czeher pisze:Odnosnie tego tematu, mysle ze bedzie mial troszke wieksze wziecie niz pozostale tematy koszykarskie, np ztakiego powodu iz ponad 70spotkan bedzie transmitowanych na C+ - i nie trzeba jak w przypadku NBA czekac do 2-4 w nocy -

Jak widać legenda NBA robi swoje bo bardziej przyciąga, a tu nawet w ankiecie prawie nikt nie głosuje
Ale teraz mógłbym napisac o czymś bardziej optymistycznym ale po prostu nie ma o czym bo i nie miało prawa tak być, przynajmnie wg mnie

I ostatecznie stało się to co stać się musiało – Hala Pokoju i Przyjaźni okazała się być mało przyjazna dla Polaków i Prokom wyraźnie przegrał na wyjeździe z Olympiakosem Pireus 74:97 będąc tłem dla jednej z lepszych drużyn Europy od początku do końca. Najlepiej w ataku w ekipie z Sopotu spisywał się Donatas Slanina, który zdobył 19 pkt w całym meczu i aż 15 do przerwy. Jednak wrodzony talent reagowania na wydarzenia na boisku przez Kijka pozwolił stracić tego zawodnika już w trzeciej kwarcie kiedy to Litwin musiał udać się na odpoczynek za sprawą czterech fauli a gdy wreszcie Kijek przypomniał sobie o nim i zawodnik ponownie biegał po boisku to przewaga Greków wynosiła już grubo ponad 20 punktów. Ale oczywiście nie przez to Prokom przegrał mecz. Praktycznie w każdym elemencie Sopocianie byli wyraźnie słabsi od swoich rywali – sama różnica w organizacji gry rzucała się w oczy, rozgrywanie akcji i łatwość z jaką Grecy ogrywali Sopockich obrońców była aż nadto widoczna, to przełożyło się na dobrze i skutecznie rozgrywane akcje w ataku i wyższą skuteczność rzutów z gry, zaś ta u graczy Prokomu była bardzo niska. Do tego doszła ogromna przewaga w zbiórkach 42-26 i akcje drugiej szansy dla gospodarzy. Słabo zagrało 2,5 Polaka – Wójcik, Dylewicz i Nordgaard. Szczególnie z tej trójki nie radził sobie Dylewicz który nie trafił żadnego z siedmiu rzutów z gry a w obronie popełniał juniorskie błędy a mimo to spędził na parkiecie sporo czasu. Także, zresztą jak w całym sezonie nieprzydatny był Duński wielkolud Andersen a praktycznie wszyscy jego koledzy prócz właśnie Slaniny jak jeden mąż dostosowali się do tego samego niskiego poziomu z małymi przebłyskami w ataku. Nieco denerwująca może być nieporadność dosłownie pod samym atakowanym koszem jaką prezentowali Sopocianie marnując dogodne sytuacje do powiększenia dorobku punktowego. Może jak wróci Pacesas to jakoś uporządkuje grę w ataku bo Prokomowi przydałby się klasyczny rozgrywający z prawdziwego zdarzenia a nie gracze którzy niemal z przymusu rozgrywają bo lepiej czują się jako rzucający obrońcy.
Dziś w grupie Prokomu odnotowano dość ciekawy rezultat za sprawą ostatniego rywala Sopocian drużyny Le Mans, która przed rozgrywkami traktowana była jako dostarczyciel punktów. Otóż Francuzi łatwo pokonali na wyjeździe Efes Stambuł i wynik ten mocno przybliża ich do awansu z grupy a Polskiej drużynie pokazuje że trzeba gryźć parkiet w każdym meczu bo poza Tau Ceramicą i Olympiakosem przy dobrej grze w ataku, a przede wszystkim obronie można powalczyc o zwycięstwo niemal z każdym i wszędzie. Sznasa na to że Prokom z tego meczu wyciągnął jakieś wnioski będzie do udowodnienia już za tydzień kiedy to mistrz Polski podejmować będzie silne Dynamo Moskwa.
Jednak do największej niespodzianki doszło wczoraj, także za sprawą drużyny z Francji. Pau Orthez pokonało mistrza Euroligi CSKA Moskwa uzyskując przewagę w samej końcówce meczu.
Za to swój debiut na euroligowych parkietach zanotował reprezentant Polski - Michał Chyliński. Dwudziestoletni koszykarz wystąpił w spotkaniu, które wcale nie było dla jego Unicaji Malaga spacerkiem, a wręcz przeciwnie. Zespół z Hiszpanii uległ bowiem dopiero po dogrywce Cibonie Zagrzeb. Polak w ciągu 8 minut spędzonych na parkiecie oddał 2 rzuty zza linii 6,25 metra, z których trafił jeden. Poza tym nie odnotował na swoim koncie (z wyjątkiem jednego faulu) żadnych dokonań statystycznych. W lidze hiszpańskiej Chyliński zagrał jak dotąd 2 razy grając średnio 5 min i zdobywając 1,5 pkt na mecz.
GRUPA A
RheinEnergie - Tau Ceramica Vitoria 70:102
Dynamo Moskwa - Climamio Bologna 78:73
Efes Pilsen Stambuł - Le Mans 53:64
Olympiakos Pireus - Prokom Trefl Sopot 97:74 (26:17, 26:22, 25:13, 20:22)
Prokom: D.Slanina 19 (3), J.Hamilton 15 (1), C.Dalmau 11 (1), R.Atkins 9 (2), A.Wójcik 9 (1), H.Besok 6, T.Masiulis 3, J.Hukic 2, F.Dylewicz 0, M.Andersen 0, J.Nordgaard 0.
1. Olympiakos Pireus 3 3 0 6 287 : 238 W3
2. Tau Ceramica Vitoria 3 2 1 5 257 : 228 W2
3. Le Mans 3 2 1 5 213 : 193 W1
4. Efes Pilsen 3 2 1 5 206 : 199 L1
5. Dynamo Moskwa 3 2 1 5 214 : 218 W1
6. Prokom Trefl Sopot 3 1 2 4 210 : 235 L1
7. Climamio Bologna 3 0 3 3 230 : 253 L3
8. RheinEnergie 3 0 3 3 206 : 259 L3
GRUPA B
Joventut Badalona - Partizan Belgrad 82:51
Olimpija Ljubljana - Panathinaikos Ateny 65:86
Cibona Zagrzeb - Unicaja Malaga 87:83
Maccabi Tel Awiw - Lottomatica Rzym 78:65
1. Panathinaikos Ateny 3 3 0 6 254 : 213 W3
2. Joventut Badalona 3 2 1 5 229 : 199 W2
3. Maccabi Tel Awiw 3 2 1 5 275 : 269 W1
4. Cibona Zagrzeb 3 2 1 5 233 : 230 W1
5. Lottomatica Rzym 3 1 2 4 202 : 221 L2
6. Partizan Belgrad 3 1 2 4 214 : 238 L1
7. Olimpija Ljubljana 3 1 2 4 209 : 235 L1
8. Unicaja Malaga 3 0 3 3 250 : 261 L3
GRUPA C
Pau Orthez - CSKA Moskwa 73:67
Basket Napoli - Aris Saloniki 71:69
Benetton Treviso - Ulker Stambuł 93:83
Żalgiris Kowno - Barcelona 86:92
1. Barcelona 3 3 0 6 246 : 221 W3
2. CSKA Moskwa 3 2 1 5 224 : 205 L1
3. Benetton Treviso 3 2 1 5 257 : 247 W1
4. Pau Orthez 3 2 1 5 207 : 205 W2
5. Żalgiris Kowno 3 1 2 4 251 : 252 L1
6. Aris Saloniki 3 1 2 4 203 : 212 L2
7. Basket Napoli 3 1 2 4 200 : 226 W1
8. Ulker Stambuł 3 0 3 3 207 : 227 L3
edit:
Bo zapomniałem podziękować za komentarz Jurkowi Świątkowi
KONIEC PODZIĘKOWAŃ
On jest gorszy niz Gmoch, Endżel, Strejlau, Jóźwiak, Kubicki oraz Szpaq razem wzięci

Te jego wywody pasujące do meczu jak opis dziewicy do Malwiny raziły mnie od jego początków kiedy to zaczynał na TVNie. Jednak wtedy można było się pośmiac z dziadka a teraz to juz nad nie pozostaje tylko zapłakać. Do emerytury mógłby sobie dorabiać rozdając ulotki a nie komentując mecze w studio
