Primera Division (La Liga) - Strona 67

Wszystko o piłce nożnej w Hiszpanii: La Liga (Primera Division), Zawodnicy, Kluby (FC Barcelona, Real Madryt, Atletico Madryt) | Reprezentacja Hiszpanii | Transfery, Wyniki, oraz inne wydarzenia związane z hiszpańską piłką.
Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8743
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 483
Lokalizacja: Suwałki

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sergek » 19 lis 2020, 14:22

Na reddicie w odpowiednim temacie znalazłem tylko tyle:
still plays a lot, he rotates with Portu for the right wing. Portu is faster and a better finisher but Januzaj is more creative

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 lis 2020, 22:51

Osasuna - SD Huesca 1:1

Powracająca do La Liga Huesca wciąż czeka na swoje pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie, tym razem zremisowała na Estadio El Sadar po meczu, który był żywym i emocjonującym widowiskiem. W 1. połowie goście głównie czyhali na kontrataki, ale spisywali się w nich znakomicie, paroma podania potrafiąc błyskawicznie przedostać się pod bramkę Osasuny. Huesca objęła prowadzenie już w 5 min. - po akcji prawą stroną Rafa Mir mocno uderzył z ostrego kąta, a Sergio Herrera interweniował niezbyt dobrze, odbijając piłkę przed siebie, prosto pod nogi Sandro Ramireza, który z łatwością trafił do siatki. W 14 min. po błędzie obrony Osasuny Rafa Mir znów potężnie uderzył z ostrego kąta, tym razem Herrera instynktownie bronił lepiej. Osasuna częściej atakowała, ale akcje te, prowadzone głównie lewą flanka, były w większości bezzębne. Napastnicy gospodarzy nie dostawali dobrych piłek, Budimir i Ruben Garcia byli zupełnie niewidoczni. Dopiero w 25 min. po składnej akcji Osasuny uderzał Inigo Perez, ale zbyt lekko. Huesca groźnie kontrowała, najbliżej podwyższenia prowadzenia będąc w 36 min. - pierwsze uderzenie Rafy Mira obronił Herrera, a dobitka byłego napastnika Las Palmas minęła słupek. Początek 2. połowy był już zdecydowanie lepszy w wykonaniu Osasuny. Baskijski zespół mógł wyrównać już kilkadziesiąt sekund po przerwie, po rzucie rożnym David Garcia główkował tuż obok słupka. Kilka minut później w polu karnym uderzał najpierw Budimir, a później wprowadzony na boisko w przerwie Enric Gallego (który dwa sezony temu spisywał się bardzo dobrze właśnie w barwach Hueski), ale Andres Fernandez dwukrotnie uratował swoją drużynę znakomicie broniąc. Osasuna naciskała coraz bardziej, ostrzeliwując raz po raz bramkę gości, a Huesca nie potrafiła już kontrować tak groźnie jak w pierwszych 45 minutach. Gol wisiał w powietrzu i padł w 68 min. - po krótko rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu David Garcia uderzeniem głową zmieścił piłkę przy słupku. W końcówce meczu Huesca uspokoiła grę i oddaliła ją od własnej bramki, dzięki czemu wywiozła z Pampeluny punkt.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 22 lis 2020, 0:07

Atletico Madryt - Barcelona 1:0

Kiedy, jeśli nie teraz - Atletico pokonuje w końcu Barcelonę w meczu ligowym, pomimo braku Suareza, który to brak był bardzo widoczny (zastępujący go Correa zagrał słaby mecz). W pierwszym kwadransie Atletico pokazało ofensywną grę (obronione świetnie uderzenie Saula i strzał Llorente w poprzeczkę z 12 min.), nie po raz pierwszym w tym sezonie. Jeśli w tym stylu odniosą poważniejszy sukces w tym sezonie, może odkleić się od nich łatka drużyny bazującej na żelaznej defensywie i kontrach. Messi został skutecznie zneutralizowany, oprócz szansy z końcówki 1. połowy niewiele pokazał. Najlepszy w barwach Barcelony był chyba Dembele, który w 1. połowie kilka razy dobrze pociągnął prawym skrzydłem, ale w drugich 45 minutach wtopił się już w mizerię jaką prezentowali dziś piłkarze Koemana. Spodziewałem się, że po utracie gola w kuriozalnych okolicznościach (duży błąd Ter Stegena) Barca jednak bardziej przyciśnie w 2. połowie, ale oprócz celnych główek Lengleta i Griezmanna pod bramką Oblaka nie było większego zagrożenia. Wejście na boisko Coutinho niewiele wniosło, spośród rezerwowych chyba nawet Braithwaite był bardziej aktywny. Można już mówić coraz głośniej o Atletico jako poważnym kandydacie do tytułu - Barcelona z krótką ławką raz po raz traci punkty, spore problemy ma też Real, a drużyna Simeone ma najlepszą kadrę od kilku lat i jest w świetnej formie. W najbliższych tygodniach mają dość trudny terminarz i może to być test weryfikujący aspiracje ekipy Cholo w tym sezonie.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 lis 2020, 23:06

Athletic Bilbao - Real Betis 4:0

Przeżywające kryzys Lwy z San Mames nadspodziewanie łatwo rozbiły Real Betis. Pozbawieni Canalesa i Fekira Verdiblancos grali dziś katastrofalnie, zwłaszcza w linii obrony, która prezentowała poziom okręgówki. Już w 4 min. przez obronę gości przedarł się Berenguer, ale jego strzał obronił jeszcze Claudio Bravo. W 9 min. wynik meczu został otwarty - Villalibre dogrywał piłkę do Inakiego Williamsa, podanie przeciął jednak Victor Ruiz i uczynił to w tak fatalny sposób, że skierował piłkę do własnej bramki tuż przy słupku. W 17 min. powinien być moim zdaniem podyktowany rzut karny dla gospodarzy, ewidentne odbicie kozłującej piłki ręką która nie była przy tułowiu, ale decyzja VAR była zdumiewająca. Betis próbował coś skonstruować atakami pozycyjnymi, ale brak Canalesa i Fekira wyraźnie dawał się we znaki. W 33 min. na 2:0 podwyższył Ander Capa - z lewego skrzydła dośrodkowywał Williams, główkę Villalibre obronił jeszcze Bravo, ale dobitka głową Capy z najbliższej odległości była skuteczna. Jeszcze przed przerwą Athletic przeprowadził kilka kolejnych groźnych akcji i kontrolował przebieg meczu. Po przerwie Verdiblancos znów próbowali coś wskórać atakami pozycyjnymi, ale cóż z tego, skoro ich obrona zupełnie nie funkcjonowała. W 59 min. Villalibre dograł w pole karne do Muniaina, a ten przy całkowicie biernej postawie przyglądających się obrońców oddał pierwszy strzał, obroniony przez Bravo, po czum skutecznie dobił głową. Obrońcy Betisu pozwalali ofensywnym graczom Bilbao na bardzo wiele i w 68 min. przypłacili to utratą czwartego gola - znów dogranie z lewego skrzydła, tym razem Berenguer uderzył precyzyjnie, tuż przy słupku. W 2. połowie Unai Simon był w bramce Basków praktycznie bezrobotny, rozbita ekipa Pellegriniego nie była w stanie nic skonstruować.

Efektowna wygrana powinna dać drużynie z Kraju Basków trochę oddechu. W następnych kolejkach zagrają na wyjeździe z Getafe i u siebie z Celtą Vigo, będą zatem mieli okazję zbliżyć się do czołówki.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 3008
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1125
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Primera Division (La Liga)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 lis 2020, 23:55

Real Betis - Eibar 0:2

Postawa Verdiblancos w ostatnich meczach to prawdziwy dramat. Tydzień temu z boiska zmiótł ich Athletic Bilbao, dziś na własnym stadionie nie pokazali zupełnie nic przeciwko Eibar. 1. połowa była nudna, sytuacje można było policzyć na palcach jednej ręki. O ile defensywne nastawionemu EIbarowi trudno się dziwić, grali z faworyzowanym rywalem, o tyle całkowita niemoc Betisu jest już trudniejsza do usprawiedliwienia. Powracający po kontuzji Fekir był dziś bardzo słaby, Antonio Sanabria kompletnie niewidoczny - można było zapomnieć, że w ogóle przebywa na boisku. Zawodnicy gospodarzy rozgrywali ataki pozycyjne bardzo wolno, bez przyspieszenia, często tracąc piłkę na rzecz bardziej agresywnie grających gości. W 20 min. po błędzie jednego z obrońców Eibar piłka trafiła do Tello, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Dmitroviciem, jednak bramkarz gości nogą obronił strzał. W końcówce 1. połowy podopieczni Mendilibara uaktywnili się i aczeli zagrażać bramce Betisu. W 34 min. uderzał Bryan Gil, piłkę odbił Robles, a Takashi Inui z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Po konsultacji z VAR arbiter słusznie nie uznał gola, Inui był na spalonym. Po przerwie Betis nadal wyglądał tragicznie i w 49 min. stracił gola - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Yoshinori Muto z bliska zmieścił piłkę przy słupku brami Roblesa. W 54 min. padł kolejny gol dla Eibar - Roberto Correa dostał świetne podanie, Robles wyszedł z bramki i faulował go, a rzut karny wykorzystał mocnym strzałem w środek bramki Esteban Burgos. Nieco ożywienia do beznadziejnej gry ofensywnej Betisu wnieśli wprowadzeni na boisko Montoya i Moron, ale nie przyniosło to konkretnych efektów. Goście mogli za to podwyższyć wynik - w 71 min. po wrzutce z rzutu wolnego w sytuacji sam na sam znalazł się Burgos, ale uderzył w Roblesa. Piłkarze Mendilibara wywalczyli też kolejny rzut karny - Marc Bartra popełnił we własnym polu karnym fatalny błąd, odskoczyła mu piłka, dopadł do niej Inui, a były stoper Barcelony faulował go. Piłkę ustawił na wapnie Sergi Enrich, ale uderzył na wysokości rąk bramkarza, dzięki czemu Robles obronił. Jeśli dalej będzie to tak wyglądać, posada Pellegriniego może być wkrótce zagrożona. Z kolei Eibar zagrał solidnie w defensywie i wykazał zdecydowanie więcej woli walki, będąc dziś po prostu drużyną lepszą.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hiszpania”