Szwaby i ich kolaboranci* to najbardziej "odklejone" narody w UE.
*Francja i Węgry wspaniale rozgrywają wspólnotę



Serio??

Scenariusz z Niemcami mającymi realną siłę i jednocześnie pełniącymi rolę lennika USA jest nierealny. Niemcy, jak i inne większe ośrodki siły polityczno-gospodarczej w Europie (np. Francja) widzą w USA jedynie parasol ochronny. Korzystają z dróg morskich chronionych przez US Navy, dzięki czemu mogą handlować z resztą świata. Pompują ogromne pieniądze w gospodarkę, edukację czy służbę zdrowia, bo dzięki wizji użycia amerykańskiej broni jądrowej Rosja nie wyskakuje poza swoją strefę wpływów, więc nie musiały do tej pory utrzymywać armii. Europa nie potrzebuje już ekonomicznej zapomogi z Waszyngtonu - to nie powojnie. Gdyby Berlin i Paryż były w stanie same się obronić, tak oczywisty do tej pory atlantyzm zostałby szybko porzucony.





Próbowali ze Świętym Cesarstwem Rzymskim, które nie było ani święte, ani rzymskie, finalnie stając się ośrodkiem reformacji. Za pomocą intryg wywołali niespotykany do tamtej pory konflikt jakim była I wojna światowa, niszcząc całe imperia i rodziny królewskie, zubożając kontynent i kładąc podwaliny pod powstanie chorych totalitaryzmów. Wreszcie, nie kryjąc się ze swoją pogardą dla innych narodów, zauroczeni totalitarnym szowinizmem, wywołali największy konflikt w dziejach, ale po raz kolejny nie udało im się zjednoczyć Europy orężem, co przypłacili podzieleniem i po części życiem pod jarzmem komunizmu. Przez działania Niemiec upadła potęga Europy, a ośrodek decyzyjny świata przesunął się za Atlantyk i na wschód. Mamy kolejny projekt zjednoczenia Europy przez Niemcy, tym razem oparty na demokracji i dobrobycie, ale idea jest ta sama, skoro otwarcie mówi się o federalizacji, potępia idee Europy narodów i zachęca do oddawania kolejnych kompetencji państwowych unijnym instytucjom. Dajcie nam wszystkim żyć.
Mnie nie. Znam wielu Niemców, z którymi nieraz bawiłem się przy piwie, o czym wspominam jedynie po to, żeby pokazać, że nie jestem jakimś zacietrzewionym germanofobem. W każdym państwie i narodzie są ludzie dobrzy i źli. Natomiast Niemcy jako byt kulturowo-polityczny to kompletnie co innego. Od niemieckiej dominacji w Europie gorsza dla Polski mogłaby być jedynie ta rosyjska, której również doświadczyliśmy. Chociaż to jak wybierać między diabłem a szatanem.
A co ma USA do powiedzenia? Waszyngton nie zareagował na niemiecką informację o zwiększeniu budżetu na wojsko. To w pewnym sensie casus Japonii, która na skutek amerykańskiej powojennej okupacji w konstytucji ma zapis o nieprowadzeniu zbrojeniówki i polityki opartej o wojskowość, a jednocześnie ostatnio rozpoczęła proces rozbudowy armii. Reakcja USA? Cieszą się, bo to sojusznik przeciwko Chinom. Ameryka wybrała Indo-Pacyfik ponad Europę, bo tam są Chiny, a tutaj nie ma już Związku Sowieckiego. Tutaj nikt nie grozi amerykańskiej hegemonii na świecie, przynajmniej do momentu, w którym projekty federalizacji nie zaczną działać pełną parą. Myślę, że silne armie poszczególnych państw UE są w interesie USA, bo umożliwiłoby im to całkowite skupienie się na Pekinie.

eee...co? Przecież zbrojenia Niemiec są na rękę USA, które chcą/muszą więcej środków zainwestować w teatr azjatycki. Już Trump na to naciskał. Co do kontroli - ty myślisz, że bazy USA w Niemczech to tak na pokaz? Co się stanie gdy Amerykanie powiedzą, nie fikajcie Niemcy, bo inaczej sami chrońcie swój transport morski, albo dadzą bana/wysokie cła? Gdzie ta potęga Niemiec w przypadku sankcji na NS2? Niemcy spuszczone ze smyczy nie grożą hegemonii USA? Ktokolwiek kontroluje Europę środkowo-wschodnią, kontroluje kontynent eurazjatycki. Kto kontroluje kontynent euroazjatycki - kontroluje świat. Przecież o to wybuchały obie wojny światowe...Zagrożenie chińskie jest NICZYM wobec potencjalnego sojuszu od Lizbony po Władywostok. Dlatego nie wierzę by USA straciły kontrolę nad Niemcami.Quercus pisze: ↑18 wrz 2022, 12:20
A co ma USA do powiedzenia? Waszyngton nie zareagował na niemiecką informację o zwiększeniu budżetu na wojsko. To w pewnym sensie casus Japonii, która na skutek amerykańskiej powojennej okupacji w konstytucji ma zapis o nieprowadzeniu zbrojeniówki i polityki opartej o wojskowość, a jednocześnie ostatnio rozpoczęła proces rozbudowy armii. Reakcja USA? Cieszą się, bo to sojusznik przeciwko Chinom. Ameryka wybrała Indo-Pacyfik ponad Europę, bo tam są Chiny, a tutaj nie ma już Związku Sowieckiego. Tutaj nikt nie grozi amerykańskiej hegemonii na świecie, przynajmniej do momentu, w którym projekty federalizacji nie zaczną działać pełną parą. Myślę, że silne armie poszczególnych państw UE są w interesie USA, bo umożliwiłoby im to całkowite skupienie się na Pekinie.


Przecież właśnie to napisałem. USA wybrały Indo-Pacyfik ponad Europę, bo to tam aktualnie znajduje się gracz mogący zaszkodzić amerykańskiej dominacji. Napisałem, że w interesie USA leżą silne armie poszczególnych państw UE, bo to zdejmuje z Waszyngtonu obowiązek ochrony Europy przed ewentualnym zagrożeniem ze strony Moskwy. Zadałem nawet pytanie, co USA miałoby do powiedzenia w kwestii rozbudowy niemieckiej armii. Jak miałoby to zastopować, jak zareagować? I dlaczego w ogóle miałoby to robić, skoro Japonia mająca podobną do Niemiec powojenną tradycję neutralności i demilitaryzacji rozbudowuje swoje siły zbrojne ku radości Waszyngtonu? To podobny casus, a reakcja USA jest znana.
I tak, i nie. Przecież to są instalacje wojskowe z czasów zimnej wojny, które dawały USA realną szansę rozpoczęcia działań wojskowych przeciwko Paktowi Warszawskiemu, na co dzień pełniąc rolę propagandowego straszka przeciwko Moskwie i potwierdzenia zaangażowania USA w sprawy europejskich sojuszników. Wspomniałeś o tych bazach, więc zakładam, że wiesz, że - za Wikipedią - 223 tego typu ośrodki zostały już zamknięte, a obecnie funkcjonuje ich 40, z czego niemała część jest albo nieaktywna, albo ma przewidzianą datę zamknięcia. Nie wszystkie z nich są stricte amerykańskie; są też brytyjskie, brytyjsko-niemieckie, niemiecko-holenderskie, niemiecko-francuskie i NATO-wskie. Przypominam - 223 zamknięte, 40 funkcjonujących. Sama Polska ma ich 14, a mówi się o zwiększeniu amerykańskiej obecności w kraju.
Musiałbyś zdefiniować fikanie, bo nie wiem, co masz na myśli.
Zagrożenie chińskie obrazuje się między innymi poprzez Belt and Road Initiative, które - jeśli wypali - pozwoli Chinom na dominację na kontynencie euroazjatyckim poprzez handel, a później politykę. Oprócz Chin, jedynie Moskwa próbuje uzurpować sobie władzę na terenie łączącym Azję z Europą, bo spora jego część to byłe republiki sowieckie. Tyle tylko, że Moskwa w przeciwieństwie do Chin nie ma im nic do zaoferowania, więc jej to nie wychodzi. Widać to chociażby po tym, jak kraje Azji Środkowej coraz szybciej orientują się na Pekin i po braku poparcia dla rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Nikt poza Chinami nie ma tak ambitnych planów dążących do zniesienia amerykańskiej dominacji na świecie.MazurXIII pisze: ↑18 wrz 2022, 13:05Ktokolwiek kontroluje Europę środkowo-wschodnią, kontroluje kontynent eurazjatycki. Kto kontroluje kontynent euroazjatycki - kontroluje świat. Przecież o to wybuchały obie wojny światowe...Zagrożenie chińskie jest NICZYM wobec potencjalnego sojuszu od Lizbony po Władywostok. Dlatego nie wierzę by USA straciły kontrolę nad Niemcami.



Ja bym jeszcze poczekal z tak kategorycznym osadem bo jezeli pociagna kraj na dno to "prawdziwa" prawica nazwie ich lewica.
Od zawsze tak było. Tolerancja lewicy kończy się tam, gdzie zaczynają się nie zgadzać (i przegrywać).