłumaczenie ;) To co przeczytacie poniżej w większości będzie prawdziwe, ale podejrzewam ze w żaden sposób mnie nie opisze nawet w niewielkim procencie. Dlaczego? Jeżeli ktoś będzie musiał wymyślać hasła na kolejne litery alfabetu to zobaczy sam. Pierwszy raz w zyciu robie cos takiego i szczerze mówiąc mnie trochę przeraza brak kreatywności. No ale spróbujemy.
A i jeszcze jedno – tak wyjątkowo będę się starał żeby nie było nawiązań do piłki (z małymi wyjątkami oczywiście ;)) W końcu nie wszystko kreci się wokół futbolu…


Bartek – a w zasadzie Bartosz (nie mylić z Bartłomiejem, bo to zupełnie inne imie, jedynie zdrobnienia sa takie same ;)) Tak mam naprawdę na imie. Krzychu, Krzysiu, Krzysztof to tylko pilka.pl. Choc musze przyznac, ze swego czasu tak na mnie niekotrzy wolali. Oczywiście po Poranku Kojota ;) Zreszta do dzis czasem usłyszę za soba „Krzysiu!” :P Aha, na nazwisko tez nie mam Jarzyna :lol:
Bartek to imie dosc popularne na pilka.pl. Szczególnie wśród Grupy Toczącej Wojny ;)


Championship Manager 01/02 – heh, jedyna gra która nigdy mi się nie znudzila, i nigdy mi się nie znudzi. Gram w nia odkad się pojawila na rynku i będą gral pewnie zawsze :P Generalnie to nie jestem miłośnikiem gier komputerowych, w zasadzie – w ogole nie gram. Czasem kiedy mi się wybitnie nudzi to przejde się do jakiegos kolegi żeby mnie czyms poratowal, ale żeby tak sam z siebie? Nieeeee. Dziwny chyba jestem. Ostatnio mi moja dziewczyna uświadomiła ilu rzeczy nie wiem o rzeczywistości pecetowej. Ale mi z tym dobrze :P Co do CM 01/02 to razem z jednym z mioch przyjaciol swego czasu graliśmy po kilkanaście godzin dziennie. Az się rodzicie o nas zaczeli martwic :P


dwadzieścia dwa – tyle mam lat. 1984 rocznik, podobno najlepszy, w sumie moge potwierdzic :P


emocje, emocjonalnie, zbyt emocjonalnie itd. – być może niektorzy się zdziwia, ale jedna z rzeczy, która najbardziej mi przeszkadza jest to, ze do wielu rzeczy podchodze zbyt emocjonalnie. Zycie jest ciezkie, kiedy wszystko przezywasz dwa razy bardziej, niz na to zasluguje ;) no ale co tam, i tak jestem fajny :P


forum – pilka.pl oczywiście ;) Dziwna sprawa. Wiele rzeczy mnie nauczylo, bo wbrew pozorom forum internetowe to wcale nie musi być przystan dla deficytu inteligencji. Przede wszystkim nigdy nie sadzilem, ze można kogos polubic przez neta, z kims pogadac, pośmiać się, czy tez poswirowac :P a tu spotkałem kilka wartościowych osob. Nie mówiąc już o rozrywce jakiej dostarcza, bo to tez fajna zabawa ;) Choc nie ma nic za darmo, kiedy trzeba przeczytac kilkadziesiąt postow wątpliwej tresci o rzeczach, które mnie nie interesuja, to… a zresztą, nie ma co narzekać :P
Pojawiłem się tu przez przypadek i pewnie przez przypadek kiedys znikne. Takie zycie ;)


granie – w szerokim tego slowa znaczeniu. Sport – uwielbiam grac we wszystko – pilka nozna, koszykowka, nieco mniej siatkowka ale jak jest z kim to tez zagram :P Muzyka – nie, nie gram na zadnym instrumencie, ale muzyka to czesc mojego zycia („m” było zajete, wiec napisze tu ;) ). Słucham dużo i różnych rzeczy. Hip hop – polski szczególnie, ale nie tylko – mam kilku ulubionych (Mes, Pih, Pezet, Ostry), wielu, których lubie słuchać, i kilku, których nie znosze. Chociaz o Mezo, Liberze czy Doniu, ilestam L czy temu podobnych raczej nie napisac ze jest to HH. Słucham tez tego, co jest ujęte w temacie „ROCK i gitarowe brzmienie”. 36 Crazyfists, Ill Nino, KoRn, czy tez powrot do „korzeni” i dawnych lat – Offspring, Godsmack i tego typu rzeczy. Ulubionej kapeli nie mam, za to mam wiele, które uwielbiam słuchać :)


humor – poczucie humoru musze stwierdzic, ze posiadam. Jest dosc dziwne, dlatego przysparza mi tyle samo przyjaciol (w sensie – dobrych znajomych, bo prawdziwych przyjaciol zbyt wielu mieć nie można) co i wrogow. Ale mi się podoba a to jest najważniejsze :P
Dla mnie humor to podstawa relacji międzyludzkich. Jeżeli umiesz powiedziec, zrobic cos co rozbawi druga osobe, to już jestes na pozycji uprzywilejowanej. Poprawienie komus humoru może wiecej niż najgłębsze i najmądrzejsze stwierdzenie. I tego się w zyciu trzymam ;)


idol – nie posiadam raczej. Jak byłem maly to uwielbiałem Marco van Bastena, ale to raczej w takim sensie, ze „nim byłem” kiedy graliśmy w pilke ;) Obecnie chyba wyrosłem z zachwycania się ludzmi, bo malo jest osob, które na to zasługują. Owszem, w pilce jest kilku zawodnikow, których lubie czy tez darze sympatia, ale o zadnym raczej nie powiem, ze jest moim idolem.


ja – „od a do zet, od zet do a, ja to, ja to, jasne jak 2 razy 2” ;) No nie do konca. Dziwna osoba ze mnie. Potrafie się dostosowywac do ludzi i sytuacji, ale raczej w pozytywnym tego slowa znaczeniu. Nie ma to nic wspolnego z udawaniem, bo udawac nie potrafie. Ciezko jest mnie zdefiniowac podobno, co zaleta chyba nie jest, chociaz kto wie? Czasem jest ciezko zrozumiec co mowie, ale to tylko pod koniec imprezy :lol:


kobiety – oryginalny chyba nie będę jeżeli chodzi o slowo na te litere, no ale to akurat dobrze :lol: Kobiety sa wazne w zyciu, ja mam 3 najwazniejsze – mame, siostre i moje slonce ;) Kolejność wedlug wieku :lol: Kobieciarzem nie jestem, nigdy nie byłem i pewnie już nigdy nie będę. Wystarczy mi to co mam, i jestem szczesliwy :P Co oczywiście nie znaczy, ze nie lubie towarzystwa pieknych kobiet, bo to chyba jest normalne. Z tym, ze uroda to nie wszystko ;) Ja miałem (mam) niesamowite szczescie, bo dostalem wszystko co najlepsze w jednym pakiecie, ze się tak wyraze ;)


lenistwo – według niektórych, mój najlepszy ziom. Zyjemy ze soba już 22 lata i z każdym rokiem jest nam ze soba coraz lepiej. Przeraza mnie troche, bo mam przez niego czasem problemy, ale co tam, przyjaciol się nie opuszcza :lol: Chociaz szczerze mówiąc, jeszcze nigdy nic pozytywnego od niego nie dostalem. Dziwna przyjazn.


Łódź – a w zasadzie Widzew Łódź. Tu jest ten jeden z niewielu momentow gdzie będzie o pilce. Drugi (obok Realu i na rowni z nim) klub któremu kibicuje. Od 1995 roku chyba, ale pewny nie jestem. Duzo nie będę pisal, bo nie lubie historii pt. „Jak to zaczela się moja przygoda z klubem”. Nie miałem naglego olśnienia, brata tez nie mam żeby zobaczyc u niego plakat czy koszulke. Dziwny jestem, ale o tym już pisalem :P


Majki – tak na mowia na co dzien. Pochodzenie ksywy nie jest do konca jasne, istnieje kilka wersji, sam nie wiem która jest prawdziwa. W każdym razie tak się utarlo i większość osob tak do/o mnie mowi. Choc popularna jest tez inna pochodzaca od nazwiska ;)


nałogi – nie posiadam. Nie pale, pije tyle co przeciętny student, kawe pije jak sobie przypomne, mogę zyc bez TV (w ogole w sumie nie ogladam), bez komputera itd. Sa rzeczy (choc w sumie „rzecz” to nie bardzo) bez których zyc nie mogę, ale to ciezko rozpatrywac w kategorii nałogów, bo dla mnie nalog to rzecz negatywna ;)


odpowiedzialnosc – chyba mi brakuje wiele do idealu. Duzym dzieckiem jestem, może kiedys z tego wyrosne, choc sam nie wiem czy chce :P Ale musze przyznac, ze jeżeli chodzi o odpowiedzialność to staram się poprawiac i jak bardzo trzeba to się potrafie zmobilizowac ;)


przyjaźń – mam kilku przyjaciol, a przynajmniej ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu realizuja pojecie „przyjazni”. Pewnie rzecz wazna w zyciu, ale szczerze mówiąc „najwazniejsza w zyciu jest przyjazn i milosc” zalatuje mi strasznym sloganem. Bo najważniejsze w zyciu jest to, żeby być szczesliwym, a na to sklada się wiele czynnikow ;)


Real i wszystko jasne. Realizując stereotyp niedzielnego kibica - kibicuje najlepszym, a jeżeli klub jest Królewski, to chyba nie mialem wyjscia ;)


Stal Rzeszów – klub, któremu kibicuje ze względu na lokalny patriotyzm. Ciezko powiedziec, żeby był dla mnie najważniejszym klubem, ale jest waznym. Chodze na mecze jak tylko mi czas i mój ziom o którym już pisalem pod litera „l” pozwoli, no i tak generalnie w odróżnieniu od resoviakow jestem fajny ;)


tato i mama, czyli moi rodzice – ludzie którym zawdzięczam najwięcej w zyciu. Po prostu.


uuuuuuuuu brakuje mi literek :lol: dlatego na niewielkiej szybkości male powtorzenia:
R jak Rzeszów - miasto w którym marnuje spora czesc mojego zycia ;)
R jak religia - wierze w Boga, ale o tym chyba większość userow z dłuższym stazem wie ;) Malo modne dzisiaj podejście do zycia, ale co tam, nigdy nie byłem trendy ;)
L jak lato - uwielbiam. Nienawidze zimy, nie jezdze na nartach i innych dziwnych deskach, wiec być może dlatego. Dla mnie zima powinna trwac dwa tygodnie, żeby swieta mialy klimat. Z kolei lato… dziewczyny zrzucaja z siebie kilogramy ciuchow (ale cytat mi się wcisnął :lol: yeeeah, Norbi 8) ), a Ty siedzisz na lawceczce w parku z piwem i podziwiasz :D Chyba nie ma co pisac, po prostu lato jest kul.
T jak taniec - nienawidze tanczyc, a co za tym idzie – nie umiem. O ile na imprezie, już na fantazji jeszcze jakos daje rade, to już cos w stylu „taniec naszych rodzicow”, czyli w parach u cioci na imieninach czy kuzyna na weselu to zupełnie odpada.
G jak generalnie – slowo, którego zdecydowanie nadużywam. Ale ostatnio z tym walcze i chyba się poprawia. Szkoda tylko, ze teraz większość ludzi z mojego otoczenia, która mi to caly czas wypominala sama zaczyna mowic „generalnie”. Generalnie to mam kilka slow, które za często uzywam. Mniej kulturalne szczególnie :roll:
A jak alkohol – lubie, pomaga w dobrej zabawie zdecydowanie :P
S jak studia – studiuje zycie 22 rok i prawo 3 (już prawie 4 ;) ). Studia to najpiękniejszy okres w zyciu człowieka i tak chyba jest naprawde. Jeszcze jak studiujesz z super ludzmi, to już w ogole mistrzostwo swiata. Zycie studencie, yeeeah ;)


wzrost – mam 194 cm i troche się wyróżniam z tlumu. Często jest to pomocne, ale te wszystkie uderzenia w glowe jakie zaliczyłem o roznego rodzaju niskie drzwi, rurki w busach, czy sufity z pewnością mi nie pomagaja :P


yeti – widziałem.


zakończenie – nie przynudzam wiecej, szczerze mówiąc zrobiłem to troche „na odwal się”, ale byłem pierwszy który miał przyjemność się wypowiadac, nigdy wczesniej nie widziałem takiej zabawy (bo na inny forach, na których bywalem chyba nie było czegos takiego), nie zgłaszałem się tylko ktos mnie zglosil, zaskoczyliście mnie i w ogole to wasza wina, jeżeli się komus nie podobalo :P


Dzięki za uwagę. Chyba. ;)

: 21 lip 2006, 19:02
autor: Martinho
Let`s go


Alicja - zaczalem od mocnego akcentu ;) Jedna z najwazniejszych dla mnie osob. My love, któraś z kolei ;) Ta chyba najwieksza ;) Osoba bez ktorej nie szlo by zyc. Ma w sobie wszystko zarowno poczucie humoru, dobry bajer no i ... ;) Staram sie spedzac z nia jak najwecej czasu, ale Ala dobrze zna swoje miejsce w hierarchii - pilka u mnie jest na pierwszym miejscu :D A tak ogolnie to lepiej chyba nie moglem trafic. Ostatni zwiazek nie wyszedl czas na kolejny ;) Oby jak najdluzej.
Obrazek



Bayern - jak nie trudno sie domyslec, moj ulubiony klub, wiec musialo sie tu znalezc dla niego miejsce. Idea kibicowania akurat temu zespolowi przyszla nie wiadomo skad ;) Jestem juz z nimi od 1998 roku, kiedy to grali w LM z ManU, Barca i Broendby w grupie. Kocham ten klub jak zaden inny :) I nigdy nie zamienie go ;) Staram sie raz do roku jechac na Olympiastadion (teraz AA) zeby obejrzec moich idoli. Najczesciej moja skromna osoba ( ;) ) wita Monachium podczas inauguracji Bundesligi :) W tym roku niestety pewnie nie wypali wyjazd, no ale coz... Wspanialy klub, jeszcze lepsza atmosfera i piekna historia. Coz mozna chciec wiecej :)



Charakter - ciezko tak jednoznacznie okreslic swoj charakter. Nie naleze do osob ktore ptrafia siebie ocenic :P Jednakze uwazam, ze jestem spokojny, momentami porywczy (ale to w szczegolnych okolicznosciach ;) ), uwielbiam duzo gadac. Dzieki wygadaniu udalo sie pare razy z nauczycielkami ocenki uzgodnic, bo po dobroci nie szlo ;) Staram sie byc przyjaznie nastawiony do innych ludzi. Najwieksza wada mojego charakteru jest na pewno upartosc... Czasami jest nie do zniesienia :lol: Poza tym wydaje sie byc sympatyczny, ale to roznie wychodzi :lol: Tak ogolnie staram sie nie wyrozniac z tlumu.



Dzieci - nie zamierzam miec. Jak przyjdzie mi do glowy mysl, ze trzeba bedzie zmieniac pieluchy, budzic sie w nocy i gotowac mleczko to niedobrze mi sie robi. Nie to zebym nie lubil dzieci, tylko jak dla mnie to za duzo obowiazkow... Jeszcze 2 lata temu tak sobie czasami pomyslalem ze dwojka by sie przydala, ale teraz ten pomysl jest nie do przyjecia ;) Pewnie moja przyszla wife bdzie chciala mnie przekonac co do bycia tata, ale bedzie musiala uzyc mocnych argumentow ;) Nie mowie ze na pewno nie bede miec dzieci, tylko ze zamierzam ich nie miec, co moze zarowno sie udac jak i nie udac :wink:



Ekran - obojetnie czy komputera, komorki czy telewizora to lubie przy nim przesiadywac :) Jak tylko mam chwile czasu to biore pilot/mysz/aparat w reke i jazda ;) To moj ulubiony sposob spedzania czasu w domu. Na TV pierwsze co robie to szukam kanalow sportowych na ktorych cos ciekawego leci ;) A przed ekranem kompa to najpierw maile, pozniej sport ;) Przy komorce mam najmniej cierpliwosci, bo przy 20 czy 30 eskiem ... mnie strzela. I tak mi leci czas jak jestem w chacie ;) Buziaczki dla tych, ktorzy wymyslil te 3 cacka :*



Fura - moim marzeniem jest Nissan Skyline :) Ponoc marzenia sie spelniaja, ale trzeba im przeciez pomoc ;) Obecnie mam Calibre, ale paliwo mnie zjada... Silnik 2.0 a pije jakby byl 2.4 :evil: Nie narzekam na niego, ciesze sie z tego co mam ;) Nie jezdze jak po******, bo po pierwsze szkoda mi auta, a po drugie zycia ;) Ogolnie rzecz biorac mam bzika na punkcie fur. Nie wiem co bym zrobil, jakbym prawko oblal. Jak jzu pisze w tym temacie to moge powiedziec ze zdalem za 2 razem ;) Na szczescie starymi zasadami ;) Wracajac do mojej kochanej maszyny, to wlasnie planuje sobie nowy lakier polozyc ;) Nie mam na co kasy wydawac :lol: :lol: :lol: Moze kiedys mi to przejdzie... :?



Gwizdanie - mam jakas chorobe psychiczna ktora przejawia sie nadmiernym pogwizdywaniem pod prysznicem/ przy goleniu/ przy sluchaniu niektorych piosenek. :lol: Nie wiem jak to wytepic z siebie :lol: Czasami az sam sie zastanawiam nad soba czy wszystko w porzadku ze mna :? Rytmy sa rozne: od techno do rocku :lol: Ot taki nawyk ktory nie wiadomo skad sie wzial... Mamusiu, czy ja jestem dziwny :?:



Herbata - nienawidze jej. Herbaty nie pije juz chyba od dobrych 10 lat i wcale nie tesknie za nia... Dla mnie ten napoj ma mdly smak i powoduje odruch wiadomo jaki ;) Nie dotyczy to herbat owocowych, takich jak Ekoland. Nawet jakbym nie wiem jak bym byl spragniony to w zyciu bym sie tego nie napil. Wole juz kranowke, wali chlorem ale przynajmniej nie jest mdla ;) Przepadam natomiast za kawa, dziennie potrzfie wypic 3, 4 szklanki :)



Internat - tak, tak :) Mieszkalem w internacie przez 2 lata :) 1 i 2 klasa LO to wieczne imprezy na terenie tej placowki ;) W 3 niestety zamkneli go z powodu braku kasy... :( Pod koniec 2 klasy z chlopakow bylem... sam :oops: Do tego 12 lasek, niektore lepsze, niektore gorsze ;) Ale bylismy zgrana ekipa i zawsze cos sie wychowawcy odwalalo. Swoja droga wychowawca (xywa Jeffrey) zachowywal sie jak p***ł, wiec jakis rygorystczny nie byl ;) Nie dopuszczalismy go do glosu :lol: Mieszkanie w internacie wspominam bardzo milo, oprocz jednego incydentu przez ktory polecieli mi ze sprawowaniem, ale nie bede o tym wspominal ;) Niewiele osob mieszkalo w nim ale to dobrze. Mniej szumu ;) Zima zawsze mielismy gdzies 30 osob. Odwiedzam czesto moje miejsce zamieszkania podczas nauki z checia :) Ahh te dawne czasy....



Jarosław i Lech Kaczyńscy - nie to nie jest para malzenska, tylko nasi wladcy... :roll: Nabralem do nich takiego obrzydzenia jak do nikogo innego. Mimo ze polityka sie nie interesuje to caly czas zyje w wielkim strsie ze rzadzic beda ci co ukradli ksiezyc... Toz to bylo nie do pomyslenia zeby obaj sprawowali wladze... Ja nigdy ich nie lubilem, a teraz juz mam przed soba wizje apokaliptycznego upadku Polski... Moi znienawidzeni politycy rzadza krajem. Slyszac te imiona i nazwisko niedobrze mi sie robi... Mam nadzieje ze dlugo nie pociagna, przynajmniej ten na J. ;)



Kumple - dla mnie rzecz bez ktorej zycie bylo by nudne, monotonne i nie mialo by choc odrobiny sensu. Kazdy ma pewnie swoich lepszych czy gorszych kumpli, u mnie jest tak samo ;) Swietnie sie dogaduje z moimi znajomymi i wystarczy tylko slowko powiedziec a juz sie realizuje dany pomysl ;) Imprezy, gra w pile, wypad za miasto czy zaczepianie lasek na ulicy to cos pieknego o ile sie ma dobrych kolegow :) Ja trzymam sie w grupce okolo 10 osobowej gdzie wszyscy jestesmy szczerzy wobec siebie i nie ukrywamy niczego. Jestesmy zgrana paka po prostu :) Nie miec swietnych kumpli to tragedia, bo nie wiem jak sobie mozna bez nich radzic ;) pzdr Michal, Maciek i Dżastin przede wszystkim ;)



Lato - nie, nie Grzegorz. Moja ulubiona pora roku i to nie tylko ze wzgledu na wakacje, bo do szkoly i tak lubilem chodzic ;) Codzienne wypady nad jezioro z kumplami i kumpelami, lowienie ryb czy odpoczynek od ciezkich treningow to jest dla mnie rzecz dla ktorej lubie ta pore roku ;) W koncu panienki wychodza wtedy rozneglizowane z domow wiec to jest dodatkowy plus ;) Ta pora roku to chyba jakis dar dla naszego bezbarwnego kraju ;) Nie umialbym zyc na Skandynawii czy w polnocnej Rosji :) Kiedy sie zacznie jesien to ja czekam tylko kiedy znowu woda sie zrobi ciepla... :wink: Oby nigdy sie konczyla ta pora, nawet jakby mialy byc 35 stopniowe upaly caly czas :P



Marka - nie przepadam za chodzeniem w markowych rzeczach... Po pierwsze dla mnie to strata sporej kasy a po drugie jak widze ziomka, ktory ma na sobie koszulke Adasia, spodenki Reeboka, buty Nike a czapeczke Pumy to robi mi sie niedobrze... Oczywiscie mam kilka markowych rzeczy ale tak zebym mial downa na ich punkcie to raczej nie dla mnie ;) W pilke gram w zwyklych korkach i nie wydaje po 200 czy 300 zl (jak niektorzy forumowicze piszacy w temacie 'W jakich gracie butac?') bo to dla mnie smieszne. Jedyna marka jaka cenie jest Hummel, ktory moze nie jest jakis bardzo popularny jak Adidas czy Nike a rzeczy ma o wiele lepsze.



Nierób - jedno z wielu okreslen pasujace do mnie. Podobnie jak pisal Jarzyna tez jestem strasznym leniem... :oops: Jak ktos mi powie zrob cos w ogrodku to zrobie, ale az krew sie we mnie gotuje... :evil: Najchetniej to bym lezal na lozku, siedzial przy kompie albo poszedl na spacer z dziewczyna... Dla mnie praca w domu/przy domu to strata czasu... Nie wiem moze i dla niektorych jest to sposob na zycie, a dla mnie nic tylko zbijanie czasu ;) Przynajmniej na razie ;) Mam nadzieje ze kiedys w koncu wydorosleje i to nierobstwo wyjdzie mi z krwi.



Opalanie - lubie sie opalac szczegolnie nad jeziorkiem lezac popijajac piwko ;) Nie lubie jak jest koniec czerwca a ja w polowie bialy jestem... Nie smaruje sie jakimis olejkami czy samoopalaczami jak inni "panowie" tylko cierpliwie leze i czekam az zmienie zabarwienie jak kameleon ;) A jezeli nie ma czasu na wyjazd nad jezioro to zdejmuje koszulke i na miasto ;) Te same efekty ;)



Piłka ręczna - sport, ktory uprawiam. Piekna gra, ktora wymaga i sily i techniki ;) Ot takie polaczenie futbolu z siatkowka ;) Gram w klubie, ale nie bede mowil w jakim (wtajemniczeni wiedza ;) ). Moja pozycja to prawa polowka, ewentualnie czasami wchodze na prawe skrzydlo ;) Zajebiscie jest jak sie robi to co sie lubi i jeszcze ci placa za to ;) Ja gram dla przyjemnosci, jak Ronaldinho w pilke nozna :lol: Dzieki pilce recznej przezylem wiele emocji, poznalem sporo ciekawych ludzi i od jakis 2 lat podgrzewam lawke reszcie zawodnikow zeby w przerwie mogli na cieplej desce usiasc ;) Polecam wszystkim wziecie sie za handball :)



Ryba - moje ulubione danie :) Lubie ryby pod kazda postacia i kazdego rodzaju ;) Molbym je jesc dzien w dzien a by mi sie nie znudzily ;) Conajmniej raz dziennie wcinam rybe czy to smazona czy z puszki ;) Poza tym lubie lowic te czyste zwierzatka ;) Ponton, kumpel, 2 wędki i jazda ;) Polecam wypady ze znajomymi nad jeziorko lowic rybki :) Niby taka prosta rzecz a ile potrafi przyniesc radosci :)



System of A Down - z reguły nie przepadam za sluchaniem muzyki jednego zespolu ale ta grupa ma cos w sobie ;) Dzieki nim polubilem mocna muzyke rockowa :) Zaczelo sie od plytki Toxicity, gdzie najbardziej mnie urzekla piosenka Chop Suey i A.T.W.A. :) Muzyka grana przez ta kapele jest niczym miod dla mych uszu (jak to ktos kiedys napisal ;) ). Mam wszystkei ich plytki, ktore chyba nigdy mi sie nie znudza... Szkoda tylko ze do Polski jak na razie nie zamierzaja przyjechac bo bym zaszczycil ich moja skromna osoba (pzdr ajaccien ;) ). Ostatnio byli dobrych kilka lat temu to zostalui obrzucani przez nasza kochana widownie butelkami i wyzwiskami... Wracajac do SOAD to niewatpliwie jest dla mnie to jeden z najlepszych zespolow rock/metal. Mimo ze przez wielu jest krytykowany to dla mnie zawsze bedzie tym wielkim SOADem ;)



Tatuaze - uwielbiam ten sposob ozdobienia ciala :) Sam mam 2 dziary i jest to chyba bardziej trendy niz markowe ciuchy ;) Jedna w ksztalcie chinskiego smoka na lydce a druga na ramieniu - triball. Staram sie nie chwalic nimi pokazujac je wszystkim, bo niby po co ;) Pamietam jak pierwsza dziare robil mi kumpel maszynka domowej roboty... Ahh to byly czasy ;) Chlopak mial zajebisty talent i wyszla mu lepiej niz ta druga ktora robilem w salonie :) Mam zamiar zrobic sobie jeszcze jeden tatuazyk i to bedzie na tyle ;) Bo calego sie malowac nie mam zamiaru ;)



Upicie - nie przepadam ;) Tak pic do upadlego to dla mnie glupota polaczona ze strata kasy i zdrowia ;) Lubie wypic czasami piwo (ostatnio to czasami sie coraz czesciej zdarza :? ), za wodka to niezbyt przepadam o winach siarkowo - drozdzowych nie mowiac ;) Oczywiscie jesli tego wymaga sytuacja to i czysta nie pogardze ;) Jak gdzies wychodze poza dom to czesto samochodem wiec nie bardzo jest jakos porzadnie sie upic :P Znajomi jakos szczegolnie mnie nie namawiaja jak mowie ze nie bede pil bo wiedza ze przekonac sie mnie nie da ;) Poza tym przy Ali nie pije ;)



Wisła Kraków - wiadomo ;) Kibicuje im od momentu tego rewelacyjnego meczu z Realem Saragossa (1:4 i 4:1) :) Mam multum koszulek Bialej Gwiazdy w domu, ale czesto ich nie nosze... Ten klub ma w sobie cos, cos co przyciaga mnie i tysiace innych kibicow (zreszta jak kazdy ;) ). Nie bylem jeszcze na stadionie przy Reymonta, ale mam nadzieje ze niedlugo sie to stanie i obejrze moja Wiselke w koncu na zywo ;) Co tu wiecej pisac: kazdy na forum wie jak bardzo jestem przywiazany do tego klubu, chociaz niektorzy posadzaja mnie nawet o kibicowanie Legii :shock:



Yyyrek - kosmiczna nominacja - najglupszy film jaki w zyciu widzialem. Tyle ;)



Zawziętość - sam nie wiem czy to wada czy zaleta u mnie... Jezeli cos mi nie wyjdzie to musze tak sie starac zeby potem wszystko wyszlo na moja korzysc ;) Ma to odzwierciedlenie zarowno w bukmacherce, zyciu prywatnym, klubie a nawet w szkole ;) Skutki sa rozne: czasami zadowalajace a czasami opłakane ;) To takie moje charakterystyczne zboczenie, jakich wiele posiadam ;)



Fin.

: 18 sie 2006, 19:25
autor: Mentor
Alkohol - głupio tak trochę zaczynać od takiego zagadnienia, ale pomyślałem (poważnie :!: ), że lepiej napisać o tym raz a dobrze niż opisywać różne trunki pod kolejnymi literami alfabetu :lol: A zresztą lubię alkohol i nie widzę powodu, aby się z tym kryć. Piwa pijam dość sporo i dość często co niestety niekorzystnie odbija się na zasobach portfela, ale trudno. Z reguły nie jestem rozrzutny tak więc przeważnie jakieś pieniądze się znajdą. Wódkę też bardzo lubię. Piję od okazji do okazji. Nie moja wina, że koledzy często znajdują okazję :lol: :wink: Myślę, że nie piję więcej niż statystyczny Polak ... który lubi się napić :wink:
Z drugiej strony to pewien paradoks. Lubię alkohol pomimo tego, że codziennie obserwuję jego najbardziej negatywne z możliwych skutki. Mogę powiedzieć, że ma on kluczowy wpływ na moje życie i nie jestem w stanie tego zmienić.

Barcelona- chyba nie jesteście zaskoczeni, ale w kontrakcie nie było mowy, że mam Was zaskoczyć :wink: Barcelona to dla mnie coś więcej niż drużyna piłkarska. Więcej niż drużyna, którą kocham. Dla mnie od kilku lat to jest sposób życia. Moje serce pompuje krew w kolorach blaugrana :wink: Około 75% czasu jaki spędzam w internecie wykorzystuję na to, aby czytać i pisać o Barcelonie. Oglądam wszystkie mecze. Zazwyczaj na żywo, ale czasem nie da rady i wtedy zasysam torrent. Kiedy tylko mogę poruszam się po mieście w koszulce Barcelony. Nie ma znaczenia czy idę do sklepu, szkoły czy spotkać się ze znajomymi pod blokiem. Oczywiśnie inne ciuchy też muszę posiadać bo koszulka Barcy przy takim eksploatowaniu często ląduje w pralce :wink: Jedną koszulkę zresztą już 'przechodziłem'. Teraz korzystam z drugiej, ale jak tylko wpadnie trochę grosza to planują zakup nowej. Nie miałem jeszcze okazji polecieć do Barcelony, ale mam nadzieję, że już za rok będę mógł to zmienić. Oby się udało. Planuję też pomalowanie pokoju w barwach Blaugrana. Mam już znajomych wykonawców z kręgu lubelskich cules oraz plan. Powinno się udać. Nosiłem się też z zamiarem zrobienia sobie tatuażu, ale mam taką zasadę, że jak coś robić to raz a dobrze. W związku tym, potrzebuję 500 zł minimum na fajną dziarę. Tutaj znowu na pomoc musi przybyć STS :P Związek (bo tak to mogę nazwać) z Barceloną pozwolił mi również poznać mnóstwo wspaniałych osób. W samym Lublinie często spotykam się ze znajomymi kibicami Barcelony. Nie tylko przy okazji wspołnego oglądania spotkań. Od pewnego czasu poznaję też ludzi z poza Lublina. Jeżdżę na wszystkie możliwe zloty i staram się utrzymywać kontakt z kibicami z różnych miast. Niebawem mam zamiat przystąpić do Penya Barcelonismo. Jedna taka instytucja już w Polsce funkcjonuje od niedawna, ale ja czekam na drugą, która jest już na końcowym etapie finalizacji. W przyszłości chciałbym wyjechać do Barcelony na dłużej. Nie wiem czy na stałe, ale nie wykluczam takiej możliwości. Póki co jest kilka przeszkód, ale zobaczymy co przyniesie czas. Jeżeli uda mi się znaleźć przyzwoicie płatną pracę to przystąpię również do grona oficjalnych socios. Wystarczy tego chyba :P Mógłbym książkę o tym napisać. Byłaby to autobiografia :wink:

Czas - jedną z najbardziej irytujących rzeczy w życiu jest upływający czas. Chociaż stwierdzenie 'irytujący' jest tutaj nie do końca trafne. Nie wiem za bardzo jak to ująć. Nie jest to też strach. Po prostu nie lubię tego poczucia, że mija kolejny dzień, za chwilę kolejny rok i nagle obudzę się w zupełnie innym życiu. Etap na którym aktualnie się znajduję bardzo mi odpowiada i nie chciałbym, aby się kończył. Co ciekawe mam świadomość tego, że za kilka lat moje zdanie na ten temat może się zmienić i po prostu docenię zalety kolejnego etapu, ale mimo wszystko na dzień dzisiejszy chciałbym zatrzymać czas :P Staram się nie marnować czasu i w związku z tym mam takie dziwne nawyki. Chodzę spać późno nawet jeżeli jestem bardzo śpiący. Nie lubię spać dlatego, że uważam ten czas za stracony. Ostatnio (w wakacje) bardzo późno wstaje i kiedy się budzę i spoglądam na zegarek to jestem zły na samego siebie. Godzina 11:00. Straciłem mnóstwo czasu. Niezła paranoja co :P

Dystans - staram się podchodzić z dystansem do wielu spraw. Czasem są to kwestie bardzo ważne a ja mimo to nie za bardzo się nimi przejmuję co z kolei nie podoba się niektórym osobom. Sam zdaję sobie sprawę z tego, że takie podejście jest nie do końca poprawne, ale trudno się od tego odzwyczaić. Poza tym czerpię też z tego sporo korzyści (mniej stresu, nie popadam w paranoję :P ) i nie mam zamiaru z tego rezygnować.

Edukacja - bądź co bądź ważna sprawa i mam zamiar uczyć się jeszcze kilka lat. Od października zaczynam studia na kierunku 'Dziennikarstwo i komunikacja społeczna'. Studia licencjackie a więc krótsze, ale po nich też będę chciał uczyć się dalej. Generalnie kierunek ten nie daje mi specjalnie wysokich szans na jakąś dobrą fuchę w niedalekiej przyszłości, ale tak na dobrą sprawę to obecnie niewiele kierunków daje nam taką możliwość. Moje pole manewru ogranicza poza tym totalna indolencja jeśli chodzi o przedmioty ścisłe. Wybierając kierunek studiów kierowałem się przede wszystkim zainteresowaniami. Nie chciałbym wybrać kierunku, którego studiowanie będzie dla mnie katorgą. Dziennikarstwo to było to czego chciałem. Zobaczymy jak wypadnie konfrontacja moich wyobrażeń z rzeczywitością.

Forum - niestety powtórzyłem tutaj Bartka, ale nie chciałem pomijać tego elementu. Pojawiam się rzadziej lub częściej na kilku forach. Jeśli chodzi o aktywność to na czele jest zdecydowanie pilka.pl. W miarę regularnie piszę też na jednym forum o Barcelonie (odwiedzam trzy). Są też fora na których wypowiadam się bardzo sporadycznie tak więc ich nawet nie liczę. Pragnę także zwrócić uwagę na to, że pod nickiem 'Niggaz' działam w zasadzie tylko na pilce, ale o tym później :wink:

G - przez 12 lat (6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum i 3 lata liceum) zawsze chodziłem do klasy 'G' :roll: :P ... Wiem, że to mało interesujące, ale nie wiedziałem co wymyślić :lol:

Hiphop - oczywiście muzyka, której słucham najwięcej. W zasadzie to HH stawnowi 99% utworów jakich słucham. Tylko polski HH coby nie było niedomówień. Muzyki słucham zawsze jak jestem przy kompie, zawsze kiedy mam przed sobą długą podróż i w wielu innych przypadkach. Ulubionych wykonawców nie będę wymieniał ponieważ już kiedyś na forum to robiłem a poza tym jest ich wielu więc żadnych większych wniosków z tego nie wyciągniecie :wink: Traktuję to jako czystą rozrywkę. Nie interesują mnie życie twórców ani nic takiego. Ja tylko słucham ich produkcji. Tyle.

Imię - część osób wie, ale pewnie nie wszyscy, że na imię mam Paweł. Prawda, że pięknie :P :wink: Na bierzmowaniu wziąłem sobie Krzysztof po to, aby być chociaż po części taki jak nasz forumowy Krzysztof Jarzyna, ale okazało się, że On ma na imię Bartek no i lipa Obrazek

Język - konkretnie chodzi mi tutaj o to jak się wypowiadam potocznie. Mam sobie tutaj wiele do zarzucenia z powodu nadużywania wulgaryzmów. Jeżeli w pobliżu jest jakaś Dama to jakoś udaje mi się nie klnąć, ale w innych przypadkach już nie jest tak dobrze :? Sam doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że klnę za dużo i chcę to zmienić, ale nie mogę i to mnie irytuje jeszcze bardziej. Kiedyś był nawet taki okres czasu, że nawiązałem współpracę z kumplami. Każde zwrócenie mi uwagi na przekleństwo to połowa piwa a więc jak ktoś jednego dnia upomniał mnie cztery raz to miał u mnie dwa piwa. Nie pomogło ['] Szybko zrezygnowałem :? :lol: :roll:

Kobiety - wiem, że powtórzyłem, ale to wszystko jego wina :P Lubię towarzystwo kobiet, ale z drugiej strony jestem bardzo wybredny jeśli chodzi o charakter. Nie będę tutaj wymieniał cech ideału czy coś w tym stylu bo nie wierzę w ideały, ale usłyszałem od kilku osób, że ignoruję wiele kobiet i nie jest to ładne z mojej strony. Jest w tym pewnie sporo prawdy bo dziewczyny, które są po prostu głupie bardzo mocno działają mi na nerwy i nie wykazuję nawet odrobiny dobrych intencji wobec nich. Dyskoteki to trochę inna bajka, ale mniejsza o to :P Jeśli chodzi o związki z kobietami to bardzo usilnie staram się nie angażować mocniej w żaden związek. Młody jestem i nie śpieszy mi się do poważnego związku. Za dużo obowiązków, za dużo ograniczeń. Na dzień dzisiejszy wolę mieć dużo koleżanek niż tę jedną, najważniejszą.

Lektury - w sensie książki z racji tego, że 'K' już zajęte :wink: Lubię czytać i staram się czytać sporo chociaż i tak muszę przyznać, że od pewnego czasu czytanie znajduje się gdzieś pod koniec harmonogramu zajęć. Czytam tylko wtedy kiedy nie mam absolutnie żadnych innych zajęć i nic ważnego do roboty w internecie. Wtedy zawsze sięgam po jakąś lekturę. Kiedyś czytałem więcej. W te wakacje przeczytałem zaledwie kilka pozycji i to raczej mało ambitnych. Typowa prosta rozrywka. Ostatnio poluję na "W hołdzie Katalonii" Orwella, ale trudno to dostać niestety. Być może będę nawet zmuszony zakupić a nie wypożyczyć.

Michał - tak ma na imię mój młodszy brat, który jest dla mnie zdecydowanie najważniejszą osobą w życiu.

Nieaktualne :P

Operacje, zabiegi, szpitale i takie tam - nagłówek bardzo naciągany, ale moja kreatywność strajkuje a o kilku epizodach mógłbym ewentualnie napomknąć. Nienawidzę szpitali i gabinetów dentystycznych. W szpitalu byłem zbyt wiele razy. W dzieciństwie babrali mi w kolanie, aby założyć dren. Byłem cholernie ciekaw co to jest. Ostatecznie okazało się, że to była rurka wystająca z kolana. Nie podobało mi się. Zdecydowanie najgorsze skojarzenie ze szpitalem to wizyty związane z moim poparzeniem. Nie pamiętam dokładnie ile miałem wtedy lat, ale pewnie coś koło 10. Na klatkę piersiową i brzuch wylał mi się garnek wypełniony wrzątkiem. Nie polecam. Pomijając ból przy samym poparzeniu straszne było to co się działo potem. Jeździłem do szpitala po to, aby zdejmowali mi całe płaty skóry a następnie zawiązali prawie całego bandażem. Wyglądałem jak mumia. Do dziś pozostała mi blizna. Podczas polewania mnie wodą tuż po wypadku nie zauważono jednego poparzonego miejsca. Wrzątek został tam kilka sekund dłużej i został ślad. Ostatnia poważniejsza wizyta w szpitalu odbyła się niedawno bo w trzeciej klasie gimnazjum. Chodziło to pewne 'elementy' na plecach i karku, które zawsze przypominały pieprzyki z tym, że były bardziej wypukłe. Zaistniało zagrożenie, że to może być czerniak. Trzeba było to wyciąć i znowu musiałem spędzić cały dzień w szpitalu. Oczywiście skończyło się dobrze. Jeśłi chodzi o gabinet stomatologiczny to wyobraźcie sobie, że zajmowała się mną praktykantka, która nie potrafiła dobrze wkręcić igły do strzykawki przed znieczuleniem. Wstrzyknęła mi znieczulenie w dziąsła, wyciągnęła strzykawkę, ale bez igły. Wielkie poszukiwania po całym gabinecie spełzły na niczym. Strzykawka przeleciała mi przez gardło. Dalszych szczegółów Wam oszczędzę. W każdym bądź razie przeżyłem :P

Patrick Kluivert - musiałem mu poświęcić oddzielny akapit. Zawdzięczam mu baaaardzo wiele. Gdyby nie on to być może nie byłbym dzisiaj kibicem Barcelony. Na Mundialu we Francji kibicowałem Holendrom a przede wszystkim Patrickowi. Mistrzostwa się skończyły a ja podążyłem za nim do Barcelony, która w tamtych czasach była bardzo 'holenderska'. Od tamtej pory kibicowałem Barcelonie, Kluivertowi i Oranjes. Z biegiem lat kibicowanie Barcelonie zmieniło się w miłość, kibicowanie Oranjes w sympatię do nich a Patrick ... odszedł z Barcelony. To był moment kryzysu, ale nie trwał on długo. Barcelona pozostała dla mnie wciąż tak samo ważna, a wraz z kolejnymi latami stała się czymś niemalże najważniejszym. Kluivert poza tym zawsze był moim idolem na boisku. Grając na podwórku jako dzieciak zawsze chciałem być taki jak on. Chciałbym, aby na zakończenie kariery wrócił na jeden sezon do Barcelony.

Rodzina - jeżeli miałbym odpowiedzieć na pytanie 'czego mi brakuje do szczęścia' to odpowiedziałbym, że właśnie szczęśliwej rodziny dlatego też w przyszłości (trudno powiedzieć jak dalekiej) moim priorytetem będzie właśnie założenie szczęśliwej rodziny. Obecnie mój stosunek do kobiet jest taki jak pisałem o tym wcześniej, ale kiedy to się już zmieni będę bardzo, ale to bardzo ostrożny. Wybór partnerki życiowej to niesamowicie ważna sprawa. Chyba najważniejsza w życiu. Nie będę mógł popełnić błędu widząc jak przykre mogą być tego konsekwencje. Szczerze mówiąc to może nawet boję się trochę tego wyboru. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się jakoś tak 'samo'.

Sport - świetna sprawa. Praktycznie od zawsze interesowałem się sportem. Przed Mundialem we Francji w roku 1998 oglądałem NBA. Wtedy jeszcze leciało w publicznej telewizji o ile się nie mylę. Pamiętam finał między Chicago Bulls a Seattle Supersonics. Pojedynek Jordana z Paytonem. Potem przyszedł czas na piłkę nożną o czym pisałem wcześniej, ale rozgrywki NBA dalej śledziłem z nieco mniejszym zaangażowaniem. Ostatnimi czasy (od jakichś 3 lat) ograniczyłem się do sprawdzania jak sobie radzi indywidualnie Allen Iverson. Zawsze uwielbiałem tego kolesia. Szkoda, że miał słabą drużynę. Poza piłką nożną obecnie lubię obejrzeć tenis w dobrym wydaniu. Raczej ten męski. Panie oglądam tylko dla tego, że ładnie się prezentują. Grać raczej nie potrafią. Od czasu do czasu zdarzy mi się także obejrzeć Snooker. Mam kilku ulubieńców, ale mój faworyt i bilardowy idol - Steve Davis - już niestety nie grywa. Sportów zimowych raczej nie lubię. Czasem oglądam Curling znany też jako 'popychanie czajnika' :lol: Oczywiście od zawsze uwielbiałem także piłkę nożną w wydaniu własnym :wink: Pierwsza rzecz, którą obserwuje po wyjściu z bloku to boisko, które zastępowało mi plac zabaw. Mogę powiedzieć, że wychowałem się na nim. Jak każdy (albo prawie każdy) z nas chciałem też w młodości zostać piłkarzem, ale rodzice nigdy nie pozwolili mi zapisać się do klubu. Ich standardowy argument brzmiał (pewnie wielu to zna) - nie pogodzisz nauki ze sportem. Od kilku lat boisko nie spełnia moich wymagań, ale ku zdziwieniu okolicznych mieszkańców na moim osiedlu wybudowano kompleks sportowy :o Dwa boiska do siatkówki, boisko do piłki ręcznej, dwa boiska do koszykówki, bieżnia i przede wszystkim boisko do piłki nożnej ze sztuczną murawą. Znowu mam gdzie grać w piłkę :P Oczywiście nie gram tak często jak kiedyś, ale i tak w miarę systematycznie. Piłka nożna to część mojego życia.

Ty - siedzisz przed kompem i czytasz to, ale po co :> Chcesz się czegoś o mnie dowiedzieć czy po prostu jesteś ciekaw jak mi to wyszło :> A może czytasz wszystko co się da :> Możliwe też, że przelatujesz tylko wzrokiem przez mój tekst i tych linijek w których piszę o Tobie nawet nie zauważyłeś. A może właśnie te linijki zauważyłeś i zdecydowałeś jednak przeczytać cały tekst :> Przejrzałem Cię :> Jeżeli odpowiadasz sobie po cichu, że nie to ... kłamiesz.

Utrudnienia - no właśnie. Pezet w jednym ze swoich utworów śpiewał "(...)może życie bez przeszkód byłoby naprawdę nudne...", ale sam nie wiem czy się z nim zgodzić czy nie. Utrudnienia są dobre o ile ... wiem jak sobie z nimi poradzić :wink: Tym razem utrudnieniem okazała się litera 'U' :lol: Kompletnie nie wiedziałem co tutaj napisać i wyszło jak wyszło :P

Wiem - ale nie powiem.

Yyyyyyyyyyy - chyba jednak nie wiem :?

Zażenowanie - niestety napisanie tego alfabetu momentami przerastało moje umiejętności. Czasem zupełnie brakowało mi pomysłów stąd też w niektórych akapitach trudno doszukiwać się sensu :wink: Kolejne osoby, które będą pisały alfabet też zobaczą, że to wcale nie takie proste. Z jednej strony na pewno każdy z nas ma o sobie wiele do powiedzenia a z drugiej strony ciężko jest tak podzielić to wszystko, aby żadna z liter alfabetu nie została pokrzywdzona.

Aha miało być 'zażenowanie' tak? W takim razie czuję się zażenowany faktem iż ->
napisanie tego alfabetu momentami przerastało moje umiejętności

: 22 sie 2006, 18:18
autor: Zaza
Na początku chce powiedzieć ze to trudniejsze niż mi się wydawało :roll: wiec wybaczcie jak coś ale nie dostałem 3 miesięcy by to napisać - Nie napisałem zbyt dużo bo nie wszystko moge - Nie moge wam napisać wszystikego bo co za dużo to nie zdrowo -- zresztą to forum publiczne - juz nie raz ktoś kto nie musiał czytał moje wypowiedz i potem "Ty Zaza jak to z tym" :roll: Ty Zaza aleś ostatnio :roll: Niestety ale śledzą tłuki moje wypowiedzi i potem sie śmieją [spróbuj któryś teraz to pozabijam :]]




A - jak "a jak tu trafiłeś" - samolotem :roll: a jak a na poważnie ? - Jak dobrze pamietam to po czesci dzięki ... insektą :roll: [sam nie wierze że to pisze] - było to chyba tak że - którego dnia szukałem pewnej informacji na temat Tottenhamu jak mnie pamięć nie myli i przeczytałem opinie jednego z fanów Realu [chyba] zalogowałem sie by cos mu uświadomić ale to była już godzina 21 i jego już nie było - i tak się zaczeło bo znalazł sie inny fan Juve do wymiany poglądów. Dziś strona startowa to pilka.pl - opinie jak opinie [ilu jest kibiców tyle trenerów] - mało wiedzie mam i cos tam zawsze napisze - kilka moich pomysłów realizowanych przez [i z pomocą] Grupe Trzymajacą Władze [która się zmieniała] a jak nie dawno zauważyłem całkiem przypadkiem stukła liczba 5000 postów na forum przy nicku Zaza. Chyba ban dla przykładu ... [co za dużo - to nie zdrowo]


B - jak Babki :P nigdy nie byłem Playboyem ale nie powiem swoje branie miałem [nie chwalać się :P] to chyba dzieki temu że dużo mówie i kobiety nie mogły patrzeć musiały słuchać :P :lol: Zawsze jestem w temacie i wszędzie. Nie lubie związków na chwile bo to mnie nie pociąga [dla tego mi. Milan na całe życie 8)] mi. tez dla tego ten ślub :P Zawsze uchodziłem za gościa który jak sie zaangażował to na dobre ale to nie tylko w miłosć we wszystko. Od planów na kase po jakieś remonty :P Nie wiem czemu tak jest - jestem jaki jestem :lol: sexowne zabawy bez uczucie mnie jakoś nie bawią. Albo inaczej hmmm choć widze że schodzimy na temat sexu wiec .. cisza prawowa :P Dzieci są tu :roll:

C - jak cycuszki :P hehe A tak na poważnie C jak Calcio - liga dla koneserów - im wiecej problemów tym jest mi bliższa :roll: Od X lat najlepsza liga świata w moim odczuciu odchodząć od poza boiskowych spraw - dla Włochów Calcio to religia i gra toczy się 24 godziny na dobre - coś w tym jest ... wiec ja zmieniłem wiare...

Moze też być C jak Czego chcesz od życia ? - jak to było w nie dawno oglądanym przeze mnie filmie "życie to najlepsza impreza - rób wszystko by nie być na niej kelnerem" - mowa - chciało by sie powiedzieć :] - Troche już przeżyłem ale wciąż mało mało mało - trzeba zapisywać w pamięcie tylko pozytywy życie jest piekne jakie by nie było a bo kto wie kiedy umre :P

D - jak domyśl sie :]

E - jak Ewulka :] moja kochana żona - pierwszy forumowy ślub w histori tego forum [skonsumowany :P ] - [pewnie czyta to - wiec trzeba curkować :wink: ] W tym momencie jest dla mnie wszystkim :wink: Nie denerwuj sie misiaczku wróce na czas - obiecuje - kupiłem cukier i ciasteczka :P nie było wódeczki :wink: wypijemy piwko przy meczu.

F - jak faza - wielu ludzi ma mnie tu za maniaka Milanu i ganji - ale to nie te czasy gdy trawa była jak matka :P gdy palenie było jak dyscyplina sportu [na rekordy] z czasem to każdemu przechodzi. Zawsze paliłem dla siebie i to jest najważniejsze. Moi kolesie uważaja że Zaza zmienił sie w ciagu ostatni 4 lat o 180 stopni - ale ja tego nie zauważam to nie moja wina że sami idioci w wokoł [sorry chłopaki tyle macie] Teraz ganja to już nie styl życie a jedynie używka a'la piwo. Bo ile poszło dalej w tej marszu ? :?

G jak Grupa Trzymająca Władze - pamietam jak na początku mojego pisanie tu byłem buntownikiem bez powodu :P Każdy moderator sie tylko czaił - szukał kłopotów :P potem konto taty które spowodowało wiecej zamieszanie niż przypuszczałem :roll: - nie ma to jak obejście regulaminu :] a teraz chyba nikt z GTW nie ma mi nic zaz[a]łe :P bardzo żałuje że nie pojechałem na zlot pilka.pl bo bardzo chciałem poznać Agnieszke, Dzidziusia, Niggaza, Piwusa i reszte wojska a armii pilka.pl wtedy to by było. Jednak nadrobi sie wszystko. Mowa :] :!: Forza Serwisowcy :wink:

H - jak "Hola hola" jak mówi poseł Cymański - złote usta tej kadencji Cyrku na Wiejsiej :lol: wiecej takich posłów przynajmniej coś robią :lol:

I - jak insekty :P A jest ich tu troche :roll: na szczeście Grupa Trzymające Władze czuwa :P Ostatnio zauważyłem ze coraz wiecej fanów Zazy sie loguje :P może by zablokować wszystkie możliwość ?

J - jak no właśnie "J"ak co ? - Jan Kwinta :lol: [pozdro calciomaniacy]

K - jak komputer - może powiedziec jak telefon prawa to komp lewa reka - choć telefon włacze i zadzwonie a komputer tylko włacze. Jestem ciemny na maxa w te klocki. Ma działać i otwierać strony nic wiecej. No jeszcze gadu gadu. Także z tego miejsca dziekuje tym którzy mi czasem pomoga :roll:

L - jak lata - pewnie nie jeden z Was się zastanawia ile Zaza ma wiosen :P ale ja wole lato :] słońce, cipeczki, łódeczki, wódeczka, traweczka - Najpiękniejsza pora roku i nie że względu na wakacja bo te mam 365 dni w roku. Teoretycznie :P W Lato chce się zyć

M - jak Miłośc - a na poważnie Muza - preferuje Polskich wykonawców i inne akcji "Teraz Polska" - choć w moim przypadku to "Od dawna Polska" - HH od dawna dawna - nie ma co wymienic bo szkoda czasu - "+ i -" Kalibra 44 to już klasyka fazy. Piosenka które mimo lat i niecodziennego wykonanie jest chyba najbardzie fazowa. To ona sprawiła ze jak to tej pory była raz na innym świecie ...

N - jak nerwy :roll: zawsze uchodziłem za miłego chłopca , wygadanego, dużo mówiacego i śmiejącego się nie mającego problemów z nawiązywaniem kontaktów z kim chce i gdzie chce ale który jak sie wkurwi to masakra... I niestety tak pozostało :P Co prawda teraz musi sie dużo wydarzyć by mnie zagotować do 90 stopni C ale zdadza się. Mimo że to już inna woda to nadal bieda temu kto mnie zagotuje :roll:

O - jak Ola - może pierwsza miłośc - piękna brunetka dla której Zaza był w stanie zrobić wszystko - jak się okazał nie do końca bo pech chciał że jej stary postanowił zrobić kariere kosztem naszej miłosć i musiała wyjechać, daleko - niestety wtedy miałem za mało wiosen by rzucić wszystko i jechać za nią :roll: ale teraz kto wie. Na szczescie jak narazie druga raz życie tak mnie nie urobiło...

P - jak Polska - Niggaz zacytował Pezeta to ja też pójdą ta drogą. Polska ! -

OSTR - "Kochana Polsko dzięki za mądrość choć idę pod prąd
za ludźmi którzy nazbyt zaufali pieniądzom
hańbiąc Twoje godło na bankietach z pompą
czekam na dzień w którym bez stresu spojrzę w bloku okno
niepokój z troską szczęście zastąpi, choć śmiem w to wątpić
wierzę że los który wartości skąpił
w końcu sam siebie wykończy oddając to co nasze
wiesz że każdy z nas ma patent by nie stać się judaszem
wśrod frajerow kreowanych przez prasę na zbawców
bohaterstwo miernikiem sejmowych wynalazków
Polsko, to jest bagno zwane rzeczywistością
spróbuj mnie odciąć bym mógł cieszyć się wolnością
to brzmi słodko jak Wedel gdzie eden
choć pod tym sam niebem nie każdemu Bóg przyświeca
poczuj prawdę która osiada na powiekach
to jest o miłości której nie zmierzysz w monetach


... miejsce Polska, system samowolka
cel to forsa, w tym tkwi sekret
biorę co los da, życia made in Polska
to jest moje miejsce bo kocham to miejsce"

Mowa :]

Q - jak Obrazek

R - jak Rossoneri - Tlen = Życie = Milan - klub który mnie zafascynował tak że nawet nie wiem kiedy. Trundo jest powiedzieć że po tym i tym meczu Milan mnie zafascynował czy że to był Van Basten czy Milan za Capello bo naprawde nie da się tak tego ocenić - urodziałem sie z czerwono czarną krwią :] Pierwsze słowa które powiedziełm było Milan ... Potem "Scudetto" ... potem "Grande Milan" a dopiero potem Mama - Tata :wink: Na zawsze Rosssonero...

S - jak sen :P nie lubie spać do momentu jak nie zasne :P aż mnie nie zetnie - Bo jak już zasne to tylko dwie mocne czarne mnie obudzą, wtedy moge spać.

T - jak telefony - mój stary mówi ze obok papierosów to kolejny nałóg [nie wszystko wie :P] Kiedyś jak wchodzili operatorzy na rynek to telefony przynosiły zarobek ale od x czasu sa jak moja prawa reka. Nawet miałem taka ksywe wśród kolegów - "operator":roll:

U - jak "Ulala" :P Forza poseł Cymański

V - jak Vódka :wink: Lubie wypić, nawet bardzie wódeckez niż piwko oczywiscie zależy od w jakich klimatach i gdzie. Ale flaszeczka to podstawa. A tak nawiasem mówiąc to z wódeczką wiąże się fajna historia - nie wiem czy powinnem ale co tam - miałem z hmm 18 lat jak jeden z kolesi sie żenił z ... sąsiadka swoją :wink: Oczywiscie zaprosił Wujka Zaze na wesela - byli też inni kolesie - Zaza popił na maxa, zapalił, szturchną w nosa i zaczą prowadzić wesele :roll: Od śpiewanie po życzenie - orkiestra grała Kombi a jak w takim gazie spiewałem że masakra - że jak zobaczyłem nagranie to matko Boska - wstyd - lubie sie bawili - dziadek panny młodej z 76 lat kombatant pożyczał mi lufke od popularnych bo sie bletki skończyły :lol: Normalnie jazda na maxa.

W - jak wady :roll: Temat tabu bo Zaza nie ma Wad [to wersja dla Ewy ...] ale jak ktoś mnie prześwietlił to by się znalazły - ja tak nie umniem mówić trzeba by mnie lepiej poznać :P ale wady ? chyba szczególnie "siedem wiatrów w dupie" jak to kiedyś mówiła moja matka, i do tej pory tak jest - nigdy nie byłem spokojny, grzeczny mało mówny itd. - czesto wybuchowym :roll: zawsze byłe wszędzie - [tym bardzie cenie rodziców :roll:] zawsze mam swoje zdanie co też nie żadko było wadą - duże pole papierosów co też nie jest na plus. A czasem i mam głupie pomysły. Szalone może a nie głupie. Jeden z ostatnich to zakład w czasie impreski że namaluje graffiti na ścianie jednego z pokoji. Skończyło się to tak że wygrałem zakład - musiałem 24 godziny wietrzyć chate i ... musiałem zapłacic by jeden z kolesi w klimatach zrobił coś z tego co na namalowałem - tak by jakos to wyglądało. Ale teraz mam przynajmiej motyw fajny na ścienia :P Choc żaden ze mnie malarz - ale była jazda. Bobma na maxa - To tego jak dodamy kilka innych rzeczy to eee tam nie mam wady i tyle :] to wersja oficjalna

X - jak remis u buka :P Pamietam serii 12 remisów Interu pod rząd [ :?: ] Kibic Milanu spotyka w Mediolanskim hotelu Roberto Manciniego i mówi "Dzień dobry panie X :lol: 1:0 :P

Z - jak ... Zaza :smoke:

To by było na tyle :] Obrazek

: 29 sie 2006, 10:29
autor: AgaD
A jak akademik – na pierwszych latach studiów spędzałam sporo czasu w domach studenckich. Teraz nie mam na to ani czas ani ochoty. Tamten okres życia sporo mnie nauczył.

B jak bezczynność – coś czego ostatnimi czasy bardzo mi brakuje. Już dawno zapomniałam jak to fajnie jest leżeć do góry brzuchem i nic nie robić. Nie myśleć o tym, co powinno się jeszcze zrobić.

C jak calcio – od lat pasjonuję się włoskim futbolem Uważam go za najtrudniejszy na świecie, Ostatnie afery bardzo zniekształciły obraz piłki na Półwyspie Apenińskim, ale mnie do niej nie zniechęciły, a wręcz przeciwnie.

D jak dziennikarstwo – bardzo lubię robić coś dla innych. Dostarczanie najświeższych wiadomości ze świata piłki innym jest dla mnie samą przyjemnością. Lubię pisać. Kiedyś w wolnych chwilach prowadziłam pamiętniki. Teraz pisanie artykułów i newsów pochłania sporo mojego czasu. Można powiedzieć, że uzależniłam się.

E jak egoizm – jednak z tych cech, która najbardziej denerwuje mnie u ludzi. W dzisiejszym świecie trudno jednak o altruizm. Większość patrzy tylko na siebie. Osiągnięcie celu dla wielu jest najważniejsze, nawet kosztem innych. Nie znoszę też kłamstwa i zdrady. Znane przysłowie mówi: „kobieta wybacza, ale nie zapomina nigdy”. Ze mną jest dokładnie tak samo.

F jak film – rzadko, bo rzadko, ale czasami skuszę się na oglądnięcie jakiegoś filmu. Bardzo lubię romantyczne historie. Moja ulubioną jest „Szkoła uczuć”. Oglądałam ten film cztery razy i jeszcze mi się nie znudził. Nie wzgardzę tez horrorami, ale ich nikt nie chce ze mną oglądać, bo potrafię wystraszyć bardziej niż sama scena filmu (krzyczę :P)

G jak Gliwice – moje rodzinne miasto. Mieszkam tu 22 lata czyli dokładnie tyle, ile jestem na tym świecie. Mam tu przyjaciół, rodzinę, ale w przyszłości zamieszam się stąd wyprowadzić. Dokąd? Jeszcze nie wiem, ale na Śląsku na pewno nie zostanę.

H jak Hobby – na pierwszym miejscu jest piłka nożna i pisanie o niej. Lubię tez spędzać czas na łonie natury. Kiedyś pisałam wierze, ale minęło mi. Kocham tez taniec, ale o nim później.

I jak Inter – mój ulubiony zespół piłkarski. Trudno mi powiedzieć, dlaczego właśnie Inter. Wpływ na to na pewno miał Roberto Baggio, niegdyś mój ulubiony piłkarz. Zaczęłam sympatyzować z Interem w 1998 roku, czyli dokładnie wtedy, gdy Roby tam trafił. Po jego odejściu nie zmieniłam zamiłowania.

J jak Juventus – wielu uważa mnie za wroga tego klubu. Prawda, nie sympatyzuję z tym zespołem, ale też nie darzę go nienawiścią. Nie lubię nieuczciwości w sporcie a jakby nie patrzeć zespół Starej Damy ostatnimi czasy wikła się w różnego rodzaju afery. Gdyby skandale dotyczyły Milanu czy Interu moje stanowisko byłoby identyczne. Nieuczciwość ze sportu należy eliminować.

K jak kanapki – śnią mi się po nocach od zlotu :P teraz przerzuciłam się na bułki. Na pasztet nie umiem patrzeć :P

L jak lato – moja ulubiona pora roku. Uwielbiam słońce i wysokie temperatury. Pewnie dlatego, że sama urodziłam się zimą ;). Na ten okres czasu przypadają też wakacje. Mam wtedy mniej obowiązków, bo odchodzą trudy studiowania.

Ł jak łzy – nie chodzi o płacz, chociaż nie wstydzę się łez. To jeden z polskich zespołów, którego piosenek najczęściej słucham. Zaczęłam kilka lat temu i tak już zostało.

M jak mail – od wiadomości pocztowej zaczęła się moja przygoda z pilka.pl. Odczytałam maila od dzidziusia z propozycją współpracy i skorzystała z niej. Dziś wiem, że była to trafna decyzja.

N jak niezdecydowanie – to jedna z moich wad, która daje o sobie znać zwłaszcza podczas zakupów. Potrafię przymierzyć 20 par spodni i nie kupić żadnej, bo nie mogę się zdecydować :P

O jak oczy – są zwierciadłem duszy. Ja właśnie najbardziej na nie zwracam uwagę u mężczyzn. W głębi spojrzenia można wyczytać naprawdę sporo.

P jak pilka.pl – strona która znaczy dla mnie więcej niż wiele. Jestem w serwisie od samego początku. Dzięki niemu nauczyłam się stawiać czoła wielu sytuacjom. Poznałam też wspaniałych ludzi, z którymi moje drogi nie złączyłyby się nigdy, gdyby nie wspólna praca na stronie. Pilka.pl pochłania kilka godzin mojego dziennego czasu, ale akurat poświęcam jej go z przyjemnością.

R jak resocjalizacja – w liceum marzyłam o pracy z ludźmi niedostosowanymi społecznie. Nie dostałam się jednak na resocjalizację i moje losy potoczyły się inaczej. W przyszłości jednak nie wykluczam podjęcia nauki w tym kierunku na studiach podyplomowych.

S jak studia – z jednej strony chemia, z drugiej surdopedagogika. O pierwszej mogę powiedzieć, że była pomyłką, bo poszłam na nią tylko po to, by nie stracić roku po tym jak nie dostałam się na resocjalizację. Na pedagogice odnalazłam sens. Chcę pomagać dzieciom poszkodowany przez los. Wybrałam pracę z dziećmi głuchoniemymi. Wierzę, że mogę pomóc im odnaleźć się w rzeczywistości.

T jak taniec – moja druga pasja po piłce nożnej. Uwielbiam tańczyć i kiedy mam tylko okazję, wybieram się gdzieś, by dać się porwać rytmom.

U jak upór – z reguły jestem uparta. Jeśli postawię przed sobą jakiś cel, to konsekwentnie dążę do jego realizacji. Rzadko z czegoś rezygnuję, chyba że są ku temu racjonalne powody.

W jak Włochy – według mnie najbardziej fascynujący kraj. Z miłości do niego kilka lat temu zaczęłam się uczyć języka włoskiego. Interesuje mnie wszystko, co dotyczy Italii. Nie potrafię logicznie wytłumaczyć skąd wzięło się uczucie właśnie do tego kraju.

Z jak zasady – są po to, aby je łamać. Nie żebym nie żebym nie przestrzegała prawa, ale nie lubię sztywnych reguł, które ograniczają wolność i możliwości człowieka. Właśnie takimi prawami rodzice próbują ograniczać swoje dzieci. Nigdy nie potrafiłam tego zrozumieć.

: 09 wrz 2006, 19:45
autor: Ewa_
To teraz czas na mnie:

A daleko jeszcze – mój ulubiony tekst z drugiej części „Shreka”. Moja ulubiona bajka
Barcelona – od zawsze jest „częścią” mojego życia…nie chodzi o to, że im kibicuje. Mając w domu dwóch kibiców Barcelony (brat i tata), nie mogło być inaczej, żebym nie oglądała ich meczów.
Chłopcy – a kto to jest ;P A tak na poważnie…nie było ich dużo w moim życiu, a jak już byli to zapisali się na zawsze w moim życiu
Dzieci – jasne, że chciałabym mieć. Kiedyś się śmiałam, że chciałabym mieć drużynę piłkarską wraz z rezerwowymi, ale chyba teraz to już nie przejdzie. Po pierwsze czasu już nie wystarczy, a po drugie nie wiem czy to bym przeżyła. Na dzień dzisiejszy jakoś o tym nie myślę, ale kto wie co się wydarzy w przyszłości.
Ewelina – tak mówi do mnie moja mama. Nawet nie wiem dlaczego. Tak kiedyś zaczęła i to trwa do dzisiaj. Przy urodzeniu przecież dostałam na imię Ewa ;) Moi znajomi mówią do mnie różnie, ale najczęściej pojawia się Ewcia, Ewulka, Ewa. Nie lubię natomiast określenia Ewka, niestety źle mi się to kojarzy.
Football – a raczej piłka nożna (niestety P już zostało zajęte ;)) – ważna część mojego życia. W domu rodzinnym, od kiedy pamiętam, zawsze zbieraliśmy się w trójkę (ja, tata i brat) i oglądaliśmy mecze. Co to było za kibicowanie :D. Szaliki, koszulki, śpiew, wyzywanie :P w niebezpiecznych sytuacjach, a także skakanie i szał po strzelonych bramkach ;) Mama rzadko z nami oglądała (ale zdarzały się i takie momenty). Jednak najczęściej wtedy spędzała czas w swoim „gabinecie” czyli kuchni ;)
Godzina 18 – to jest godzina, która oznacza iż koniec jedzenia na dzień dzisiejszy. Staram się ją bardzo przestrzegać, ale jak wiadomo wszystko się da naciągnąć :P
Horoskopy – skłamałabym, gdybym powiedziała, że ich nie czytam. Muszę powiedzieć iż wiele rzeczy w nich zawartych się spełniło (przypadek?!)…nie oznacza to iż wierzę w nie.
Imagination – bardzo lubię ten utwór duetu Kalwi & Remi i namiętnie go ostatnio słucham. Nie przepadam za takiego typu bitami ;), ale jednak coś w sobie ma :mike:
Jestem jaka jestem – tekst jaki sobie od kilku tygodni powtarzam. Nie jestem idealna i nigdy nie będę (ale kto jest ;)). Jednak to mi pomaga malutkimi kroczkami uwierzyć w siebie (oprócz tego pomaga mi również pewna osoba…przy okazji pozdrawiam ją )
Księgowość – to jest to, co zawsze chciałam w życiu robić. Już w 6 klasie szkoły podstawowej wiedziałam, że chce ukończyć liceum ekonomiczne, później studia ekonomiczne, aby w ostateczności znaleźć pracę w księgowości. W szkole średniej moja nauczycielka od rachunkowości powiedziała mi, że zamiłowanie do tego pewnie wyssałam z mlekiem matki (moja mama też przez 20 lat pracowała w księgowości – od kilku lat pracuje już w innym dziale). Myślę, że coś w tym jest…
Logistyka – to jest to czym chciałabym się zająć w przyszłości.
Łzy – jestem straszny płaczek, ale najczęściej robię to, gdy mnie nikt nie widzi. Może dlatego wszyscy myślą, że chodzę wiecznie z „uśmiechem na twarzy”.
Milan – nawet nie pamiętam jak to się wszystko zaczęło. Wiem, że „ojcem” mojego zainteresowania się Milanem był Pippo. Teraz oczywiście nie mogę powiedzieć iż jest on moim ulubionym piłkarzem Milanu, ale jednak sentyment to niego pozostał wielki. Mogłabym o nich mówić godzinami….
Nieśmiałość –:oops: może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale jestem nieśmiała. Myślę, że to wina braku wiary w siebie i we własne umiejętności. Wzięło się to z kompleksów jakie mam na punkcie swojego wyglądu. Nigdy nie byłam chuda. Jednak już w podstawówce spotkałam się z osobami, które źle traktowały ludzi z „większą ilością ciałka”. Ileż to razy słyszałam, pod swoim adresem, że nie powinnam się odzywać, bo jestem gruba. Oczywiście wiele się na dzień dzisiejszy zmieniło, ale te słowa zostały tak głęboko zapisane w moim umyśle, że nie pozwalają mi się otworzyć do końca przed ludźmi. Wiele musi minąć czasu i muszę czuć się akceptowana, aby otworzyć się w 100 %. Spotkałam się z tym, że ludzie spotykając mnie pierwszy raz uważają, że jestem bardzo pewna siebie i wiem czego chcę. Jakież jest ich zdziwienie, gdy dowiadują się, że jednak tak nie jest. Bez wątpienia wiem, czego chcę, ale brak pewności nie pozwala mi o to wszystko walczyć.
Owoce – uwielbiam je jeść. Nie mam jednego ulubionego owocu. Muszę po prostu poczuć, że mi się któregoś chce, np. w ostatnie wakacje namiętnie jadłam arbuzy i winogrona
Pippo – to dzięki niemu zainteresowałam się Milanem…
Rodzice – jak człowiek musi wiele przeżyć, aby w końcu dowiedzieć się, że są Twoimi najlepszymi przyjaciółmi. Wiele przykrych rzeczy musieli ze mną przejść, wiele im sprawiłam przykrości. Moje stosunki z rodzicami, przede wszystkim z mamą, diametralnie się poprawiły po mojej wyprowadzce. Od ponad roku mieszkam sama, ale wiem, że mogę na nich liczyć w każdej sytuacji, bez względu na to czy jest to coś miłego czy też przykrego. Przekonałam się o tym już nie raz i mam nadzieję że tak pozostanie…
Szkoła podstawowa – wiele bym dała, żeby cofnąć czas i powrócić do niej. Żałuję, że zrobiłam wtedy kilka nieprzemyślanych rzeczy. Teraz, z perspektywy czasu, jest mi wstyd.
TomekW – mój najlepszy przyjaciel. Pamiętam jak kilka lat temu poznaliśmy się w necie, dzięki grupie tematycznej ( oczywiście dotyczącej Milanu ). Okazało się, że mieszkamy w jednym mieście i umówiliśmy się na spotkanie. Co miałam stracha…przez całe spotkanie gadałam jak nakręcona z nerwów. Teraz jak wspominamy te spotkanie to śmiejemy się. Najlepsze jest to, że każde z nas za pierwszym razem źle oceniło siebie. Gdy go zobaczyłam pomyślałam sobie, że to jakiś kujon, który w ogóle nie ma poczucia humoru, siedzący wiecznie przy książkach itp. Natomiast Tomek ocenił mnie jako pewną siebie osobę, zakochana wręcz w sobie. Wiecznie z fochem i bufoniastym ( i to nie ma nic wspólnego z Buffonem ) wyrazem twarzy. Powiem jednak, że najlepszy czas w moim życiu przeżyłam właśnie z nim. Więc nie warto oceniać człowieka po wyglądzie, gdyż jak widać nie „szata zdobi człowieka”.
Uczulenie – mam uczulenie na wszelkiego rodzaju pyłki, a także na kurz. Muszę unikać miejsc bardzo zakurzonych, bo wtedy nos i oczy mają „przekichane” :P. W okresie wiosenno – letnim używam tabletek, aby normalnie móc funkcjonować i tak życie leci do przodu :D
Wiedza – ukończyłam już kilka szkół, nie licząc szkoły podstawowej i średniej. Studia wyższe oraz podyplomowe wcale nie dały mi tego co chciałabym wiedzieć. W najbliższej przyszłości zamierzam nadal się uczyć i poszerzać swoją wiedzę
Zupa pomidorowa – moja ulubiona.

    : 19 wrz 2006, 17:37
    autor: Babel
    A - Ale sie wkopałem. Dopiero teraz sam mam cos napisać zaczynaja sie kłopoty i pojawia się pustka w głowie. Na prawde ten kto został zmuszony do pisanie tego alfabetu wie o czym mówie.

    A' - Alkohol. Tak, tak nie bede orginalny. Jedna z ulubionych form spedzania czasu. Nawet jakbym się skupił to raczej nie przypomniał bym sobie kiedy ostatni raz ustawiłem się ze znajomymi i spedziałem ten czas bez alkoholu. No chyba na poczatku gimnazjum. Alkohol zawsze bedzie wiązał sie z dziurami w moim skromnym budżecie, mimo to nigdy nie żałuje straconych w ten sposób pieniędzy. Także spozywanie napojów wysokoprocentowych ma swoje odzwierciedlenie w formie fizycznej, która osiągneła dno. Przynajmniej mam sie od czego odbić. Śledząc wypowiedzi poprzedników stwierdzam, że to siedzi gdzies w naszej mentalności i nie łatwo jest sie tego pozbyć.

    B - Babel, a właściwie Bąbel(choc jak ktos pisze np. Babelowi nie przeszkadza mi to w ogóle, wręcz przeciwnie brzmi nawet lepiej). Generalnie ksywa wzieła się od nazwiska, choć nie wątpliwie moja skromna postura idalnie pasowała to pseudonimu Bąbel. Niestety z wiekiem coraz bardziej upodabniam sie do bąbla, a będzie jeszcze gorzej. Optymista.

    C - Calcio. Jak dla mnie(czyli jak dla frustrata)esencja futbolu.

    D - Dziewczyny, kobiety, płec piekna. Eee tu zaczynaja się schody, bo nie jestem ani typem maczo, ani wielkim podrywaczem, ani tzw. efekciarzem. Łatwiej rozmawia mi się z facetami. Odrazu uprzedzam złośliwe pytania: jestem hetero. Wydaje mi się, że wpływ na to moze mieć moja monotematyczność(wtajemniczeni wiedza o co chodzi). Jednak jest to tylko powierzchowne wrażenie, gdyz ze mna można porozmawiać na każdy temat: od problemów gospodarczych Sri Lanki po ostatnie wydarzenia w siatkówce. Jednak obecnośc w kobiety w towarzystwie łagodzi obyczaje. Szczegolnie tych pięknych, a przeciez innych nie ma.

    E - Error 404. The requested URL/404 was not found on this server.

    F - Forsa, kasa, hajs. Mam bardzo przyjemny stosunek do pieniędzy. Jeśli posiadam wieksza gotówke, raczej szybko zostaje ona zamieniona na rzeczy wprawiające mnie w dobry nastrój. Jestem wtedy zazwyczaj bardzo miły dla otoczenia, stawiam browary i ogólnie mówiac jest sielanka. Gorzej kiedy nie posiadam kasy, to wtedy robie sie natarczywy, nieprzyjemny i gryze. Nie żartowałem, kiedy mam pusty portfel to staram sie go w jakis legalny sposób zapełnić. Ot cała filozofia, tak jak metoda dwóch dobrych skoków Małysza.

    G - Gó... prawda, że siatkówka.

    H - Hobby. Przede wszystkim sport zarówno czynny jak i w zdecydowanej wiekszości bierny. Piłka nożna, siatkówka, snooker, kolarstwo i wiele innych dyscyplin. Muzyka owszem. Lubie posłuchac. W szczególności reggae, rock, hip hop czy nawet ostanio zostałem zarażony przez kolegów muzyka psychodelic trance. Co zmieniło zdanie o muzyce elektronicznej o 360 stopni :o . Ogólnie jestem otwarty na kazdy rodzaj muzyki, ale taka która ma głębszy przekaz. Dalej np. komputery. Raczej moje zainteresowania specjalnie nie odbiegaja od zainteresowan normalnych nastolatków.

    I - Internazionale FC. Zaczeło się to w bardzo dawno temu - sezon 1996/97. Nałozyły na siebie dwa zdarzenia. Swojego czasu moim ulubionym zawodnikiem był ówczesny gracz Barcelony Nigg.. tfu Ronaldo. W tym sezonie w finale pucharu UEFA spotkały się Schalke 04 z Interem. Mimo iz z całego serca kibicowałem Włochom, wygrali piłkarze z Niemiec. Nastepnie Ronaldo został wytransferowany do Interu, a ja zaczałem uwazniej sledzic poczynania Nerazzurrich. I tak zostało do dzis. No, może moja sympatia do Ronaldo troche zmalała. Złosliwi znajomi porównuja mnie do Interu: wielki potencjał, wielkie nakłady i ogólnie klapa. Coś w tym jednak jest. Mimo wyników, a własciwie ich braku nigdy nie przestane im kibicować.

    J - Ja p... ale trudno jest wyprodukowac cos sensownego przy tej literze.

    K - Komentarze na stronie głównej. To własnie one, a konkretnie ludzie którzy sie tam napinali, swoja twórczoscia zmotywowali mnie do rejestracji na pilka.pl. Potem zaczałem stawiac pierwsze, mało udane kroki na forum. Jednak od czasu do czasu udzielałem sie także w komentarzach. Aż dostałem tajemniczy PW z zaszyfrowana wiadomościa od Piuwsa. Była to propozycja objecia nowo utworzonej posady moderatora od komentarzy. Zgodziłem sie i mysle, że razem z innym modami choc troche podwyższylismy poziom dialogów toczących się w komentarzach. Choc praca ta ma swoje minusy np. gdy na poczatku dnia przeczytasz 100 komentarzy pod jednym włoskim niusem mozesz mieć cały boży dzień zjebany. Tutaj korzystając z darmowego czasu wyborczego prosze moich wszystkich adwersarzy aby zamiast wykłócac sie i zarzucac mi brak obiektywności, zwrócili mi uwage co i jak wtedy łatwiej bedzie mi interweniować. Jestem tylko człowiekiem i czasami moge po prostu czegos nie dostrzec. Nie traktujcie mnie jak wroga.

    L - Lenistwo. Tutaj tez nie bede oryginalny. Najlepiej sie czuje jak nic nie musze robić.

    Ł - Łot de fak? Składam formalny wniosek o wyrzucenie tej litery z alfabetu.

    M - Mielec. Moje rodzinne miasto. Tutaj sie wychowałem i na pewno pozostawiłem tu część siebie. Mimo iz brak perspektyw dobrej pracy, az w oczy kłuje, co za tym idzie moje szanse pozostanie w tym miejscu sa iluzoryczne, to uwielbiam to miasto. 70 tysieczna miescina w zapomnianym przez niektórych województwie podkarpackim. Ogólnie poznani pozytywni ludzie przesłaniaja wady tego miasta tj. oddychanie powietrzem z Melnoxu, ekipy szeleszczących karków czy brak autobusow nocnych :o . Forumowicza pilka.pl Mielec najbardziej może sie kojarzyć z drużyna dwukrotnych MP drużyną Stali Mielec, która obecnie gra w 4 lidze i realistycznie podchodzac do sprawy raczej na renesans piłki mieleckiej się nie zanosi.

    N - Nauka. W tym roku zdalem mature, co za tym idzie musze gdzies kontynuować swoja edukacje. Wybór padł na Rzeszów i mimo dobrych wyników z egzaminu maturalnego, wybrałem uczelnie płatna(tutaj wypada podziękowąc rodzicom, którzy umozliwili mi taki wybór). Bedzie to swego rodzaju motywacja, której tak często mi brakuje. Acha, kierunek który wybrałem to Turystka i Rekreacja.

    O - O sobie troche. Więc mam 19 lat, na imię ma Krzysztof(choć niektórzy insynuuja, że niby Boguś). Nawet na drugie mam inaczej(Na O..) :P. Moje zalety sa tak naprawde moimi wadami tzn. jak czesto powtarza moja matka "jak ktos ma miękkie serce, ten ma twarda dupe". 100% najczystszej prawdy. Największe wady to lenistwo, słomiany zapał, brak motywacji. Tu akurat moglbym wymieniać w nieskończoność. I to własciwie cala charkterystyka.

    P - pilka.pl. Ten serwis działa jak narkotyk. Tymbardziej jest mi miło, że moge choc minimalnie pomóc. Naprawde robicie wielka rzecz dla tysiecy spragnionych piłki niedzielnych kibiców. Jeszcze milej, że miałem okazje poznac osoby tworzace ten serwis i ewoluowałem na wyzszy level wtajemniczenia - z przeciętnego frustrata na "pijącego z adminami". Gorace pozdrowienia. Wiem, że niektórzy spodziewali się przy literze "P" bardziej pikantnych wyznań, jednak musza cierpliwie czekać na druge edycje "Forumowicz od A do Z".

    R - Rodzina. Choc w bardzo dziwny sposob okazuje swoje uczucia, to wiem że bez niej nic nie osiągnał bym w zyciu i jest dla mnie najważniejsza.

    S - Siatkówka. Czyli to co tygryski lubią najbardziej. Siatkówka interesowałem sie raczej pobieżnie. Kiedys z nudów zaczałem oglądać mecze PLS-u i zostałem totalnie zainfekowany tą dyscyplina sportu. Jak to mówił bodajże ś.p Zdzisław Ambroziak "Najbardziej zespołowy sport, ze wszystkich sportów zespołowych". Nie ma innej takiej dyscypliny zespołowej, w której o zwyciestwie decydowały by centymetry, detale. Bardzo emocjonalnie podchodze do meczów reprezentacji(bo wierze w tych chłopaków), do innych staram podchodzic analitycznie, na chłodno kalkulować, zauważac słabosci w grze drużyn. Cały czas ucze się tej dyscypliny i z kazdej kolejnej transmisji wyciagam cos nowego. Na prawde genialny sport. Szkoda, że kurduple raczej nie maja szans na zawodowe uprawianie tej dyscypliny.

    T - Trainspotting. Moj ulubiony film. Ogólnie ogladam mało filmów, raczej czesto na nich przysypiam. Ten jednak zabił mnie pod każdym wzgledem.

    U - Ubezwłasnowolnienie. Jak mi kiedys już całkiem odbije to śmiało, nie krępujcie, wystąpcie do prokuratury o ubezwłasnowolnienie. Niestety jeszcze z rok jako moderator na stronie głownej i moge zostać całkowicie odmóżdżony. Od tak czasami mi odbija i wymyślam głupie głupoty takie jak ubezwłasnowolnienie.

    W - Włosy. Zawsze latałem z ogolona na krótko głowa. Jednak ostanio postanowiłem zmienic swój image, a konkretnie zapuscić włosy. Narazie wyglądam ko(s)micznie, wręcz groteskowo. Nawet gdzies słyszałem okreslenie bardzo pasujace do tego co mam na głowie "Fryzura na niemieckiego piłkarza z lat 90". Zobaczymy jak długo wytrzymam z ta szopa na głowie.

    Y - Yeti - nie widziałem.

    Z - Zawód. Pewnie wiekszość userów zawiodła sie na moim alfabecie. Niestety jestem jaki jestem: troche ekstentryczny, nieprzewidywalny, tajemniczy itd. Za co z góry przepraszam.

    Dziękuje za uwage.

    : 30 gru 2006, 18:16
    autor: cloner
    Witam :) Oto moj alfabet :


    A jak Alkohol - Niestety, ale taka jest brutalna prawda, lubie spedzac czas ze znajomymi popijajac alkohol. Bardzo roznej masci, od piw, przez wina pod wodke, whisky i inne. Zdrowe to nie jest, tanie tez nie, ale czego sie nie robi, zeby umilic sobie czas :P Zdrowie !

    B jak Bukmacherka - Moje hobby. Fajna sprawa w sumie. Podnosi adrenalinke, zabiera sporo czasu, a nawet czasem przynosi jakies zyski [kto by pomyslal]. Moj pierwszy zaklad bukmacherski zawarlem 5-6 lat temu, koledzy zaprowadzili mnie do profka i ... wygralem 80pln :P I tak sie to zaczelo.

    C jak CM 01/02 - Moja ulubiona gra komputerowa. Gdy tylko mi sie nudzi, uruchamiam stary CD i instaluje gierke na twardzielu. Naprawde zajebiscie wciaga. Potrafie grac w nia godzinami, zapominam wtedy o wszystkim, ale nie o wszystkich :wink: Najczesciej gram Interem i reprezentacja Wloch - z wiadomych wzgledow.

    D jak Dziecinstwo - Gdy bylem mlodszy, tzn. duzo mlodszy to sluchalem fajnej muzyki, ktora mozna bylo uslyszec w MTV. Z opowiesci moich znajomych dowiedzialem sie, ze moi rowiesnicy, gdy byli mlodsi sluchali Fasolek i innych tego typu bandow. Ja na rozkladzie w wieku 5-8lat mialem Dr Albana, Michaela Jacksona, Roxette, The Cure czy Beastie Boys.

    E jak E - Symbolizuje 14 w ukladzie szesnastkowym

    F jak Furtado - Nelly Furtado, sluchac jej muzyki moge zawsze, w kazdej chwili. Kompletna gwiazda muzyki rozrywkowej. Az mi slow brakuje :roll: Kazdy z jej trzech albumow dlugo goscil w moich glosnikach. Wszystko zaczelo sie w 2001 roku, gdy uslyszalem w telewizji I'm Like a Bird, cudowny glos i ... tak mi zostalo. Z kazda nastepna piosenka, z kazdym albumem jej tworczosc podoba mi sie coraz bardziej. Kazdy album jest inny, kazdy zajebiscie dobry.

    G jak Guiness - Gdy bylem mlodszy uwielbialem przegladac Ksiege Rekordow Guinessa. Czytalem, czytalem, czytalem, porownywalem, porownywalem, porownywalem i ... tak mi zostalo. Lubie przegladac statystyki, wyniki. Zawsze interesowaly mnie takie rzeczy. W tej ksiedze mozna naprawde o wielu ciekawych, interesujacych faktach przeczytac.

    H jak Humor - Lubie sie smiac, zarowno z innych, jak i czasem nawet z siebie, gdyz jak zycie pokazuje smieszny bywam czasami :P hahahahahaha

    I jak Internazionale FC - Kibicuje im od :think: momentu, gdy do klubu zawital moj ulubiony zawodnik, czyli Roberto Baggio 8) Nie zawsze jestem na bieżaco z wszystkimi newsami dot. Interu, ale staram sie jak tylko moge. Meczow w Serie A niestety nie ogladam, gdyz nie mam canal+ :( Moimi ulubionymi zawodnikami z obecnego Interu sa Marco Materazzi i Alvaro Recoba.

    J jak "Ja pierdole" - Dosc czesto, gdy cos mi nie wychodzi uzywam tego wulgarnego zwrotu.

    K jak Konstanty - Moje imie, jest zajebiste, oryginalne, bardzo mi sie podoba. Wg wikipedii : imię męskie, które wywodzi się od łacińskiego wyrazu constans oznaczającego "stały, niezłomny, stanowczy".

    L jak Limp Bizkit i Liroy - Dwa rozne gatunki muzyczne, ale ... jednak troche ich laczy. Wulgarny styl, ostre brzmienie, no i ma obecnie maja wiecej przeciwnikow, anizeli zwolennikow. Liroya zaczalem sluchac troche wczesniej, bo gdy uszlyszalem gdzies Scyzoryka, a pozniej wraz z nastepnymi kawalkami coraz bardziej przypadala mi do gustu jego tworczosc. Limp Bizkit poraz piewszy uslyszalem w Vivie2, chodzil sobie jakis koles po ulicy i sie wydzieral, ludzie go sluchali i szli za nim, jak sie pozniej dowiedzialem byl to teledysk do Nookie - rocznik 1999 8) Od tamtej chwili uwielbiam ich muzyke.

    M jak Muzyka - Juz kilka literek poswiecilem temu zagadnieniu, ale coz mam poradzic. Muzyka towarzyszy mi przez cale zycie. Gdy jestem w domu slucham muzyki non-stop. Jak sie juz przekonaliscie bardzo roznej, zarowno Nelly Furtado, jak i Liroya czy Limp Bizkit. Najwidoczniej nie jestem zbytnio wymagajacy jesli chodzi o muzyke, gdyz wiele zespolow, gatunkow muzycznych, piosenek mi sie podoba i moge ich czesto sluchac. I wcale mi sie nie nudza. Bardzo czesto takze siegam po starsze kawalki - tzn. takie, ktore pamietam z dziecinstwa, te jeszcze starsze mi sie nie podobaja. Nie slucham polskiego rocka, jakos kompletnie mi nie odpowiada, nie wiem czemu, dziwny jestem. Zeby zakonczyc ten watek wymienie kilku artystow, ktorych albumy mam zrippowane na dysku : Akon, Ania Dabrowska, Arash [ze wzgledu na piosenke Iran, Iran], Coolio, Cypress Hill, Dr Alban, Fergie, Fu, Gorillaz, Jamiroquai, Paris Hilton, Pet Shop Boys, Robbie Williams, Roxette czy Staind i wiele innych :wink:

    N jak Narciarstwo alpejskie - Interesuje sie tym sportem prawie od urodzenia. Najstarsze zawody jakie pamietam to ZIO w Lillehammer w 1994 i zwyciestwo Tommy'ego Moe w zjezdzie. Nastepna lata pamietam juz duzo lepiej, a od 1997 roku pamietam prawie kazde. Znam prawie wszystkich zawodnikow, ktorzy startowali od 1997 roku w PŚ z imienia, nazwisko, narodowosci i daty urodzenia, a takze w jakiej konkurencji sie specjalizuja [slalom, slalom gigant, supergigant, zjazd]. Ogladam kazde zawody [gdy tylko w domu jestem]. Wg mnie nie ma takiej drugiej osoby w Polsce, ktora tak sie interesuje tym sportem :P Moim ulubionym sportowcem byl Alberto Tomba. Z obecnych tez mam kilku swoich faworytow. U mezczyzn : Bode Miller, Hermann Maier, Finlay Mickel, u kobiet obecnie nie mam zadnej wiekszej faworytki, sa jedynie zawodniczki, za ktorymi nie przepadam np. Marlies Schild, Renate Goetschl, czy Anja Paerson.

    O jak ... Oligarchia magnacka - etap w dziejach Rzeczypospolitej szlacheckiej w XVII wieku, kiedy to w ramach demokracji szlacheckiej faktyczna dominacje w panstwie uzyskalo kilka rodow magnackich dominujacych w zyciu politycznym panstwa.
    [nic do glowy na literke "o" mi nie przychodzilo]

    P jak Polska - Mieszkam w tym panstwie. I bardzo sie z tego ciesze :)

    R jak Rasiak - Moj ulubiony polski zawodnik. Nie bede sie o nim rozpisywal, gdyz i tak wiecie wszyscy lepiej.

    S jak Studia - Zaczalem studiowac w pazdzierniku tego roku. Mam nadzieje, ze wytrwam do konca bez zadnych niespodzianek. Jakby ktos nie wiedzial - przypominam, ze studiuje politologie [specjalizacja : dziennikarstwo i marketing polityczny] prywatnie, ale dziennie.

    T jak Tramwaj - Tak, tak. Tramwajem dojezdzam na uczelnie 8) Najpierw autobusem z osiedla do dworca, a pozniej tramwajem. I tu jest najwiekszy problem, gdyz na tej linii kursuja one tak jak im sie podoba. Niby rozklad jest, ale ... tylko wisi na slupie :lol2: Gdyby tylko jezdzily, jak im sie podoba, ale regularnie, wszystko byloby ok, jednakze ... one jezdza bardzo, ale to bardzo nieregularnie. Teraz nadchodzi zima i juz widze, te tlumy zmarznietych uczniow i studentow :P Mogliby cos z tym problemem zrobic.

    U jak 1U - U jest to jednostka dlugosci uzywana w elektronice. Z tego co pamietam, to 1U = 44,5mm :P

    V jak Vanessa Paradis - Zapomnialem o niej wspomniec przy muzyce, wiec tu ja upycham :P Uwielbiam jej piekna piosenka "Be my baby".

    W jak Winda - Mieszkam w bloku na ... 9 pietrze. Gdyby nie takie urzadzenie jak winda, mialbym nie male problemy :P Moznaby rzec, ze spedzam w niej sporo czasu nawet, gdyz zjazd z 9 pietra na parter zajmuje jednak troszke czasu.

    X jak X - Wg rzymskiego systemu liczbowego - oznacza 10.

    Y jak YMCA - Pamietacie ta piosenke ? Village People i te klimaty :P

    Z jak Zwyciestwo - Uwielbiam zwyciezac. Zreszta kto nie lubi ?



    Pozdrawiam Serdecznie :)

    : 13 sty 2007, 18:22
    autor: maestro
    Nie odkryję Ameryki pisząc, że dosyć trudno było napisać ten alfabet :P W każdym razie mam nadzieję, że podołałem zadaniu ;) Miłej lektury :)

    A jak alkohol. Nie będę oryginalny i tak jak kilkoro moich poprzedników, zacznę od tego, co forumowicze lubią najbardziej :] Właśnie... Lubię alkohol, ale jestem w tej kwestii dosyć wybredny. Moim ulubionym trunkiem jest piwko. Zimne lub grzane, zależy od humoru, pogody, samopoczucia :P Heineken, Carlsberg, ewentualnie Lech :] Lubię sobie wyskoczyć ze znajomymi do pubu, ale też zdarza się, że popijam w samotności, przy pizzy, oglądając jakiś dobry film. Wódka oczywiście jest częścią każdej imprezy, ale skutki jej picia, nie są już tak radosne :P Najlepiej smakuje w miłym towarzystwie ;) Nie piję zbyt często (no może ostatnio trochę częściej :P ) więc pewnie dlatego wódka kopie mnie mocniej, niż innych :lol: Powoli uczę się to kontrolować i dlatego nie każda impreza kończy się dla mnie źle ;) Wina oraz żadne kolorowe cudactwa nie wchodzą w grę :P Wódka albo piwko. Ale pamiętajcie- bez alkoholu też można się bawić :!: :lol2:

    B jak Białystok. Tu się urodziłem i tu się wychowałem. Nie chciałbym mieszkać nigdzie indziej. Moje miasto jest znane raczej z disco polo i ostatnio Pana Krzysia :P ja jednak dostrzegam tu również zalety :P Mam blisko do jeziorek, co szczególnie liczy się w okresie wakacyjnym :] Mam tu znajomych, mieszkam praktycznie w centrum, więc wszędzie blisko ;) 10min samochodem i za miastem są zajebiste miejscówki na ognisko, coby sobie w weekend kulturalnie wyskoczyć ze znajomymi :] Ogólnie mam wszystko, czego może potrzebować taki chłopak, jak ja. Może poza pracą :P ale o tym na razie nie myślę ;) Kiedyś wybrałem się do Warszawy i ‘zarzucono mi’, że zaciągam :maruda: Niestety (albo stety) taka już nasza podlaska mowa :P ale ze zrozumieniem chyba nikt nie miałby problemu :P No i właśnie na podlasiu są najładniejsze kobiety :P

    C jak Calcio. W alfabecie nie mogło oczywiście zabraknąć miejsca dla Calcio. Wszak jest to część mojego życia, religia :P Sam już nawet nie pamiętam, kiedy zaczęła się miłość do włoskiej piłki. Kiedyś nawet interesowałem się polską ligą, ale to nie było to :P Wszystko zaczęło się oczywiście od Juventusu. Oglądałem piłkę odkąd pamiętam… Zapewne każdy mały brzdąc zachwyca się tym, co pokazują w telewizji. Kiedyś często pokazywali Juve w LM. Pewnie od tego się zaczęło. Jednak nie chodziło tylko o piekną, techniczną grę, bo jak wiadomo, Włosi słynęli raczej z gry defensywnej. Tym bardziej nie potrafię tego wyjaśnić, po prostu tak miało być :] Zacząłem śledzić rozgrywki Serie A i to mnie wciągnęło. Calcio ma w sobie coś więcej, niż wspaniała gra techniczna, kiwki itp. Są osoby, dla których czarowanie piłką na boisku, to nie wszystko. Ja jestem właśnie taką osobą. Moje serce upatrzyło sobie Calcio i bardzo się z tego cieszę. Tak już zostanie na zawsze, mimo kryzysu, jaki przeżywa liga, mimo degradacji Juve, moja miłość do klubu i całej ligi nie osłabła ani odrobinę. Wierzę, że już niedługo Serie A ponownie stanie się najsilniejszą ligą w świata :] a Juve… wiadomo :P

    D jak Del Piero. Nie, nie cały alfabet będzie dotyczył Calcio :lol: Tak się pięknie złożyło, że miałem przyjemność śledzić jego karierę od samego początku, kiedy to stawiał pierwsze kroki w Turynie. Alex szybko stał się ulubieńcem, liderem, mentorem :lol: a wkrótce kapitanem, symbolem i żywą legendą. Jest to dla mnie wzór piłkarza, a także człowieka ;) Dla kibiców włoskiej piłki, tacy piłkarze (jak Alex, czy Maldini) są jak bogowie. Możesz ich nie lubić, ale musisz szanować :P Alex w swojej karierze miał ogromnego pecha. Osiągnąłby znacznie więcej, gdyby nie długie, ciężkie kontuzje. Podziwiam piłkarzy/sportowców, którzy mimo trudnej kariery, nie poddali się i wracali do tego, co kochają najbardziej. Mam na myśli m.in. Alexa właśnie, ale także Ronaldo, Molina i jeszcze kilku innych, zasługują na szczególny szacunek ;) A że właśnie Del Piero jest mi szczególnie bliski… :P Oczywiście jest to jedynie część powodów, dla których ubóstwiam Alexa i mógłbym pisać o nich całymi godzinami. Moim marzeniem jest uścisnąć jego dłoń i mam nadzieję, że w przyszłości, gdy możliwości będą nieco większe, to marzenie się spełni ;)

    E jak edukacja. Aktualnie jestem studentem II roku filologii angielskiej. Nigdy nie byłem jakimś zajebistym uczniem :P Wolałem biegać za piłką i pykać w gierki zamiast czasem się przyłożyć i pouczyć lub coś poczytać. Tak to jest, że człowiek dopiero później zdaje sobie sprawę, jak ważna jest nauka. Nie mam tu jednak zamiaru nikogo nawracać (bo sam się jeszcze nie nawróciłem :lol: ). Wybrałem ten kierunek, bo zawsze interesował mnie język angielski. Mój brat jest całkiem niezły w te klocki, poza tym muszę przyznać, że miałem bardzo dobrych nauczycieli. Zawsze byłem lepszy z angielskiego, niż np. z chemii, matmy, polskiego czy innych przedmiotów. Zawsze się w kółko powtarza, że języki obce są przyszłością, że bez ich znajomości trudno jest coś osiągnąć. Po części zgadzam się z tym :P Mam nadzieję, że ukończę studia (przerażają mnie jedynie praktyki :lol: ) ale nauczycielem nie mam zamiaru być :badziewie: Jeszcze nie myślałem, co będę robił później, ale nie mam w zwyczaju planowania tak ‘odległej’ przyszłości ;)

    F jak forum. Piłka.pl jest jedynym forum, na jakim się udzielam. Zarejestrowałem się tu prawie 2 lata temu. Na początku udzielałem się jedynie w komentarzach, jednak, podobnie jak Zeze :P wojny na linii Turyn – Mediolan sprowokowały mnie do pisania na forum. W sumie nie żałuję. Kiedy moja aktywność nieco spadła, dostałem propozycje powrotu z bonusem :P a mianowicie moderowania działu Włochy. Przystałem na tą propozycję. Potem Dzidzius ostro zapił i w zamian za uratowanie życia :Pdostałem awans na pełnoprawnego moderatora :] Zazwyczaj brak czasu niestety nie pozwala na pełne zaangażowanie się w forumowe plotki, jednak moderowanie jest w tej chwili najważniejsze i staram się wypełniać tą funkcje najlepiej, jak potrafię :P To wspaniałe, co osiągnął ten serwis i jestem dumny, że mogę być jego częścią… ot, trochę wazelinki nie zaszkodzi :P ;) Poznałem tu kilka ciekawych osób, wciąż poszerzam swoją wiedzę :P czasem nawet miło spędzam czas :lol: Zdarza się też wybuchnąć śmiechem ;) W każdym razie piłka.pl jest tym miejscem w Internecie, gdzie spędzam najwięcej czasu.

    G jak guma do żucia. Taak, tak już mam :P Zawsze kiedy wychodzę z domu, muszę żuć gumę. Nie żebym miał nieświeży oddech :lol: Może to już bardziej przyzwyczajenie :think: W każdym razie czuję się lepiej, bardziej komfortowo, gdy mam w ustach orbita :P

    H jak Hell is living without you by Alice Cooper. Od tego kawałka zaczęła się moja miłość do muzyki rockowej, a stąd już tylko krok do metalu :P Cudo, mógłbym go słuchać bez przerwy, w każdym miejscu i o każdej porze :P Ogólnie bardzo lubię słuchać muzyki, bardzo mnie to odpręża. Nie ma nic przyjemniejszego, niż walnąc się na łóżku w ciemnym pokoju z słuchawkami na uszach. Do głowy przychodzą wtedy najciekawsze myśli (bez skojarzeń) i pomysły. Kiedy mam jakiś problem, dołka itp., to właśnie taki sposób spędzania czasu jest dla mnie lekarstwem. Bardzo lubię też zasypiać słuchając ulubionej muzyki. Jak już wspomniałem, słucham rocka i metalu jednak nie jest to żadną zasadą. Czasem dobrze jest mieć jakąś odskocznie, więc słucham też tego, co mi po prostu wpadnie w ucho. Na mojej liście znajdują się różne piosenki, może poza disco polo i muzyką klasyczną :P Jednak najwierniejszy jestem takim grupom, jak Lordi, Linkin Park, Helloween, SOAD czy Disturbed. Na pewno nie wymieniłem wszystkich, ale to tak, coby zainteresowani mieli pojęcie ;) Grupy te charakteryzują się tym, że cała ich twórczość jest dosyć ciekawa i nie ma sytuacji, żebym wałkował bez przerwy jeden kawałek, a reszta to dno ;) Dlatego je cenię :)

    I jak ideał. Nie mam swojego idału kobiety. Jeszcze takiego nie spotkałem (bo pewnie nie istnieje :P ). Tak to jest, że gdy spotykamy, wydawałoby się idealną osobę, po bliższym poznaniu okazuje się, że ideałem nie jest. Póki co jednak, nie będę rozwodził się nad miłością, jej sensem itd. Ale spróbuje wymienić kilka cech, które na samym początku zwracają moją uwagę w kobiecie. Jeśli chodzi o wygląd fizyczny, to nie lubię chudych, wymalowanych panienek, które większość swojego czasu spędzają na solarce. Kobieta powinna wyglądać przede wszystkim naturalnie ;) Zawsze też miałem słabość do brunetek :P Zazwyczaj podobają mi się dziewczyny o takim właśnie kolorze włosów, aczkolwiek nie jest to regułą, bo spotkałem w życiu kilka fajnych blondynek :P Poza tym, bardzo mnie razi, kiedy widzę kobietę z papierosem w ustach. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że papierosy dyskwalifikują dziewczynę w moich oczach, bo nigdy nic nie wiadomo co się może zdarzyć, aczkolwiek, jeśli moja wybranka będzie palaczką, zrobię wszystko, by to zmienić :bicz: :twisted: ‘Na start’ nie są to raczej duże ‘wymagania’. Oczywiście nie będę już czarował, że dziewczyna powinna mnie kochać, rozumieć, umieć słuchać, szanować itp. itd., bo to wiadomo :P Wspomnę też, że ‘łatwiej’, fajniej mi się gada z dziewczynami nieco starszymi ode mnie, niż z młodszymi czy nawet rówieśniczkami. Oczywiście bez przesady :P i też nie ma reguły ;)

    J jak ja. Oto moja skromna osoba. Więcej fotek w temacie, ale tak daję, coby ciekawiej było. Was też zachęcam ;) Bardzo nie lubię pisać o sobie, ale postaram się coś skrobnąć, coby nie skończyło się na jednym zdaniu :P No więc mam na imię Jacek. Mało kto jednak tak mnie nazywa, zazwyczaj najbliższa rodzina. Dla znajomych jestem Jacques (Żak) – tłumacząc moje imię na francuski. Nieliczne wyjątki nazywały mnie już tak w liceum, ale na studiach- na pierwszych zajęciach z francuskiego- profesor, sprawdzając obecność, wyczytała tak moje imię, to już było wiadomo, że dla wszystkich stanę się Jacquesem, czyli po prostu Żakiem :lol: W sumie przyzwyczaiłem się i polubiłem :P Tym bardziej, że bardzo nie lubię swojego imienia ;) Poza tym jestem osobą dosyć skrytą. Nie lubię nikomu się zwierzać z osobistych dla mnie spraw/tematów, nawet najbliższym przyjaciołom. Przez całe dzieciństwo, w takich sytuacjach, byłem zdany na siebie i tak mi zostało. Kiedy mam jakiś problem, wolę go przemyśleć i się podołować w samotności ;) mimo, że mam z kim pogadać. Kiedyś nawet usłyszałem od koleżanki, że jestem bardzo dojrzały jak na swój wiek i po samej rozmowie, nigdy nie powiedziałaby, że mam tyle lat, ile mam (miałem, bo to było ponad rok temu) :P Jest ona starsza ode mnie o kilka latek, toteż jej słowa były dla mnie dużym i miłym komplementem. Z resztą gdy pokazuję komuś swoje zdjęcie, to większość też uważa, że wyglądam na starszego :P Lubię obserwować ludzi (nie podglądać :oops: :P ). Czasem można się o nich więcej dowiedzieć, niż rozmawiając z nimi ;) Zazwyczaj jestem spokojny i opanowany. Trudno mnie wyprowadzić z równowagi. Pewnie się w jakiś sposób da, ale jeszcze nikomu się chyba nie udało :P Nie lubię się też wyróżniać na tle innych. Czasem jest to zaletą, a czasem wadą. Jestem cholernie dokładny, czasem zbyt mocno przykładam się do dupereli ;) Ale jeśli mam coś zrobić dobrze, to muszę poświęcić na to dużo czasu. Wtedy jestem w pełni usatysfakcjonowany, ale niestety nie zawsze wyrabiam się w czasie. UWAGA, nie mylić tego ze ślamazarnością w żadnym wypadku :P Poza tym jestem cholernie nieśmiały :oops: Trochę to utrudnia życie, ale co zrobić :? Nie zawsze też jestem punktualny :roll: Moje hobby, to piłka nożna, ale o tym już wiecie. Gust muzyczny też znacie :P Na tym zakończmy, bo czuję, że przynudzam :lol: ;)

    K jak … Tu powinno być imię pewnej Damy, ale nie będzie :P Ehh te kobiety są dziwne jakieś… a ta szczególnie :roll: Ale ma coś w sobie :P Tak czy inaczej muszę jeszcze nad nią popracować ;) :lol: Może jakieś rady?? Ossy’emy prawie się udało :P Nie, nie… żartuję :P Może w niedalekiej (lub dalekiej) przyszłości wyedytuję tego posta i pod literką K znajdziecie to, na co wszyscy czekamy :lol: Życzcie szczęścia! ;) Tyle w temacie 8)

    L jak … lewar, lewatywa, lewica… :think: O jest – Lost, może być :] Z braku pomysłów na literkę L, niech ten serial będzie punktem zaczepienia ;) Kiedyś spędzałem przy TV mnóstwo czasu. Później jednak wiadomo- komputer, internet i te sprawy ;) TV zeszła na dalszy plan. Jednym z ostatnich seriali, które przykuły moją uwagę, jest właśnie Lost. Co prawda w TV obejrzałem może 2-3 odcinki, bo resztę ściągnąłem na kompa, nie czekając przez tydzień na kolejne 2 ;) Chciałem też zacząć oglądać Prison Break, ale zdałem sobie sprawę, że znów stracę zbyt wiele cennego czasu :P Skoro jesteśmy przy serialach, to wypada wspomnieć Różowe lata 70-te :] Moje ulubione :P Szkoda, że w tej kwestii polska telewizja daje dupy. Z przyjemnością oglądam również Przyjaciół oraz Świat według Bundach.
    Lubię też obejrzeć dobry film, aczkolwiek nie jestem raczej znawcą tego gatunku ;) Wg mnie najlepszą produkcją do tej pory, jest Gladiator. Wyróżniłbym też hmm… zbyt wiele filmów musiałbym wymienić ;) Lubię też stare produkcje rodem z Chin/Hong Kongu jeszcze z młodym Jackie Chanem :] Ulubione aktorki?? Mam słabość do Angeliny Jolie i Charlize Theron :P i kilku innych 8) Aktor?? Mel Gibson, Anthony Hopkins, Jackie Chan i Jet Lee :]

    Ł jak łzy. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz płakałem. Czasem mam taką ochotę, jak każdy, ale raczej nie chciałbym, żeby ktoś mnie wtedy zobaczył :P Niektórzy twierdzą, że jak sobie popłaczesz, to będzie łatwiej, lżej ;) ale u mnie, to jest tak samo jak z tymi zwierzeniami :P Nie mam w zwyczaju i tyle. Taki już jestem, może nie lubię okazywać słabości… :think: Nie potrafię w tej chwili tak po prostu napisać dlaczego. Wymagałoby to dokładnej analizy mojego życiorysu i pewnie długiego wywodu :P A tego chyba nie chcecie :> Jeśli kiedyś już zapłaczę :P to chciałbym, żeby to było ze szczęścia, ewentualnie ze wzruszenia, bo to też piękne ;)

    M jak maestro, maestroGF i maestro86. Takimi nickami posługuję się w Internecie. Maestro oczywiście ma pierwszeństwo, ale zazwyczaj jest zajęty :? Wtedy używam maestroGF (dlaczego GF, wyjaśnię w dalszej części alfabetu ;)), który zawsze jest wolny :] czasem też 86, ale nie lubię wstawiać cyferek do nicka :badziewie: Skąd to się wzięło?? Ano z mojej głowy :P Nie ma specjalnego powodu, dlaczego akurat maestro. Spodobało mi się, zacząłem używać przy wszelkich logowaniach, przy zakładaniu maila itp. ;) Tak już zostało :] Podoba Wam się maestro?? :P

    N jak nałogi. Jak każdy mężczyzna idealny :glass: nie mam nałogów 8) No, może Calcio :P Rodzice mawiają, że jestem uzależniony od komputera :roll: ale co oni tam wiedzą :P Pewnie zdziwi Was fakt, że mam 20 lat, lecz nigdy nie zapaliłem papierosa. Zawsze byłem negatywnie nastawiony do palenia. Wielokrotnie zdarzały się sytuacje, że w kilkunasto- nawet- osobowym towarzystwie, tylko ja jeden nie paliłem :P I nie czułem się z tego powodu jakiś inny, odrzucony :P Jest to dla mnie sporym osiągnięciem :] Nie zapieram się, że nigdy nie spróbuje, ale wiem, że nigdy nie będę palił nałogowo. Taki jest plan 8) Na temat alkoholu już pisałem… Lubię wypić sobie coś tam okazyjnie, ale w żadnym wypadku nie jest to nałóg ;) o widzicie, jaki ja jestem idealny i w ogóle 8) :D

    O jak okularnik. „Moją jedyną wadą jest wada wzroku” :P Praktycznie przez całe dzieciństwo śmigałem w pinglach 8) W wieku 5lat przeszedłem 2 operacje związane z moją wadą. Nie pomogły :? Nie lubię okularów, uważam, że mnie ‘szpecą’. Po prostu wyglądam lepiej bez nich :P Choć powinienem, to od jakiegoś czasu nie noszę okularów na co dzień. Używam ich tylko do czytania, czasem gdy siedzę przy kompie i ogólnie przy wykonywaniu czynności, które wymagają większej precyzji ;) Próbowałem też soczewek kontaktowych, ale koszty, jakie wiążą się z ich zakupywaniem co pół roku, są zbyt wysokie jak na moją kieszeń. Ot, są ważniejsze rzeczy :P Za coś trzeba grać ;)

    P jak przyjaźń. Cholernie trudno jest napisać definicję przyjaźni, ale jeśli ktoś w swoim życiu nigdy jej nie zaznał, to ma czego żałować ;) To świetne uczucie, kiedy ktoś ci ufa, powierza swoje tajemnice, o których nie wie nikt inny :P a ty oczywiście wiesz, że możesz zrobić to samo ;) Przyjaciel zawsze ciebie pierwszego poprosi o radę, zapyta o zdanie. Przyjaciel jest osobą, która ma na ciebie ogromny wpływ. Tylko przyjaciel może cię w czymś uświadomić, kiedy nie masz racji, a ty nie zarzucisz na niego focha :P :lol: Tylko z przyjacielem zawsze jest jakiś temat do obgadania 8) O każdej porze dnia i nocy ;) Tylko przyjaciel podniesie słuchawkę o 3 rano i cię nie opierdoli :lol: o ile masz poważny powód :P ;) Mam skromne grono przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Jednych znam dłużej, innych krócej. Przyjaciółmi stały się osoby, od których raczej bym tego nie oczekiwał (oczywiście nie odnosi się to do wszystkich). Przyjaźń często wymaga poświęceń, ale to zazwyczaj nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzą wyższe idee ;) Chciałbym też stanowczo zaprzeczyć staremu założeniu, które mówi, ze nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Bzdura totalna :P To zależy od podejścia do życia, podejścia do kobiety (w tym przypadku, bo jestem mężczyzną :P ). Przyjaźń jest pierwszym poważnym krokiem do miłości, ale kiedy określone zostają pewne ‘zasady’, przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną nie musi przerodzić się w miłość. Tak przynajmniej wynika z moich życiowych doświadczeń :think: Nie za dużo filozofuję?? :P

    Q jak qrwa. Szlag mnie trafia, kiedy ktoś skraca (cenzuruje?? :roll: ) w ten sposób słowo ‘[k****]’ :roll: Nie potrafię powiedzieć dlaczego, po prostu tego nie lubię :P Też tak macie?? :?
    Ogólnie staram się nie używać wulgaryzmów. Oczywiście nie zawsze się udaje :P Taka pozostałość z dzieciństwa :P Najczęściej zdarza się zaklnąć na boisku, ale to chyba dotyczy nas wszystkich :lol: Czasem też podczas rozmów przez gg, coby dodać trochę mocy, wyzywając mediolańskie kluby :lol2: (oczywiście żart ;) ) no i zależy z kim rozmawiam :P ale pisane, to nie to samo, co rozmowa w cztery oczy. W moim przypadku nie przekłada się to na życie codzienne. Nigdy też nie używam wulgaryzmów w obecności kobiet. Chyba, że klnę na siostrę :lol: ;)

    R jak rodzina. Mam starsze rodzeństwo- brata -23 i siostrę- 22. Postaram się tak bardziej ogólnikowo, bo o niektórych rzeczach po prostu nie pisze się na forum publicznym ;) Więc każdy (prawie) ma rodziców, rodzeństwo. Często upatrujemy w nich swoich wrogów, jednak w skrajnie trudnych sytuacjach, uświadamiamy sobie, jak ogromną wartość ma najbliższa rodzina. Szczególnie cenię swoich rodziców, aczkolwiek ktoś inny w mojej sytuacji mógłby czuć zupełnie coś innego. Mama spędziła wiele lat za granicą. Widywałem ją 2-3 razy w roku przez 2-3 tygodnie. Tak jest do dziś. Tata pracował 12 godzin na dobę. Przez to byliśmy praktycznie sami, ale mimo to, wychowali nas wszystkich na ludzi ;) Poświęcali czas w inny sposób i za to ich cenię, bo tego wymagała sytuacja. Teraz, gdy jesteśmy już dorośli, tata pojechał do mamy- do Belgii i tak już się wszystko ładnie poukładało :) Siostra pojechała na rok do Anglii, a ja mam na głowie już tylko brata :maruda: ;) Na pierwszy rzut oka, moje relacje z rodzeństwem nigdy nie były takie, jak bym tego chciał. Nie żebyśmy się kłócili, ale każdy z nas jakby miał swój świat ;) Innych znajomych, inne zainteresowania itp. (np. nigdy nie pograłem z bratem w PESa :? W ogóle on nienawidzi piłki nożnej :| ) Ale w potrzebie, zawsze (prawie zawsze :P ) sobie pomagamy :)

    S jak Słońce. W zasadzie chciałbym was przestrzec przed bezmyślnym opalaniem :P Ogólnie nie widzę nic interesującego w leżeniu na Słońcu bez ruchu przez x czasu, w upale :P Ale w zeszłe wakacje, kumpel namówił mnie, cobym wyszedł z nim na dach jego bloku i się poopalał. W sumie, to taka nowa moda, wiele razy słyszałem, że znajomi opalają się na dachach, więc bardziej z ciekawości się zgodziłem :P Było całkiem fajnie, ale niestety, przesadziłem. Wieczorem nie mogłem się ruszyć, dostałem ogromnej gorączki i twarz dość mocno poczerwieniała, no i wiadomo, co się dzieje ze skórą :P Ale nie to było najgorsze :? Jeszcze tego samego dnia mocno popękały mi usta, a dzień później zamieniły się w jedną wielką kukę :P wrrr... Nie muszę chyba mówić, jak bolesne było to przeżycie. Nie mogłem mówić, jeść, śmiać się... Przez 2 tygodnie nie opuszczałem domu, bom wyglądał jak... :P Przez to musiałem też przełożyć wszelkie wakacyjne wyjazdy :P Chamska sytuacja, ogromny ból- nie polecam :P

    T jak thecrims.com. Pewnie część z Was wie o co chodzi ;) The Crims, jest to gra online, która polega na robieniu rabunków, napadów itp. w wirtualnym świecie. Bijemy oczywiście graczy, rozsianych po całym, realnym świecie 8) Najczęściej Rumunów i Brazylijczyków :P Gracze tworzą gangi i współpracują ze sobą, coby wszyscy mieli większe korzyści ;) Ta gra zabrała mi pół roku z życia. Grałem dłużej, ale później już bez większego zaangażowania, a sama gra zeszła na psy ;) Gdy zacząłem grać, szybko, aczkolwiek całkiem przypadkowo trafiłem do ‘gangu’, zwanego NIETYKALNI. Ale była to nazwa chwilowa. Gang nazywał się Good Fella$, stąd właśnie GF w moim nicku i ranga good fella :P Po kilku tygodniach, tworzyliśmy naprawdę świetną ekipę, głównie za sprawą kilku przemiłych Dam z Warszawy :) (Ale byli też koledzy- Panowie :P ) Spędzaliśmy na czacie czy tlenie całe dnie i noce. Nigdy wcześniej nie myślałem, że można tak kogoś polubić przez Internet. Choć odnosiliśmy jako gang sukcesy (niewielkie, ale zawsze), to jednak gra nie była najważniejsza. Poznałem tam osoby, które w pewien sposób stały się bardzo dla mnie ważne ;) Miałem okazję poznać (niestety tylko) trzy najbliższe mi osoby z tego grona. Spędziliśmy miło weekend w Warszawie, popiliśmy, pogadaliśmy, a co najważniejsze, poznaliśmy się w końcu osobiście… :P Dodam, że są to osoby starsze, niektóre miały i mają już własne rodziny, dzieci, więc nie była to grupa ‘pokemonów’ :P Może to dziwne i wielu z Was raczej podchodzi do takich znajomości z dystansem, ale kiedyś sam tak myślałem. Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że spotkam się z kimś, kogo znam jedynie z sieci, to nie uwierzyłbym ;) Do dziś mam kontakt z niektórymi osobami. Czy to przez kom, przez gg, czy przez maila… zawsze miło jest niespodziewanie dostać/wysłać smsa z buziakiem i uściskami albo też znaleźć w skrzynce na listy świąteczną kartkę od ‘internetowych’ przyjaciół ;) Dlatego właśnie thecrims.com miło mi się kojarzy, bo z zajebistymi ludzmi :)

    T jak traumatyczne przeżycie. Jarzyna oszukiwał, to i ja mogę :P No więc działo się to podczas ostatnich wakacji. Wybraliśmy się z kolegami nad Wigry, gdzie kumpel ma domek. W zasadzie nie stoi on nad samym jeziorem, ale nad zatoczką, która wpada do jeziora. Na środku tej zatoczki, jest wysepka, a w zasadzie biały kijek, informujący, że w tym miejscu jest wody po kolana :lol: Oczywiście bez zastanowienia zaproponowałem, że zwiedzimy wysepkę :P Jeszcze tego samego dnia popłynęliśmy (oczywiście wpław) w kierunku białego kijka, oddalonego o jakieś 400-500 metrów. Moja kondycja była w opłakanym stanie, nie grałem w piłkę od miesięcy, środek wakacji, więc piwko za piwkiem… Oj, jak bardzo wtedy przeliczyłem swoje siły. Po 2/3 drogi w jedną stronę, zacząłem słabnąć :P Dopłynąłbym do wysepki, ale wiedziałem, że z niej nie wrócę i będzie trza ściągać łódkę :roll: :P więc poinformowałem kolegów, że zawracam i tak też zrobiłem… sam :badziewie: Nie potrafię nawet opisać, jak się wtedy czułem. W drodze powrotnej ręce odmawiały mi już posłuszeństwa i byłem świadomy tego, że w każdej chwili pójdę pod wodę, nawet już się z tym pogodziłem :P i nikt by tego nie zauważył ;) Nie wiem jakim cudem wtedy nie spanikowałem, nie zacząłem krzyczeć, tylko spokojnie płynąłem na resztkach swoich sił, ale to uratowało mi życie :P Przez 2-3 godziny po tym zdarzeniu, leżałem na plaży nie mogąc ruszyć kończynami ze zmęczenia, a wigierska woda odbija mi się do dziś :lol: :P Parę dni później, znajomi, którzy tam nurkowali, powiedzieli nam, że głębokość zatoczki wynosi 15 metrów… z resztą dla mnie to i tak było bez różnicy- 5 czy 15 :roll: Od tamtego momentu, przypominam sobie o tej sytuacji za każdym razem, gdy wchodzę do jeziora czy też basenu. Traktuję wodę, może nie ze strachem, ale z ogromnym respektem ;) Była to jedna z najgłupszych rzeczy, jakie w życiu zrobiłem :oops:

    U jak ulubione jedzenie. Lubię pizze, ale taką samoróbkę :P ciacho z przepisu, a na wierzch, co tylko dusza zapranie :P Żadna pizzeria się nie umywa :] Kiedy do obiadku daleko, a jestem głodny, to czasem kupie coś ciepłego na mieście lub, w skrajnej sytuacji, na uczelni. Coś a’la hamburger lub kebab ;) bo zazwyczaj mam kanapki. Nie lubię jeść kanapek na uczelni, ale na przestrzeni roku, dużo taniej wychodzi :P Lubie też pieczonego kurczaka z pekińską :P Rzadko jadam w restauracjach lub pubach, ale nie ukrywam, że takie jedzenie bardzo mi smakuje ;) Zup nie jadam, ze względu na plan zajęć. Mogę też żyć bez słodyczy ;)

    W jak wymyśl coś sam :P Kompletnie z braku pomysłów, zarzucę wierszyk :P Nosi on tytuł ‘Wiersz nachlanego człowieka’. Poezja raczej mnie nie rusza, ale gdybyście znali gościa, który ten wiersz napisał, to bylibyście co najmniej zdziwieni ;) (chłop praktycznie nie trzeźwieje :P ) Poza tym część z Was cytowała słowa z jakiś kawałków, więc ja nie będę gorszy ;)

    Bez namiętności i bez wiary, bez smutku, żalu i przyczyny,
    Ktoś wręczył nam „berło rozstania”, dlatego dziś się nie widzimy.
    Tęsknię za Tobą, bo Ciebie nie ma,
    Tęsknię za Tobą, bo jesteś daleko.
    Tęsknię, bo obcy jesteśmy sobie,
    Tęsknię i czekam i czekam i czekam…
    W ciemnościach wiję się ponurych,
    Jak szakal zdobycz swoją wącham.
    Chciałbym mieć Cię przy sobie,
    Lecz skąd tam, skąd tam, skąd tam…
    I kiedy słońce wzejdzie i kiedy ptaki zanucą,
    Wtedy „wspomnienia” (piękne wracają)
    BO ONE ZAWSZE POWRÓCĄ!!!

    ;(

    X jak xero. Nieodłączny przyjaciel każdego studenta :P

    Z jak zamiłowanie. Oczywiście Juventus Turyn :] Jedyna Dama, którą kocham- Stara Dama :P Zaczęło się dawno temu i jak w większości przypadków, trudno powiedzieć dlaczego. Kiedy po raz pierwszy obejrzałem mecz Juve, wiedziałem, że będzie to ta drużyna. Jedyna, niepowtarzalna, wyjątkowa- miłość na całe życie i jeszcze dłużej :] Wspaniali piłkarze na przestrzeni wielu lat, piękna historia i… po prostu ‘to coś’ :P czy trzeba pisać więcej?? ;)

    To chyba tyle :] Dziękuję za uwagę i pozdrawiam :)

    : 12 lut 2007, 16:12
    autor: Pisakk
    Trzeba się było nie przyznawać do ferii - może by wszyscy o tym alfabecie zapomnieli i nie musiałbym tyle pisać... :maruda: Co za debil wymyślił aż tyle liter?!

    A jak alkohol. Spodziewałeś się czegoś innego? Może kogoś zdziwię, ale fanem nie jestem. Owszem, lubię się napić w ramach jakiejś okazji i w dobrym towarzystwie, ale mógłbym żyć bez alkoholu. Nie stwarzam sobie sztucznych okazji jak Niggaz typu "O, dziś już drugi wtorek w miesiącu! Wypijmy za to!"... :lol:

    B jak Bóg. Jego fanem też nie jestem. Nie zgodziłbym się z Jarzyną, że bycie ateistą jest teraz trendy (chociaż nie orientuję się za bardzo w mentalności dzisiejszej młodzieży). Wydaję mi się, że jest to kwestia indywidualna i że raczej nikt się tym nie chwali za bardzo w obawie przed otoczeniem. Ja w Boga nie wierzę i jestem ateistą zdeklarowanym. Kiedyś oczywiście było inaczej, ale opuściłem szczęśliwie ciemną stronę mocy. Wydaje mi się jednak, że osoby wierzące w pewnym sensie mają lepiej. Jest się do kogo zwrócić, jest na kogo zwalić winę. Jednak na zakład Pascala ochoty też nie mam. Bóg nie jest mi do niczego potrzebny i niech tak pozostanie.

    C jak ch. Ch jak Chiny czyli kraj który w niedalekiej przyszłości chciałbym odwiedzić. Bynajmniej nie po to, aby bić pokłony przed pomnikiem Mao, ale dlatego, że bardzo ciekawi mnie tamtejsza kultura (zwłaszcza ta starodawna). Ale czy można się spodziewać czegoś innego po kolesiu wychowanym na filmach z Brucem Lee? Nie odpowiadaj...

    D jak dziewczyna. Aktualnie nie posiadam, ale z własnego wyboru. Nie chcę na razie się wiązać z nikim na dłużej tylko po prostu teraz chcę się bawić, gdyż później nie będę miał na to czasu. Bazuje na przygodnych znajomościach i taki stan "na teraz" bardzo mi odpowiada. Nie jestem typem bezczelnego podrywacza, ale ostatnio nie narzekam :lol: .

    E jak emotikona. Najbardziej lubię tą - :foch: - dlatego najczęściej pojawia się w moich postach.

    F jak "Friends". Jak dla mnie serial wszechczasów. Widziałem każdy odcinek po kilka razy i zapewne następne kilka razy obejrze w przyszłości. Uwielbiam ten humor, bohaterów i wszystko co się z tym serialem wiąże.

    G jak Grażyna - imię mojej matki. Nigdy jej tego nie mówię, ale to złota kobieta.

    H jak humor. Tak samo jak u Jarzyny (no co, muszę się wzorować na zaginionym bracie). Uwielbiam żartować, wyszydzać i kpić z innych. Nie obrażam się też na żarty, szyderstwa i kpiny z mojej osoby, gdyż mam do siebie (oraz do otoczenia) spory dystans.

    I jak inteligencja. Nieskromnie powiem, że posiadam w nadmiarze :lol: .

    J jak jeszcze dużo liter zostało. Lub J jak ja, ale siebie opisałem już mniej więcej w temacie "Pytania do..." więc nie ma sensu powielać.

    K jak Korwin-Mikke. Janusz Korwin-Mikke. Mój polityczny guru. Przez przeciwników nazywany szyderczo "miszczem". Podziwiam go za dużą inteligencję, wiedzę, poczucie humoru oraz przede wszystkim za ogromną cierpliwość. Kto będąc na jego miejscu mógłby nie trafić do domu wariatów (wbrew temu, jak chcą go przedstawiać media)? Zgadzam się z nim prawie we wszystkim, poczynając od potrzeby prywatyzacji szkolnictwa i służby zdrowia po tezy dotyczące nosicieli wirusa HIV. Jego poglądy to jedno, a skuteczność to drugie. No bo jak inaczej tłumaczyć te porażki w wyborach parlamentarnych? Niemniej jednak uważam, że jak wyginie to pokolenie naznaczone czerwoną gwiazdą to ludzie w końcu przejrzą na oczy. O ile oczywiście będzie jeszcze co ratować...

    L jak lekcje angielskiego. Jak byłem mały to rodzice zapisali mnie prywatnie na język angielski (w podstawówce przez 8 lat miałem tylko niemiecki). Pamiętam, że zajęcia miałem przez ok. 3 h w każdą sobotę rano więc tak cholernie mi się na nie nie chciało chodzić, ale jednak rodzice mnie wręcz zmuszali siłą. Ja oczywiście wolałem iść na dwór i grać w piłkę...Teraz jestem im za to wdzięczny, gdyż opanowałem ten język na tyle dobrze, że przez calutkie liceum nie musiałem na jeżyku angielskim nic robić, a na maturę przygotowywałem się 30 min a i tak ocena 6 wylądowała na świadectwie. Dzięki temu mogę też powoli planować swoją karierę (zmywak i te sprawy) za granicą bo do roboty raczej na pewno gdzieś wyjadę.

    Ł jak Łukasz. Tak na mnie mówią. Domyślam się, że to przez moje imie, ale pewny jeszcze nie jestem.

    M jak Marcin. Tak ma na imie mój brat, a zarazem najlepszy kumpel. Mam sporo znajomych, bliższych i dalszych, jednego czy dwóch przyjaciół, ale to właśnie z moim bratem mam chyba najlepszy kontakt. Moge z nim pogadać o dosłownie wszystkim, wyskoczyć na piwo itp. Myślę, że jeśli o to chodzi to jestem szczęściarzem, że taki mi się akurat trafił. On oczywiście jest jeszcze większym szczęściarzem.

    N jak naród niemiecki. Można powiedzieć, że jestem germanofobem.

    O jak "O kutwa, kolejna bezużyteczna litera".

    P jak politologia, czyli kierunek który studiuję. Samo studiowanie bardzo mi się podoba, a i kierunek jest ciekawy. Nie wiążę jednak z nim moich przyszłych planów, gdyż wiem, jak ciężko jest na tym polu zaistnieć. Na razie chcę zdobyć papierek, a później się zastanawiać. Moim marzeniem jest praca w reklamie, ale co z tego wyjdzie to zobaczymy.

    R jak rodzina. Nie będzie tutaj sloganów typu "rodzina jest dla mnie najważniejsza" itp., gdyż tak nie jest. Nie mam takiej rodziny jaką bym chciał mieć. Taką w której miałbym poczucie bezpieczeństwa, oparcia i innych takich pierdół. Być może jest to też głównym powodem dlaczego jestem raczej negatywnie nastawiony do instytucji małżeństwa i jeśli już miałbym się z kimś wiązać to raczej wybrałbym konkubinat. Nie mam dobrego wzorca, na którym mógłbym się oprzeć. Cóż - rodziny podobno się nie wybiera.

    S jak spóźnialstwo. Moja chyba największa wada. Nigdy nie mogę się wybrać na czas, zdaża mi się wchodzić w środku wykładu i w ogóle kosmos. Moi znajomi już się przyzwyczili, że muszą na mnie czekać. Ale przecież warto :lol: .

    T jak The Cure. Mój ulubiony zespół muzyczny. Mógłbym go słuchać na okrągło (i tak robię).

    U jak ukochana drużyna, czyli Valencia. Nie chciałem tworzyć sztucznie literki V w naszym alfabecie. Valencii kibicuję mniej więcej od 1999 roku, a więc teraz stuknie 8 lat. 8 wspaniałych lat. W międzyczasie zmieniali się trenerzy, odszedł mój ulubiony zawodnik, drużyna grała dwa razy w finale CL, zdobyła 2 razy mistrzostwo, Puchar Uefa i Superpuchar Europy. Trafiłem na najwspanialszą erę w dziejach i jestem z tego dumny. Wasze kluby nie mogą się tym pochwalić. Jednym z mioch marzeń jest w końcu pojechać na jakiś mecz na nowy stadion (bo na Mestalla pewnie się nie załapę :lol: )

    W jak wady. O jednej, największej już wspomniałem. Jest ona na tyle duża, że wymagała osobnej literki. Z innych wad, to może brak skromności (tak może sądzić ktoś z boku). Jak widać po moich postach i po tym alfabecie - nie należę do osób skromnych. Nie nadawałbym się na następce Małysza. Znam swoją wartość i nie widzę powodu, dlaczego miałbym ją deprecjonować. Polska to dziwny kraj. Jak ktoś powie lub napisze w necie, że jest w czymś dobry to od razu dostanie odpowiedź w stylu: "niech ten smarkacz nauczy się odrobiny pokory!". To jest fakt. Nasza mentalność nie przyjęłaby za bohatera narodowego (nie mówię o sobie) kogoś z bujnym ego. Na zachodzie jak nie uwierzysz w siebie to tym bardziej nie uwierzą w Ciebie inni. Nie wiem w sumie czemu o tym piszę, ale muszę jakoś zapełnić ten wolny obszar. Może po prostu zapełnię go "x" - przecież i tak chyba nikt tego nie przeczyta. No to: xxxxxxxxxxxxxxxxx. I jeszcze trochę: xxxxxxxxxx....

    Z jak zakończenie. Dobry tekst powinien kończyć się równie dobrym zakończeniem lub jakimś morałem. Ten będzie się kończył stwierdzeniem "Ufffff....". Mam nadzieję, że uda mi się go wkleić przed fieldym...Alfabet byłby lepszy, gdybym miał choć odrobinę weny. Ale wiadomo - trwają ferie!

    Ufffff....

    : 22 maja 2007, 23:24
    autor: Duch
    Później może nie być czasu, więc ... jadymy :D

    arsenal londyn - klub, któremu kibicuje od dobrych kilku lat, a dokładnie od momentu przyjście do niego Dennisa Bergkampa. Oczywiście z początku było to takie dość amatorskie kibicowanie, ale z każdym sezonem uświadamiałem sobie, że to zdecydowanie najlepsza ekipa klubowa na świecie. Obecnie nie wyobrażam sobie dłuższego okresu czasu bez obejrzenia spotkania Kanonierów i codziennego sprawdzanie newsów z ich obozu. Mimo tego, że ostatnie dwa sezony to istna sinusodia (finał Ligi Mistrzów i słabsza postawa w Premier League) to jednak te wydarzenie jeszcze bardziej umocniły moją miłość do tego klubu. Dla mnie są najlepsi :spoko:

    babcia i dziadek - osoby w moim życiu, którym zawdzięczam bardzo, bardzo dużo. Tak dziadkowi od strony mamy jak i taty :P są bardzo ważnymi postaciami w moim życiu i mam nadzieję, że będzie tak jeszcze przez długie lata.

    cak - no i kto wie o co chodzi :> Dobra trudne nie było i po przestawieniu literek otrzymujemy słowo kac. Oczywiście nie jest to miła dolegliwość, ale jakoś często mnie nie dopada. Jak to mówi mój jeden kumpel - pić trzeba umieć i jeśli będziesz trzymał się zasad to kac nigdy cię nie dopadnie. Wie co mówi, bo wystarczy odstąpić od tych zasad by na drugi dzień obudzić się z bólem głowy, lub co gorsza bez telefonu i portfela, które zabrała kumpela, ale my tego nie pamiętamy :lol:

    duch - czyli moja forumowa ksywka. Praktycznie wszędzie gdzie czynnie działam w internecie to można mnie odszukać właśnie pod tym nickiem. Na początku swojej kariery na pilka.pl musiałem się ukrywać pod pseudonimem duch99, ale z czasem, gdy awansowałem z hierarchii forumowej i radakcyjnej było mi dane wrócić do mojego klasycznego pseudo. W normalnym życiu także zdarza się, że znajomi tak do mnie mówią, ale nie jest to jakaś norma.

    edukacja - mało oryginalne, ale trzeba o tym wspomnieć. Jak pewnie wiecie studiuje na kierunku politologia, a dokładnie międzynarodowe stosunki polityczne, jednak nie zamierzam w przyszłości iść właśnie w tym kierunku. Moje marzenie to dziennikarstwo sportowe i właśnie tym mam zamiar się zajmować po zakończeniu studiów.

    friends - czyli Przyjaciele. Jak dla mnie jest to absolutnie serial numer 1 w serialowej hierarchii. Widziałem wszystkie sezony, wszystkie odcinki i to nie jeden raz, ale za każdym razem śmieszy mnie tak samo. Żadne Losty, Prison Breaki i Złotopolscy nie mogą się równać.

    grzegorz - grześ, gregorio, czyli moje imię. Grzegorz jest mężczyzną energicznym, pewnym siebie i sympatycznym, imię pchodzenia greckiego, oznacza gotowego do nocnych czuwać. Jak wiadomo imienia się nie wybiera, ale akurat moje bardzo mi odpowiada. W końcu zawsze mogłem trafić na bardziej oryginalnych rodziców :lol:

    hokej - po piłce nożnej jest to mój ukochany sport. Moje zainteresowanie tym sportem to po części sprawa mojego wujka, który zabrał mnie lata temu na pierwszy mecz hokejowy. Od tego czasu jestem stałym gościem na spotkaniach GKSu (chociaż w ostatnim sezonie moja aktywność zmalała). Oczywiście dobry hokej to nie tylko krajowe podwórko. NHL, czyli pozycja obowiązkowa dla wszystkich sympatyków tej dyscypliny. Jest to związane z zarwanymi nocami od czasu do czasu, ale można się przyzwyczaić :D

    internet - czyli okno na świat. Pamiętam czasy, kiedy nie miałem jeszcze dostępu do sieci i do tej pory zastanawiam się jak ja wtedy normalnie funkcjonowałem :P Teraz bez neta to jak bez ręki i nie chodzi tu tylko pilka.pl. Zresztą komu ja to tłumaczę, jak tu sami internetowi wyjadacze :lol:

    johansson scarlett - bardzo dobra aktorka i jeszcze ładniejsza kobieta.

    kobiety - troszkę ich było, ale jakoś zawsze szybko się kończyło :D Obecnie jestem stanu wolnego i jestem bardzo zadowolony z takiej sytuacji. Studia to jednak specyficzny czas w życiu człowieka i trzeba z niego korzystać pełnymi garściami. Dziewczyna to jednak zawsze jakieś ograniczenie. Oczywiście koleżanki bliższe i dalsze posiadam i taki układ w chwili obecnej mi pasuje. Zero zobowiązań. Jak się pojawi ta jedyna to bronił się przed tym nie będę.

    lenistwo - podobnie jak koledzy wyżej nie wymyśliłem nic oryginalnego przy tej literce. Najlepiej gdy robię coś z własnej inicjatywy i mam do tego wielki chęci. Jeśli już ktoś mnie do czegoś przymusza lub namawia
    to zaraz włącza mi się leń i nie mam na nic ochoty. Najlepsza sytuacja jest taka kiedy nie muszę robić zupełnie nic.

    ło ku..a - zdecydowanie zbyt często przeklinam, ale tylko poza domem. Nie pamiętam żeby mi się coś wymsknęło wśród rodziny. Także wśród towarzystwa damskiego staram się ograniczać, no bo w końcu to nie wypada.

    melanż - w końcu gdzieś trzeba było wspomnieć o tym alkoholu :lol: literka A była już zarezerwowana, ale przy M też będzie ładnie wyglądało. Jedyne czego nie trawie to jakieś tanie winka, które się pije bo są tanie i niedobre. Oprócz nich mogę się napić praktycznie wszystkiego począwszy od zimnego (lub ciepłego i bez gazu) piwka po wódeczkę i inne mocniejsze i droższe trunki (chociaż te akurat tylko od święta :lol: ). Także miejsce do picia nie musi być specjalnie wyszukane. Wszelkiego rodzaju parki, wolne chaty kumpli, knajpy lepsze i te nieco gorsze to normalka, więc nie czuje się jakiś inny :D

    na żywo - kiedy tylko mam możliwość to wybieram się na koncerty różnych zespołów. Zawsze to lepiej posłuchać poszczególnych kapel w wersji live. Jest okazja na piwko ze znajomymi, pogo pod sceną z nieznajomymi :lol: , czyli ogólnie świetna zabawa. Oczywiście lepiej jeśli konceret jest na świeżym powietrzu, chociaż granie po knajpach też ma swoje uroki.

    o rany - wygrałem, czyli moja reakcja po wygraniu pierwszej kasy u buka. Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj :D No ale już na serio, to jeśli już siedzimy w tej piłce to wypada też na niej coś zarobić. Gram od pierwszej klasy liceum, ale takie prawdziwe obstawienie zaczęło się jakieś 1,5 roku temu. Właśnie wtedy oświeciło mnie, że granie za marne 2 zł nie jest zbyt przyszłościowe i do dziś pykam za większe pieniądze. Oczywiście to nie są takie sumy jak o cześka, ale ostatecznie nie jestem na minusie, a i na inne przyjemności starcza. :P

    pilka.pl - czyli ogólnie rzecz biorąc piłka nożna. Sport dzięki, któremu jestem na tym portalu i właśnie piszę ten alfabet. Pisanie o moim ukochanym sporcie traktuje jako przyjemność a nie obowiązek, szczególnie gdy jestem tu już blisko dwa lata. W wielu przypadkach razem ciągniemy ten wózek i ma nadzieję, że jeszcze troszkę go pociągniemy.

    rower - mam i namawiam wszystkich do jak najczęstszej jazdy. Nie jestem typem fanatyka, który ładuje w swoje dwa kółka tyle i w naprawę dobrego samochodu, ale to najprostszy sposób na utrzymanie dobrej formy (do biegania nie mam motywacji, no chyba że za piłką).

    system of a down - Serj Tankian, Daron Malakian, Shavo Odadjian, John Dolmayan (jakby ktoś nie wiedział :P ). Zespół, którego muzyka zaraziła mnie jakieś dobre 5 lat temu. Mam ich wszystkie płyty w oryginale i absolutnie nie żałuje pieniędzy, które na to wydałem (co w sumie bardzo rzadko się zdarza). Nie będę się tu jakoś głębiej rozwodził nad ich stylem itd. bo większość i tak więc o co chodzi.

    tychy - moje miasto. Kiedyś nazywano je miasto sypialnia, ale czasy kiedy były tu tylko przepełnione osiedla i browar już dawno minęły. Teraz Tychy to piękne, szybko rozwijące się miasto (mogę śmiało stwierdzić, że jest to najładniejsza metropolia na Śląsku :D ). Jakby nie było jesteśmy stolicą polskiego piwa, czy tam browarnictwa jak kto woli, więc jako rodowity Tyszanin wiem o tym złocistym trunku prawie wszystko 8)

    urke - bardzo życiowy kawełek Wilków, czyli pijemy za lepszy czas (a miało już nie być więcej o alkoholu :D )

    władca pierścieni - tak książka jak i film. Twórczość Tolkiena od dawna mnie interesowała. Przeczytałem sporo jego książek od Silmariliona, Hobbita i jeszcze kilka innych, ale jednak to Władca przyciąga. najbardziej. Oczywiście to nie jest mania tego typu, że zbieram figurki Legolasów i Gandalfów, ale po prostu nie mogę się oprzeć magii całej trylogii. Na maturze miałem temat związany właśnie z Lotr i poszło świetnie, nawet pod tym kątem uczyłem się języka elfickiego przez jakiś czas, ale nikomu nie polecam :lol:

    x - symbol w równaniu lub nierówności, użyty na oznaczenie obiektu, który musi zostać wyliczony tak, aby dane równanie bądź nierówność było spełnione. Straszna noga była z maty ze mnie. Po gimnazjum myślałem, że nadal będzie tak łatwo, a tu psikus. Trafiłem na maksymalnego pasjonata tego przedmiotu i musiałem się z nim zmagać przez trzy lata. Uczeń klasy o profilu dziennikarskim, a najwięcej czasu spędzał przy macie. Teraz z perspektywy wiem jednak, że opłacało się pomęczyć :wink:

    yeti - potwór z loch ness, wielka stopa itd. Jak byłem młodszy strasznie interesowały mnie takie rzeczy, ale z biegiem czasu ... wiadomo, to tak samo jak ze Świętym Mikołajem :lol: Chociaż jeśli gdzie trafie na jakiś ciekawy program na ten tamat, lub wpadnie mi w ręce dobry artykuł to oczywiście się skuszę.

    znajomi - kumple, przyjaciele, znajomi znajomych. Tak jak pisałem wcześniej straszny ze mnie leń, ale w towarzystwie zawsze raźniej :D Znajomych i kumpli ma wielu, ale jeśli chodzi o takich prawdziwych przyjaciół to jest ich kilku, ale wiem, że mogę na nich liczyć w wielu sytuacjach. Bez takich osób najzwyczajniej w świecie byłoby nudno. Zgrana ekipa to podstawa (co nie scorpss :wink: )



    Jak już ktoś poświęci kilka sekund na lekturę to niech przynajmniej napiszę czy mu się podobało :lol: Dzięki za uwagę.

    : 24 maja 2007, 17:08
    autor: Moofasa
    Let's play :smoke:

    A jak alkohol. Mam 16 lat więc pożądne libacje jeszcze przede mną. Póki co muszę chować się po parkach, domach kumpli, żeby spokojnie wypić sobie piwko, czy też inne trunki. Przy rodzicach piłem tylko na weselach, i ewentualnie jak mieliśmy poprawiny, to wtedy zaprosiłem paru kumpli i mój ojciec,, sam wszedł do mnei so pokoju z browarami i powiedział "chłopaki, ja zwolennikiem nie jestem, ale po jednym to już możecie":o (napewnoby nie dał jakby wiedział że siostra wcześniej też nam przyniosła :wink: ) Jako 'mało doświadczony' w tych sprawach póki co lubuje sie w zwykłym piwku, które można kupić w osiedliwoym sklepie. Za wódką nie przepadam, chociaż zawsze jak się z kolegami widze i mamy iść sobie łyknąć, to są podziały na zwolenników vódki i piwa :P Mam słaby łeb bo tak po trzecim piwie mnie łapie, ale mam nadzieje, że w miare upływu lat będe mógł coraz więcej i więcej :lol:

    B jak bukmacherka.Zaczęło się wszystko od mojego brata, kiedy to szedł do TotoMix'a i z powodu braku rodziców w domu musiał mnie wziąć ze sobą :P Wtedy jego kolega miał właśnie buk'a i nawet pozwolili mi zagrać. Pierwszy raz obstawiałem 'na pałe' a brat sie ze mnie śmiał itd. Potem zacząłem tam sam chodzić, właściciel mnie znał, to i kupony ode mnie przyjmował :wink: Jeszcze nigdy nei wygrałem ( :lol: ) ale najbliżej byeem na MŚ 2002, kiedy to do wyjęcia miałem ponad 4tys i nie wszedł tylko mecz Włochy - Korea. W sumie nie jestem pełnoletni toteż iść do STS'ów czy Profesjonala to też pewnego sensu wyzwanie :P Kiedyś stałem przed bukiem i czekałem aż będzie ktoś szedł, dawałam kartkę i kasę, żeby przy oddawaniu swojego kuponu dał i mój :wink:

    C jak czapka. Lubię nosić czapki. Kiedyś nosiłem 'zwykłe' ze zgiętym daszkiem, aby chronić się przed rażącym słońcem :P Teraz noszę czapki na boku z prostym daszkiem :P Wiem że niektórych to denerwuje, i nie pasuje, ale ja tam lubie mieć czapke z daszkiem na boku :P Mam parę czapek New Ery, czyli LA, NY i te kimaty, każdy wie o co chodzi :wink:

    D jak Dombroś. Napewno niektórzy zastanawiali się skąd taki a nie inny nick ( a nawet jak nie to ja wam i tak powiem) :P Otóóżżż.... mam na nazwisko Dombrowski :P Nie przez 'ą' tak jak zasłużony dla narodu, człowiek z hymnu, tylko przez 'om' :P Zawsze jak podaje nazwisko to musze dodać 'przez om' :D

    E jak epuls. Niektórzy pewnie wiedzą o co b :wink: Taka stronka w której zamieszcza się swoje zdjęcia i czeka aż ktoś je oceni :P Ja osobiście mam konto bez zdjęć aby podgladć tylko fajnych ludzi :P Są tam też różne bajery, jak kluby zainteresowań, i różne inne bajery aby tylko na tej stronce siedzieć, to jest taka jakby foka.pl (smith kiedy podawał swój link do konta na fotce.pl) tylko ze ma więcej bajerów, no i mniej poważna :P A no i najważniejsze, to cloner ma tam konto :] Cloner, zaglądałem do Ciebie :P

    F jak forum. No jak wiadomo to nie moje pierwsze konto tutaj :wink: Zakładałem to konto w sylwestra, nie wiem czmeu :lol: Może liczyłem na to że modzi po ostrym melanżu nie kapną się że to a i jakoś zostane przy 'forumowym życiu' :P Starałem nie popełniać błędów z poprzednich kont, tzn. nie pisałem na siłę, pisałem tylko wtedy gdy miałem coś sensownego do przekazania, i zanim coś napisałem pożądnie się zastanawiałem 'czy się opłaca'. Jak widzicie udzielałem się mało, a do częstrzego zaglądania na forum 'zmusił' mnie BPU :P Jak już się zgłosiłem, to trzeba było grać, po co miałem zajmować miejsce komuś kto chciałby grac a nie gra. więc zawsze po oddaniu typów w BPU patrzałem co dzieje się na forum i czasami nawet pisałem. Wcześniej jak nie miałem tutaj konta, (znaczy miałem pobanowane) to nie było dnia abym nie zajrzał na pilka.pl , czy też na forum... Poprostu ta stronka ma coś co mnie przyciąga :P Może kiedyś ktoś powie ' Dombroś się jednak zmienił '....narazie muszę robić wszystko aby tak właśnie się stało :P

    G jak góry. Mieszkam niedaleko Gdańska więć bliżej mi do morza niż gór :wink: Może właśnie dlatego wydaje mi się że morze jest przereklamowane i ciągnie mnie tak na południe Polski. Lubie Zakopane, które IMO ma swój klimacik i fajnie jest usiąść sobie w jakimś pubie z widokiem na to piękne miasteczko i patrzeć na turystów i inne rzyczy które się właśnie dzieją.

    H jak helikopter. Nigdy nie leciałem :P

    I jak internet. W sumie to jestem od niego uzależniony, nawet jakbym miał siedzieć i nic nie robić przy komputerze to zawsze jest ten komfort że wiesz że masz neta :lol: Ja ostatni zauwważyłem, że powoli mi się nudzi, bo po odpaleniu komputera wchodzę na trzy - cztery strony i poem mi sie nudzi :| Coś tam zawsze poczytam na forum, jak nie mam nic do napisania to sie szwędam po 'nieznanych' mi stronach i odpalam google aby szukać jakiś nowych ciekawch stronek. Najczęściej nic ciekawego nie znajduje :P

    J jak język angielski. Rodzice inwestują w moją przyszłość i od drugiej klasy podstawówki chodzę do szkoły 'języka angielskiego' (nie mylić z korepretycjami !) W sumie to rodzice mówią że w przyszłości mi się to przyda i takie tam rzeczy, ale ja się chyba z nimi zgadzam i wiem że to mi isę przyda :) Ogólnie to nie wiem czy jestem kumatm uczniem, ale już nie jestem początkującym, i potrafiłbym się dogadać z kimś po Angilesku :) W sumie to dzięki dodatkowemu językowi mam co roku 6 z angielskiego na koniec roku, no i z maturą chyba też nie powinienem mieć problemu :]

    K jak konsola. Niedawno była rozmowa w knajpie o pegasusie :wink: Jak każdy z was i ja zaczynałem swoją przygodę z grami i róznego rodzaju konsolami od tej konsoli z rynku :P Miałem chyba z 5 bo ja za bardzo nie szanuje rzeczy :P Pmiętam jak grałem w 'Mario', 'Contre' czy 'Papaja'...To były czasyyy... Kardridże miały niby po pareset gier, chociaż tak na serio było ich pare, a reszta to były powtórki :P Potem w drugiej klasie podstawówki na urodziny dostałem PS'ke. Byłem dumny jak paw, szkoda tylko ze ojciec przy okazji nie kupił żadnej gry, igrałem w dema które były dołączone do koncoli :lol: Najczęściej oczywiście w Tekken'a 3 :wink: Potem na drugi dzień tata pożyczył od jakiegoś tam kolegi grę. Pamiętam była to któraś część "Final fantasy". a ja wtedy miałem 10 lat, więc za bardzo sobie nie pograłem :lol: Co innego mój starszy brat, który wiedział o co chodzi.... Mi zostały gry w których bezmyślne naciskanie przycisków, dawały to 'coś'.. Taki Tekken czy inne mordobicia mi odpowiadały :P Potem przyszedł czas Gameboy'ów :P Pamiętam pierwsze czarno-białe... Kuzyn mi go ciągle pożyczał a ja grałem w jakieś deskorolki :P Potem był color, którego nei miałem, ale jak wyszedł Advance, to już nie odpóściłem :P Dyskietki wymieniałem za free, więc grałem w większość gier jakie na niego wychodziły. Potem pamiętam że z właścicielem salonu gier, doszedłem do porozumienia, że oddałem mu Advance dopłaciłem i on dał mi Advance SP :lol: Którgo mam do dzisiaj. Teraz pykam sobie w PS'ke 2 ale 3ki sobie nie kupie, bo Xbox 360 jest lepszy :P Uwielbiam grać w PRO6, uważam się skromnie za mistrza :wink:

    L jak laski. Wiem, oryginalny nie jestem :lol: Co do dziewczyn to nie nażekam :P W sumie to nie jestem żadnym Playboy'em i nie zmieniam dziewczyn jak rękawiczki. W życiu miałem dwie dziewczyny, a teraz jestem singiel, i też mi nie przeszkadza :lol: W sumei pierwsza dziewczyna to był przypadek, bo miałem wtedy 12 lat, a za gówniarza popełnia się rózne błędy nie? :P A drugą miałem jakoś ostatnio, ale sie skończyło :P Nie mogła zroumieć że numer 1 to Barca a nie ona :P Miała problem, więc po co miałem ją męczyć :P Ogólnie to nie mam nawet jak poznawać dziewczyn, bo na imprezy nie przepadam chodzić, a tam najwięcej kręci się róznych... Ogólnie to jestem domownikiem, a przez gg czy inne czaty nigdy nie bede zarywał do dziewczyny.

    M jak muzyka. Muzyke słucham tylko wtedy jak jadę samochodem, albo jak siedzę przy komputerze, Tak to radio mogłoby dla mnie nie istnieć :wink: Ewntualnie w szkole na religi czy jak są już luzy to 'odpalam' swojego Zena :] Najwięcej słucham polskiego rapu (ostatnio gadałem z kumplem i mi uświadamiał że hip-hop to kultura gdzie są graficiarze, breakdance'owcy itd itd :P ) Osobiście uwielbiam OSTR'ego :] Sam nie wiem czemu, mam jego wszystkie płyty, i jakoś na mnie działa jak słucjam "bożego igrzyska" czy "30 sekund" :p Oczywiśćie nie samym Adamem żyję, i przesłuchiwałem nowe płytki Łony czy Killaz Grup :P Lubie też słuchać starszych kawałków, których nie było mi dane słuchać w młodszym wieku tak jak Paktofonika. Ostatni coś mnie tknęło i zaczęlem wsłuchiwać się w teksty Magika i kolegów, i żąłuje że ich już nie ma :? Teraz szukam ich pożegnalnego koncertu, ale na youtube nie ma całego, a ja chciałbym cały w pliku avi. Z takich bardziej skomercjalizowanych to lubię Dużego Pe :] Po za tym słucham tak zwanych hitów :wink: Nie uważam się za 'twardego herdcore'owca' który łucha tylko rapu a na reszte sra.... Każdy potrzebuje czegoś innego, najczęściej wpada mi coś do ucha kiedy jade samochodem i w radiu zapuszczą coś ciekawego, a potem nie znam tytułu :P Ogólnie to O.S.T.R żądzi :majk:
    bądź mleko. 'Pij mleko, będziesz wielki!" :lol: Ja jestem tak nauczony że od małego piję mleko :] W sumie to ogólnie lubię nabiał :P Mleka przygotowanego nie lubię i nie wiem jak mozna pić takie :? Jak piłem kiedys to jakieś taki inne mi się wydawało w smaku... Zimne mleko prsoto z lodówki, to jest to ! Ogólnie to lubię płatki z mlekiem i parę innych dań z mlekim :P

    N jak nowinki ale raczej te technczne :P Chyba większość z osób udzielających sie na forum, interesuej się tym co w tawie piszczy, wświecei elektroniki. Ja też czasmi zaglądam :P Wchodze na rózne samsung.pl, sony.pl,creative.pl czy też allegro.pl ( :P ) i patrze co nowe na rynek wchodzi. Oczywiśćie fajnie jest popatrzeć, bo ceny są kosmiczne :P Ale tak jak mówi mój tata 'komórka jest do dzwonienia a nie do robienia obiadu' :lol: Tak więc mimo że podoba mi się to co mówi mój tata, to lubię popatrzyć na nowe telefoniki, mp3 czy inne często zbędne bajery ;) Sam mam 'creative zen micro' i zwykłego SE k700i i żyję :P Oczywiście że wszystko się kiedyś psuje, i jeśli się coś kupuje to raczej rzeczy pożądne aby służyły jak najdłużej :]

    O jak okulary. Powinienem nośić, ale nie noszę :P Kiedyś dostałem skierowanie do okulisty i tak jakoś wyszło że zostałem 'skazany na okulary' :? Ja jestem powiedzmy mało ostrożny toteż gubiłem czy też psułem parę za parą .Przez to któregoś razu jak przyniosłem okulary w paru częściach to matka sie zdenerwowała i powiedziała że albo sobie kupie następne za swoje pieniądze, albo oni mi kupią jak wydorośeje i nie będe ich psół. No i nie nosze okularów :lol: Pamiętam że w pierwszym dniu w gimnazjum przebieraliśmy się na dworzu (na trawie) i jakoś mi one spadły i o nich zapomniałem.Byłem przekonany że mam je wplecaku, a kiedy wróciłem do domu zobaczyłę mże jednak ich tam nie było :shock: Potem pare dni pod żąd ich szukałem, aż w końcu po rzech dniach je znalazłem :P Leżały w tm samym miejscu, i niek ani ich nie wziął ani nie popsuł ani nic :P Tylko tylko byłły trochę brudne.

    P jak pieniądze, mamona, kasa itd :P Nie należę do tych którzy kasę oszczędzają a wręcz przeciwnie, lubię wydawać pieniądze. Nie moge mieć przy sobie większych sum bo mnie 'parzą w kieszeń' i jak wiem że je mam to automatycznie musze je wydać (czasami nawet na duperele) . Możecie mówić że nie mam szacunku do pieniadza itd, ale cóż taki jestem. Może dlatego że wydaje nie swoje (ciężko?) zarobione pieniądze, ale moich rodziców. Może jak będe sam pracował, to przed kupnem czegoś będe zastanawiał się dwa razy :P

    R jak ryby. Nieenawidze ryb ! W ogóle lubię patrzeć jak mój tat je patroszym, obcina głowy ale jak mam je jeść to mnie skręca. Nie dlatego że widziałem jak wcześniej są przyżądze ale dlatego że poprostu mam do nich wstręd. Podobno te zwierzęta mają w sobie dużo fosforu czy jakiegoś tam innego ważnego skłądnika, którego pewnie mi brakuje :P Pamiętam że jak byłem mniejszy to jadłem rybę i mi ość stanęła w gardle i mnie 'szrpało' :lol: pewnie od tamtego momentu nie lubue już jeść ryb, nawet jak rodzice mówią że nie ma ośći, to ja im i tak nie wierze.

    S jak serce. Obok mózgu najważniejszy organ u człowieka :P Każdy kto żyje, ma sprawne serce. Wielu osobą kojaży się to z miłością itd Ja wiem że nie dokońa mam sprawne :? Byłem wcześniakiem, i najprawdopodobniej przez to miałem wadę serca. Lekarz wykrył to kiedy miałem jeden rok, i odrazu miałem operację na sercę. Z tego co wiem to miałem pomniejszoną aortę i małą dzirkę w sercu. Teraz juz w sumie jest wszystko ok, ale alej nie moge się przemęczać, i np. jak na wf'ie jest bieg na 1000m to ja wtedy mam wolne :P Pewnie przez ta wadę teraz nie widzicie mnie na boiskach pierwszoligowych, jako polskiego Adu, czy następce Deyny :lol:
    czy też szkoła no ja tam problemów większych z nią nie mam. Jak u każdego jest coś u mnie z lenia i nie zawsze chce sie chodzić do szkoły. Zresztą z tego wszystkiego co słyszę to to jest dla mojego dobra i lepszej przyszłośći :lol: Teraz kończę gimnazjum i wybieram się do technikum na informatyke albo logistyke. W sumie to od podstawówki nie byłem jakimś prymusem ani kujonem specjaknym też nie, średnia na granicy 4.0 i wszyscy byli zadowoleni :wink: Tata zawsze powtarzał mi żebym tylko nie przynosił wstydu, tzn. żebym nie był na szarym końcu, a że na czele też nie musze być :P

    T jak tata. Mój największy ziommm. Mam lepsze stosunki z nim niż z matką, za którą nie przepadam :P Z ojcem jestem zżyty, nie pamiętam od kiedy. Zawsze lubiłem z nim przebywać, od małego. Jak byłem mniejszy to zawsze się z nim 'bawiłem' a im byłem starszy tym bardziej rozumiałem jego dziwne poczucie humoru, i częściej śmiałem się kiedy coś 'walnął' :lol: Pamiętam kiedyś z nim nawet pornola oglądnąłem :P Tak sobi skakał po kanałach i byłą babka co sie robiera,a on do mnie 'patrz Mateusz jaka cycata' :P Ogólnie to Janek (tak ma na imie) jest tolerancyjny że hohohoh :D Zawsze mi pozwala browara wypić jak wie że gdzieś ide, nie to co matka :maruda:Ogólnie to on jest chyba człowiekiem do któego chciłbym być podobny w przyszłośći - auotrytet :wink: Chciałbym być taki mądry jak on, i mieć różne jego cechy. Od kiedy pamiętam to wszyscy mówili że jestem do niego podobny. Ogólnie to fajnie byłoby gdyby zawitałby tutaj na forum :P Kolejna rodzinka forumowa, po Zazie i jego ojcu :D Tylko że mój tata polemizowałby z wami nie na tematy piłki, a udzilałby się dużo w tematach o polityce i w ogóle tych klimatach :P

    U jak upiekszanie.. Ja nie toleruje :P Nie rajcują mnie żadne kolczyki w uszach, pempkach ani nidzie indziej. Farbowanie włosów też jest dla mnie obce :) Ewentualnie myślałem kiedyś nad tatuażem ale jeszcze mam czas aby podjąc stateczną decyzję. Żelu na włosy też nie preferuje :P Oczywiście inaczej parze na to wszystko na własnym ciele,a inaczej na płci przeciwnej :lol: Zawsze fajnie jest poparzeć na fajną dziewczynę, umalowaną, która o siebie dba itd. Ale jak często to bywa ze mną to pojawia się pewien paradoks :lol: Te wszytkie makijaże też tylko do pewnego stopnia. Tak jak się z kimś siedzi i widzi się umalowaną 'laklę' to się gada że tapeciara, sztuczna i tak dalej. Ale mimo tyh epitetów popatrzeć zawsze fajnie :P
    czy tez userzy.. do każdego mam szacunek, i mimo że czasami do moich wypowiedzi wedrą się jakieś epitety, to jest to pod wpływem emocji :P Najczęściej związanych ze słabą grą Barcy :P Każdy user ma coś do zaoferowania, i w każdym jest coś co w nim podziwiam. To może małe podsumowanie:P
    Mentor - człowiek który impomnuje mi swoją wiedzą o Barcie i nietylko. Nawet jeśli oglądałem mecz, i on opisuje go na forum, to normalnie ręce same sie skłądają do oklasków. O Barce wie bardzo dużo, i ma swoje zdane, ne raz mnie uświadamiał:P
    Jarzinho - o Barcie też dużo wie, ale on raczej imponuje mi wiedzą o NBA... Sam kiedyś grlame w koszykówkę, lubię pooglądać NBA, ale nie jestem w stanie napisać tego co on :o
    Yukasz - jak wyżej + bukmacherka :P
    czeher - bukmaherka :P Często czytam jego wypowiedzi i analizy, czasami nawet 'zapożyczam' kupony :wink: Po za tym zna się chłopak na polskeij i euroejskiej piłce.
    Corinthians - znawca połudiowo amerykaskiej piłki... Forumowy Wołek :]
    piwus- moderator którego posty zaczynam rozumieć dopiero teraz :lol: Wie co pisze, ironia to jego drugie imie (tak jak K.J'a :P)
    cloner - człowiek z którego chyba na forum bardziej się śmieją niż ze mnie :P

    W jak włosy. Ja tam nie jestem żaden żelfix ani nic w tym stylu :P Oczywiście nie mam nic do ludzi którzy mają na włosach żele lakiery i inne specyfiki, ale jak dla mnie to to jest zbędne :P Jak ide do fryzjera to mówię magiczne " tutaj dłużej a tutaj krócej" i wszystko :P Dwa razy w życiu byłem u fryzjera który modeluje włosy (wyleciało mi z głowy jak się woła na takiego zioma) itd, ale to na siłe mnie wzięli :/ Byłem z siostrą bo jej sie samej nie chciało iść, a potem jak ją skończyli strzyc to powiedział żeby mnie jeszcze jakoś 'fajnie' obciął.... No to chłopak dostał wizji artystycznej, kjak zawsze o moich włosach nie gadał ze mną tylko konsultował się z moją siostrą, i wyszedłem z żelem na łbie itd. Drugi raz to przed ślubem, poszedłem do stylisty (?) i też tam coś wymodził... Ostatecznie matka mówiła że nigdy mi nie da na takiego fryzjera bo daje się sporo więcej niż u zwykłeg fryzjera, a ja jestem taki leniwy i nie chce mi sie wstać 10 minut wcześniej żeby sobie włosy postawiić :lol:

    Y jak yo-yo zabawka z lat młodzieńczych. Kiedyś była na to moda, pamiętam każdy an podwórku miał czy to plastikowe czy metalowe... Kiedyś nawet pokazywali w telewizji nawet różne turnieje i filmiki o sztuczkach :P Ja niestety bawiłem się tym klasycznie, 'w górę i w dół' Takie małe a cieszy :P

    Z jak zwierzęta. Od małego chciałem mieć psa :P Rodzice nie chcieli kupić bo standardowo mówili że to obowiązek itd. No to kupili zółwia :lol: Moja siostra wynalazła w kalendarzu imie 'Cyryl' i tak na niego zaczęłiśmy wołać. Żółw miał małe akwaridum, na ziemi, przez co spokojnie wychodził sobie ze swojego 'miejsca zamieszkania' i sobie chodził pod dywanami :lol: Zawsze jak poszedł w cóg to nie było go przez około dwa-trzy dni po czym wracał do akwarium, najadł się, coś tam jeszcze pewnie robił i znowu sobie wychodził. I pewnefo dnia sie nie ruszał :? Pewnie od tego że sie na wdychał jakiś brudów spod dywanu :lol: Innych zwierząt nie miałe, żadnych chomików, rybek ani innych wynalazków. No i teraz mam psa, który przez pierwsze dwa tygodnie był zabawką a teraz jest piątym kołem u wozu :P Czyli rodzice mieli racje :o

    Ż jak życie na fali. Dobry serial, oglądam :P Chyba popadłem w nałóg bo zwlaniam się wcześniej ze szkoły żeby zdążyć na ten amerykański serial :] Nie wime czmu mi się podoba, ale ma to 'coś'. W sumie to porusza problemy nastoletków (raczej tylko tych amerykańskich). Serial jak każdy amerykański, napełniony przepychem, jeżdżą dobrymi autami, mają domy jak marzenia, a dziewczyny są piękne (za piękne).

    : 19 cze 2007, 20:01
    autor: bagg
    A jak apostrofa. Zwracam się do was, drodzy forumowicze, o jak najwieksza cierpliwość podczas czytania moich wypocin. Moje zycie jest stosunkowo krotkie(choc mam nadzieje, ze wiele jeszcze przede mna) totez wybaczcie, ze bardzo często będę wymyślał ‘literki’ na sile, aby po prostu zapelnic caly alfabet. Tu macie moja pierwsza ceche – dazenie do doskonałości, do wykonania całego celu. Nie ukrywam, ze czasami po trupach. Ale o tym wiecej pod ‘c’ ;)

    B jak bliźnięta. Czyli mój znak zodiaku. Nie zwracam na horoskopy, etc. większej uwagi, ale to dobre miejsce, aby objawic moja nature, która jest bardzo skrajna. Blizniacza 

    Niech nie zwiedzie cię moja twarz.
    Noszę bowiem tysiąc masek - masek, których boję się zdjąć,
    a żadna z nich nie jest mną.

    I pasuje to do mnie, wg mnie niestety. Ciezko się ze mna rozmawia, gdyz do konca upieram się przy swoim zdaniu, bardzo często używając wrecz banalnych argumentow. Ale mimo swojej prostoty - takich, którym ciezko zaprzeczyc. Zwyklem tez mieć automatycznie odmienne zdanie od innych. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, ze wtedy rozmowa jest duzo, duzo ciekawsza. Bardziej owocna dla obu stron. Totez przez zycie lece pod prad ;)

    C jak cel. Mam swój w zyciu. Nie jest to na razie rodzina, duzo pieniędzy czy bycie dobrym człowiekiem. nie zaprzeczam, ze kiedys moje zycie mogą zdominowac i takie cele. Rozne sa koleje losu. Kiedys myślałem, ze nigdy nie wezme alkoholu czy papierosow do ust, a pocaluje się dopiero na studiach. Szybko, może za szybko, się to wszystko zmienilo. Ale wracając do celu – chciałbym zrobic cos, za co zostałbym zapamiętanym. Najlepiej napisac cos swietnego. Bo troche pisze, ale mam tez ogromne kompleksy co do tego, co wychodzi spod mojego ‘piora’. Po prostu nie uwazam, bym pisal dobrze. Choc, pomijając skromność szerokim lukiem – innym się podoba. Konkursy tez się wygrywalo, ale dla mnie to po prostu nie ‘to’ ja daze do czegos idealnego. I mam wrazenie, ze mnie to kiedys zgubi.

    D jak dygresja. Wiecie, ze najmocniejszy alkohol wyprodukował w okresie międzywojennym Estoński Monopol Alkoholowy? Destylowany z ziemniaków alkohol miał moc 98 procent.

    E jak Ewelina. Nie, to nie imie mojej dziewczyny. Po prostu wybrałem pierwsze lepsze imie kobiety. Bo kobiety sa dla mnie w zyciu niesamowicie istotne. Nie uwazam się, za młodego don juana czy casanove, ale inni mnie za to za niego uważają :P mój poglad na ta sprawe zgadza się z zaza – duzo gadam, wiec kobiety musza słuchać, zamiast się patrzec. I nie jedna już wlasnie zagadałem. Wole rozmawiac z kobietami. Nie dlatego, ze sa inteligentniejsze, czy maja ciekawsze poglady – po prostu maja piersi. Rozmowy z kobietami niosa w moim przypadku wiecej korzyści dla mnie. To nie jest tak, ze zapominam o kumplach ( o nich wiecej przy ‘w’), tylko uwielbiam patrzec na oczy dziewcząt zwróconych na mnie, gdy mowie o czyms z pasja. To wtedy ‘lachocze moja inteligencje’. Jest to jedna z kilku rzeczy, które robie w zyciu tylko i wyłącznie dla siebie.

    F jak fun. No risk – no fun, zwykla mawiac moja kolezanka z Niemiec. Przyznam szczerze – cos w tym jest. Bardzo lubie dreszczyk emocji towarzyszacy niektórym moim zabawom. Lubie się tez zakładać, z kobietami zwyklem o ich dziewictwo, z mężczyznami o alkohol. Zazwyczaj wygrywam. :P

    G jak guru. Swojego życiowego nie posiadam. Wybieram sobie cechy z poszczególnych postaci i pielegnuje je w sobie. Nie widziałem jeszcze postaci, która zaimponowalaby mi na tyle, abym dazyl przez cale swoje zycie jej zyciem. Jezus był fajny, caly czas przeciw wszystkim, glosil kontrowersyjne idee, dodatkowo zamienial wode w wino, ale on sobie nie poruchal, wiec jest automatycznie skreślony z mojej listy.

    H jak Ha!, ostrzegałem was przed niskim poziomem moich wypowiedzi.

    I jak idioci. Otaczaja mnie. Jestem uczulony na głupotę, wiec niestety w szkole bardzo często kaszle i mam inne objawy chorob. Nie za bardzo lubie prostote, owszem, czasami zachowuje się jak totalny kretyn i robie rzeczy, których w normalnym stanie bym nie zrobil, ale nie o taki rodzaj głupoty mi chodzi. Ten kto przeżył lata szkolne powiniene wiedziec, co mam na mysli. Jeśli nie - przykro mi, ale bardzo ciezko mi to zoobrazowac.

    J jak JUVENTUS, czyli jeden z dwoch kochanych przeze mnie klubow. Nie będę wspominal, jak to się wszystko zaczęło, bo szkoda się rozpisywac. Po prostu polubiłem Nedveda. Drugim kochanym przeze mnie klubem jest Polonia Warszawa i z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Zico, którego poglady kibicowskie w prawie 100% zgadzaja się z moimi :P

    K jak Kasia. Czyli moja siostra. Mam swietne rodzeństwo, właściwie to cala moja rodzina jest swietna, akceptuje się w niej moje poglady, a to jest dla mnie bardzo wazne. Oprocz 11-letniej Kasi dreczy mnie 7-letni Michal. Kaska jest jedyna kobieta poniżej 20 roku zycia, której mogę powiedziec szczerze, ze ja kocham(choc nie jest jedyna, której to mowilem). Jest jak na swój wiek niesamowicie inteligetna, zreszta – nie tylko jak na swój wiek. Jej dojrzałość mnie poraza. Niesamowicie cenie sobie rozmowy z nia, mogę na niej bezproblemowo polegac. Michal tez jest swietny, jego teksty czasami porażają i pewnie z nim będę miał rownie niesamowite kontakty. Musi jeszcze tylko troche podrosnac ;)

    L jak lubic. Lubie wiele rzeczy. Czytac ksiazki, słuchać muzyki, jesc rzeczy, które mi smakuja. Warto tu nadmienic, ze smakuje mi malo co, totez moja babcia, która mi zwykla gotowac nie ma zbyt łatwej roboty. Ej, czy wy tez tak macie, ze wasze babcie to wg was najlepsze materialy na kobiete waszego zycia? Bo wolalbym, aby moja zona zamiast swietnej obsługi gadu gadu umiala mi ugotowac pyszne danie. W ogole, babcie i kobiety starej da(m)ty rzadza!

    Ł jak łoooł. Takie cos powiedziałem, jak zobaczyłem dwukrotnie frajersko przegrane mistrzostwo Barcy. Pozniej zrobiłem drugie „łoooł”, myśląc ze Capello to jednak geniusz.

    M jak Magda. Pod M będzie o damsko-meskiej przyjazni. Mam pecha, powiem szczerze, bo zawsze myślałem, ze taka przyjazn ma miejsce i calkiem wysoko ja sobie ceniłem, jak na mój system wartości. Okazalo się, ze jednak nie jest mi ona pisana. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Kobiety sa zbyt zmienne, jak na mój gust. A szkoda, bo gdyby nie to, moje zycie byloby mniej obfite w liczne dylematy.

    N
    jak ‘na milosc Boska, zapomniałem o muzyce!’. A muzyka jest dla mnie baaaardzo wazna. Wypelnia większość mojego zycia, bo sporo rzeczy robie ze słuchawkami na uszach. Słucham naprawde wszystkiego. Polski hh, zagraniczny hh, muzyka powazna, rock, punk rock, goth metal, metal – wszystko. Nie mam ulubionych zespołów, ale zawsze z przyjemnością wracam do queen. W muzyce się zapominam, odnajduje swój wlasny swiat. Wiele pieknych chwil również z udzialem muzyki i przyjaciol pamiętam. Ale tym się dzielic nie będę, bo jeszcze wyjdzie, ze się przechwalam

    O jak odstające uszy. Moje może nie sa bardzo odstające, ale zdecydowanie widac, ze troche odchodza od normy. Ale wyjatkowo je bardzo lubie.

    P jak piotrek, czyli moje imie. Je tez lubie, wg mnie jest calkiem dostojne, podobnie jak i Aleksander, które również sobie cenie

    Q jak qrwa. Nie lubie tak pisac. ‘[k****]’ to ‘[k****]’, a nie ‘qrwa’!

    R
    jak retardacja. ;)

    S jak szkoła. Czyli cos, co mnie niesamowicie irytuje, ale tez przysparza wiele, wiele przyjemności. Nie toleruje naszego systemu edukacji, ale nauczyciele musza to zaakceptowac, gdyz haka jakiegos wielkiego na mnie nie maja. Tj. wiedza, ze pije, zachowuje się niezbyt dobrze, ale nie potrafia mi tego udowodnic, choc wierze, ze paru by chcialo. Z młodymi nauczycielami mam kontakt naprawde dobry, z paroma ‘jestem na ty’. Oceny to glownie 5 i 6, ale nie widze w tym mojej zasługi, po prostu tematy sa w gimnazjum banalne, a nauczyciele - z reguly prosci i dobroduszni ludzie, az czekaja, by dac ci jak najwyzsza ocene. W domu prowadze wlasny system nauczania, rozwiajac te tematy, które mnie naprawde interesuja. Rodzicom to przeszkadzac nie może, poki przynosze im ladne świadectwa.

    T jak turnieje. Najczęściej sportowe. Bo troche grac umiem. W pilke, w kosza, w siatkowke. Medali troche jest, ale tez nie ma się czym chwalic. Kariery nie przewiduje. Zaluje tylko, ze nie zgodziłem się na propozycje taty, by za mlodu grac w tenisa. Piekny sport, a teraz to za pozno zaczynac. W sportach drużynowych zazwyczaj atakuje. Mam jakis tam ciag na bramke, a i trafic pod poprzeczke przeciez trudno nie jest, wiec troche goli strzelam.

    U jak usychanie, tęsknota. Bardzo często za czyms tesknie. Najgorsze jest to, ze bardzo często tez ciezko mi jest zdecydowac za czym. Uwazam to za kompletnie idiotyczne, ale ciezko mi to zwalczyc. Po prostu wierze, ze gdzies tam czeka na mnie lepszy swiat :P

    W jak wypady ze znajomymi. Uwielbiam pogadac przy piwku ze znajomymi na powazne tematy. alkohol dodaje uroku(podobnie jak papieros), a wszystkim rozmawia się latwiej. Jakkolwiek uzywki szkodliwe by nie były, bez nich swiat stracilby sporo uroku.

    Y jak yeti. Zakladam, ze nie istnieje, podobnie jak poczucie moralności u mnie. Zapewne przesadzam, ale gdy człowiek naczyta się o libertynizmie, nasłucha opowieści o de sadzie, etc. To może mu w glowie zawirowac.

    Z jak zwycięstwa. Bardzo lubie, przegrywanie nie jest moja moja najmocniejsza strona

    Ż jak żubr. Niezle piwo i swietne reklamy. A i reklamami się troche interesuje, ciekawa sprawa.

    : 08 lip 2007, 21:39
    autor: Corinthians
    Oto moje wypociny :) Jak się przytrafią jakieś błędy - to wybaczcie ;)

    Ameryka Południowa jest moją największą pasją. Interesuję się tym kontynentem od kilku dobrych lat. Nie tylko piłką nożną, ale przyrodą, kulturą a nawet polityką. Szczerze mówiąc, to nie wiem co mnie tak przyciąga do tego miejsca na drugim końcu świata. Oczywiście chciałbym kiedyś tam pojechać, ale jeszcze trochę muszę poczekać.

    Boca Juniors Buenos Aires. Niesamowity klub, nie ma drugiego takiego na świecie, z którym byłoby związanych tyle legend. Boca ma najbardziej żywiołowych kibiców na świecie, nie do opisania jest radość po każdym golu. Jeśli chodzi o Corinthians, to jest całkiem inaczej, bo na meczach trybuny są puste, a w ostatnich tygodniach zamiast śpiewów można usłyszeć gwizdy. W Boca kibice rzadko gwiżdżą na swoich piłkarzy, ale żeby wiedzieć dlaczego tak jest, trzeba trochę poczytać :P Boca wygrała w tym roku Copa Libertadores, to było niesamowite uczucie, kiedy oglądałem rewanż z Gremio na żywo. Wielka radość o 5 nad ranem na swój smak ;) Z mistrzostwa dla Corinthians w 2005 roku wcale się nie cieszyłem, bo było ono wywalczone w atmosferze skandalu.

    Canasta to gra karciana wywodząca się z Urugwaju. Moja ulubiona i jedyna, w którą obecnie gram. Kiedyś grałem często w pokera, ale już nawet wszystkich zasad nie pamiętam. Uczyłem się grać w brydża, ale mi się nie spodobał. Umiem grać też w wojnę, w kibel i w oczko. A i w kuku :D

    Dżinsy... Nie wiedziałem co dać przy tej literce, więc daję dżinsy. Moje ulubione spodnie, właściwie chodzę tylko w dżinsach, a najlepiej jak są podarte :D

    Eeeekwador może? Ecuador po hiszpańsku znaczy równik, bo kraj ten leży na równiku. Są tam ładne góry, sympatyczni mieszkańcy i może się kiedyś tam wybiorę :P

    Futbol to moja najwięszka pasja. Interesuje się nim na poważnie od 1999 roku. Pierwszym meczem, który obejrzałem był mecz towarzyski Polska - Francja. Niestety przegraliśmy. Piłką nożną latynoską interesuję się, od kiedy miałem dostęp do internetu. Siedziałem w nim w szkole i u starszego w pracy. Corinthians, Boca... Zawsze robiłem niezwykłe rzeczy, żeby obejrzeć ich mecze. Arabski komentarz był mi znany od dziecka :D Teraz oglądanie meczów zajmuje mi chyba zbyt wiele czasu, bo nie mam czasu na inne obowiązki, ale jednak nie potrafię odmówić sobie tej przyjemności :D A i oczywiście lubię czasem wyjść na boisko i pokopać ze znajomymi.

    'Friends to jeden z niewielu seriali, które coś zmieniły w moim życiu. Często używam jakichś wyrażeń z tego serialu, przy żadnym serialu się tak nie uśmiałem, ogólnie to jest dla mnie coś więcej niż serial. Kinomanem nie jestem i nawet ja nie wiem, czemu zacząłem oglądać ten serial. Jest jedyna rzecz, którą mógłbym oglądać godzinami, oprócz piłki nożnej.

    Guevara Che to osoba, której życiorys bardzo mnie zainteresował. Wywołuje niesamowite kontrowersje, z jednej strony uważają go za bohatera (szczególnie na Kubie), a z drugiej za ludobójcę. Jeśli chodzi o moje zdanie to uważam, że Che był bohaterem. To, że zabijał ludzi to jest druga strona medalu... Jednak koszulek z nim nie noszę. Bo już są niemodne, a poza tym większość osób, które je nosi nie wie nawet, kim był Guevara.

    Humor to jedna z moich największych zalet. Uwielbiam opowiadać dowcipy. Niektórzy mówią, że nawet jak mówię najgłupszy dowcip to z moich ust jest śmieszny. Sam nie wiem co jest w tym takiego. Mówiąc dowcipy często gestykuluje, może to dzięki temu? :) A tak poza tym to staram się do każdej sytuacji podejść na luzie. Kiedy coś jest nie tak, często żartuje z tego, co niektórych wkurza, ale cóż. Czasami mam też chamskie docinki (które śmieszą tylko mnie), przez co miałem obniżone zachowanie :(

    Internet jest rzeczą, bez której ciężko byłoby mi żyć. Na pewno nie jestem uzależniony od niego, bo jakoś bym sobie poradził (jak nie ma prądu to jakoś sobie radzę), ale na pewno byłbym bardzo ograniczony. Dużo meczów oglądam w internecie, wszystkie wiadomości znam z internetu, no i to forum. Na pilka.pl panuje specyficzna atmosfera (jak można to tak nazwać) i zawsze dyskusje są ciekawe... :)

    Jezusss co za głupia litera...

    Książek niecierpię czytać :x Nigdy nie mogłem się na tym skupić. Ślęczałem godzinę nad lekturą i potem dochodziłem do wniosku, że nic nie pamiętam. Kiedy patrzę na książkę, która ma 900 stron, a ja mam ją przeczytać to robi mi się niedobrze. Ale nie powiem, jest jedna książka, która mnie wciągnęła, autor Tony Mason. Tytuł sami zgadnijcie ;). :D

    LaNacion.com to jedna z moich ulubionych stron o piłce nożnej. Cenię ją głównie dlatego, że mogę zobaczyć taktyki w jakich grały kluby, chociaż czasami przytrafiają im się błędy... I tak najlepszą stroną o piłce argentyńskiej jest strona Ole.

    Łoj...

    Muzyka jest dla mnie czymś nierozłącznym. Uwielbiam słuchać muzyki i to jak często się da. Nie ruszam się z domu bez odtwarzacza mp3. Lubię słuchać różnych gatunków muzyki, od jazzu, przez muzykę ludową po house (Hip Hopu i techno nigdy nie słucham), ale najczęściej słucham polskiego rocka, bo jest dla mnie po prostu najlepszy, dzięki specyficznemu językowi nasz rock ma charakterystyczne brzmienie.

    Noc to pora dnia, kiedy często nie śpię :P Zarywanie nocy dla meczów wcale nie jest takie uciążliwe, jak to się wydaje. Trzeba mieć swoje sposoby. Czasami trafi się jakaś impreza, więc nie tylko przez mecze nie śpię ;) Moje dwa sposoby na ‘zabicie’ snu to kawa, oraz dobry wieczorny zimny prysznic, który niesamowicie orzeźwia. Mam też kilka innych znachorskich sposobów, ale wolę się nie chwalić :)

    Okulary... muszę je nosić, ale nie rozpaczam z tego powodu. Uważam, że bardzo mi pasują, a jeżeli dobierze się odpowiednie oprawki, to każdy może dobrze wyglądać w okularach. Nigdy nie czułem się gorzej z tego powodu, bo nie trafiłem w życiu na aż tak chamskich ludzi. Poza tym wiele gwiazd nosi okulary. :P Mimo to czasami wychodzę bez okularów, bo bez nich wcale nie jestem ślepy :)

    Piwo jak chyba większość ludzi spróbowałem jeszcze przed '18', poza tym, jeszcze nie mam 18 lat. Na pewno nie jestem pijakiem jak niektórzy moderatorzy (:P), ale nigdy też nie odrzucam propozycji :)

    Queen to zespół znany każdemu. Wielki wokalista Freddie Mercury. Bardzo lubię muzykę Queen, jak dla mnie to jest ona nieśmiertelna.

    Radio to tylko Polskie Radio Program Trzeci, czyli Trójka. Jest to moje ulubione radio, dlatego że leci w nim dużo polskiej muzyki. Trójka promuje młode zespoły. Polecam dwa świetne programy w piątkowe wieczory: Offensywa i Teraz Polskie :), ale lubię słuchać wieczorami Programu Alternatywnego, oraz ciekawych reportaży, a nawet wywiadów z politykami :)

    STS to pierwszy bukmacher, u którego postawiłem kupon. Mój pierwszy kupon w życiu był trafiony :D Postawiłem na Ligę Mistrzów i zgarnąłem dwie dychy :) Teraz od czasu do czasu sobie pogrywam, ale na pewno nie jestem uzależniony od bukmacherki.

    Śnieg i zima. Nie lubię zimy, bo jest zimno. Śnieg już od kilku lat nie sprawia mi frajdy, zawsze czekam aż się stopi.

    Tata i mama - pozdrawiam :*

    Uuuuu, tutaj nic nie wymyślę :(

    Velez Sarsfield... Nic mi nie przychodzi do głowy na V :P Klub za którym nie przepadam, ostatnio odeszli z niego Mauro Zarate i Lucas Castroman. Trenerem Velez jest Ricardo la Volpe, a pseudonim Velez to El Fortin.

    Wiek to prawie 17 lat. Rocznik 1990. Jakby ktoś chciał opijać, to urodziny mam 28 sierpnia. Imieniny 30 stycznia, bo Macieja :P

    Xavier Abel – świetny obrońca. Pamiętam go z Euro 2000, kiedy sprokurował karnego w półfinale z Francją. Zawsze z ciekawą fryzurą :D

    Yerba Mate to taka herbata. Chyba jestem pierwszą osobą, która nie ma problemu z literką Y :) Napój ten jest specyficzny, typowy dla Argentyny, Urugwaju i Paragwaju. Pierwszy raz kupiłem ją w Krakowie. Kiedy pierwszy raz ją wypiłem to była okropna w smaku, i nie wiedziałem, czemu w Ameryce tak często piją tą herbatę, ale im częściej ją piłem tym bardziej mi smakowała. Mate ma w sobie to coś, a poza tym ma składniki odżywcze, ale na to akurat nie zwracałem uwagi kupując ją. Picie Yerba Mate, to w Ameryce Południowej prawdziwy rytuał, trzeba mieć tykwę i bombillę, ale w Polsce można normalnie pić z kubka. :D

    Zespół Farben Lehre jest jednym z moim ulubionych zespołów. Po polsku Farben Lehre znaczy 'Nauka Barw'. Jest to legedna polskiego (punk) rocka, chociaż sami mówią, że ich muzyka to nie punk rock, ale nie określają dokładnie jaka. Często identyfikuję się z ich tekstami. Mają piosenki na każdą okazję, czy jest smutno, czy wesoło Farbenów zawsze można posłuchać. Cały zespół jest pozytywnie nastawiony do życia, podobnie jak ja. Mam dwie koszulki tego zespołu i są one moimi ulubionymi. Nie dość, że wygodne, to jeszcze fajnie wyglądają :)

    Życzenia to jedna w wielu rzeczy, których niecierpię. Nie lubię jak dostaje i składam życzenia. Ale na koniec alfabetu mogę Wam złożyć: szczęścia, zdrowia, pomyślności... ;)