Cały sezon w kółko to samo.
Vettel jak ma dobre narzędzia do tego, aby wygrać wyścig, to zostaje cofnięty na starcie o trzy lokaty, później popełnia kolejny koszmarny błąd na początku wyścigu. Mam wrażenie, że gdyby Kimi był ciut młodszy, to spokojnie pokonałby Seba i to on walczyłby z Lewisem.
Sam wyścig natomiast znakomity, cały czas walka o zwycięstwo, czołowa trójka to trzy różne bolidy i przede wszystkim trzy różne strategie. Uważam, że gdyby Hamilton nie zjechał podczas VSC, tylko wykorzystał to, że mocno się zbliżył do Kimiego i wyprzedził go w walce, a nie próbował wygrać strategią, to spokojnie odniósłby zwycięstwo, tempo miał najlepsze ale dodatkowy pit stop jednak wszystko zepsuł i pierwszy raz od niepamiętnych czasów to stratedzy Ferrari wyszli zwycięsko z pojedynku z Mercem.
Wielkie brawa dla Maxa 18->2, przed oba Mercami startując z takiej a nie innej pozycji klasa. Na prostych nawet z otwartym DRS nie mógł wyprzedzić Kimiego, gdyby miał silnik Hondy, myślę, że dałby radę
