Oczywiście piękne krycie przy straconym golu. Pierwszy obrońca znajdował się jakieś 5 metrów od Lucarelliego,, który stał w polu bramkowym
Inter Mediolan (zbiorczy)
- Zico_FCI
- Io Sono Interista
- Posty: 3820
- Rejestracja: 17 lip 2005, 21:51
- Reputacja: 46
- Lokalizacja: Electric Avenue
Ciekawe, że Livorno straciło w tym meczu tyle bramek ile we wszystkich poprzednich razem wziętych. W poprzednim sezonie była podoba sytuacja. Przyjeżdżali na SS legitymując się najlepszą defensywą w lidze i dostali piątkę. Ten samobój to rzeczywiście jakieś kuriozum
Matrix i Cruz strzelili w swoim stylu a Ibrastar już jakiś fochy odwala. 
Oczywiście piękne krycie przy straconym golu. Pierwszy obrońca znajdował się jakieś 5 metrów od Lucarelliego,, który stał w polu bramkowym
Oczywiście piękne krycie przy straconym golu. Pierwszy obrońca znajdował się jakieś 5 metrów od Lucarelliego,, który stał w polu bramkowym
...
wiem kto to jestSero pisze:Yukasz by Cię zastrzelił. To sam nr23
nie spokojnie, tylko działajcie - pokażcie tym z Milanu, że sami potraficie odpowiedni temat założyc i rozpocząć dyskusję ... na Zaze czekacie ?Sero pisze:Spokojnie
pokazcie co potraficie.
Macie Pata - więc powinniście dac sobie z nimi rade
fieldy pisze:nie spokojnie, tylko działajcie - pokażcie tym z Milanu, że sami potraficie odpowiedni temat założyc i rozpocząć dyskusję ... na Zaze czekacie ?
Właśnie w tym rzecz. Opracowaliśmy temat ... a zresztą zobaczysz
Vieira na szczęście nie pyskował, ani nie kopnął nikogo w ostatnim meczu dzięki czemu na sobotę będzie gotowy. Ja też nie mam kartek na swoim koncie
- Zaza
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 8147
- Rejestracja: 21 lis 2004, 15:26
- Reputacja: 1
- Lokalizacja: Loża szyderców
Zico_FCI pisze:Przyjeżdżali na SS legitymując się najlepszą defensywą w lidze i dostali piątkę.
No wybacz ale doskonale wiesz że w takich meczach z Giuseppe Meazza rywal gra do pierwszej bramki dla gospodarza ... a jak sami sobie strzelili i to w drugiej minucie to co mieli bronić ? To tak jak byś po 4 minucie wątpił w to że Inter wygra ? To tak jak Real - Barca , w 3 minucie było pewne że Real tego meczu nie przegra... Za wysoki poziom. By przegrywac takie mecze nawet z Barceloną.
Fieldy spokojnie spokojnie - licho nie śpi
Sero odewzij sie jak bedziesz !
- Chlopaczek
- Ten obcy
- Posty: 13012
- Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
- Reputacja: 3308
- Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz
W sobote was zniszczymy.
Nie macie szans.
Drzyjcie.
Gilardino przynajmniej dwie bramki zaladuje.
Jestescie ciency.
Liderujecie tylko dlatego ze nie ma Starej Damy.
Od 17 lat nic nie wygraliscie.
Sialalalala.
;]
Forza Grande Milan.
Nie macie szans.
Drzyjcie.
Gilardino przynajmniej dwie bramki zaladuje.
Jestescie ciency.
Liderujecie tylko dlatego ze nie ma Starej Damy.
Od 17 lat nic nie wygraliscie.
Sialalalala.
;]
Forza Grande Milan.
Gdyby nazisci czytali powiesci -
Tak utrzymuje Iks
- a konkretnie powiesc Iksa o nazistach
Nie byloby zadnych nazistow.
Tak utrzymuje Iks
- a konkretnie powiesc Iksa o nazistach
Nie byloby zadnych nazistow.
- Zico_FCI
- Io Sono Interista
- Posty: 3820
- Rejestracja: 17 lip 2005, 21:51
- Reputacja: 46
- Lokalizacja: Electric Avenue
Nie, po strzelonej bramce podbiegł do niego Grosso chyba a Ibrastar go odepchął i coś tam mamrotał.Sero pisze:Zico jakie fochy ? chodzi Ci o to klepnięcie Manciniego ?
Oczywiście, że nie byłem pewny zwycięstwa. W meczu z Chievo prowadziliśmy już 4-0 a skończyło się 4-3, w meczy z Violą było 3-0 a skończyło się 3-2. Nawet w LM ze Spartakiem po 10 minutach było 2-0 a mogło się skończyć remisem. Poza tym nie zauważyłem aby Livorno rzuciło się do jakiś ataków po stracie bramki.Zaza pisze:To tak jak byś po 4 minucie wątpił w to że Inter wygra ?
Chlopaczek napinka to nie w tym temacie
...
- Zaza
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 8147
- Rejestracja: 21 lis 2004, 15:26
- Reputacja: 1
- Lokalizacja: Loża szyderców
No tak Zico w pewnym sensie masz racja. To fakt że Inter tracił przewage już kilka razy w tym sezonie, ale trudno było przypuszczać że defensywne Livorno które strzela sobie samemu w 2 minucie jeszcze powalczy. Livorno to znów Lucarelli i Amelia. A w tym sezonie grają strasznie defensywnie, wiec ja nie przypuszczałem zmiany. Bo co innego mogło bardzie podciąć im skrzydła jak nie samobój w 2 minucie gdy przejechało sie po remis
?
Swoją drogą co ten obronca chciał zrobić
Rok temu strzelił bramke Juve jak sie nie myle, teraz pomylił bramki.
Ale czas pozostawić tematy klubowe zbiorcze
Jest jeden zbiorczy ![Krzywy :]](./images/smilies/krzywy6am.gif)
Swoją drogą co ten obronca chciał zrobić
Ale czas pozostawić tematy klubowe zbiorcze
- Juras_InterFan
- Pierwszy Skład

- Posty: 381
- Rejestracja: 31 mar 2005, 21:09
- Reputacja: 0
- Lokalizacja: Szczytno
No zwycięstwo cieszy - ale martią mnie 2 sprawy - albo i wiecej :
Kto widzial jak Stankovic "trzepnął" Manciniego po swoim golu - az on siadł jakis zaklopotany na ławkę ...
Tradycyjnie jak Ibracadabra strzelil gola - nie dał sie cieszyc nikomu razem z sobą ... Samolub ?
No i kolejna sprawa - chyba najwazniejsza - ostre spięcie na lini - Vieira - Sinisa Mihajlovic i Mancini - pomimo ze kuśtykał z ledwością to oni zmienili pupilka Ibrę a nie Vieire ...
Cale szczescie bylo zwycięstwo - i mam nadzieje ze wszystko sobie wyjaśnią ...
Bo juz we wtorek mecz o milion punktów - przy takiej grze porpsotu musimy wygrac w mroźniej Moskwie i pozniej ze Sportingiem u siebie i awansować do dalszej fazy LM !!
Kto widzial jak Stankovic "trzepnął" Manciniego po swoim golu - az on siadł jakis zaklopotany na ławkę ...
Tradycyjnie jak Ibracadabra strzelil gola - nie dał sie cieszyc nikomu razem z sobą ... Samolub ?
No i kolejna sprawa - chyba najwazniejsza - ostre spięcie na lini - Vieira - Sinisa Mihajlovic i Mancini - pomimo ze kuśtykał z ledwością to oni zmienili pupilka Ibrę a nie Vieire ...
Cale szczescie bylo zwycięstwo - i mam nadzieje ze wszystko sobie wyjaśnią ...
Bo juz we wtorek mecz o milion punktów - przy takiej grze porpsotu musimy wygrac w mroźniej Moskwie i pozniej ze Sportingiem u siebie i awansować do dalszej fazy LM !!
Myśle że Dejana poniosły poprostu emocje, chciał się podzielić z Mancini, ten z kolei nie bardzo chyba wiedział co się kroi
A sytuacja z Vieirą rzecywiście, chłopak był wkurzony na sztab, w końcu słaniał się z nóg a oni go trzymali na siłe, ale raczej po zwycięstwie w takim meczu nie ma mowy o póxniejszych konfliktach.... Będzie co wnukom miał opowiadać, ledwo co trzymałem się na nogach, Milan szturmował, ale to my daliśmy rade wnuczku, 80 tys na San Siro to było coś

A sytuacja z Vieirą rzecywiście, chłopak był wkurzony na sztab, w końcu słaniał się z nóg a oni go trzymali na siłe, ale raczej po zwycięstwie w takim meczu nie ma mowy o póxniejszych konfliktach.... Będzie co wnukom miał opowiadać, ledwo co trzymałem się na nogach, Milan szturmował, ale to my daliśmy rade wnuczku, 80 tys na San Siro to było coś
Juras_InterFan pisze:Kto widzial jak Stankovic "trzepnął" Manciniego po swoim golu - az on siadł jakis zaklopotany na ławkę ...
To napewno emocje. Pozatym Mancini z Dejanem zawsze byli w przyjacielskich stosunkach, więc nie sądze by Stanko chciał trenerowi za coś oddać. Tak na marginesie Mancini już drugi raz w tym sezonie obrywa od swojego piłkarza
Juras_InterFan pisze:Tradycyjnie jak Ibracadabra strzelil gola - nie dał sie cieszyc nikomu razem z sobą ... Samolub ?
Raczej to jego styl cieszenia się. Może i samolub, ważne by strzelał dalej.
Juras_InterFan pisze:No i kolejna sprawa - chyba najwazniejsza - ostre spięcie na lini - Vieira - Sinisa Mihajlovic i Mancini - pomimo ze kuśtykał z ledwością to oni zmienili pupilka Ibrę a nie Vieire ...
Trenejro tłumaczy to tak
Vieira? Zdawałem sobie sprawę z tego, że ma problem z nogą, ale myślałem że będzie mógł grać dalej. Jest mi przykro, iż nie mogłem go zmienić, jednak potrzebowałem go bardziej niż Ibry, który grał na skrzydle i nie był w stanie kontynuować. Był po meczu trochę zły na mnie i Sinisę(Mihajlovica); dziękuję mu za to co zrobił dla drużyny.
Wszystko dobre co się dobrze kończy
FORZA INTER
- Juras_InterFan
- Pierwszy Skład

- Posty: 381
- Rejestracja: 31 mar 2005, 21:09
- Reputacja: 0
- Lokalizacja: Szczytno
Hmmmm - no w sumie niby tak - szkoda tylko ze nie ma na www.inter.it pomeczowej wypowiedzi VieirySero pisze:Juras_InterFan pisze:No i kolejna sprawa - chyba najwazniejsza - ostre spięcie na lini - Vieira - Sinisa Mihajlovic i Mancini - pomimo ze kuśtykał z ledwością to oni zmienili pupilka Ibrę a nie Vieire ...
Trenejro tłumaczy to tak
Vieira? Zdawałem sobie sprawę z tego, że ma problem z nogą, ale myślałem że będzie mógł grać dalej. Jest mi przykro, iż nie mogłem go zmienić, jednak potrzebowałem go bardziej niż Ibry, który grał na skrzydle i nie był w stanie kontynuować. Był po meczu trochę zły na mnie i Sinisę(Mihajlovica); dziękuję mu za to co zrobił dla drużyny.
Bo patrząc na tabele wszysto sie ladnie uklada - szkoda potraconych punktów z słabszymi druzynami - Sampdoria, Udinese ... itp.
A cieszą zwycięstwa na trodnych terenach - Ac Milan, Viola i As Roma ....
Tak wiec pomału zaczyna sie w Serie A układac po naszej myśli - teraz bardzo prydała by się seria zwycięstw - juz - z 3-4 zwycięstwa pod rzad aby jeszcze bardziej scementowac druzyne - niech Mancini z Vieirą wyjasnią sobie nieporozumienia - Deki juz niech tak energicznie nie wali Manicniego po bramkach
No i jeszcze niech wraca Adriano - niedlugo kilka meczy z cinkimi druzynami w Serie A - wiec bedzie mogl sie odblokowac
Forza Ragazzi !
- Zico_FCI
- Io Sono Interista
- Posty: 3820
- Rejestracja: 17 lip 2005, 21:51
- Reputacja: 46
- Lokalizacja: Electric Avenue
Wypociny Steca:



![Krzywy :]](./images/smilies/krzywy6am.gif)
Najgorsza drużyna świata
Doprecyzowywać niczego tu nie trzeba, bo mimo kryzysu podstawowej komórki życia społecznego pewne rzeczy jednak wciąż wynosi się z domu. Jak ta, że istnieją porażki, klęski i plagi klęsk, a dopiero potem, gdzieś na końcu skali nieszczęść, tkwi Inter Mediolan lub - uściślając - dla Interu granie, Interu trenowanie, Interem zarządzanie lub, brrr, Interowi kibicowanie.
Ogólnie znane fakty podaję dla porządku: od przeszło 40 lat mediolańczycy nie wygrali Ligi Mistrzów (wcześniej zwanej Pucharem Europy), choć od zawsze kolekcjonują gwiazdy; od 1989 roku nie zdobyli mistrzostwa kraju, choć właściciel klubu Massimo Moratti w ostatniej dekadzie zainwestował w transfery i kontrakty piłkarzy 1,3 mld euro. I przyznany im latem tytuł za sezon ubiegły tego ostatniego zdania nie unieważnia, bo ów "sukces" marny los interisty zamienił tylko w groteskę - kiedy wreszcie już udało się coś wygrać, to nie na boisku, lecz po procesie skazującym rzeczywistego mistrza, który oszukiwał. Juventus został ukarany, sprawiedliwości niby stało się zadość, ale to turyńczycy odprawili cały rytuał wokół scudetto - tifosi Interu nie oszaleli po zwycięskim golu, nie odśpiewali triumfalnych hymnów, nie zalali - roztańczeni - ulic Mediolanu i nie przeżyli wspólnej z zawodnikami fety. Zdobyć tytuł dwa miesiące po ostatnim gwizdku? Usłyszeć o nim od smutnych panów w ciemnych garniturach, którzy uradzili, by rywalom odebrać punkty, lecz równie dobrze mogli uradzić, by ich nie odbierać?
Trzeba uświadomić sobie, że z Interem nawet osiągać sukcesy bywa nielekko, trzeba wiedzieć, z jakich powodów kibice mówili, iż "lepiej mieć puszczalską się żonę albo syna heroinistę", niż uzależnić się od nerazzurrich, by pojąć, co stało się w sobotę na San Siro. To nie był "tylko" najwspanialszy mecz 2006 roku. Nie był, bo tak spektakularne zwycięstwo nad Milanem może wywrzeć efekt długotrwały i przekonać kibiców/piłkarzy/trenera, iż czas wielkiej smuty jednak się niechybnie skończy. Okazja przecież nadarzyła się tak idealna, jakby cała Italia zawiązała kolejny spisek, tym razem jednak sprzyjający tradycyjnie pokrzywdzonemu. Po pierwsze, Juventus zesłano do Serie B. Po drugie, na rozbiorze turyńskiego klubu najwięcej zyskał właśnie Inter, kaperując supergwiazdy - Vieirę oraz Ibrahimovicia. Po trzecie, Milan stracił Szewczenkę, lecz nie wysupłał milionów na transferowy hit ten ubytek rekompensujący. Po czwarte, Milan rozpoczął sezon z ośmioma punktami poniżej zera.
Czy to Interowi wystarczy? Do niedawna wydawało się, że Moratti niczego się nie nauczył, miłość do klubu wciąż mu szkodzi i zamiast analizować na chłodno, wciąż reaguje jak fan, który woła z trybun, by zdjąć napastnika po jednej nieudanej akcji. I nawet jeśli ze zmianami szkoleniowców wyhamował (Mancini to już drugi po Cuperze pracujący trzy lata, co nie zdarzało się od lat 80.), to transferowo wciąż pozostał nienasycony, spełniając raczej własne fantazje, niż starannie szacując potrzeby drużyny. Tego lata znów wydał najwięcej w Europie, więcej nawet niż Roman Abramowicz w Chelsea, bo kontrakty i kwoty odstępnego kosztowały go 170 mln euro. Wydał jak zwykle i jak zwykle zaryzykował, bo przecież od wiosny wiedział, że drużyna się podzieliła, że jednych scala sympatia dla trenera Manciniego, innych - antypatia, jeszcze innych - południowoamerykańskie pochodzenie etc. Mimo wewnętrznych wstrząsów zatrudnił skrajnego indywidualistę Ibrahimovicia, który jest tyleż utalentowany (fantastycznie, to prawda), co krnąbrny, kontrowersyjny, może nawet psychicznie niestabilny. Można było typować, że stworzy kolejną podgrupę - najbardziej elitarną, bo jednoosobową - przecież wcześniej nie poradził sobie z nim nawet spec od buntowników Fabio Capello, który potrafi usadzać typy tak narowiste jak Antonio Cassano...
Ibrahimovicia przyszłość pozostaje zagadką, on sam jest tematem na osobny felieton, pytanie najistotniejsze i tak naprawdę jedyne brzmi: czy Interowi się uda? Czy uda się teraz, gdy najpotężniejsi rywale mają gigantyczną stratę? Czy nerazzurri wreszcie nie znajdą sposobu, by wszystko popsuć? Jeśli nie znajdą, byłaby to futbolowa sensacja roku, wydarzenie na miarę zaproszenia Mandaryny do La Scali, wzięcia Kaczyńskich na centrów do NBA czy awansu Podbeskidzia do Ligi Mistrzów.
Takie rzeczy się nie zdarzają, tak jak nie ma meczu, którego Inter nie potrafiłby przegrać. W każdym razie ten sezon wyjątkowy musi być wyjątkowy. Jeśli zwieńczy go triumf - ze względów oczywistych. Jeśli klęska - jeszcze bardziej oczywistych. Wyczyn tak ekstremalny byłby rekordem nawet w konkurencji tak mocnej, jak nieszczęścia Interu.
A gdyby ktoś chciał porównać, to klasyk Rochdale (tym razem niezłe, 20. miejsce w czwartej lidze angielskiej) - Bury już w najbliższą sobotę.
Materazzi, Szewczenko, Ballack - nie zabijajcie futbolu
Marco Materazzi upodobał sobie role podwójne, bohatera i antybohatera zarazem, ma też wyczucie chwili, bo występy najbardziej efektowne daje, kiedy spogląda na niego cały świat.
Show zaczął na mundialu. Czechom strzelił ważnego gola, by w następnym meczu - horrorze z Australią - dostać czerwoną kartkę. W finale znów trafił do siatki, także w rozstrzygającej o złocie serii rzutów karnych, ale oprócz tego sprowokował Zidane'a, wybitnego artystę przeobrażając w rozszalałego buhaja.
Tamten incydent wywołał niewygasłe do dziś spory, w sobotę Materazzi - znów zdobył bramkę, by chwilę potem wylecieć z boiska - stał się już bezspornie ofiarą przepisów bezdusznych, sprzecznych z duchem spektaklu czy po prostu głupich. Nie on jeden zresztą ostatnio. Włoch zobaczył czerwoną kartkę, bo w niekontrolowanym szale radości założył sobie koszulkę na głowę, czyli - zdaniem pomysłodawców regulaminu - świętował przesadnie. Tydzień temu kartki, na szczęście tylko żółte, zebrali Andrij Szewczenko i Michael Ballack, bo po golach strzelonych dla Chelsea "przybili piątki" z fetującymi kibicami. W zeszłym sezonie za identyczne przewinienie Arjen Robben został wręcz usunięty z boiska, bo sędzia wcześniej upomniał go za faul.
Wyspiarze zakazali piłkarzom "wchodzić w kontakt" z fanami za radą policji, co bywa kłopotliwe zwłaszcza na stadionach, na których (należy do nich Stamford Bridge) siedzący w pierwszym rzędzie czują wręcz oddechy piłkarzy, a wybijających na aut mogą poklepać po plecach. By "uniknąć kontaktu", gracze musieliby się kontrolować do tego stopnia, by świętując bramkę, nie wyściubić nosa poza linię boczną.
Sęk w tym, że nie o to chodzi. Kontakt z kibicem buduje widowisko, jest jego esencją, zresztą piłkarz zawsze fetuje gola, biegnąc w kierunku kolegów z drużyny, a potem trybun. To są jedyne chwile, gdy może przestać myśleć o taktyce i zachować się - jak Materazzi - spontanicznie. To chwile, gdy słaniający się przed sekundami na nogach gracz pokonuje sprintem całe boisko, by poddać się euforii sektora najzagorzalszych fanatyków drużyny. Karanie za gole - tak samo surowo, jak za brutalne faule! - zabija główny powód, dla którego piłkarze i kibice przychodzą na stadion.
Liczba derbów
32 - przez tyle lat Inter nie potrafił strzelić czterech goli w derbach Mediolanu. 24 marca 1974 roku wygrał 5:1.



...
- Martin Pellegrino
- Kluczowy Zawodnik

- Posty: 1233
- Rejestracja: 09 gru 2005, 20:20
- Reputacja: 1
- Lokalizacja: Literaki :P
Misja Moskwa completed
Strachy na lachy. Boisko ciężkie, twarde i wogóle... no ale dali radę
Szkoda, że Zlatan nie wykorzystał jednej okazji jakich miał niemało. Ta z 47 minuty chyba była najlepsza. Gdyby zamiast niego stał tam Cruz to z całą pewnością byłoby 2-0, a tak trzeba było się denerwować do ostatniej minuty. Nie był to może horror a'la derby Mediolanu, ale troszkę nerwów zszarpanych więcej. Teraz na spokojnie idę włączyć TVN Turbo i obejrzeć klasyk Barca-Chelsea
FORZA INTER
FORZA INTER
- Juras_InterFan
- Pierwszy Skład

- Posty: 381
- Rejestracja: 31 mar 2005, 21:09
- Reputacja: 0
- Lokalizacja: Szczytno
No i juz w niedzielę o godzinie 15:00 kolejny mecz - gramy u siebie z Ascoli - mysle ze inny wynik niz zwycięstwo Interu nie wchodzi w grę ... Nie zagra pewnie Cambiasso, Recoba i Vieira - no i tradycyjnie juz Adriano który dzis obdyl pierwszą sesję treningową po powrocie do Włoch ....
Forza Ragazzi !!!
Forza Ragazzi !!!





