Primera Division (La Liga) - Strona 67

Wszystko o piłce nożnej w Hiszpanii: La Liga (Primera Division), Zawodnicy, Kluby (FC Barcelona, Real Madryt, Atletico Madryt) | Reprezentacja Hiszpanii | Transfery, Wyniki, oraz inne wydarzenia związane z hiszpańską piłką.
Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9019
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 534
Lokalizacja: Suwałki

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 19 lis 2020, 14:22

Na reddicie w odpowiednim temacie znalazłem tylko tyle:
still plays a lot, he rotates with Portu for the right wing. Portu is faster and a better finisher but Januzaj is more creative

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3228
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1380
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 lis 2020, 22:51

Osasuna - SD Huesca 1:1

Powracająca do La Liga Huesca wciąż czeka na swoje pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie, tym razem zremisowała na Estadio El Sadar po meczu, który był żywym i emocjonującym widowiskiem. W 1. połowie goście głównie czyhali na kontrataki, ale spisywali się w nich znakomicie, paroma podania potrafiąc błyskawicznie przedostać się pod bramkę Osasuny. Huesca objęła prowadzenie już w 5 min. - po akcji prawą stroną Rafa Mir mocno uderzył z ostrego kąta, a Sergio Herrera interweniował niezbyt dobrze, odbijając piłkę przed siebie, prosto pod nogi Sandro Ramireza, który z łatwością trafił do siatki. W 14 min. po błędzie obrony Osasuny Rafa Mir znów potężnie uderzył z ostrego kąta, tym razem Herrera instynktownie bronił lepiej. Osasuna częściej atakowała, ale akcje te, prowadzone głównie lewą flanka, były w większości bezzębne. Napastnicy gospodarzy nie dostawali dobrych piłek, Budimir i Ruben Garcia byli zupełnie niewidoczni. Dopiero w 25 min. po składnej akcji Osasuny uderzał Inigo Perez, ale zbyt lekko. Huesca groźnie kontrowała, najbliżej podwyższenia prowadzenia będąc w 36 min. - pierwsze uderzenie Rafy Mira obronił Herrera, a dobitka byłego napastnika Las Palmas minęła słupek. Początek 2. połowy był już zdecydowanie lepszy w wykonaniu Osasuny. Baskijski zespół mógł wyrównać już kilkadziesiąt sekund po przerwie, po rzucie rożnym David Garcia główkował tuż obok słupka. Kilka minut później w polu karnym uderzał najpierw Budimir, a później wprowadzony na boisko w przerwie Enric Gallego (który dwa sezony temu spisywał się bardzo dobrze właśnie w barwach Hueski), ale Andres Fernandez dwukrotnie uratował swoją drużynę znakomicie broniąc. Osasuna naciskała coraz bardziej, ostrzeliwując raz po raz bramkę gości, a Huesca nie potrafiła już kontrować tak groźnie jak w pierwszych 45 minutach. Gol wisiał w powietrzu i padł w 68 min. - po krótko rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu David Garcia uderzeniem głową zmieścił piłkę przy słupku. W końcówce meczu Huesca uspokoiła grę i oddaliła ją od własnej bramki, dzięki czemu wywiozła z Pampeluny punkt.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3228
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1380
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 22 lis 2020, 0:07

Atletico Madryt - Barcelona 1:0

Kiedy, jeśli nie teraz - Atletico pokonuje w końcu Barcelonę w meczu ligowym, pomimo braku Suareza, który to brak był bardzo widoczny (zastępujący go Correa zagrał słaby mecz). W pierwszym kwadransie Atletico pokazało ofensywną grę (obronione świetnie uderzenie Saula i strzał Llorente w poprzeczkę z 12 min.), nie po raz pierwszym w tym sezonie. Jeśli w tym stylu odniosą poważniejszy sukces w tym sezonie, może odkleić się od nich łatka drużyny bazującej na żelaznej defensywie i kontrach. Messi został skutecznie zneutralizowany, oprócz szansy z końcówki 1. połowy niewiele pokazał. Najlepszy w barwach Barcelony był chyba Dembele, który w 1. połowie kilka razy dobrze pociągnął prawym skrzydłem, ale w drugich 45 minutach wtopił się już w mizerię jaką prezentowali dziś piłkarze Koemana. Spodziewałem się, że po utracie gola w kuriozalnych okolicznościach (duży błąd Ter Stegena) Barca jednak bardziej przyciśnie w 2. połowie, ale oprócz celnych główek Lengleta i Griezmanna pod bramką Oblaka nie było większego zagrożenia. Wejście na boisko Coutinho niewiele wniosło, spośród rezerwowych chyba nawet Braithwaite był bardziej aktywny. Można już mówić coraz głośniej o Atletico jako poważnym kandydacie do tytułu - Barcelona z krótką ławką raz po raz traci punkty, spore problemy ma też Real, a drużyna Simeone ma najlepszą kadrę od kilku lat i jest w świetnej formie. W najbliższych tygodniach mają dość trudny terminarz i może to być test weryfikujący aspiracje ekipy Cholo w tym sezonie.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3228
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1380
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 lis 2020, 23:06

Athletic Bilbao - Real Betis 4:0

Przeżywające kryzys Lwy z San Mames nadspodziewanie łatwo rozbiły Real Betis. Pozbawieni Canalesa i Fekira Verdiblancos grali dziś katastrofalnie, zwłaszcza w linii obrony, która prezentowała poziom okręgówki. Już w 4 min. przez obronę gości przedarł się Berenguer, ale jego strzał obronił jeszcze Claudio Bravo. W 9 min. wynik meczu został otwarty - Villalibre dogrywał piłkę do Inakiego Williamsa, podanie przeciął jednak Victor Ruiz i uczynił to w tak fatalny sposób, że skierował piłkę do własnej bramki tuż przy słupku. W 17 min. powinien być moim zdaniem podyktowany rzut karny dla gospodarzy, ewidentne odbicie kozłującej piłki ręką która nie była przy tułowiu, ale decyzja VAR była zdumiewająca. Betis próbował coś skonstruować atakami pozycyjnymi, ale brak Canalesa i Fekira wyraźnie dawał się we znaki. W 33 min. na 2:0 podwyższył Ander Capa - z lewego skrzydła dośrodkowywał Williams, główkę Villalibre obronił jeszcze Bravo, ale dobitka głową Capy z najbliższej odległości była skuteczna. Jeszcze przed przerwą Athletic przeprowadził kilka kolejnych groźnych akcji i kontrolował przebieg meczu. Po przerwie Verdiblancos znów próbowali coś wskórać atakami pozycyjnymi, ale cóż z tego, skoro ich obrona zupełnie nie funkcjonowała. W 59 min. Villalibre dograł w pole karne do Muniaina, a ten przy całkowicie biernej postawie przyglądających się obrońców oddał pierwszy strzał, obroniony przez Bravo, po czum skutecznie dobił głową. Obrońcy Betisu pozwalali ofensywnym graczom Bilbao na bardzo wiele i w 68 min. przypłacili to utratą czwartego gola - znów dogranie z lewego skrzydła, tym razem Berenguer uderzył precyzyjnie, tuż przy słupku. W 2. połowie Unai Simon był w bramce Basków praktycznie bezrobotny, rozbita ekipa Pellegriniego nie była w stanie nic skonstruować.

Efektowna wygrana powinna dać drużynie z Kraju Basków trochę oddechu. W następnych kolejkach zagrają na wyjeździe z Getafe i u siebie z Celtą Vigo, będą zatem mieli okazję zbliżyć się do czołówki.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3228
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1380
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 lis 2020, 23:55

Real Betis - Eibar 0:2

Postawa Verdiblancos w ostatnich meczach to prawdziwy dramat. Tydzień temu z boiska zmiótł ich Athletic Bilbao, dziś na własnym stadionie nie pokazali zupełnie nic przeciwko Eibar. 1. połowa była nudna, sytuacje można było policzyć na palcach jednej ręki. O ile defensywne nastawionemu EIbarowi trudno się dziwić, grali z faworyzowanym rywalem, o tyle całkowita niemoc Betisu jest już trudniejsza do usprawiedliwienia. Powracający po kontuzji Fekir był dziś bardzo słaby, Antonio Sanabria kompletnie niewidoczny - można było zapomnieć, że w ogóle przebywa na boisku. Zawodnicy gospodarzy rozgrywali ataki pozycyjne bardzo wolno, bez przyspieszenia, często tracąc piłkę na rzecz bardziej agresywnie grających gości. W 20 min. po błędzie jednego z obrońców Eibar piłka trafiła do Tello, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Dmitroviciem, jednak bramkarz gości nogą obronił strzał. W końcówce 1. połowy podopieczni Mendilibara uaktywnili się i aczeli zagrażać bramce Betisu. W 34 min. uderzał Bryan Gil, piłkę odbił Robles, a Takashi Inui z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Po konsultacji z VAR arbiter słusznie nie uznał gola, Inui był na spalonym. Po przerwie Betis nadal wyglądał tragicznie i w 49 min. stracił gola - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Yoshinori Muto z bliska zmieścił piłkę przy słupku brami Roblesa. W 54 min. padł kolejny gol dla Eibar - Roberto Correa dostał świetne podanie, Robles wyszedł z bramki i faulował go, a rzut karny wykorzystał mocnym strzałem w środek bramki Esteban Burgos. Nieco ożywienia do beznadziejnej gry ofensywnej Betisu wnieśli wprowadzeni na boisko Montoya i Moron, ale nie przyniosło to konkretnych efektów. Goście mogli za to podwyższyć wynik - w 71 min. po wrzutce z rzutu wolnego w sytuacji sam na sam znalazł się Burgos, ale uderzył w Roblesa. Piłkarze Mendilibara wywalczyli też kolejny rzut karny - Marc Bartra popełnił we własnym polu karnym fatalny błąd, odskoczyła mu piłka, dopadł do niej Inui, a były stoper Barcelony faulował go. Piłkę ustawił na wapnie Sergi Enrich, ale uderzył na wysokości rąk bramkarza, dzięki czemu Robles obronił. Jeśli dalej będzie to tak wyglądać, posada Pellegriniego może być wkrótce zagrożona. Z kolei Eibar zagrał solidnie w defensywie i wykazał zdecydowanie więcej woli walki, będąc dziś po prostu drużyną lepszą.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3228
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1380
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 17 gru 2020, 0:22

Barcelona - Real Sociedad 2:1

Zważywszy na kryzys, jaki przechodzi Blaugrana, oraz świetną postawę Sociedad w tym sezonie, można było oczekiwać w tym meczu niespodzianki. Barca, mimo kłopotów i skandalicznej wręcz nieskuteczności Griezmanna, zdołała jednak zgarnąć trzy punkty. Gospodarze ruszyli na rywala od pierwszych minut, dominując środek pola i stosując wysoki pressing, co nie pozwalało Baskom rozwinąć skrzydeł. W 10 min. pierwszą dobrą sytuację dla Blaugrany miał Pedri, który po dośrodkowaniu Sergino Desta główkował minimalnie obok bramki (na środku obrony zaspali Le Normad i Zubeldia). Mimo przewagi Barcelony ,to Baskowie objęli prowadzenie - w 27 min. po dograniu Portu wzdłuż bramki WIllian Jose z bliska umieścił piłkę w siatce. Odpowiedź Blaugrany była natychmiastowa, nieupilnowany w polu karnym Jordi Alba pięknym uderzeniem wyrównał. Niedługo później drugiego gola dla Barcy mógł zdobyć Griezmann, ale to zdecydowanie nie był jego dzień - po minięciu bramkarza trafił w poprzeczkę. W 43 min. Barcelona w końcu wyszła na prowadzenie, De Jong nie był na spalonym (mimo początkowej sygnalizacji). Kilka minut po przerwie podwyższył mógł Messi, ale uderzył zbyt lekko (i mógł chyba podawać, gospodarze wychodzili w piątkę). Popis nieskuteczności kontynuował Grizmann, który w przeciągu minuty najpierw nie trafił wślizgiem z mniej niż metra do pustej bramki, a później przegrał pojedynek sam na sam z Alexem Remiro. Real Sociedad dominował długimi fragmentami 2. połowy, przejmując inicjatywę i spychając Barcę do obrony. Znakomitych sytuacji nie wykorzystali Ishak (zbyt daleko wypuścił sobie piłkę, dzięki czemu ofiarna interwencja Pedriego uratowała Barcę) oraz Monreal. Niewiele w grze ofensywnej Barcy wniosło wejście Trincao (słabiutki występ) i Pjanicia.

Gra Barcelony jest jeszcze daleka od ideału, a następny mecz będzie trudny, bo na Camp Nou z Valencią, która nawet w słabszej dyspozycji tradycyjnie mobilizuje się na silnych rywali.

Awatar użytkownika
moody90
Kapitan
Kapitan
Posty: 3942
Rejestracja: 03 wrz 2011, 12:06
Reputacja: 880

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: moody90 » 21 gru 2020, 0:17

poprzednia kolejka przy 0-0



dzisiaj przy 2-1



a florentino dzis przed meczem narzekal, ze realizacja transmisji i nieobiektywne komentarze podczas meczow krzywdza real :suicide:

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 16384
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 1525
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 21 gru 2020, 8:48

A karny za "faul" Gayi na Griezmannie według Ciebie się należał?


Awatar użytkownika
moody90
Kapitan
Kapitan
Posty: 3942
Rejestracja: 03 wrz 2011, 12:06
Reputacja: 880

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: moody90 » 21 gru 2020, 18:22

nalezac sie nalezal, bo teraz gwizdza i za takie delikatne polozenie lap na plecach (co mi sie nie podoba), ktore widzial sedzia w pierwszym momencie - i za wytracenie noga biegnacego rywala. tu sedzia po varze chyba stwierdzil, ze pchniecia czyli ataku nie na pilke nie bylo, a karnego utrzymal przez zahaczenie nogi griezmanna, bo innego wytlumaczenia zmiany czerwonej kartki na zolta nie widze

Awatar użytkownika
Inferno
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 982
Rejestracja: 14 lut 2007, 17:21
Reputacja: 33
Lokalizacja: LLU

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Inferno » 21 gru 2020, 20:37

Pierwotna decyzja sędzięgo o czerwonej kartce dla Gayi dotyczyła pchnięcia w polu karnym (decyzja sędziów VAR to wykluczyła) - pierwotna decyzja sędziego głównego była błędna, w obecnych przepisach w takiej sytuacji należy się czerwo lub karny a nie kumulacja obu zdarzeń - rzadka sytuacja na boiskach - VAR się sprawdził. Aczkolwiek zarówno ja jak i większość oglądających ten mecz, żadnego kontaktu między nogami graczy nie widzieli (czytałem komentarze na FCB i blaugrana, również Twoje), zwyczajny nur Griezmanna.

Gdyby za "takie delikatne polozenie łap na plecach" za każdym razem gwizdaliby karne, to w samej LaLidze średnia na mecz powinna być 3-4.

Awatar użytkownika
moody90
Kapitan
Kapitan
Posty: 3942
Rejestracja: 03 wrz 2011, 12:06
Reputacja: 880

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: moody90 » 21 gru 2020, 20:51

Inferno pisze:
21 gru 2020, 20:37
Gdyby za "takie delikatne polozenie łap na plecach" za każdym razem gwizdaliby karne, to w samej LaLidze średnia na mecz powinna być 3-4.
zgoda, dlatego napisalem, ze nie jestem fanem takich jedenastek, no ale coz, raz gwizdna, raz nie, a gaya glupio zrobil - nie dalo sie bardziej ewidentnie zrobic ruchu rekami pokazujacego, ze chcesz wytracic rywala i nie jestes zainteresowany pilka

Awatar użytkownika
Inferno
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 982
Rejestracja: 14 lut 2007, 17:21
Reputacja: 33
Lokalizacja: LLU

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Inferno » 21 gru 2020, 21:19

No to karny się należał się czy nie? W pierwszym poście, odpisując Kluchmanowi byłeś pewien a mi później odpisujesz że raz gwiazdną a raz nie...

Skomentowałem sytuację z perspektywy osoby trzeciej - spoza konfliktu Real vs Barcelona. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Awatar użytkownika
moody90
Kapitan
Kapitan
Posty: 3942
Rejestracja: 03 wrz 2011, 12:06
Reputacja: 880

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: moody90 » 21 gru 2020, 21:50

karnego mogl gwizdnac za same rece, ale po weryfikacji var i zmianie czerwa na zoltko wynika, ze sedzia skupil sie na zahaczeniu noga, potraktowal to jako walke o pilke i dlatego zmienil czerwona na zolta. no miekkie to strasznie, tez mi sie nie podoba, ale coz, wszystko zalezy od widzimisie sedziego, czasem sobie takie cos gwizdna, nawet jesli obronca nie wykonuje ruchu w celu zaatakowania rywala, a po prostu za nim biegnie i ten o niego zahacza, czasem ewidentne popchniecie puszcza. nie ma w tym logiki, tak jak z egzekwowaniem pociagania za koszulke w polu karnym


Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3228
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1380
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 31 gru 2020, 0:59

Levante - Real Betis 4:3

Ależ to był mecz, najlepszy jaki oglądałem w tym sezonie La Liga. Popis Jose Luisa Moralesa, ikony Levante, po którym zanosiło się na pogrom Betisu, ale niespodziewanie w końcówce zrobił się thriller. Gospodarze otwarli wynik już w 2 min. - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Oscar Duarte głową zdobył gola. Nie bez winy był Joel Robles, który wyszedł z bramki i zatrzymał się. Betis odpowiedział dość szybko - w 12 min. z bliska gola zdobył Aissa Mandi, ale nie było pewne, czy wcześniej jeden z jego kolegów nie dotknął piłki ręką. Nawet najlepsze powtórki nie wyjaśniły tego w stu procentach, ale arbiter ocenił, że ręki nie było i uznał gola. podopieczni Pellegriniego próbowali pójść za ciosem i wyprowadzili kilka groźnych akcji, ale spisywali się wprost tragicznie w defensywie. W 22 min. Daniel Gomez zgrał piłkę głową do nadbiegającego Jose Luisa Moralesa, który przy biernej postawie obrony kapitalnym uderzeniem od poprzeczki zdobył gola. Dwie minuty później Morales trafił po raz kolejny - obrońcy Betisu pozostawili bo bez opieki, a jeden z najbardziej doświadczonych graczy Levante znów trafił do siatki od poprzeczki. Betis próbował przejąć inicjatywę i odrobić straty - w 34 min. dobrą sytuację miał Juanmi, który po prostopadłym podaniu trafił w boczną siatkę. Po przerwie podopieczni Pellegriniego kontynuowali aktywną grę, ale szybko zostali sprowadzeni na ziemię - w 55 min. Morales dograł idealnie w tempo do Rogera Martiego, a ten, pomimo asysty dwóch obrońców, skierował piłkę do siatki (jak oni pozwolili mu dojść do piłki?). Wydawało się, że Betis po raz kolejny w tym sezonie zostanie rozgromiony, ale Levante samo wpakowało się w kłopoty. Najpierw Rober zachował się w idiotyczny sposób, uderzając rywala w twarz i wylatując z boiska, a później stuprocentowej sytuacji na piątego gola nie wykorzystał Sergio Leon (w międzyczasie była jeszcze kapitalna interwencja Aitora Fernandeza, który w niesamowity sposób obronił strzał w kilku metrów). Betis przez dłuższy czas nie potrafił wykorzystać gry w przewadze, ale w końcu w niezbyt groźnej sytuacji jeden z graczy gospodarzy zagrał piłkę ręką w polu karnym - jedenastkę pewnie wykorzystał w 78 min. Sergio Canales. W 86 min. po uderzeniu Canalesa i rykoszecie Aitor Fernandez skapitulował po raz trzeci, i końcówka była dla Levante niezwykle nerwowa. Betis atakował całą drużyną, ale mimo oblężenia bramki gospodarzy nie zdołał wyrównać. Z taką grą w defensywie Verdiblancos nie mają co marzyć o awansie do europejskich pucharów.

Awatar użytkownika
HMK
Sergio Ramos
Posty: 9357
Rejestracja: 20 paź 2013, 20:03
Reputacja: 1511

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: HMK » 04 sty 2021, 17:51

Marcelino trenerem Athletiku. Jestem bardzo ciekawy co MGT z tego wyciśnie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hiszpania”