TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy) - Strona 2

Piłka nożna w Niemczech | Rozgrywki ligowe: Bundesliga i Puchar Niemiec | Kluby: Bayern Monachium, Borussia Dortmund, Bayer Leverkusen | Reprezentacja Niemiec | Transfery oraz inne wydarzenia związane z niemiecką piłką nożną
Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 paź 2018, 20:36

Hoffenheim - Stuttgart 4:0

Podopieczni Juliana Nagelsmanna w końcu odnieśli wysokie, przekonujące zwycięstwo i po raz pierwszy w tym sezonie ligowym nie stracili gola. Nagelsmann ustawił swoją drużynę bardzo ofensywnie, bo już w wyjściowym składzie pojawili się razem Kramarić, Belfodil, Joelinton i Nelson. Mimo inicjatywy od pierwszych minut w 6 min. Hoffenheim mogło stracić gola - Stuttgart wyprowadził kontrę, którą zakończył jednak strzałem obok bramki Mario Gomez. W 8 min. gości spotkała katastrofa - Emiliano Insua bezsensowne zagrał wysoko uniesioną nogą, mocno trafiając w głowę Kaderabka, za co słusznie opuścił boisko. Mimo inicjatywy i przewagi liczebnej Hoffenheim miało w 1. połowie problemy ze sforsowaniem skomasowanej obrony Stuttgartu, grając zbyt statycznie, a goście od czasu do czasu groźnie kontratakowali (bliski zdobycia gola był Nicolas Gonzalez, który po rzucie rożnym główkował minimalnie obok bramki Baumanna). W 23 min. blisko zdobycia gola dla gospodarzy był Ishak Belfodil, trafiając z dystansu w słupek. W doliczonym czasie gry świetną piłkę z lewej strony dostał Reiss Nelson, ale uderzył wysoko nad bramką. Po przerwie worek z bramkami w końcu się rozwiązał i Hoffenheim w kwadrans zdemolowało rywala. Pierszego gola wypracował Nelson - minął jak tyczki slalomowe trzech obrońców Stuttgartu i uderzył, Zieler jeszcze obronił, ale Joshua Brenet skutecznie dobił pod poprzeczkę. W 51 min. Brenet wystapił w roli asystującego, dogrywając wzdłuż bramki, a Joelinton z bliska trafił do siatki. W 53 min. swoją szansę miał Kramarić, którego potężny strzał obronił Zieler. W 57 min. Joenlinton wypuścił w bój Ishaka Belfolida, a algierski napastnik w sytuacji sam na sam z Zielerem popisał się pewnym finiszem. Trzy minuty później były napastnik Standardu Liege dobił rywala ładnym, opadającym strzałem z okolic linii pola karnego, łapiąc na wykroku Zielera. Rozbita drużyna Stuttgartu nie potrafiła już nic zdziałać, a Hoffenheim dążyło do zdobycia kolejnych goli. Po zbyt krótkim wybiciu piłki przed Badstubera atomowy strzał nad bramką oddał Demirbay, w 86 min. rezerwowy Vincenzo Griffo trafił w zewnętrzną część słupka, swoje szanse mieli też Belfodil i Zuber. Ostatecznie skończyło się na czterech golach, dzięki którym Hoffenheim awansuje na ósme miejsce w tabeli. Stuttgart jest obecnie czerwoną latarnią - Benjamin Pavard powinien zbierać się stamtąd jak najszybciej, póki jego wartość rynkowa po udanym Mundialu jest jeszcze wysoka.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 lis 2018, 17:33

Bayer Leverkusen - Hoffenheim 1:4

Świetnie zapowiadający się mecz nie zawiódł, oba zespoły pokazały otwarty, ofensywny futbol. Nagelsmann dokonał kilku istotnych roszad w składzie, od pierwszej minuty szansę dostali Vincenzo Grifo i Havard Nordtveit. Bayer mógł otworzyć wynik już w 3 min. - Karim Bellarabi dostał świetne prostopadłe podanie, wygrał pojedynek biegowy z bardzo słabo grającym w dzisiejszym meczu Akpogumą i dośrodkował na głowę Larsa Bendera, który uderzył jednak ponad bramką Baumanna. Hoffenheim odpowiedziało szansą Joelintona, który niepotrzebnie strzelał - gdyby zostawił piłkę znacznie lepiej ustawionemu Nelsonowi, pewnie padłby gol. W 11 min. defensor Hoffenheim Kasim Adams w kuriozalny sposób skierował piłkę do własnej bramki, ale miał szczęście, że Volland był wcześniej na spalonym. W 19 min. goście objęli prowadzenie - Grifo krótko rozegrał rzut różny, a mający sporo miejsca Reiss Nelson z bocznej linii dokręcił piłkę niemal w okienko bramki Hradecky’ego. Bayer wyrównał w 30 min. - Bellarabi dostał kolejne świetne prostopadłe podanie, wpadł w pole karne i zaskoczył spodziewającego się chyba podania Baumanna strzałem z ostrego kąta pod poprzeczkę. Radość Aptekarzy nie trwałą jednak długo, bo w 34 min. Pavel Kaderabek w swoim stylu podłączył się do akcji ofensywnej na prawym skrzydle i obsłużył dośrodkowaniem Joelintona, który najwyżej wyskoczył w polu karnym i nie dał szans Hradecky’emu. Bayer nadal był groźny - w 37 min. Bellarabi dostał piłkę przed polem karnym, podciągnął kilka metrów i huknął, Baumann obronił, a Brandt dobijał niecelnie. Niestety, chwilę później świetnie grający w tym meczu Bellarabi musiał opuścić boisko z urazem mięśniowym. Kilka minut po przerwie goście trafili po raz trzeci - Joelinton ograł w polu karnym Jonathana Taha, który faulował, a rzut karny wykorzystał mocnym strzałem przy prawym słupku Vincenzo Grifo. Od tego momentu spotkanie zdominowali Aptekarze, którzy stwarzali sobie kolejne sytuacje bramkowe. W 58 min. kąśliwy strzał Havertza wybronił Baumann, a w 62 min. z wywalczonego przez siebie rzutu wolnego świetnie uderzył zastępujący Bellarabiego Leon Bailey - uderzenie Jamajczyka wybronił jednak ładną paradą Baumann. W 72 min. świetną okazję na gola kontaktowego miał Kevin Volland, ale Baumann dobrze wyszedł z bramki i obronił strzał byłego napastnika Hoffenheim. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się, bo Hoffenheim wyprowadziło szybką kontrę - Grifo zagrał prostopadłe podanie do Joelintona, który ograł Tina Jedvaja i zdobył czwartego gola dla gości. Po tym trafieniu Bayer jeszcze atakował, ale już wyraźnie bez wiary, nie stwarzając takiego zagrożenia jak w pierwszych 25 minutach 2. połowy. Hoffenheim wygrało trzeci mecz z rzędu i maszeruje w górę tabeli. Złą informacją przed meczem Ligi Mistrzów z Lyonem jest kontuzja Kevina Vogta, bez którego w obronie może być ciężko.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 gru 2018, 20:02

Hoffenheim - Mainz 1:1

Zespół Hoffenheim przystąpił do tego meczu osłabiony, gospodarze musieli radzić sobie bez Kramaricia i Joelintona, a Nagelsmann dość niespodziewanie wystawił Breneta zamiast Kaderabka. Pierwsza połowa meczu na Rhein-Neckar-Arena była wyśmienita - dobre tempo, wiele sytuacji z obu stron i gole. Początek spotkania był wyrównany, ale to gospodarze objęli prowadzenie w 11 min. - Steven Zuber z prawego skrzydła dograł w pole karne do Demirbaya, który obrócił się z piłką i skierował ją do siatki przy słupku. Goście odpowiedzieli dość szybko - po wrzutce z rzutu wolnego i zbyt krótkim wybiciu przez obronę Hoffenheim Jean Philippe Mateta atomowym uderzeniem posłał piłkę pod poprzeczkę. Po utracie gola Hoffenheim przeważało, stwarzając sobie kolejne sytuacje. Mocny strzał Joshuy Breneta odbił do boku Robin Zentner, a kilka minut później uderzający wślizgiem Ishak Belfodil posłał piłkę obok bramki. W 30 min. odpowiedział zespół z Moguncji - Robin Quaison główkował z bliska, Baumann kapitalnie obronił, a Danny Latza dobił w boczną siatkę. Gospodarze nadal przeważali i marnowali kolejne sytuacje. W 33 min. po świetnie rozegranej na niewielkiej przestrzeni akcji w sytuacji sam na sam znalazł się Demirbay, uderzył obok Zentnera, ale Brosinski w ostatniej chwili wybił zmierzającą do bramki futbolówkę. W 35 min. Benjamin Hübner główkował w słupek, choć Belfodil był o centymetry od trącenia piłki i posłania jej z bliska do siatki. Końcówka 1. połowy należała do Moguncji, która trafiła nawet do siatki, ale Mateta był na spalonym. W pierwszych minutach po przerwie tempo było słabsze, a zespół Hoffenheim nie dochodził już tak łatwo do sytuacji bramkowych. Ofensywę gospodarzy rozruszało wejście aktywnego Szalaia, i wkrótce Mainz znów było w opałach. W 64 min. minimalnie obok bramki uderzył Griffo, minutę później mocny strzał Demirbaya obronił Zentner, a w 70 min. Belfodil z ostrego kąta posłał piłkę między nogami bramkarza gości, ta przejechała jednak po nodze Zentnera i wylądowała na słupku. Piłkarze Nagelsmanna mieli zdecydowaną przewagę, choć w ostatnich minutach Mainz kilkukrotnie groźnie skontrowało. W doliczonym czasie gry raz jeszcze słupek uratował gości, tym razem po strzale Griffo. To nieprawdopodobne, że mając tyle sytuacji bramkowych Hoffenheim nie wygrało tego meczu, ale skuteczność nie była dziś mocną stroną zespołu Nagelsmanna.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 lut 2019, 22:39

RasenBallsport Lipsk - Hoffenheim 1:1

Moja ulubiona drużyna Bundesligi podzieliła się w Lipsku punktami z RB, które musiało radzić sobie bez przeziębionego Timo Wernera. Przez pierwsze kilkanaście minut z boiska wiało nudą, zarówno pod względem tempa gry, jak i sytuacji bramkowych. Dopiero w 17 min. Kaderabek zatrudnił Gulacsi'ego, który poradził sobie bez większych problemów. W 22 min. goście objęli prowadzenie po świetnej kontrze - piłkę wyłuskał w środku boiska Joelinton, podał do Belfodila, ten oddał do Joelintona, którego strzał obronił Gulacsi, ale Kramarić dobił z najbliższej odległości do pustej bramki. W odpowiedzi Lipsk próbował podkręcić tempo, ale poważniejsza sytuacja bramkowa wynikła z tego dopiero w 45 min. - strzał Konrada Laimera obronił nogą Baumann. Po przerwie dominacja Lipska była już zdecydowana. W 54 min. bliski zdobycia gola był Willi Orban, jego strzał głową z kilku metrów znakomicie obronił Baumann (naprawdę znakomicie - to jedna z tych parad które trafiają do kompilacji najlepszych interwencji bramkarskich, niesamowite jak on to wyjął). W 61 min. dopiero co wprowadzony Kevin Kampl zagrał dobre prostopadłe podanie do Mateusa Cunhii, ale ten uderzył wprost fatalnie. Gospodarze stwarzali sobie kolejne sytuacje - w 77 min. po centrze Augustin'a wbiegający w pole karne z prawego skrzydła Klostermann uderzył obok dalszego słupka, a w 81 min. Bicakcić ofiarnie zablokował strzał Sabitzera. W 85 min. Hoffenheim wyprowadziło kontrę, która mogła rozstrzygnąć mecz - Kramarić wrzucił piłkę w pole karne idealnie na głowę Szalaia, ale Gulacsi świetną interwencją obronił strzał swojego rodaka. Niestety, piłkarze Nagelsmanna nie zdołali dowieźć prowadzenia do ostatniego gwizdka - w 89 min. Marcel Halstenberg dograł w pole karne z lewego skrzydła, a piłkę skierował do siatki Willi Orban. Po remisie na trudnym terenie w Lipsku Hoffenheim zajmuje ósmą pozycję, ale do dającego grę w LE szóstego miejsca tracą tylko trzy punkty (i za tydzień zagrają z zajmującym właśnie tę pozycję Eintrachtem Frankfurt). Cóż, nie można powiedzieć że Nagelsmann dał swojemu przyszłemu pracodawcy taryfę ulgową ;).

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 paź 2019, 22:04

MSV Duisburg - Hoffenheim 0:2

Choć nie był to łatwy mecz, drużyna Hoffenheim pokonała Duisburg i awansowała do 3. rundy DFB Pokal. Moja ulubiona niemiecka drużyna zagrała w częściowo rezerwowym składzie, na ławce usiedli m.in Baumann, Rupp oraz Kramarić. Spotkanie lepiej zaczęli niżej notowani gospodarze. Najpierw po złamaniu linii spalonego przez Bicakcicia jeden z graczy gości znalazł się w sytuacji sam na sam, ale jego strzał przytomnie obronił Philipp Pentke. Chwilę później z rzutu wolnego celnie uderzył kapitan Duisburga Moritz Stoppelkamp, ale i tym razem górą był Pentke. Po tym dobrym początku gospodarzy inicjatywę przejęło Hoffenheim, choć nie była to jakaś zdecydowana dominacja, a i sytuacji bramkowych było niewiele. Podopieczni Alfreda Schreudera byli blisko zdobycia gola w 21 min., kiedy to główkował Ihlas Bebou, a opadająca piłka odbiła się od poprzeczki. Opór Duisburga został złamany dopiero po przerwie. W 53 min. Hoffenheim wyprowadziło kontrę, i w momencie kiedy zdawała się ona wytracać tempo wprowadzony na boisko w przerwie Florian Grillitsch kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego zdobył gola. W 59 min. goście trafili po raz kolejny - Leroy-Jacques Mikels skiksował przed własnym polem karnym, oddając piłkę w prezencie Baumgartnerowi, a ten dograł do reprezentanta Armenii Sargisa Adamyana który zdobył gola. Gospodarze nie byli już w stanie nawiązać walki o zmianę losów meczu, choć przeprowadzili jeszcze kilka groźnych akcji. W 86 min. byli blisko zdobycia gola - rezerwowy Petar Slisković zdołał obrócić się z piłką w polu karnym, ale jego strzał po rykoszecie obronił Pentke.

Teraz Hoffenheim zagra u siebie w lidze z zamykającym tabelę Paderborn, a później pojadą do Kolonii. Biorąc pod uwagę ich dobrą formę w ostatnich tygodniach i kaliber rywali, można być optymistą.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 lis 2019, 22:59

Hoffenheim - Paderborn 3:0

Drużyna z Sinsheim kontynuuje zwycięski pochód, dziś rozbijając beniaminka z Paderborn. W stosunku do meczu pucharowego z Duisburgiem do składu wrócili m.in. Grillitsch, Rupp i Baumann. W 1. połowie dominacja Hoffenheim była przygniatająca, niemal każda akcja gospodarzy niosła ze sobą zagrożenie, a fatalnie grająca, popełniająca najprostsze błędy w ustawieniu defensywa Paderborn nie była w stanie wiele zrobić. Locadia, Kaderabek czy Bebou z łatwością robili z obrońców gości wiatraki. Hoffenheim objęło prowadzenie już w 2 min. - Robert Skov wykonywał rzut wolny z pozycji z której można było dośrodkowywać lub strzelać, Duńczyk zdecydował się na drugą opcję i uderzeniem nad murem zdobył gola. W 15 min. było już 2:0 - piłka chodziła jak po sznurku w polu karnym Paderborn, akcję wykończył strzał po ziemi Kaderabek. W 19 min. goście odpowiedzieli sytuacją Brazylijczyka Cauly, który uderzył jednak prosto w Baumanna. Hoffenheim stwarzało sobie kolejne sytuacje bramkowe, w 25 min. zdobywając trzeciego gola - po dośrodkowaniu z prawego skrzydła piłka dotarła do Locadii, który zwodem na zamach z łatwością ograł Mohameda Dragera i w sytuacji sam na sam pewnie wykończył akcję. W 2. Połowie Hoffenheim nie forsowało już tempa, a zrezygnowani piłkarze Paderborn wyraźnie stracili już ochotę do gry, toteż piłka długo była swobodnie rozgrywana przez gospodarzy, a mecz zaczął przypominać sparing. Najbliżej czwartego gola było w 74 min., kiedy to Zingerle obronił strzał Sargisa Adamjana z kilku metrów. Dla Hoffenheim było to czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu.

W najbliższych tygodniach piłkarze z Rhein-Neckar-Arena zagrają kolejni z Kolonią, Mainz i Fortuną Düsseldorf, w obecnej formie mogą więc w najbliższych kolejkach zainkasować sporo punktów.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 lis 2019, 23:48

Hoffenheim - Mainz 1:5

Świetna passa drużyny z Rhein-Neckar-Arena została wczoraj brutalnie przerwana klęską z Mainz. Początek meczu nie zwiastował nadchodzącej katastrofy - w 15 min. po dobrej centrze Kaderabka Grillitsch odegrał piłkę do Sebastiana Rudego, którego strzał został zablokowany, a dobitkę obronił Robin Zentner. W 33 min. Mainz objęło prowadzenie - goście wyprowadzili kontrę, która w końcówce spowolniła i wydawało się, że już nic z tego nie będzie, ale Oztunali uderzeniem z trudnej pozycji przy dalszym słupku zdobył gola. Przed przerwą sytuacja gości pogorszyła się, gdyż po bandyckim faulu na Rudym boisko opuścić musiał Ridle Baku. Po przerwie grające w przewadze Hoffenheim ruszyło do ataku, ale w 51 min. padł kuriozalny drugi gol dla Mainz - po centrze z prawego skrzydła Kaderabek, chyba nieco zaskoczony, odbił piłkę głową kierując ją do własnej siatki. Gospodarze kontynuowali ataki, ale gra ofensywna wyraźnie im się nie kleiła, wymieniali w środku boiska wiele podań nie przybliżających ich do stworzenia zagrożenia pod bramką Zentnera. W 62 min. goście wyprowadzili zabójczą kontrę, którą wykończył w sytuacji sam na sam Pierre Kunde. Kolejne atak Hoffenheim nie przynosiły efektu bramkowego, główkę Kaderabka świetnie wybronił Zentner. Dopiero w 83 min. piłka trafiła w polu karnym do Kramaricia, który sprytnym uderzeniem niemal bez zamachu umieścił ją w siatce. Gospodarze z nową nadzieją rzucili się do ataku, ale odsłonili się przy tym zupełnie, co bezlitośnie wykorzystało Mainz - dwa kontrataki wykończyli w sytuacjach sam na sam Boetius i Kunde. Goście nie zagrali wielkiego meczu, ale doskonale wykorzystywali błędy fatalnie spisującej się w tym meczu defensywy Hoffenheim i wyprowadzali kapitalne kontrataki. Na zagubioną i nieskuteczną w ataku drużynę gospodarzy to wystarczyło.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 lis 2019, 17:36

Hoffenheim - Fortuna Düsseldorf 1:1

Po kompromitacji z Mainz drużyna Hoffenheim zagrała kolejny słaby mecz, tym razem udało się zremisować z niżej notowanym rywalem. Początek należał do gospodarzy - już w 6 min. Grillitsch obsłużył świetnym crossem Kramaricia, Steffen źle wyszedł z bramki, a Chorwat pewnie wykorzystał stuprocentową sytuację. Reszta 1. połowy była do zapomnienia - Hoffenheim przeprowadziło niewiele dobrych akcji (po jednej z nich w 18 min. Locadia nie trafił w piłkę w dogodnej sytuacji), Fortuna nie potrafiła nic zdziałać w ofensywie, a tempo było słabe. Zdecydowanie ciekawsze było drugie 45 minut, i ta część meczu należała do gości. Już w 50 min. po dobrym dośrodkowaniu Ayhan główkował nad bramką. Hoffenheim odpowiedziało sytuacją Locadii (strzał z ostrego kąta obronił Steffen), ale podopieczni Alfreda Schreudera za bardzo oddali pole Fortunie i skupili się na pilnowaniu wyniku. Tymczasem napór gości rósł, aktywny na prawej stronie był wprowadzony na boisko w 2. połowie Dawid Kownacki - przeprowadził kilka dynamicznych rajdów, gorzej było z celnością dograń. W 69 min. Hoffenheim mogło zamknąć mecz - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pierwszy strzał obronił Steffen, dobitka wylądowała na poprzeczce, a Sargis Adamjan z bliska główkował niecelnie. To nieprawdopodobne, że w tej akcji nie padł gol dla Hoffenheim. Z kolei goście mieli stuprocentową sytuację w 77 min. - po dobrze rozegranej akcji z klepki w kapitalnej okazji znalazł się środkowy obrońca Kaan Ayhan. Gdyby był tam napastnik, może byłby gol, ale Ayhan uderzył dość nieporadnie i niecelnie. W końcówce Hoffenheim w zasadzie już tylko się broniło, ale prowadzenia nie udało się dowieźć - w 87 min. piłka nieco przypadkowo trafiła w polu karnym do Rouwena Henningsa, a sprowadzony z Burnley napastnik strzałem przy dalszym słupku pokonał Baumanna. W ostatnich minutach Fortuna kontynuowała ataki, ale Hoffenheim zdołało się obronić i po bardzo słabym występie zdobyło chociaż punkt.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 08 gru 2019, 13:23

RasenBallsport Lipsk - Hoffenheim 3:1

Będący w ostatnich meczach w słabej formie piłkarze z Sinsheim nie mieli wielkich szans w starciu z rozpędzonym Lipskiem i zgodnie z przewidywaniami polegli. Od początku ton grze nadawali gospodarze, którzy gola mogli zdobyć już w 1 min. - strzał Forsberga został wyblokowany na rzut rożny. W 11 min. Lipsk objął prowadzenie - Timo Werner rozegrał świetną dwójkową akcję z Schickiem i pewnie wykończył ją. W 20 i 21 min. po raz kolejny gorąco było pod bramką Oliver Baumanna - bramkarz Hoffenheim obronił w tym czasie trzy groźne strzały. W 28 min. Lipsk wyprowadził groźną kontrę, jednak strzał Wernera zablokował Akpoguma. Hoffenheim miało przez pierwsze pół godziny niewiele do powiedzenia, jedyne namiastki zagrożenia stwarzając po stałych fragmentach gry. W ostatnim kwadransie 1. połowy sytuacja się zmieniła, goście doszli do głosu i zaczęli groźnie atakować. W 35 min. Bicakcić główkował minimalnie obok bramki, a później po dużym błędzie Gulacsiego goście obili słupek. Niestety, nadzieje na kontynuacje tej dobrej gry po przerwie zostały szybko rozwiane drugim golem dla Lipska. Po faulu Stefana Poscha w polu karnym Timo Werner pewnie wykorzystał jedenastkę. Dominacja wicelidera Bundesligi była wyraźna, gdyby nie świetna postawa Baumanna mogłoby dojść do pogromu Hoffenheim. Gospodarze stwarzali sobie liczne sytuacje, jedną z najlepszych mieli w 77 min. - strzał Wernera obronił Baumann, golkiper Hoffenheim zdołał również fantastycznie wybronić dobitkę nadbiegającego Nkunku (świetna zmiana sprowadzonego z PSG zawodnika, który był w 2. połowie jednym z najlepszych graczy na boisku). W 83 min. trzeciego gola dla Lipska zdobył Sabitzer, a w końcówce goście zdołali jeszcze uzyskać honorowe trafienie - Gulacsi źle wyszedł do dośrodkowania (kolejny poważny błąd węgierskiego bramkarza w tym meczu), ubiegł go Bicakcić i barkiem skierował piłkę do siatki. Na odwrócenie losów meczu było już oczywiście za późno.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 18 sty 2020, 18:05

Hoffenheim - Eintracht Frankfurt 1:2

Niestety, zespół z Sinsheim źle rozpoczął drugą część sezonu, przegrywając po dość słabej grze z Eintrachtem. Gospodarze musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Olivera Baumanna, którego zastępował debiutujący w Bundeslidze Pentke. 1. połowa należała do gości, którzy stosowali wysoki pressing i objęli prowadzenie w 18 min. - po stracie Huebnera i dograniu Gacinovicia Bas Dost z bliska wykończył akcję. Mimo sporego procentu posiadania piłki Hoffenheim zupełnie nie radziło sobie w ataku, a Eintracht stwarzał kolejne sytuacje bramkowe. W 27 min. po krótko rozegranym rzucie rożnym Filip Kostić trafił w poprzeczkę. Piłkarze Schroedera obudzili się dopiero w końcówce - w 37 min. rzucie rożnym groźnie główkował Huebner (świetna parada Trappa), a w 41 min. Stafylidis uderzeniem z dystansu sprawił problemy byłemu bramkarzowi PSG. Po przerwie gospodarze kontynuowali ataki i szybko wyrównali - po kolejnym rzucie rożnym i wybiciu piłki przed pole karne nadbiegający Stafylidis potężnym uderzeniem nie dał szans Trappowi. Na boisku pojawił się też sprowadzony z Sevilli na 12 milionów euro Dabbour, ale jego debiut był dość przeciętny. Hoffenheim dalej naciskało, dążąc do zgarnięcia pełnej puli. W 60 min. dobrą piłkę w pole karne dostał Kramarić, jego uderzenie obronił jednak Trapp, a powracający po długim zawieszeniu David Abraham zapobiegł dobitce. Kiedy wydawało się, że szla przechyla się na korzyść gospodarzy, Eintracht zdobył gola w swojej pierwszej groźnej akcji w 2. połowie - po dośrodkowaniu Kosticia Chandler uderzeniem głową zmieścił piłkę przy dalszym słupku. Bramka ta wyraźnie podcięła skrzydła Hoffenheim, w dalszych fragmentach meczu bliżej było Eintrachtowi do podwyższenia niż gospodarzom do wyrównania. W 78 min. po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Bas Dost uderzył szczupakiem ponad bramką, a w 88 min. Danny Da Costa w sytuacji sam na sam trochę chyba wystraszył się wychodzącego przed pole karne Pentke i uderzył niecelnie. W doliczonym czasie gry jeszcze jedną sytuację miał Kostić, ale po uderzeniu Serba i rykoszecie piłka po raz drugi w tym meczu wylądowała na poprzeczce. Te niewykorzystane sytuacje nie zemściły się tym razem na ekipie z Frankfurtu, która zainkasowała 3 punkty.

Hoffenheim pojedzie teraz do Bremy, która pokonała dziś Fortunę Duesseldorf, a następnie podejmie Bayer Leverkusen.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 lut 2020, 19:22

Hoffenheim - Bayer Leverkusen 2:1

Po wysokiej wygranej w Bremie moja ulubiona niemiecka drużyna zwyciężyła po raz drugi z rzędu, utrzymując kontakt z czołówką i nadal licząc się w walce o przepustkę do europejskich pucharów. Hoffenheim mogło objąć prowadzenie już w 2 min., kiedy to świetne podanie w tempo dostał prowadzony z Sevilli Munas Dabbur, ale w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Hradeckym. Później inicjatywę przejęli Aptekarze i w 10 min. objęli prowadzenie - Moussa Diaby dziecinnie łatwo ograł w polu karnym Stefana Poscha, zakładając mu siatkę, po czym w sytuacji sam na sam pokonał Pentkego. W 19 min. po groźnej kontrze Bayeru Hoffenheim ponownie było w opałach, ale tym razem strzał Diaby'ego wybronił Pentke. W 23 min. gospodarze wyrównali - niezmordowany na skrzydle Kaderabek dograł przed bramkę, a tam Andrej Kramarić z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Bayer mógł szybko odpowiedzieć, bowiem w 28 min. aktywny w 1. połowie Bellarabi trafił w słupek. Bayer atakował głownie skrzydłami, gdzie obrońcy Hoffenheim mieli duże kłopoty z powstrzymywaniem dynamicznych graczy Aptekarzy. Po kolejnym szybkim ataku Diaby dograł przed bramkę do Bellarabiego, ale nieco za plecy, w efekcie Marokańczyk z bliska zdołał jedynie uderzyć pięta, a interweniujący obrońca zdołał to zablokować. 2. połowa rozpoczęła się lepiej dla Hoffenheim - Christoph Baumgartner przeprowadził kilkudziesięciometrowy rajd, złamał akcję do środka i oddał strzał z pola karnego, ale Hradecky zdołał musnąć piłkę końcami palców i skierować ją na róg. Później znów lepszy był Bayer, a dwóch sytuacji nie wykorzystał Kai Havertz - najpierw po rykoszecie piłka minęła bramkę, a później uderzenie pod poprzeczkę doskonale obronił Pentke. Nieudaną zmianę dał natomiast Leon Bailey - po wejściu na boisko Jamajczyk był niewidoczny, nie pokazywał swoich rajdów i szybkości do jakiej przyzwyczaił. W 65 min. Hoffenheim objęło prowadzenie - po dośrodkowaniu z prawego skrzydła i zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do zupełnie niepilnowanego Skova, a Duńczyk uderzeniem od poprzeczki ustalił wynik meczu. Bayer miał jeszcze kilka sytuacji, ale Pentke albo doskonale bronił, albo skutecznie wychodził z bramki. Hoffenheim miało po kontrach dwie okazje do dobicia rywala - Kramarić trafił w poprzeczkę, a w doliczonym czasie gry kontrę przerwał faulem taktycznym Demirbay, za co były gracz Hoffenheim obejrzał drugą żółtą kartkę. Mimo iż Hoffenheim gra w tym sezonie dość słabo w obronie, to tym razem dowieźli prowadzenie do końca, z czego ogromnie się cieszę, bo dzięki tej wygranej strata do Bayeru została zmniejszona do punktu.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 lut 2020, 20:33

Hoffenheim - Bayern 0:6

Mecz, który zapisze się w annałach nie tylko ze względu na znakomitą grę i wysokie zwycięstwo Bayernu, ale też (a może przede wszystkim) wydarzenia pozasportowe. Jeśli chodzi o wynik, pozamiatane było już w pierwszych 15 minutach, kiedy obrona Hoffenheim raz za razem popełniałą błędy nie przystojące na poziomie Bundesligi. W 2 min. po crossie Mullera akcję zamknął Gnabry, a wracający do bramki Baumann tak niefortunnie odbił piłkę, że posłał ją do siatki. W 7 min. po wycofaniu Mullera przed pole karne Kimmich precyzyjnym strzałem przy słupku podwyższył, a w 15 min. swojego gola zdobył zastępujący Lewandowskiego młody Holender. Gospodarze nie potrafili się pozbierać po tych trzech ciosach i nie podjęli walki, jedną z niewielu godnych uwagi akcji była główka niepilnowanego w polu karnym Nordtveita z 11 min., po której piłka poszybowała ponad bramką. Bayern z łatwością stwarzał sobie kolejne sytuacje i robił obrońców Hoffenheim jak chciał. Czwartego gola zdobył Coutinho - po rykoszecie piłka zmieściła się pod poprzeczką. Po przerwie Hoffenheim nadal prezentowało się tragicznie w obronie, w 47 min. Coutinho po kolejnym błędzie zdobył piątego gola dla Bawarczyków, a w 62 min. na listę strzelców wpisał się Goretzka. Bayern mógł prowadzićdużo wyżej, w 73 min. Goretzka zmarnował kolejną znakomitą sytuację, z okolic jedenastego metra posyłając piłkę nad poprzeczką. Wtedy do akcji wkroczyli "kibice" Bayernu, wywieszając flagi obrażające właściciela Hoffenheim Dietmara Hoppa, okraszając to wulgarnymi przyśpiewkami. Arbiter przerwał mecz, wkrótce uczynił to po raz drugi, a po jego wznowieniu piłkarze obu drużyn w świetnym geście nie prowadzili dalszej gry, lecz podawali piłkę między sobą w środkowej części boiska (łącznie z bramkarzami), a Dietmar Hopp zszedł na murawę i otrzymał oklaski. Mimo wszystko duży niesmak pozostaje - szkoda, że to nie sportowe emocje były w ostatecznym rozrachunku na pierwszym planie.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 16 maja 2020, 18:01

Hoffenheim - Hertha 0:3

Wreszcie futbol na żywo, ciężko było bez niego. Spotkania przy pustych trybunach zawsze wyglądają smutno, ale przy obecnym głodzie piłki nie przeszkadzało mi to. Herthę poprowadził po raz pierwszy Bruna Labbadia, który ma za sobą zaledwie kilka treningów. W pierwszych kilkunastu minutach na boisku niewiele się działo, najwyraźniej oba zespoły nie chciały ryzykować zaraz po powrocie z tak długiej przerwy. Dopiero w 18 min. groźną sytuację stworzyła sobie Hertha - Ibisević zwodem na zamach ograł obrońcę i miał przed sobą już tylko Baumanna, ale znakomity powrót Rudego zapobiegł utracie gola przez Hoffenheim. Chwilę później niecelnie uderzył Matheus Cunha, a w 24 min. gospodarze odpowiedzieli - po akcji lewym skrzydłem piłkę dostał w polu karnym Ilhas Bebou, zdołał się z nią obrócić i oddać strzał, ale po rykoszecie piłka minęła bramkę. W ogólnym rozrachunku w pierwszych 45 minutach nieco lepsza była Hertha, i to ona miała w 41 min. doskonałą sytuację - aktywny w 1. połowie Ibisević wyłożył piłkę Matheusowi Cunhii, ale Brazylijczyk trochę nieporadnie przyjął piłkę, dając Baumannowi czas na wyjście z bramki, dzięki czemu golkiper Hoffenheim skrócił kąt i obronił strzał. Niestety, po przerwie wrócił koszmar sprzed przerwy - Hoffenheim znów popełniało tragiczne błędy w obronie, które Hertha wykorzystywała. A mogło być inaczej, bo w 54 min. Sebastian Rudy zagrał świetne podanie do prowadzonego w przerwie 17-letniego Maximiliana Beiera, który w sytuacji sam na sam z Jarsteinem spudłował. W 58 min. goście objęli prowadzenie - po strzale z dystansu, który nawet nie zmierzał w światło bramki Akpoguma fatalnie interweniował, trafiając do własnej siatki. Dwie minuty później po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Ibisević podwyższył głową na 2:0. W 71 min. gospodarze mieli okazję na gola kontaktowego, ale uderzenie Grillitscha zostało zablokowane, a dobitka minęła słupek. W 74 min. wynik ustalił Matheus Cunha, ośmieszając Akpogumę na lewym skrzydle i trafiając do siatki z ostrego kąta. W doliczonym czasie gry rezerwowy Herthy Arne Maier trafił jeszcze w słupek, a młody Beier zmarnował kolejną sytuację (dobrze bronił Jarstein). Na ostatni kwadrans na boisku pojawił się Krzysztof Piątek, ale nic nie pokazał (w kilku sytuacjach koledzy mogli mu podawać, ale woleli kończyć akcję sami).

No cóż, w pewnym momencie była szansa na to, że Hoffenheim powalczy o europejskie puchary, a tymczasem trzeba będzie jakoś dograć ten sezon do końca bez większej stawki.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 23 maja 2020, 23:37

Paderborn - Hoffenheim 1:1

Jeszcze na początku roku nie przypuszczałem, że będę pozytywnie odbierał remis z Paderborn, ale przy obecnej tragicznej formie ekipy Hoffenheim każda zdobyć punktowa to coś. Zaczęło się całkiem nieźle - piłkarze Schreudera ruszyli na czerwoną latarnię ligi i objęli prowadzenie już w 4 min. Świetnie spisujący się w tym meczu Kaderabek łatwo ograł rywala na prawym skrzydle i dograł w pole karne, a tam Robert Skov mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Zingerle. Hoffenheim miało mecz pod kontrolą, ale w 9 min. nastąpił kolejny spośród tragicznych błędów w obronie, do których podopieczni Schreudera niestety przyzwyczajają ostatnio - Bicakcić zgubił piłkę przed własnym polem karnym, a Dennis Srbeny skorzystał z tego i ładnym rogalem pokonał Baumanna. W 1. połowie lepsze było Hoffenheim, głównie dzięki szalejącemu na prawym skrzydle Kaderabkowi, który sprawiał ogromne problemy defensywie Paderborn. Niestety, strzały gości były zbyt lekkie, a często napastnicy mieli problem z dobrym przyjęciem piłki w polu karnym. Paderborn mogło objąć prowadzenie w dość przypadkowy sposób - po dośrodkowaniu Holtmanna skiksował Rudy, trafiając w poprzeczkę własnej bramki. W 2. połowie oba zespoły walczyły o pełną pulę. O ile w pierwszych 45 minutach gra ofensywna Hoffenheim opierała się na Kaderabku, to w drugiej odsłonie zaktywizowało się w końcu lewe skrzydło z Zuberem. Aktywny był także wprowadzony na boisko w 2. połowie Moanes Dabbur, który w 88 min. po składnej, zespołowej akcji Hoffenheim był bliski zdobycia gola, główkując niewiele obok bramki. W Paderborn dobrą zmianę dał Streli Mamba, który ożywił lewe skrzydło gospodarzy. Fatalnie spisał się natomiast Dennis Jastrzembski, który w końcówce psuł właściwie każde zagranie, grzebiąc szanse Paderborn na zwycięstwo.

We środę Hoffenheim podejmie Kolonię, a później jedzie do Mainz i Düsseldorfu - rywale są w zasięgu, mam nadzieję, że po siedmiu ligowych meczach z rzędu bez zwycięstwa dojdzie w końcu do przełamania.

Awatar użytkownika
Cement
Kapitan
Kapitan
Posty: 2887
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 1014
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

TSG 1899 Hoffenheim (zbiorczy)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 maja 2020, 22:44

Hoffenheim - 1. FC Köln 3:1

W końcu, jest przełamanie mojej ulubionej drużyny Bundesligi i przekonujące zwycięstwo nad Kolonią, choć ostatnie 30 minut należało do gości. Początek był niemrawy, jak w wielu meczach Bundesligi po wznowieniu rozgrywek, może nawet z lekką inicjatywą gości, którzy atakowali głównie prawą flanką. W 11 min. Hoffenheim objęło prowadzenie - Bruun Larsen dostał świetne prostopadłe podanie, dograł z lewej strony w pole karne, a wbiegający Baumgartner uderzeniem między nogami Timo Horna dał gospodarzom prowadzenie. Jednym z kluczowych momentów była czerwona karta Sebaastiana Bornauwa, który wyjątkowo brutalnie sfaulował zdobywcę gola. Mimo gry w osłabieniu Kolonia miała szansę na wyrównanie i w końcówce 1. połowy dwukrotnie groźnie uderzała. Po przerwie Hoffenheim wykorzystało przewagę liczebną - już w 46 min. swojego drugiego gola w tym meczu zdobył Baumgartner, po jego główce Ellyes Skhiri wygarnął piłkę już zza linii bramkowej. Już dwie minuty później było 3:0, zawodnicy Hoffenheim rozegrali kapitalną akcję, rozklepując obronę Kolonii. Rozgrywający znakomite zawody Baumgartner podeszwą odegrał do wychodzącego na pozycję Zubera, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam. Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, ale druga żółta kartka dla Hübnera skomplikowała sytuację podopiecznych Alfreda Schreudera. W 60 min. Kolonia zdobyła gola po strzale Kainza i rykoszecie, w efekcie goście zwietrzyli swoją szansę i przeszli do ataku, dominując przez resztę meczu. Udało im się uzyskać rzut karny, ale były piłkarz Hoffenheim Mark Uth uderzył słabo i na dobrej dla bramkarza wysokości, Baumann wyczuł jego intencje i znakomicie obronił (Uth już w drugim mecz z rzędu nie wykorzystał jedenastki). Mimo ataków Kolonii Hoffenheim nie popełniało tak koszmarnych błędów w defensywie jak w poprzednich meczach tego sezonu, i utrzymało dwubramkowe prowadzenie do końcowego gwizdka.

Po tym zwycięstwie Hoffenheim ma 39 punktów i tylko 3 punkty straty do 6. pozycji, która daje grę w europejskich pucharach. Terminarz nie jest zły, najbliższe mecze z Mainz i Fortuną, tak więc jest jeszcze szansa na zawalczenie o grę w Europie w przyszłym sezonie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Niemcy”