Wyczuwam ironię, więc odpowiem
venomiq pisze: 15 punktów straty do lidera na koniec sezonu
Aż specjalnie sprawdziłem jak od stycznia do końca sezonu 2016/17 punktowały Chelsea i Manchester City
Chelsea: 14-2-2 (44 pkt)
Man City: 11-6-2 (39 pkt)
Różnica jednak nie tak wyraźna. Antek Conte wtedy zrobił przewagę nad drużyną Pepa zwyciężając wszystkie mecze w październiku, listopadzie i grudniu 2016.
odpadnięcie w 1/8 LM z Monaco
Z tym samym Monaco, które z błyszczącymi Mbappe, Bernardo Silvą i spółką było przez pierwsze półrocze 2017 czołową drużyną Europy (półfinalista CL), do tego szli jak burza w Ligue 1:
Osiągnięcia nominowanego tutaj Jardima również doceniam, ale wyżej cenię liczne zwycięstwa Pepa w Premier League, niż obijanie klubów pokroju Caen czy innego Metz (choć za regularność, oczywiście, szacunek).
na porażkę z Arsenalem w FA
Porażkę po dogrywce.

Zresztą to tylko FA Cup.
***
Trochę głupio żeby na przestrzeni 365 dni Guardiolę dyskwalifikowały nieznaczne pojedyncze porażki czy to w dwumeczu z Monaco, czy w spotkaniu z Arsenalem w FA. Guardiola stworzył drużynę grającą jakiś totalny kosmos, miażdżącą rywali i wygrywającą swoje mecze zdecydowanie. Żaden trener Premier League w drugim półroczu nie znalazł na nich metody. Powieźli w świetnym stylu Arsenal, Chelsea, Liverpool, United, Tottenham, Napoli (x2), świetnie zdyscyplinowane taktycznie Burnley odprawili trójką. Gdyby ktoś mi powiedział przed sezonem, że z tymi przeciwnikami zdobędą komplet punktów, to uznałbym go za wariata.