Jakkolwiek na papierze Polacy mają duże szanse na wygraną, tak wciąż jest to zbyt niesprawdzona drużyna by czegoś od niej ''wymagać'' więc szczerze zaskakują mnie nieco hurraoptymistyczne założenia wynikające z tytułu tego spotkania. Ani nie zdziwi mnie zwycięstwo, ani nie mam zamiaru nie doceniać szans Polaków w tym spotkaniu - bo one są duże - ale wydaje mi się, że mecz ze Szwajcarią powinien jednak paradoksalnie uczyć trochę pokory, bo globalnie, męczarnie ze Szwajcarami i ratowanie tyłka Polaków przez bramkarza ze zwycięstwem w karnych finalnie, tak optymistycznie nie wyglądają. Tzn. mam znajomego z Portugalii i z ich perspektywy ten ćwierćfinał wygląda podobnie jak z naszej, tylko w drugą stronę.

Nie chcę nikomu umniejszać, bo to i tak poważny sukces, a ja nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę emocjonować się w ten sposób meczami reprezentacji, po prostu nie zapominałbym, że np. dla większości naszych reprezentantów to będzie najważniejszy mecz w ich karierach.
Portugalia może grać przeciętnie, czy nawet słabo, ale kadrowo to wciąż lepszy zespół niż Polska, a chyba do takich ''zapasów w błocie'' jakie uprawiali z Chorwacją, mają chyba większe predyspozycje niż Polska.
Być może to przekora i po prostu nie chcę osobiście budować sobie oczekiwań, ale zamiast wymagać, chyba po prostu wolę poczekać na to spotkanie. Dla mnie faworytem jednak jest Portugalia.