No dobra, spróbujmy
Ulubieni aktualnie grający piłkarze:
1.
Javier Zanetti - stuprocentowy profesjonalista i urodzony przywódca. Piłkarz, którego należy umieścić w podręcznikach dla młodych adeptów futbolu jako wzór do naśladowania. Nieludzka wręcz wydolność organizmu, która mimo już blisko 39 lat wciąż pozwala mu grać pełne spotkania na pozycjach wymagających świetnego przygotowania fizycznego. No i za barwy klubowe rzecz jasna.
2.
Alvaro Recoba - wróżono mu wielką karierę, bo i miał papiery na absolutny światowy top. Zawsze miałem ogromną słabość do jego lewej nogi, którą potrafił zrobić wszystko. Znakomite wyszkolenie techniczne, drybling, bomba z dystansu, rzuty wolne. No i gdy przypomnę sobie jego debiut w Interze i jego dwie cudne bramki przeciwko Brescii... Tęsknię
3.
Alessandro Del Piero - pamiętam, że za dzieciaka każdy na boisku chciał być jak Ronaldo lub Del Piero. Alex nieodwracalnie będzie mi się kojarzył z tysiącami godzin spędzonymi na podwórkowych grach jak i z młodzieńczym zachwytem, gdy oglądało się przed telewizorem jego występy w Lidze Mistrzów. Ikona futbolu, niezmiernie jestem rad, że było mi dane na żywo podziwiać jego kunszt. To często była prawdziwa piłkarska uczta.
4.
Thierry Henry - w latach swej świetności był jak nie z tej planety. Nie mogłem uwieżyć jak zawodnik mierzący 188 cm może być tak szybki, zwinny, zwrotny. Na Euro 2000 zagrał według mnie turniej życia, pamiętam jak niemiłosiernie dawał się we znaki włoskiej obronie w finale szarpiąc na lewym skrzydle i ścinając akcje do środka. Jeden z najbardziej kompletnych napastników jakich dane mi było podziwiać w akcji.
5.
Roberto Carlos - kolejny unikat, Carlosa zapamiętam głównie dzięki bramkom zdobywanym z nieprawdopodobnych odległości i pozycji. Zawsze uśmiechnięty, zawsze fair. Prawdziwy mistrz, który w piłce osiągnął wszystko co mógł. Nie da się go po prostu nie lubić
6.
Fabio Cannavaro - jeden z najlepszych stoperów, jakich widziałem na oczy. Uznanie w moich oczach zyskał głównie przez to, że status światowej klasy obrońcy wywalczył mimo 176 cm wzrostu i przez wiele lat dzięki niesamowitej skoczności nie ustępował w walkach powietrznych dużo wyższym rywalom. Niesamowicie też potrafił odczytywać intencje rywala, co często kończyło się widowiskowymi przechwytami i odborami.
7.
Massimo Maccarone - cholernie niedoceniany gracz, choć niektórych jego zagrań, bramek i sztuczek nie powstydziliby się najwięksi wirtuozi futbolu. Sam nie wiem, czemu kariera Massimo w pewnym momencie stanęła w miejscu. Może zaszkodził mu transfer do Premier League?
8.
Fabrizio Miccoli - w niektórych jego rajdach widziałem błysk samego Maradony. Filigranowy, szybki, ruchliwy, niemal nie do upilnowania. Znakomity technik i drybler. Nawet teraz, mimo 33 lat potrafi zrobić na boisku różnicę i w pojedynkę wygrać mecz.
9.
Alessandro Nesta - prawdziwy profesor w grze obronnej. Wysoka, równa forma przez wiele, wiele lat. Podobnie jak Cannavaro urzekł mnie swą doskonałą grą na Euro 2000, gdzie mimo ledwie 24 lat nie ustępował niczym samemu Maldiniemu. Niestety nie omijały go kontuzje, przez co licznik występów nie wygląda tak okazale jak powinien.
10.
Dejan Stankovic - Deki w formie jest klasą samą w sobie. Umie zagrać na każdej pozycji w pomocy. Jeden z najlepiej uderzających z dystansu zawodników (a na pewno najczęściej) jakiego widziałem. Forma i lata już nie te, ale olbrzymi sentyment do Serba zawsze będę miał.
Ulubieni piłkarze w historii futbolu:
1.
DIEGO MARADONA - czasem oglądając jego akcje z przeszłości cholernie żałuję, że nie urodziłem się te 20 lat wcześniej i nie mogłem podziwiać jego gry na żywo, czytać o nim, cieszyć się z dwóch scudetti, Pucharu UEFA czy mistrzostwa świata w 1986 roku, płakać ze szczęścia, gdy po fenomenalnym rajdzie między Anglikami strzelił najpiękniejszą bramkę w historii Mundiali. Nie będę ukrywał, że jestem wielkim fanem Diogito. Gdybym miał stworzyć jego profil w FM-ie, zabrakłoby skali by w pełni odwzorować jego geniusz i niektóre atrybuty. Rozkochał w sobie miliony fanów na całym świecie, milionom dał niezapomniane chwile, które pamiętać będzie się do końca życia. Szaleniec futbolu, ikona, geniusz, mistrz...
2.
Ronaldo - przydomek Il Fenomeno nie wziął się znikąd. Zdecydowanie mój ulubiony wysunięty napastnik, który osiągnął w karierze tak wiele, a mógł zdecydowanie więcej gdyby nie pech i podatność na kontuzje. Niesamowity ciąg na bramkę, przebojowość i piekielna skuteczność. Mógłbym napisać całe opowiadanie, ale w takim tempie wyślę tego posta koło północy, więc się strzeszczam
3.
Edgar Davids - czasem człowiek miał wrażenie, że świat by się zatrzymał, gdyby Edgar przestał biegać w jakimś meczu. Mam do niego olbrzymi sentyment za jego nieustępliwość i serce do gry. Obdarzony znakomitą techniką i przeglądem pola jak na typowego defensywnego pomocnika, no i ten dynamit w lewej nodze
4.
Roberto Baggio - kolejny piłkarski mistrz i wzór profesjonalizmu. Szalenie sympatyczny człowiek, na boisku zawsze elegancki. Zawsze cechowała go boiskowa inteligencja i niesamowity spokój. Stara piłkarska szkoła w najlepszym wydaniu.
5.
Zinedine Zidane - przyznam szczerze, że w pełni poznałem się na skali jego talentu dopiero, gdy kariera Zizou zbliżała się do końca. Był piłkarzem kompletnym, prawdziwym liderem. Arabskie geny czasem brały nad nim górę, ale piłkarzowi o takich umiejętnościach i sukcesach możan darować niektóry występki.
6.
Marcelo Salas - nie mogłem zapomnieć o zawodniku, dzięki któremu przylgnęła do mnie wszystkim na forum znana ksywka

Zachwycał mnie jako 12-letniego smarka podczas France '98. Zachwycał później w barwach Lazio w duetach z Vierim, Inzaghim, Crespo czy Lopezem. Zawsze szedł do końca za piłką, mimo niskiego wzrostu bardzo silny, świetnie grający głową, bardzo trudny do upilnowania i powalenia. No i instynkt, zawsze był na właściwym miejscu
7.
Eric Cantona - szkoda że nie da się odmłodzić Erica o jakieś 15 lat, by pokazał niektórym obecnie grającym panienkom, że piłka nożna to gra dla mężczyzn. Klasyczny bad ass, czasem koledzy z ManUnited bali się do niego podbiec, by wspólnie z nim celebrować kolejną zdobytą bramke Cantony

Niesamowita charyzma, świetny piłkarz i typowy boiskowy twardziel, których w dzisiejszym futbolu można ze świeczką szukać. No i zawsze kojarzyć mi się będzie z reklamami Nike, które bardzo lubiłem oglądać za dzieciaka, szczególnie kultowe "The Cage"
8.
Dennis Bergkamp - cechowała go zawsze niesamowita elegancja w grze i... wstręt do samolotów

Bajeczna technika, spokój i zimna krew po bramką rywala zawsze robiły w nim na mnie olbrzymie wrażenie. Wraz z Henry'm stworzył chyba najlepszy duet napastników w historii Premier League. Porażająca siła ognia.
9.
Johan Cruijff - jako piłkarz wyprzedzał swoją epokę o dwie dekady. Zrewolucjonizował piłkę nożną pokazując światu futbol totalny. Sukcesy z Ajaxem na arenie międzynarodowej najlepiej obrazują skalę jego umiejętności i różnicę jaką potrafił zrobić na boisku. Prawdziwy lider, bezkompromisowy i szczery. Zawsze głośno wyrażał swoje zdanie i nie bał się mówić tego, co myśli. Jako pierwszy piłkarz w historii zatrudnił agenta.
10.
Garrincha - szaleniec, amator używek i pań lekkich obyczajów, ale przede wszystkim genialny i niezwykle błyskotliwy piłkarz. Gdy Pele z powodu kontuzji nie mógł grać na Mundialu w 1962 roku, to właśnie on stał się liderem Canarinhos prowadząc Brazylię dzięki fantastycznej grze do kolejnego mistrzostwa świata. W kraju kawy wielu ludzi spiera się o to, czy nie był lepszy od samego Pele. Niestety jego skłonność do autodestrukcji sprawiła, że nie ma go już z nami od blisko 30 lat
Ulubieni trenerzy:
1.
Jose Mourinho - wobec niego nie można pozostać obojętnym. Albo się go uwielbia, albo nienawidzi. Szalenie kontrowersyjna postać. Potrafi sterroryzować trenera drużyny przeciwnej już na przedmeczowej konferencji, dzięki czemu jego drużyny wychodzą na mecz z przewagą psychologiczną. Jak żaden inny trener potrafi ściągnąć na siebie uwagę mediów, by zdjąć presję ze swoich piłkarzy przed ważnym spotkaniem. Jak żaden inny obecny trener potrafi wycisnąć z danego gracza 110%. Nie boi się mówić tego co myśli, a to w ludziach zawsze ceniłem. Znakomity stratego potrafiący wykorzystać najmniejsze niedociągnięcie taktyki rywala.
Znienawidzone postaci futbolu:
1.
Gennaro Gattuso - nigdy go nie trawiłem, straszny topór. Maniery na bakier, brak ogłady. Bardziej boiskowy rozrabiaka niż piłkarz z krwi i kości. Serce do gry i w zasadzi nic więcej. Tak przyzwyczaił włoskich sędziów do ostrej gry z jego strony, że bardzo wiele razy brutalne wejścia zostawały mu puszczane płazem. Niereformowalny. I jeszcze ta akcja z asystentem Tottenhamu...
