Domek nr 10 (temat luźny)
- Keres
- Gwiazda

- Posty: 6544
- Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
- Reputacja: 1511
- Kibicuję: FC Barcelona
- Lokalizacja: Niezlokalizowany
Domek nr 10 (temat luźny)
Heh, ostatni akapit to wypisz, wymaluj o mnie. Sadzimy pomidory na balkonie i działce ROD, i jest to fajna sprawa, ale uciążliwa. Na balkonie nie ma bardzo miejsca, a na działkę trzeba cyklicznie dojeżdżać co jest upierdliwe. Mając takie rzeczy pod nosem, to nie ma problemu iść podlać czy wypielić na szybko chwasty. Skosić hmm 4 ary trawy (bo zakładam, że tyle wolnej przestrzeni zostawi dom, garaż, chodnik, wjazd na działce 10a) ? 20 min roboty to idealne odmóżdżenie po pracy umysłowej. No ale to MOJA perspektywa, ktoś widzi w tym problem i ma do tego prawo. 
"Kiedy oglądam Barcelonę, widzę sztukę." - Arsene Wenger.
Hard work beats talent, but when talent works hard it’s game over. That’s Messi.
Hard work beats talent, but when talent works hard it’s game over. That’s Messi.
- Keres
- Gwiazda

- Posty: 6544
- Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
- Reputacja: 1511
- Kibicuję: FC Barcelona
- Lokalizacja: Niezlokalizowany
Domek nr 10 (temat luźny)
Tak tak, chyba trochę niespójnie to napisałem. 8000 zł kosztuje go cały rok, a mnie czynsz 757 zł/msc + net + prąd, więc drożej.johny batonik pisze: ↑04 lut 2026, 20:40 Utrzymanie domu 80m nie kosztuje miesięcznie 8000zł. To jest jakaś abstrakcja, życie ponad stan albo źle wykonany dom.
"Kiedy oglądam Barcelonę, widzę sztukę." - Arsene Wenger.
Hard work beats talent, but when talent works hard it’s game over. That’s Messi.
Hard work beats talent, but when talent works hard it’s game over. That’s Messi.
- HMK
- Toni Kroos
- Posty: 12405
- Rejestracja: 20 paź 2013, 20:03
- Reputacja: 2463
- Kibicuję: Real Madryt i Urugwaj
- Lokalizacja: 159 KM OD CLONERA (xD)
- Kontakt:
Domek nr 10 (temat luźny)
brzmisz jak najgorszy boomer @JohnyZboczonyjohny batonik pisze: ↑04 lut 2026, 20:40 jak zasadzisz swoimi rękami pomidory, to potem doglądanie, patrzenie co wyrosło i zbieranie owoców swojej pracy to sama przyjemność.
Spoiler:
Diamen o Premier League pisze:Zaorać te ligę w pizdu xd

Domek nr 10 (temat luźny)
Nie pierwszy raz udowadniasz, że Tobie po prostu brakuje zrozumienia perspektywy innej osoby. Swoje poglądy projektujesz na innych ludzi i ciągle Ci się wydaje, że jak ktoś nie ma takich samych jak Ty, to ma po prostu błędne albo zmieni wkrótce. Zamknięte klapki.
O ile jakoś w kwestiach społecznych poziom zamknięcia jest dość częsty, ale jak widać Ty masz klapki na oczach nawet w tak przyziemnych sprawach:
O ile jakoś w kwestiach społecznych poziom zamknięcia jest dość częsty, ale jak widać Ty masz klapki na oczach nawet w tak przyziemnych sprawach:
idź teraz po piłę i sobie tę rękę ucinaj. Bo ja już 35 lat mam za sobą i nie mam zamiaru ani nic na balkonie uprawiać, ani nie uprawiałbym niczego mając dom i ogrodek. Po prostu nie moja bajka.johny batonik pisze: ↑04 lut 2026, 20:40 Ale to do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Teraz jakiś 25 latek napisze, że woli sobie na kanapie poleżeć, ale dam sobie rękę uciąć, że jak będzie miał 35 lat i zacznie na balkonie w bloku sadzić jakieś swoje uprawy, to pomyśli "gdybym miał dom i swój ogródek, tyle bym tam nasadził, poeksperymentował"
Dirty mind
Domek nr 10 (temat luźny)
Ja nawet żadnego kwiatka u siebie nie mam, a ten o pomidorach 
"miarą fanatyzmu jest liczba wyjazdów..."
- johny batonik
- Lider Drużyny

- Posty: 1447
- Rejestracja: 27 cze 2023, 20:45
- Reputacja: 319
Domek nr 10 (temat luźny)
venomik pisze: ↑04 lut 2026, 20:57 Nie pierwszy raz udowadniasz, że Tobie po prostu brakuje zrozumienia perspektywy innej osoby. Swoje poglądy projektujesz na innych ludzi i ciągle Ci się wydaje, że jak ktoś nie ma takich samych jak Ty, to ma po prostu błędne albo zmieni wkrótce. Zamknięte klapki.
O ile jakoś w kwestiach społecznych poziom zamknięcia jest dość częsty, ale jak widać Ty masz klapki na oczach nawet w tak przyziemnych sprawach:idź teraz po piłę i sobie tę rękę ucinaj. Bo ja już 35 lat mam za sobą i nie mam zamiaru ani nic na balkonie uprawiać, ani nie uprawiałbym niczego mając dom i ogrodek. Po prostu nie moja bajka.johny batonik pisze: ↑04 lut 2026, 20:40 Ale to do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Teraz jakiś 25 latek napisze, że woli sobie na kanapie poleżeć, ale dam sobie rękę uciąć, że jak będzie miał 35 lat i zacznie na balkonie w bloku sadzić jakieś swoje uprawy, to pomyśli "gdybym miał dom i swój ogródek, tyle bym tam nasadził, poeksperymentował"
Ty jesteś jakiś specjalny?johny batonik pisze: ↑04 lut 2026, 20:40 No i dlatego nie ma co wypisywać wyższości mieszkania nad domem i odwrotnie, bo każde z nich ma swoje plusy i minusy. Nie ma tak, że coś jest lepsze.
- wrogowie: matt_
- sekciarze: venomik
- neuroatypowi: BadBoy
- DDK
- Legenda Futbolu

- Posty: 16973
- Rejestracja: 09 sty 2012, 0:01
- Reputacja: 5285
- Kibicuję: Tylko WISŁA
Domek nr 10 (temat luźny)
Swoją drogą ktoś tu się budował od zera?
- Keres
- Gwiazda

- Posty: 6544
- Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
- Reputacja: 1511
- Kibicuję: FC Barcelona
- Lokalizacja: Niezlokalizowany
Domek nr 10 (temat luźny)
Hannibal.
"Kiedy oglądam Barcelonę, widzę sztukę." - Arsene Wenger.
Hard work beats talent, but when talent works hard it’s game over. That’s Messi.
Hard work beats talent, but when talent works hard it’s game over. That’s Messi.
Domek nr 10 (temat luźny)
Gdzieś w swoim cytowaniu i pogrubianiu zapomniałeś o tym fragmencie w którym psiałeś o obcinaniu sobie ręki, bo jak ktoś nie posiada Twoich poglądów na ogródek to musi dorosnać i w przyszłości będzie miał takie same.
W sumie to całkiem wygodne.
Najpierw napisać, że żadne rozwiązanie nie jest lepsze. A potem to drugie. Aż się ciśnie na usta parafraza Orwella.
'Wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie są równiejsze.'
Nie ma tak, że coś jest lepsze, ale dam sobie rękę uciąć, że do moich poglądów trzeba dorosnąć i jak ktoś będzie miał 35 lat to będzie myślał, jak ja
Dirty mind
- sickstick
- Legenda Futbolu

- Posty: 23174
- Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
- Reputacja: 6222
- Kibicuję: 4rsenal
Domek nr 10 (temat luźny)
- rano, po pracy i wieczorem wyprowadzic psa - rozumiem że jak mieszkasz w mieszkaniu to nie wyprowadzasz psa tylko sra ci na dywanvenomik pisze: ↑04 lut 2026, 18:12 Często jak latem rodzice wyjezdzają na wakacje to jadę do tego małego miasteczka na 2 tygodnie. I potem robię sobie rozpiskę:
- rano, po pracy i wieczorem wyprowadzic psa
- takiego dnia skosić trawnik
- zagrabić liscie regularnie
- pozrywać codziennie warzywa z ogródka
- jak ich nie zjem to zrobić jakieś prztwory z nich, żeby nie wyrzcać
- co x dni pryskać pomidory i pamiętać, żeby później przez 3 dni ich nie zrywać.
- porywywać chwasty
- po zmroku podlać ogródek
- pilnować czy kret sie nie pojawia, a jeśli tak to powbijać sprzęt odstraszajacy
- pozrywać i pozamrażać maliny czy borówki
- pamietać żeby kosze ze śmieciami wyprowadzić z posesji na chodnik - bo jak zapomnę to będzie kłopot.
Generalnie bzdury, ale z tych bzdur zaczyna się później robić spora lista.
- takiego dnia skosić trawnik - raz 2 tygodnie przez pół wiosny i całe lato, na jesień i zimę masz wolne. to naprawdę nie jest dużo roboty
- zagrabić liscie regularnie - na jesień, oczywiście o ile masz w ogrodzie dużo drzew. W zimę, wiosnę i lato nie ma liści do grabienia, a w większości domów nie ma takich drzew z których trzeba grabić liście
- pozrywać codziennie warzywa z ogródka - po pierwsze to chyba nie przez cały rok?, a po drugie no straszna sprawa poświęcić cenne 5-10 minut życia na własne darmowe świeże warzywa
- jak ich nie zjem to zrobić jakieś prztwory z nich, żeby nie wyrzcać - no straszne, ale przecież możesz je wyrzucić i kupić je sobie w markecie już z cukrem i E52.
- co x dni pryskać pomidory i pamiętać, żeby później przez 3 dni ich nie zrywać. - w tym miejscu uderzyłeś mnie personalnie i właściwie zdeterminowałeś do napisania tego posta. Jestem team #niePryskamPomidorów i uważam że każdy kto to robi jest lamusem. Jeśli poświęcasz czas w domu rodziców na pryskanie pomidorów to przestań to robić.
- porywywać chwasty - to się robi... raz do roku?
- po zmroku podlać ogródek - 1-5 minut życia chyba że kupisz sobie na Temu albo w Bricomarche automatyczny zraszacz
- pilnować czy kret sie nie pojawia, a jeśli tak to powbijać sprzęt odstraszajacy - to jest akcja losowa porównywalna z 'pilnować przez Judasza czy sąsiad spod 9 nie zerzygał ci się na wycieraczkę'
- pozrywać i pozamrażać maliny czy borówki - no to faktycznie straszna sprawa mieć za friko maliny i borówki i musieć poświęcić 5 minut na zerwanie ich.
- pamietać żeby kosze ze śmieciami wyprowadzić z posesji na chodnik - bo jak zapomnę to będzie kłopot. - no to też nie jest jakaś straszna sprawa
Domek nr 10 (temat luźny)
Ja powiem tak - w pewnym momencie swojego życia, gdy pracowałem bardzo dużo, a do tego dochodził jeszcze sport to mieszkanie było świetne. Do tego sporo wyjeżdżałem, więc służyło de facto jako miejsce, gdzie się kąpałem, szykowałem jedzenie oraz spałem. Świetna sprawa. Jednak jak już poukładałem sobie trochę życie, gdzieś w planach pojawiła się rodzina oraz psiak to już trochę "duszno" się zaczęło robić. Chciałbym też jakiś kącik do majsterkowania, może siłkę. W bloku ciężko pewne rzeczy przeskoczyć.
Chociaż jak najbardziej rozumiem perspektywę ludzi, którzy wolą mieszkania. Za to nie rozumiem tych co naskakują na ludzi o innych poglądach. Każdy niech wybiera opcję, która mu bardziej odpowiada.
Chociaż jak najbardziej rozumiem perspektywę ludzi, którzy wolą mieszkania. Za to nie rozumiem tych co naskakują na ludzi o innych poglądach. Każdy niech wybiera opcję, która mu bardziej odpowiada.
- Rezus
- Legenda Futbolu

- Posty: 16221
- Rejestracja: 11 wrz 2007, 13:52
- Reputacja: 2867
- Lokalizacja: Piekło
Domek nr 10 (temat luźny)
Ja mieszkam praktycznie całe życie w bloku (przerwa na rok w domu w Irl). Moja kobieta chce się przenieść za kilka lat do domu i, choć nie jestem aż takim zwolennikiem, to pójdę bo pomimo tych wszystkich prac jednak luz będzie spory. Teraz za ścianą mamy codziennie "jatkę" i jak to moja określa "patologia bez picia" i drą te swoje ryje cały czas, że też ich gardła i głowy nie bola od tego?
E: dom stoi ale będzie wymagać generalki. Jedyne czego ja chcę to wędzarnia.
E: dom stoi ale będzie wymagać generalki. Jedyne czego ja chcę to wędzarnia.
"Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań."
- Mr.Chris
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 8297
- Rejestracja: 18 sty 2022, 23:14
- Reputacja: 2002
- Kibicuję: Manchester United
Domek nr 10 (temat luźny)
Johny jest po prostu chadem, który wygrał w życie i wie doskonale co powinniśmy robić, żeby również wygrać. Nie ma się co spinać, po prostu jesteśmy zbyt słabi i powinniśmy zaakceptować bycie przegrywami z teatru dla gojów, czy coś w ten deseń.
- futbolowa
- Czerwona Diablica
- Posty: 14398
- Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
- Reputacja: 2157
- Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
- Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
- Kontakt:
Domek nr 10 (temat luźny)
Mar w domu rodzinnym sprzątał co sobotę i był tak w tym zakodowany, że jak mu mówiłam, że możemy to ogarnąć w piątek albo w niedzielę, autentycznie wpadał w jakiś dziwny stan. Oduczenie go tego trwało długo – tzn. żeby się wyluzował i nauczył, że jak część zadań zrobimy innego dnia, naprawdę matka nie przyjdzie ze zjebką, bo i tak nas nie odwiedza.
W sezonie ligowym Zośka ma mecze w soboty lub niedziele, więc teraz w ogóle się nam to rozkłada, ale ogólnie mamy tak, że Mar rzeczywiście woli ogarniać swoją część raz w tygodniu, a ja, że mam do ogarniania głównie kuchnię, staram się większość rzeczy robić na bieżąco.
A to w blokach się nie sprząta i nie gotuje, wtf?
Ja bym wolała dom dla Marcina – bo jest fanem ogrodnictwa i miałby tam pole do popisu. Dla siebie? Sama nie wiem. Jak jestem u rodziców, to fajnie wyjść z rana na trawę albo poczytać na świeżym powietrzu, ale mnie przede wszystkim mieszkanie w blokach daje duże poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście mój mózg widzi też scenariusz, w którym komuś pali się mieszkanie albo wybucha w nim gaz, ale i tak bardziej schizuję w domu rodziców na skraju lasu
No ale już pomijając moją chorą głowę – mam takie wrażenie, patrząc po otoczeniu, że dom jest jedną wielką skarbonką. Ciągle coś do zrobienia, remonty, ulepszenia, zmiany – i tak w kółko. Może macie inne doświadczenia, ale ja nie jestem w stanie znaleźć w swoim otoczeniu nikogo, kto np. przez cały miesiąc nie miałby czegoś do zrobienia „przy domu”. Ewentualnie musiałabym wybadać hiperbogatą koleżankę z klasy, która wyszła za mąż za równie hiperbogatego typa – bo oni mają pełną obsługę domu (sprzątanie, naprawy, ogrody, gotowanie itd.) – tutaj jestem sobie w stanie wyobrazić, że oni w swojej ładnej willi nie znają takiego tematu. Bo jednak większość moich znajomych czy rodziny nie ma domów wybudowanych pięć lat temu, tylko 50 albo 100.
No i jeszcze jeden aspekt – infrastruktura. Mieszkam w wieżowcach z lat 70 – w zasięgu dziesięciominutowego spaceru mam 6 szkół, 3 przychodnie, 2 weterynarzy, linię tramwajową, kilka linii autobusowych, trochę zieleni, dwa małe centra handlowe, ryneczek, siłkę i pełno innych miejsc usługowych. To duża zaleta w porównaniu do mieszkania w domu na obrzeżach miasta czy w ogóle poza miastem.
Domek nr 10 (temat luźny)
Pomijając drogie utrzymanie domu: opłaty typu ogrzewnie, wywóz śmieci, ciągłe usterki i remonty, ale ok jak kogoś stać to się tym nie przejmuje. To właśnie okolica jest koronnym argumentem, zwłaszcza jeśli mówimy o budowie domu, gdzie w dużych miastach nie ma na to miejsca już i trzeba się oddalać od centrum albo nawet do innej gminy. I oczywiście dla dzieci to super sprawa że jest ogród, pewnie więcej przestrzeni niż w niektórych mieszkaniach, ale potem masz taką dwójkę szkrabów w różnym wieku i trzeba jeździć to do lekarza, to do szkoły, to na jedne zajęcia dodatkowe, to drugie zajęcia dodatkowe, coś tam jeszcze, potem te dzieci z powrotem trzeba przywieźć i się okazuje że nagle tego czasu na cieszenie się ogrodem, nie mówiąc już o jakiś pracach, po prostu nie ma, bo człowiek lata między pracą a punktem w mieście żeby to połapać logistycznie.futbolowa pisze: ↑05 lut 2026, 8:36 No i jeszcze jeden aspekt – infrastruktura. Mieszkam w wieżowcach z lat 70 – w zasięgu dziesięciominutowego spaceru mam 6 szkół, 3 przychodnie, 2 weterynarzy, linię tramwajową, kilka linii autobusowych, trochę zieleni, dwa małe centra handlowe, ryneczek, siłkę i pełno innych miejsc usługowych. To duża zaleta w porównaniu do mieszkania w domu na obrzeżach miasta czy w ogóle poza miastem
Widzę teraz co się dzieje u mojego sąsiada naprzeciwko z trójką dzieci. To po prostu jak na jakimś peronie, wychodzi, przywozi dziecko, jedzie po kolejne i tak aż całą trójek obsłuży a na koniec jeszcze babcię musi do domu odwieźć bo jak go nie było to ktoś w domu musiał żarcie przygotować i dziećmi się zająć.
Z podobnego punktu widzenia wyszedł poprzedni właściciel mieszkania, w którym teraz mieszkam. Odchowali dwójkę dzieci, które już poszły w świat i się wybudowali poza Szczecinem. Przy pracy zdalnej i mniejszej presji czasowej ma to jak najbardziej sens. Mi by się teraz zwyczajnie nie chciało w to wszystko bawić, a na emeryturę to nie sądzę bym chciał tu mieszkać gdzieś w okolicy, ale raczej wyprowadzić się w jakieś cieplejsze miejsce - przynajmniej taki mamy plan z małżonką. Zobaczymy co czas pokaże bo może taka przeprowadzka czeka nas nawet i w tym roku ale niekoniecznie w cieplejsze miejsce.




