Strona 1 z 47
Góry
: 08 mar 2013, 17:43
autor: ozob
Jak wiemy, 5 marca 2013 roku czwórka polskich himalaistow w osobach Tomasz Kowalski, Maciej Berbeka, Artur Małek i Adam Bielecki dokonala pierwszego zimowego wejscia na ośmiotysiecznik Broad Peak. Spośród 14 ośmiotysiecznikow, aż 10 jako pierwsi zimą zdobywali Polacy, a ich zimową eksploracje zaczęliśmy w latach 80-tych od pierwszego wejscia na Mount Evetest. Był to zatem kolejny polski sukces w tej dziedzinie, ale niestey prawdopodobnie okupiony śmiercią Kowalskiego i Berbeki podczas zejscia.
Re: Polski himalaizm zimowy.
: 08 mar 2013, 18:08
autor: Marco Van Basten
Jaki sens ma ten temat ? Będziemy masowo wklejać świeczki naszym alpinistom albo będziemy debatować o kondycji polskiego alpinizmu ? Nigga please.
Re: Polski himalaizm zimowy.
: 08 mar 2013, 18:17
autor: Ebi
Osdobny - naprawdę się pasjonujesz polskim himalaizmem, znasz i czytałeś biografie historie Kukuczki, Cichego, Rutkiewicz, chadzasz po górach? Czy założyłeś temat w celach wstawiania kwadratowych nawiasów albo nabicia postów w temacie założonym przez siebie?
Re: Polski himalaizm zimowy.
: 08 mar 2013, 18:22
autor: maciek_88
Biografia Kukuczki dobra, Rutkiewicz gorsza. Podziwiam i jednocześnie współczuję rodzinom himalaistów. Nie chodzi mi nawet o takie momenty jak teraz, ale z każdą wyprawą związane jest olbrzymie ryzyko - nie tylko śmierć, ale i też amputacje kończyn, palców itd. Przecież Messner, z którym "przegrał" Kukuczka miał amputowanych większość (?) palców. Po prostu czuby, ale z pasją.

Re: Polski himalaizm zimowy.
: 08 mar 2013, 18:24
autor: cloner
Dla mnie taki "sport" to głupota.
Re: Polski himalaizm zimowy.
: 08 mar 2013, 18:40
autor: Duch
maciek_88 pisze:Biografia Kukuczki dobra, Rutkiewicz gorsza
Polecam Atak Rozpaczy Hajzera. Książka naprawdę mocna i opisująca wiele faktów, o których te wszystkie "mądre głowy" z TV (nie mówię tu o himalaistach) nie mają pojęcia.
Re: Polski himalaizm zimowy
: 08 mar 2013, 19:12
autor: (L)oczkerson
Maciek w biografii Kukuczki znajdę coś o Andrzeju Czoku może? Też bardzo znany w latach 80 himalaista. Zmarł na Kanczendzondze podczas pierwszej próby zdobycia jej zimą wraz z Kukuczką właśnie. Wcześniej też byli na Mount Everescie i pewnie jeszcze na innych wyprawach o, których nie mam pojęcia. Pytam się bo to moja rodzina. Jego brata znam dość dobrze. Swoją drogą mimo, że jego dwóch braci zginęło w górach on też para się alpinizmem. Choć nie tym wysokogórskim (w Himalajach był tylko raz, po śmierci brata właśnie by zanieść mu płytę nagrobną, tak wspina się po Alpach, Dolomitach czy Tatrach) to dla mnie jest niepojęte jak on może dalej się tam pchać. Zresztą jego żona też się wspina. Taka rodzina niepoprawna.
Re: Polski himalaizm zimowy
: 08 mar 2013, 19:26
autor: maciek_88
Czytałem to parę lat temu, ale on dość szczegółowo opisywał każdą wyprawę na ośmiotysięcznik i o Czoku też coś zdaje się było.
Re: Polski himalaizm zimowy
: 08 mar 2013, 20:05
autor: (L)oczkerson
Znalazłem na szybko jakiś pdf i jest dużo
Fragment:
Jest połowa maja. Czas nas goni nieustępliwie. Na dobrą sprawę powinniśmy kończyć akcję. Gdybyśmy chcieli grać według tradycyjnych reguł, musielibyśmy mieć zaporęczowaną drogę przynajmniej do 8600
metrów. Dopiero wtedy bezpieczniejsze byłoby dojście do samej grani i późniejszy atak szczytowy. W mesie jest tłok. Każdemu wypowiedzianemu słowu towarzyszy wyczuwalne napięcie. Ja powiedziałem:
— Nie stać nas na to, żeby jeszcze 300 czy nawet 100 metrów poręczować na tak dużej wysokości. Samo wyniesienie liny na 7000 jest dużym problemem. Do tego trzeba jeszcze zaporęczować, zejść, wszystko
to potwornie rozciąga się w czasie. A czasu brakuje. Uważam, że z obozu V trzeba iść ciurkiem na szczyt. Zerwał się lekki szmer głosów, z których można było wywnioskować, że większość przyznaje tym
słowom rację. I teraz Andrzej Czok, czując tę sprzyjającą atmosferę, postanowił iść za ciosem.
— Idziemy na szczyt, oczywiście, bez tlenu...
To nie był dobry moment na taką deklarację. Szmer głosów wyraźnie przybrał na sile, po chwili zlał się w coraz bardziej wyraźny, wręcz stanowczy sprzeciw. Już nie pamiętam kto wyraził to słowami:
— Odpada. Idąc bez tlenu, zmniejszacie szansę. Tu chodzi o powodzenie całej wyprawy. Andrzej ucichł, jakby skulił się w sobie, ja też nie powiedziałem nic, poroszenie sprawy wychodzenia bez tlenu było zdecydowanie przedwczesne. Nie padło jeszcze ani słowo na temat najważniejszy: Kto ma to zrobić? Właściwie osiem, może nawet dziewięć osób ma szansę wejścia na szczyt. Wśród tych dziewięciu osób są same gwiazdy polskiego himalaizmu. Taki Wojtek Wróż i Gienek Chrobak zrobili pierwsze wejście na Południową Kangchendzongę, mają za sobą sukcesy, całą dobrze zapisaną himalajską kartę. Wiadomo na co ich stać. Jest Zyga Heinrich, który na każdej wyprawie haruje jak wół, ostatnio wszedł zresztą na Kangchendzongę Środkową oraz na Lhotse. Można by tak długo wymieniać. A my z Andrzejem jesteśmy w tym gronie młodzieżą. Mamy na swym koncie Lhotse, ale tutaj już nie raz słyszeliśmy:
— Lhotse? Łatwa góra. Każdemu może się raz udać.
Koniecznie muszę przeczytać.
Po prostu nie funkcjonowaliśmy jeszcze w świadomości
Koniecznie muszę przeczytać
Re: Polski himalaizm zimowy
: 08 mar 2013, 20:21
autor: maciek_88
Co do tego, że on się pcha w góry mimo śmierci brata to poczytaj o Messnerze, którego brat zginął na wyprawie idąc za nim.
Re: Polski himalaizm zimowy
: 08 mar 2013, 20:32
autor: ozob
Nie mam zamiaru wystawiac tu komus swieczki albo nabijac posty. Po prostu uwazam polski himalaizm za bardzo dobry i obszerny temat do dyskusji bowiem polscy himalaisci maja spory i istotny dorobek na tym polu.
Mi osobiscie postawa himalaistow imponuje i jestem pelen szacunku do tego co robia szczegolnie w warunkach zimowych. Sami polscy himalaisci podkreslaja, ze wspinaczka to pasja wspaniala przygoda, ale i odwaga, heroizm, wyznaczanie sobie coraz wiekszych celow. To takze zmaganie sie z samym soba i przeszkodami jakie stawia gora. Czesto tez te walke sie przegrywa, niestety. Nie mozna jednak tych wyczynow nazywac glupim sportem, bo trzeba miec naprawde wielkie jaja, aby zdobywac tak wielkie gory.
Sam do gor mam slabosc choc nigdy wspinaczki nie uprawialem, ale jest cos w tych gorach, ze mnie do nich ciagnie i gdy na urlop mam do wyboru gory albo morze zawsze wybieram to pierwsze.
Nawiazujac juz do jednego z zimowych zdobywcow Broad Peak, to Bielecki ma naprawde spore mozliwosci, aby dolaczyc do najlepszych w swoim fachu w Polsce. Jako siedemnastolatek zdobyl samotnie Chan Tengri (7010 m.n.p.m.). Ponadto wspial sie na K2, Makalu i Gasherbrum zima, ktory nie byl wowczas nigdy o tej porze roku zdobyty.
Re: Polski himalaizm zimowy
: 08 mar 2013, 20:55
autor: maciek_88
W sumie nie byłoby głupie zmienić temat na "Góry". Być może znalazłoby się parę osób, które rozruszałyby ten temat. O alpinizmie również oczywiście można byłoby tutaj napisać.

Re: Góry
: 08 mar 2013, 22:58
autor: ozob
W sumie racja. Mozna by wtedy bardziej ogolnie pisac.
Re: Góry
: 09 mar 2013, 0:39
autor: maciek_88
To skoro zeszliśmy z ośmiotysięczników, do zwykłych gór, to trzymać kciuki za moje szkolenie zimowe jutro. Zobaczymy ile w tym rzeczywiście będzie szkolenia, ale tak czy siak w schronisku zapewne będzie przyjemnie.

Re: Polski himalaizm zimowy.
: 09 mar 2013, 1:10
autor: Bienias
Ebi pisze:Osdobny - naprawdę się pasjonujesz polskim himalaizmem, znasz i czytałeś biografie historie Kukuczki, Cichego, Rutkiewicz, chadzasz po górach? Czy założyłeś temat w celach wstawiania kwadratowych nawiasów albo nabicia postów w temacie założonym przez siebie?
W tym temacie jestem laikiem ale mam to przewage do zwyklych fagasow ze ww jest moim wujkiem i znam historie polskiego alpinizmu z pierwszej reki.
Pozdro Kuman

Wracajac do tematu to chyba najlepsza mysl jaka tutaj padla w temacie
Mi osobiscie postawa himalaistow imponuje i jestem pelen szacunku do tego co robia szczegolnie w warunkach zimowych. Sami polscy himalaisci podkreslaja, ze wspinaczka to pasja wspaniala przygoda, ale i odwaga, heroizm, wyznaczanie sobie coraz wiekszych celow. To takze zmaganie sie z samym soba i przeszkodami jakie stawia gora. Czesto tez te walke sie przegrywa, niestety. Nie mozna jednak tych wyczynow nazywac glupim sportem, bo trzeba miec naprawde wielkie jaja, aby zdobywac tak wielkie gory.