Rosyjska kultura
: 08 sty 2022, 13:00
To mój pierwszy temat, i pewnie ostatni. Na poprzednim forum, ten temat świecił pustkami. Tu jest nas więcej, więc może wyrosną z tego drzewa jakieś owoce. W poście wstępnym posłużę się cytatami, a w komentarzach zapraszam do opisu wrażeń.
Fiodor Dostojewski - "Drażnią mnie, mówiąc mi, że to tylko sen. Ale czy ma to znaczenie, czy to był sen, czy rzeczywistość, jeśli sen dał mi znać prawdę? i że nie ma innej, i nie może istnieć, czy śpisz, czy
się obudzisz. Moje marzenie - och, objawiło mi to inne życie, odnowione, wielkie i pełne mocy! Na naszej ziemi możemy kochać tylko cierpieniem. Chcę cierpienia, aby kochać. Pragnę, pragnę, w tej właśnie
chwili, by pocałować łzami ziemię, którą zostawiłem. No cóż, uznałem, że to tylko sen, ale uczucie miłości tych niewinnych i pięknych ludzi pozostało ze mną na zawsze i czuję, że ich miłość wciąż płynie do
mnie z tamtej strony. Och, wszyscy śmieją się teraz z mojej twarzy i zapewniają mnie, że tylko śnię lub odczułem jedno doznanie, które powstało w moim sercu w majaczeniu i osobiście uzupełniłem szczegóły,
gdy się obudziłem. A kiedy powiedziałem im, że być może tak było naprawdę, mój Boże, jak krzyczeli ze śmiechu. Tak, oczywiście, zostałem pokonany przez samo uczucie mojego snu, i to wszystko zostało
zachowane w moim okrutnie zranionym sercu. Po przebudzeniu byłem, oczywiście, niezdolny do ubierania ich w naszym słabym języku, tak że w moim umyśle musiało się zatrzeć; więc być może naprawdę byłem
zmuszony zniekształcić je w moim żarliwym pragnieniu przekazania niektórych z nich tak szybko, jak tylko mogłem. Jak mogę pomóc uwierzyć, że to wszystko było prawdą? Sen obejmował tysiące lat i pozostawił
we mnie tylko poczucie całości. Wiem tylko, że byłem przyczyną ich grzechu i upadku. Skaziłem całą tę ziemię, tak szczęśliwą i bezgrzeszną przed moim przyjściem. [Tamci] nauczyli się kłamać, polubili
kłamstwo i odkryli urok kłamstwa. Wszyscy stali się tak zazdrośni o prawa swojej własnej osobowości, że zrobili wszystko, co było w ich mocy, aby je ograniczyć i zniszczyć w innych, i uczynić to
najważniejszą rzeczą w ich życiu(...). Ale oni tylko śmiali się ze mnie i zaczęli nareszcie patrzeć na mnie jak na szalonego. W końcu oznajmili mi, że stawałem się niebezpieczny i że powinni mnie zamknąć
w domu wariatów, gdybym nie trzymał języka za zębami. Wtedy taki żal zawładnął moją duszą, że moje serce zostało wymazane, i czułem się tak, jakbym umarł; i wtedy się obudziłem. Chcę szerzyć wieści - czego?
O prawdzie, bo widziałem to na własne oczy. Widziałem i wiem, że ludzie mogą być piękni i szczęśliwi bez utraty siły życia na ziemi. I tylko z tej mojej wiary się śmieją. Sen! Czym jest sen? I czy nasze
życie nie jest snem? Powiem więcej. Przypuśćmy, że ten raj nigdy nie nadejdzie (co rozumiem), ale i tak będę go głosił. Najważniejszą rzeczą jest kochać innych takich jak ty, to jest najważniejsze i to
wszystko. Nic innego nie jest potrzebne. Jest to stara prawda, którą powiedziano i przekazano miliard razy - ale nie stanowi ona części naszego życia! Świadomość życia jest wyższa niż życie, a znajomość
praw szczęścia jest wyższa niż szczęście. Przeciw czemu trzeba walczyć. I będę."

Fiodor Dostojewski - (...)Studiując sens człowieka i życia - robię tu znaczący postęp. Wierzę w siebie. Człowiek jest tajemnicą: jeśli spędzasz całe życie próbując go rozwiązać, nie mów, że zmarnowałeś
swój czas. Zajmuję się tą tajemnicą, ponieważ chcę być mężczyzną(...). Jestem niedorzeczną osobą. Teraz nazywają mnie wariatem. Byłby to wyraźny wzrost mojej pozycji społecznej, gdyby nie to, że wciąż
uważają mnie za tak absurdalnego jak zawsze. Ale to już mnie nie denerwuję. Zrezygnowałem z dbania o wszystko i wszystkie problemy zniknęły. I potem poznałem prawdę. Prawdy poznałem w listopadzie zeszłego
roku - i pamiętam każdą chwilę. Sny, jak wszyscy wiemy, są bardzo dziwnymi rzeczami: niektóre części są przedstawiane z przerażającą żywością, z detalami dopracowanymi do wyszukanego wykończenia biżuterii,
podczas gdy inne przechodzą, jakby tak, nie zauważając ich wcale(...). Wydaje się, że marzenia są pobudzane nie przez rozum, ale przez pragnienie, nie przez głowę, ale przez serce, a jednak, jakie
skomplikowane sztuczki mój rozum grał czasami w snach, jakie zupełnie niepojęte rzeczy! Dzieci słońca, dzieci słońca - och, jakie były piękne! (...). Przykro mi, ale nie mogę nic więcej pocieszać, ponieważ
miłość w działaniu jest trudna i okropna w porównaniu z miłością w snach. Miłość w snach jest chciwa na natychmiastowe działanie, szybko spełniana i na oczach wszystkich. Mężczyźni oddadzą nawet życie,
jeśli tylko ciężka próba nie potrwa długo, ale wkrótce się skończy, a wszyscy patrzą i klaszczą jak na scenie. Ale aktywna miłość jest pracą i męstwem, a dla niektórych ludzi być może także kompletną
nauką(...). Nikt oprócz ciebie i jeden "jadeit", w którym się zakochałem, ku mojej ruinie(...). Nagle przyszedł do siebie z rzeczywistego szaleństwa na kilka minut; pamiętał i rozmawiał z całkowitą
świadomością, głównie w rozłącznych zwrotach, które być może wymyślił i nauczył się na pamięć w długich, zmęczonych godzinach swojej choroby, w swoim łóżku, w bezsennej samotności. Uważam cię za najbardziej
uczciwego i prawdomównego z ludzi, bardziej uczciwego i prawdomównego niż ktokolwiek; a jeśli mówią, że twój umysł... to znaczy, że czasami cierpisz na umysł, to niesprawiedliwe. Podjąłem decyzję w tej
sprawie i spierałem się z innymi, ponieważ chociaż naprawdę jesteś psychicznie dotknięty (oczywiście nie będziesz na to zły, mówię z wyższego punktu widzenia), ale umysł, którego sprawy są w tobie lepsze
niż w którymkolwiek z nich. W rzeczywistości jest to coś, o czym nigdy nie marzyli. Są bowiem dwa rodzaje umysłu: jeden, który ma znaczenie, i jeden, który nie ma znaczenia. Nigdy w życiu nie spotkałem
człowieka takiego jak on ze względu na szlachetną prostotę i nieograniczoną prawdomówność. Ze sposobu, w jaki mówił, zrozumiałem, że każdy, kto wybierze, może go oszukać i że później wybaczy każdemu, kto
go oszukał, i dlatego pokochałem go.

["Tołstoj jest pełnym daniem.
Turgieniew wspaniałym deserem. Tak go odbieram.
Dostojewski?
Dostojewski jest pełnym daniem z witaminą i zarodkiem pszenicy.
" Padam na kolce życia. Krwawię."
Kiedyś myślałam, że to takie romantyczne.
Pisać, zakochać się, i doświadczyć prawdziwej pasji."]

[(...)Ach, kiedyś będąc nastolatkiem opętanym poczuciem winy i brzemieniem bezwartościowości i zmagań ze światem, natknąłem się na powieść Dostojewskiego Bracia Karamazow. Ta książka zmieniła moje życie. Dała mi siłę. Otworzyła mi oczy na kruche ludzkie piękno, nawet gdy kryła je nędzna zewnętrzna powłoka. Pamiętam ten dzień, kiedy skończyłem czytać, oddałem książkę do biblioteki zakładu i wyszedłem w cytrynowe słońce jesiennego dnia. Owładnęło mną uczucie łaski. I dlatego jedynynm moim pragnieniem było napisanie książki, która wyzwoli w czytelnikach to samo, co ja wtedy czułem"]

Ingmar Bergman - ["Moje odkrycie pierwszego filmu Tarkowskiego było jako cud. Nagle znalazłem się przy drzwiach pokoju, którego klucze, do tej pory nie były mi dane. Był to pokój, do którego zawsze chciałem
wejść, gdzie mogłem wreszcie oddychać, ale swobodnie. Tarkowski jest dla mnie największy, ten który wymyślił język, prawdziwy do charakteru filmu, jako że ujmuje życie jako refleksję, życie jako sen."]

To ja, Ediczka - [„Jestem poważnym uczonym" - mówi do mnie. To fakt, myślę sobie, jest poważnym uczonym, obaj jednak wiemy, że jego zawód poważnego uczonego, specjalisty od Gogola i Dostojewskiego,
wykładowcy estetyki, na [ch**] się tu komu zda. Dlaczego? Była ździrą, suką, egoistką, gadziną, bestią, ale kochałem ją, i ta miłość okazała się silniejsza niż moja świadomość. Po co to wszystko? - myślałem.
Życie jest takie krótkie, takie małe, dlaczego muszę przeżywać takie chwile? Można było przeżyć całe to życie - jako awanturnicy, kurwy, prostytutki - ale razem. Jakaś niewyraźna melodia drżała we mnie,
może niosła smutne przesłanie, że świat nic nie jest wart, że wszystko na tym świecie to proch i marność, wieczne odejścia i powroty szarych fal, i tylko miłość tkwiąca w moim ciele odróżnia mnie trochę od
pejzażu... No, byłem poetą, poetą, jeśli już chcecie wiedzieć, nieoficjalnym, podziemnym; było, minęło, a teraz jestem jednym z was, a i tak wami gardzę. Nie wszystkimi, ale wieloma z was. Nawet kiedyśmy się
już nie kochali z Jeleną, ale spali razem, a ona czasem obejmowała mnie przez sen, leżałem przez całą noc z zapartym tchem, bojąc się ruszyć, żeby ta mała rączka nie uciekła, nie zniknęła. W oczach miałem
łzy, [ch**] tam, nie słabości, łzy miłości. To okropne, że kocham ją coraz bardziej. Czy widzi różnicę między mną, człowiekiem, z którym łączyła ją miłość i nadal ją kochającym, a kimś, kto ją raz po pijanemu
wyruchał? Pewnie widzi, myślę jednak, że na moją niekorzyść. Ale co z kochającym ją Ediczką, który był pełen najdelikatniejszych uczuć, boleśnie reagował na świat. Z moich oczu wyzierała cała nienawiść do
tego świata, moja osobista nienawiść, utalentowanego dzielnego Ediczki, małego, drapieżnego zwierzaczka, gorzka i tęskna nienawiść, niemogąca znaleźć ujścia. To, co proponował ten kraj, nie mogło być moją
sprawą. To mogło być sprawą Johna, który robi pieniądze, sprawą Loni Kosogora, który chce czegoś określonego i materialnego, mnie zaś z moim pragnieniem miłości było najchujowiej ze wszystkich. Sens mojemu
życiu mogła nadać tylko wielka idea. W Rosji poeta od dawna jest wszystkim, kimś w rodzaju przywódcy duchowego; toteż, na przykład, znajomość z poetą jest tam wielkim zaszczytem. W Ameryce poeta to gówno,
dlatego nawet Josif Brodski tu, u was, w waszym kraju, jest smutny. Wszystko, oczywiście, nie było takie proste, ale to oni, ci nasi przylizani, wygładzeni amerykańscy dżentelmeni - niech mi Ameryka wybaczy
- podpierdolili mi, ukradli, gwałtem zabrali to, co miałem najdroższego - moją dziewczynę, moją Rosjankę. Los to los, ja już zbyt daleko zaszedłem. Nigdy tego nie będę miał. Jestem śmieć. Dostaję łelfer.
Jestem sam, muszę dbać o siebie. Kto inny się o mnie zatroszczy? Mam też rodziców, daleko, o pół obrotu kuli ziemskiej stąd, tatę i mamę. Mama zawsze pisze mi o przyrodzie - kiedy rozkwitły wiśnie pod oknem
i jakie dobre konfitury zrobiła z moreli, które kiedyś z tatą sadzili pod oknami; smaczne, synu, konfitury, twoje ulubione, ale nie ma ich kto jeść. Więcej bliskich już Ediczka nie ma. Siedziałem i myślałem
,że moi przyjaciele gnijący w łagrach za przestępstwa kryminalne, bandyci i złodzieje z Charkowa, teraz gardzą mną jak żałosną szmatą. "Każdy, komu ochota przyjdzie, teraz ją pierdoli, ona ciągnie druta
im wszystkim, a ty, [k****], w duszę sobie pozwoliłeś nasrać, gnoju, tchórzu, inteligencie pierdolony!"].

("Wariat, w porządku jestem
Co z gąbki nasiąkniętej ma serce
Więc mogę ci wiele dać, bo nie jestem Perfect
Ja to polip zakręcony jak słup soli
Mówią, że spaliłem sobie mózg, buch jak kineskop
Czasami mam ochotę dać sobie spokój, iść do pracy jak ludzie
Ale nic innego już nie potrafię, nic innego nie umiem
Serce mam z gąbki, ze stali nerwy")

Fiodor Dostojewski - "Drażnią mnie, mówiąc mi, że to tylko sen. Ale czy ma to znaczenie, czy to był sen, czy rzeczywistość, jeśli sen dał mi znać prawdę? i że nie ma innej, i nie może istnieć, czy śpisz, czy
się obudzisz. Moje marzenie - och, objawiło mi to inne życie, odnowione, wielkie i pełne mocy! Na naszej ziemi możemy kochać tylko cierpieniem. Chcę cierpienia, aby kochać. Pragnę, pragnę, w tej właśnie
chwili, by pocałować łzami ziemię, którą zostawiłem. No cóż, uznałem, że to tylko sen, ale uczucie miłości tych niewinnych i pięknych ludzi pozostało ze mną na zawsze i czuję, że ich miłość wciąż płynie do
mnie z tamtej strony. Och, wszyscy śmieją się teraz z mojej twarzy i zapewniają mnie, że tylko śnię lub odczułem jedno doznanie, które powstało w moim sercu w majaczeniu i osobiście uzupełniłem szczegóły,
gdy się obudziłem. A kiedy powiedziałem im, że być może tak było naprawdę, mój Boże, jak krzyczeli ze śmiechu. Tak, oczywiście, zostałem pokonany przez samo uczucie mojego snu, i to wszystko zostało
zachowane w moim okrutnie zranionym sercu. Po przebudzeniu byłem, oczywiście, niezdolny do ubierania ich w naszym słabym języku, tak że w moim umyśle musiało się zatrzeć; więc być może naprawdę byłem
zmuszony zniekształcić je w moim żarliwym pragnieniu przekazania niektórych z nich tak szybko, jak tylko mogłem. Jak mogę pomóc uwierzyć, że to wszystko było prawdą? Sen obejmował tysiące lat i pozostawił
we mnie tylko poczucie całości. Wiem tylko, że byłem przyczyną ich grzechu i upadku. Skaziłem całą tę ziemię, tak szczęśliwą i bezgrzeszną przed moim przyjściem. [Tamci] nauczyli się kłamać, polubili
kłamstwo i odkryli urok kłamstwa. Wszyscy stali się tak zazdrośni o prawa swojej własnej osobowości, że zrobili wszystko, co było w ich mocy, aby je ograniczyć i zniszczyć w innych, i uczynić to
najważniejszą rzeczą w ich życiu(...). Ale oni tylko śmiali się ze mnie i zaczęli nareszcie patrzeć na mnie jak na szalonego. W końcu oznajmili mi, że stawałem się niebezpieczny i że powinni mnie zamknąć
w domu wariatów, gdybym nie trzymał języka za zębami. Wtedy taki żal zawładnął moją duszą, że moje serce zostało wymazane, i czułem się tak, jakbym umarł; i wtedy się obudziłem. Chcę szerzyć wieści - czego?
O prawdzie, bo widziałem to na własne oczy. Widziałem i wiem, że ludzie mogą być piękni i szczęśliwi bez utraty siły życia na ziemi. I tylko z tej mojej wiary się śmieją. Sen! Czym jest sen? I czy nasze
życie nie jest snem? Powiem więcej. Przypuśćmy, że ten raj nigdy nie nadejdzie (co rozumiem), ale i tak będę go głosił. Najważniejszą rzeczą jest kochać innych takich jak ty, to jest najważniejsze i to
wszystko. Nic innego nie jest potrzebne. Jest to stara prawda, którą powiedziano i przekazano miliard razy - ale nie stanowi ona części naszego życia! Świadomość życia jest wyższa niż życie, a znajomość
praw szczęścia jest wyższa niż szczęście. Przeciw czemu trzeba walczyć. I będę."

Fiodor Dostojewski - (...)Studiując sens człowieka i życia - robię tu znaczący postęp. Wierzę w siebie. Człowiek jest tajemnicą: jeśli spędzasz całe życie próbując go rozwiązać, nie mów, że zmarnowałeś
swój czas. Zajmuję się tą tajemnicą, ponieważ chcę być mężczyzną(...). Jestem niedorzeczną osobą. Teraz nazywają mnie wariatem. Byłby to wyraźny wzrost mojej pozycji społecznej, gdyby nie to, że wciąż
uważają mnie za tak absurdalnego jak zawsze. Ale to już mnie nie denerwuję. Zrezygnowałem z dbania o wszystko i wszystkie problemy zniknęły. I potem poznałem prawdę. Prawdy poznałem w listopadzie zeszłego
roku - i pamiętam każdą chwilę. Sny, jak wszyscy wiemy, są bardzo dziwnymi rzeczami: niektóre części są przedstawiane z przerażającą żywością, z detalami dopracowanymi do wyszukanego wykończenia biżuterii,
podczas gdy inne przechodzą, jakby tak, nie zauważając ich wcale(...). Wydaje się, że marzenia są pobudzane nie przez rozum, ale przez pragnienie, nie przez głowę, ale przez serce, a jednak, jakie
skomplikowane sztuczki mój rozum grał czasami w snach, jakie zupełnie niepojęte rzeczy! Dzieci słońca, dzieci słońca - och, jakie były piękne! (...). Przykro mi, ale nie mogę nic więcej pocieszać, ponieważ
miłość w działaniu jest trudna i okropna w porównaniu z miłością w snach. Miłość w snach jest chciwa na natychmiastowe działanie, szybko spełniana i na oczach wszystkich. Mężczyźni oddadzą nawet życie,
jeśli tylko ciężka próba nie potrwa długo, ale wkrótce się skończy, a wszyscy patrzą i klaszczą jak na scenie. Ale aktywna miłość jest pracą i męstwem, a dla niektórych ludzi być może także kompletną
nauką(...). Nikt oprócz ciebie i jeden "jadeit", w którym się zakochałem, ku mojej ruinie(...). Nagle przyszedł do siebie z rzeczywistego szaleństwa na kilka minut; pamiętał i rozmawiał z całkowitą
świadomością, głównie w rozłącznych zwrotach, które być może wymyślił i nauczył się na pamięć w długich, zmęczonych godzinach swojej choroby, w swoim łóżku, w bezsennej samotności. Uważam cię za najbardziej
uczciwego i prawdomównego z ludzi, bardziej uczciwego i prawdomównego niż ktokolwiek; a jeśli mówią, że twój umysł... to znaczy, że czasami cierpisz na umysł, to niesprawiedliwe. Podjąłem decyzję w tej
sprawie i spierałem się z innymi, ponieważ chociaż naprawdę jesteś psychicznie dotknięty (oczywiście nie będziesz na to zły, mówię z wyższego punktu widzenia), ale umysł, którego sprawy są w tobie lepsze
niż w którymkolwiek z nich. W rzeczywistości jest to coś, o czym nigdy nie marzyli. Są bowiem dwa rodzaje umysłu: jeden, który ma znaczenie, i jeden, który nie ma znaczenia. Nigdy w życiu nie spotkałem
człowieka takiego jak on ze względu na szlachetną prostotę i nieograniczoną prawdomówność. Ze sposobu, w jaki mówił, zrozumiałem, że każdy, kto wybierze, może go oszukać i że później wybaczy każdemu, kto
go oszukał, i dlatego pokochałem go.

["Tołstoj jest pełnym daniem.
Turgieniew wspaniałym deserem. Tak go odbieram.
Dostojewski?
Dostojewski jest pełnym daniem z witaminą i zarodkiem pszenicy.
" Padam na kolce życia. Krwawię."
Kiedyś myślałam, że to takie romantyczne.
Pisać, zakochać się, i doświadczyć prawdziwej pasji."]

[(...)Ach, kiedyś będąc nastolatkiem opętanym poczuciem winy i brzemieniem bezwartościowości i zmagań ze światem, natknąłem się na powieść Dostojewskiego Bracia Karamazow. Ta książka zmieniła moje życie. Dała mi siłę. Otworzyła mi oczy na kruche ludzkie piękno, nawet gdy kryła je nędzna zewnętrzna powłoka. Pamiętam ten dzień, kiedy skończyłem czytać, oddałem książkę do biblioteki zakładu i wyszedłem w cytrynowe słońce jesiennego dnia. Owładnęło mną uczucie łaski. I dlatego jedynynm moim pragnieniem było napisanie książki, która wyzwoli w czytelnikach to samo, co ja wtedy czułem"]

Ingmar Bergman - ["Moje odkrycie pierwszego filmu Tarkowskiego było jako cud. Nagle znalazłem się przy drzwiach pokoju, którego klucze, do tej pory nie były mi dane. Był to pokój, do którego zawsze chciałem
wejść, gdzie mogłem wreszcie oddychać, ale swobodnie. Tarkowski jest dla mnie największy, ten który wymyślił język, prawdziwy do charakteru filmu, jako że ujmuje życie jako refleksję, życie jako sen."]

To ja, Ediczka - [„Jestem poważnym uczonym" - mówi do mnie. To fakt, myślę sobie, jest poważnym uczonym, obaj jednak wiemy, że jego zawód poważnego uczonego, specjalisty od Gogola i Dostojewskiego,
wykładowcy estetyki, na [ch**] się tu komu zda. Dlaczego? Była ździrą, suką, egoistką, gadziną, bestią, ale kochałem ją, i ta miłość okazała się silniejsza niż moja świadomość. Po co to wszystko? - myślałem.
Życie jest takie krótkie, takie małe, dlaczego muszę przeżywać takie chwile? Można było przeżyć całe to życie - jako awanturnicy, kurwy, prostytutki - ale razem. Jakaś niewyraźna melodia drżała we mnie,
może niosła smutne przesłanie, że świat nic nie jest wart, że wszystko na tym świecie to proch i marność, wieczne odejścia i powroty szarych fal, i tylko miłość tkwiąca w moim ciele odróżnia mnie trochę od
pejzażu... No, byłem poetą, poetą, jeśli już chcecie wiedzieć, nieoficjalnym, podziemnym; było, minęło, a teraz jestem jednym z was, a i tak wami gardzę. Nie wszystkimi, ale wieloma z was. Nawet kiedyśmy się
już nie kochali z Jeleną, ale spali razem, a ona czasem obejmowała mnie przez sen, leżałem przez całą noc z zapartym tchem, bojąc się ruszyć, żeby ta mała rączka nie uciekła, nie zniknęła. W oczach miałem
łzy, [ch**] tam, nie słabości, łzy miłości. To okropne, że kocham ją coraz bardziej. Czy widzi różnicę między mną, człowiekiem, z którym łączyła ją miłość i nadal ją kochającym, a kimś, kto ją raz po pijanemu
wyruchał? Pewnie widzi, myślę jednak, że na moją niekorzyść. Ale co z kochającym ją Ediczką, który był pełen najdelikatniejszych uczuć, boleśnie reagował na świat. Z moich oczu wyzierała cała nienawiść do
tego świata, moja osobista nienawiść, utalentowanego dzielnego Ediczki, małego, drapieżnego zwierzaczka, gorzka i tęskna nienawiść, niemogąca znaleźć ujścia. To, co proponował ten kraj, nie mogło być moją
sprawą. To mogło być sprawą Johna, który robi pieniądze, sprawą Loni Kosogora, który chce czegoś określonego i materialnego, mnie zaś z moim pragnieniem miłości było najchujowiej ze wszystkich. Sens mojemu
życiu mogła nadać tylko wielka idea. W Rosji poeta od dawna jest wszystkim, kimś w rodzaju przywódcy duchowego; toteż, na przykład, znajomość z poetą jest tam wielkim zaszczytem. W Ameryce poeta to gówno,
dlatego nawet Josif Brodski tu, u was, w waszym kraju, jest smutny. Wszystko, oczywiście, nie było takie proste, ale to oni, ci nasi przylizani, wygładzeni amerykańscy dżentelmeni - niech mi Ameryka wybaczy
- podpierdolili mi, ukradli, gwałtem zabrali to, co miałem najdroższego - moją dziewczynę, moją Rosjankę. Los to los, ja już zbyt daleko zaszedłem. Nigdy tego nie będę miał. Jestem śmieć. Dostaję łelfer.
Jestem sam, muszę dbać o siebie. Kto inny się o mnie zatroszczy? Mam też rodziców, daleko, o pół obrotu kuli ziemskiej stąd, tatę i mamę. Mama zawsze pisze mi o przyrodzie - kiedy rozkwitły wiśnie pod oknem
i jakie dobre konfitury zrobiła z moreli, które kiedyś z tatą sadzili pod oknami; smaczne, synu, konfitury, twoje ulubione, ale nie ma ich kto jeść. Więcej bliskich już Ediczka nie ma. Siedziałem i myślałem
,że moi przyjaciele gnijący w łagrach za przestępstwa kryminalne, bandyci i złodzieje z Charkowa, teraz gardzą mną jak żałosną szmatą. "Każdy, komu ochota przyjdzie, teraz ją pierdoli, ona ciągnie druta
im wszystkim, a ty, [k****], w duszę sobie pozwoliłeś nasrać, gnoju, tchórzu, inteligencie pierdolony!"].

("Wariat, w porządku jestem
Co z gąbki nasiąkniętej ma serce
Więc mogę ci wiele dać, bo nie jestem Perfect
Ja to polip zakręcony jak słup soli
Mówią, że spaliłem sobie mózg, buch jak kineskop
Czasami mam ochotę dać sobie spokój, iść do pracy jak ludzie
Ale nic innego już nie potrafię, nic innego nie umiem
Serce mam z gąbki, ze stali nerwy")
