Messi vs Cristiano Ronaldo

Awatar użytkownika
RoyKeane
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1110
Rejestracja: 03 sie 2017, 9:00
Reputacja: 156

Messi vs Cristiano Ronaldo

Post autor: RoyKeane » 01 lip 2018, 10:34

Wojtekb pisze: Dziwne uczucie - wchodzę do wątku Messi vs Cristiano a gdyby tytuł nie zdradzał o jakich piłkarzach mowa to bym pomyślał że trwa tu walka o to czy gorszym dzbanem jest Kucharczyk czy jednak Żyro. Z jednej strony udowadnianie, że Leo nie potrafi udźwignąć presji, że bez partnerów z Barcelony nic nie znaczy, że nie ma szerokiego wachlarza zagrań, że bez złota na Mundialu to może Maradonie co najwyżej kreskę usypać. Z drugiej, że Cristiano cham i prostak, że tylko dostawia nogę, że nurek.

Mówimy o dwóch najwybitniejszych piłkarzach w historii piłki*, a dyskusja o tym który lepszy sprowadza się do udowadniania że faworyt drugiej strony to w sumie leszcz z łapanki. Przecież dzisiaj nikt nie jest nawet blisko poziomu CR i Messiego. Przez peak ich kariery - ostatnie 10 lat - trzymali formę na którą jak jakiś zawodnik wspiął się na sezon czy dwa (Ibra, Suarez, Robben, Kane, Salah) to było święto lasu. W ostatnich dwóch sezonach często pojawiało się pytanie, czy Cristiano powinien myśleć o odejściu z Madrytu bo ewidentnie obniżył loty. Strzelił w nich odpowiednio 42 i 44 gole. Jakby jakikolwiek inny piłkarz strzelił 42 bramki w sezonie to nie byłoby końca sikaniu po nogach. To pokazuje jak bardzo ludziom spowszedniała dominacja tej dwójki. Jak się okazuje, nawet najbardziej szalony, ekstrawagancki, wręcz absurdalny w swym geniuszu pokaz umiejętności może wyblaknąć gdy się go ogląda tydzień w tydzień przez 10 lat.

Zróbmy eksperyment. Cofnijmy się w czasie do końca poprzedniej piłkarskiej epoki. Lato 2006. Włosi niespodziewanym mistrzem świata. Cristiano to na tym etapie jakiś koleś z Manchesteru co się dużo kiwa i błysnął na Euro dwa lata temu, a Messi to nołnejm, który właśnie zakończył swój pierwszy pełny sezon w dorosłej piłce. W tym momencie najwięksi na świecie, których każdy chciałby mieć u siebie, którzy przyciągają ludzi na stadiony i przed telewizory to Henry, Raul, Kaka. Szewczenko, Ronaldinho. Ze sceny w różnym tempie schodzą Ronaldo, Zidane, Bergkamp. Teraz wyobraźcie sobie, że przychodzicie do dawnego siebie, jarającego się Henrym i Ronaldinho i mówicie:
"Za niedługo rozpocznie się dekada, w której wszystkie złote piłki rozdzieli między siebie dwóch gości. Będą mieli po 9 sezonów, w których zdobyli 40+ goli (w najlepszych latach 60+ i 70+). Będą co roku najlepszymi piłkarzami swoich zespołów. Poprowadzą swoje drużyny do jednego trofeum za drugim, a jeden z nich do trzech pucharów Ligi Mistrzów z rzędu. Poprawią tyle rekordów że trzeba będzie sztabu statystyków grzebiących w historii żeby wymyślić na jaki szczyt jeszcze mogą się wspiąć."

Uwierzylibyście?

Żeby docenić jaka przepaść dzieli CR i Messiego od poprzednich i aktualnych gwiazd, wystarczy spojrzeć na to ile trwał i jak wyglądał ich peak. Bo wejść na sezon czy dwa na wielki poziom jest w zasięgu wielu dobrych piłkarzy. Być na tym poziomie bez przerwy to inna para kaloszy. Zróbmy małą analizę. Skupiam się tylko na bramkach, więc zestawiam 10 czołowych napastników poprzedniej i obecnej epoki. Jest to rzecz jasna uproszczenie, ale dobrze obrazuje że wyczyny tej dwójki dla innych były nawet ciężkie do wyobrażenia. I warto też dodać, że Messi grywał na skrzydle, na środku ataku i głębiej w pomocy, za każdym razem kręcąc chore liczby. Ronaldo natomiast długo był tematem debat czy to pomocnik czy napastnik, które z rodziły się z tego jaki dysonans poznawczy wywoływało u kibiców to, że gość nie grający na szpicy napierdala tyle bramek.

Jako peak definiuję okres kiedy gracz strzelał po przynajmniej 30 goli na sezon, akceptuję roczne przerwy. Ergo, np. 30-27-30-22-32 to pięcioletni peak. Metodologia trochę na kolanie, ale daje margines błędu graczom którzy nie są Messim i Ronaldo. Do rzeczy:
- Messi: peak 10 lat, ciągle trwa. Od 08/09. najgorszy sezon 38 goli, najlepszy 73.
- Cristiano: peak 11 lat, ciągle trwa. Od 07/08. najgorszy sezon 26 goli, najlepszy 61.
- Henry: peak 5 lat, od 01/02 do 05/06. Najgorszy sezon 30 goli, najlepszy 39.
- Raul: peak 4 lata jeśli zgodzimy się mu mocno naciągnąć (3x po 29 goli w tym okresie), od 98/99 do 01/02. Najgorszy sezon 29 goli, najlepszy 32.
- Szewczenko: peak 4 lata, od 97/98 do 00/01. Najgorszy sezon 29 goli, najlepszy 34.
- van Nistelrooy: peak 6 lat, od 98/99 do 03/04. Najgorszy sezon 5 goli (kontuzja), najlepszy 44
- Ronaldinho: nigdy nie strzelił 30 goli, ale ciężko mu odmówić wielkości. Można chyba spokojnie powiedzieć, ze jego peak to 4 pierwsze lata w Barcelonie, od 03/04 do 06/07. W najlepszym sezonie nastukał 26 bramek.
- Ronaldo: peak 6 lat, od 94/95 do 03/04 ale z pominięciem trzech sezonów w Interze, w których ledwie co pograł przez kontuzje. Najgorszy sezon 15 goli, najlepszy 47.
- Suarez: peak 6 lat, ciągle trwa, od 12/13. Najgorszy sezon 25 goli, najlepszy 59.
- Ibra: peak 5 lat, od 11/12 do 15/16. Najgorszy sezon 30 goli, najlepszy 50.
- Lewandowski: peak 7 lat jeśli nagniemy dla rodaka reguły (2x z rzędu poniżej 30 w tym okresie), ciągle trwa. Od 11/12. Najgorszy sezon 25 goli, najlepszy 43.
- Eto'o: peak 3 lata, od 08/09 do 10/11. Najgorszy sezon 16 goli, najlepszy 37.

Lista jest może dyskusyjna, ale kogo do niej nie wstawimy obraz sytuacji będzie identyczny. To jak długo Leo i Cristiano są na szczycie i jak daleko wyżej jest ich szczyt niż u kogokolwiek innego jest nadludzkie. Tu nawet ciężko mówić o peaku - do ich kariery bardziej pasuje "płaskowyż". Raul, Szewczenko, Ronaldinho, Eto'o w najlepszych sezonach swojego peaku strzelali mniej niż Messi w najgorszym. Henry, Lewy i RvN tylko troszkę więcej. I tak można się bawić na wiele sposób. Ronaldo i Messi są najlepszymi strzelcami w w Lidze Mistrzów - gdyby podzieli swój dorobek na połowę, Ronaldo byłby drugi a Messi ex aequo piąty. Są najlepszymi strzelcami w La Lidze - jako jedyni z ratio powyżej 0.9, jako jedyni powyżej 300 goli (Messiemu zaraz pęknie 400), zdetronizowali kolesia który siedział na szczycie przez 60 lat. Są najlepszymi strzelcami w swoich klubach - Ronaldo z przewagą ponad 100, a Messi ponad 300 (!!!) bramek. W kadrach też najwięcej.

Jeszcze inaczej? Proszę bardzo. W Lidze Mistrzów Ronaldo królem strzelców 7 razy, Messi 5. Następny najbliższy ziomek podołał 4 razy i skończył grać w piłkę 40 lat temu. W ostatnich 10 sezonach tylko rodzynek Neymar raz zgarnął im tytuł sprzed nosa. W La Lidze 7/10 ostatnich Trofeo Pichichi padło ich łupem (wszystkie w ostatnich 8 latach). Strzelali na każdym etapie Ligi Mistrzów, w tym wielokrotnie w finałach. Gdyby Ronaldo liczyć same gole z fazy pucharowej LM (57), to byłby i tak trzecim najlepszym strzelcem, za Messim i Raulem. Mają też najwięcej goli w El Clasico: Messi 26, a Ronaldo 18 (ex aequo z dinozaurem Di Stefano).

Ciągle mało? Drużynowymi tytułami mogą obdarować całą generację. Ronaldo 5x Liga Mistrzów, 5x liga krajowa i Mistrzostwo Europy. Messi 4x Liga Mistrzów, 9x liga krajowa, złoto olimpijskie. A to tylko te największe bo na jakieś copy del rey czy inne KMŚ, już nie mówiąc o wyróżnieniach indywidualnych złote buty sruty itd., bo na wszystkie medale, puchary i statuetki muszą mieć tyle miejsca że praktycznie parkują je w garażu.

Ktoś może powiedzieć: to tylko liczby. Owszem - tylko że te liczby pokazują, że Messiego i Ronaldo od innych piłkarzy dzieli przepaść. To nie jest jeden czy dwa sezony gdzie dobrałem sobie cyferki pod tezę i wszystko śmiga. To jest całkowita dominacja, bez precedensów w nowożytnej piłce. Od 10 lat dwóch gości nieustannie jest hen, daleko poza zasięgiem kogokolwiek innego. Oni trzymają taki poziom tak długo, że kibice przestali zauważać, że to jest coś niezwykłego. Dygresją, ale zabawną jest to, że jak się spojrzy na gry komputerowe - Fify, Football Managery itd. - to tam Cristiano i Leo są świetni ale nigdy nie kręcili aż takich liczb. Bo to jest [k****] nierealistyczne.

Nikt nigdy nie był tak stale i konsekwentnie tak mocny i decydujący przez tak długi okres jak tak dwójka. Można dyskutować, który jest lepszy, ale ciężko się czyta kłótnie sprowadzające ich rywalizację do tego który jest gorszym i bardziej przereklamowanym lamusem. I czekanie na to, aż jeden się potknie, przestrzeli karnego, albo zasymuluje i potem wytykanie palcami - AHA, MIAŁEM RACJĘ, JEDNAK DZBAN. Nie da się być "tylko dobrym w dostawianiu nogi" albo "opanować do perfekcji tylko parę zagrań" i miażdżyć formą sezon w sezon. Jakby to było takie proste, to każdy by strzelał po 40+ bramek w sezonie.

* Nie rozważam nawet porównań z Pele, Garrinchą, Puskasem, Eusebio, Di Stefano. Nie ma to sensu, bo to piłkarska prehistoria. Taktycznie, atletycznie i organizacyjnie tamta piłka to w porównaniu ze współczesnością podwórkowe gierki. Nie sposób ocenić jak dzisiejsi giganci wyglądaliby 60 lat temu a ówczesne gwiazdy dzisiaj. Myślę, że bezpiecznie można nowożytną piłkę wyznaczyć pi razy drzwi od czasu świetności Cruyffa na początku lat 70-tych. W takim okresie nikt nie wytrzymuje porównania z Messim i Ronaldo. Jest panteon gwiazd piłki i jest ta dwójka w innej galaktyce. Maradona i brazylijski Ronaldo mieli to w zasięgu - obydwaj grali w karierze tak samo dobrą piłkę jak Messi i CR. Ale znacznie krócej i mniej regularnie. Ronaldo w utrzymaniu wielkiej formy przeszkodziły kontuzje, a Maradonie - Maradona.

Trochę się rozpisałem, ale cóż. Mierzi mnie umniejszanie dwóm największym piłkarzom w historii, bo im turniej nie wyszedł.
Brawo.
I za to lubię to forum. Wyłożone jak kawa na ławę. Wszystko I z precyzją. Próżno szukać takich analiz nawet na bardziej ambitnych portalach nie mówiąc już o takich onetach.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”

Zaloguj się  •  Zarejestruj się