Ludzie... te wszystkie historyjki sa przerysowane do granic mozliwosci.. zacytowana przeze mnie historyjka chyba ma odwzorowanie w kazdym miescie, znaczy chodza podobne... kto opowiada ze niby jego kumpel itpRezus pisze:Kiedyś w jakimś punkowym zinie czytałem historię kolesia, którego matka czy ojciec (raczej matka) było lekarzem. Z racji tego posiadał sporo książek w domu na temat medycy, chorób itp. No i wyszukał sobie chorobę i jak dobrze pamiętam od początku szkoły średniej udawał zamkniętego w sobie, z którym trudno było się dogadać. Kilka lat dało radę i koleś oczywiście uniknął woja, jak później już było po wszystkim jego kumple, gdy przychodził ich czas, przychodzili się radzić jak się wywinąć.
poza tym te wszystkie komisje sa smiesznie, groteskowe... wchodze na komisje, ide do jakiegos dziadka... kazal mi zdjac koszulke, zapytal czy cwicze/trenuje, na odpwoiedz moja ze tak... jego odzew byl nastepujacy: znaczy ze zdrowy. kat A dowidzenia
Pozniej do komendanta wchodze... komrndant: a pan pewnie sie na studia wybiera, dobry wybor, niech tylko pan popatrzy z jakimi debilami mam stycznosc...
Wracajac do komisji... to byl koles slepy na jedno oko, z plikiem dokumentow... dostal B i mial chodfzic do jakiego wojskowego okulisty...
Agenci tez byli co podstawowek nie pokonczyli .. "wydziarani" dlugopisami i opatrzeni jakimis frotkami na rekach... ci to na tej komisji siedzieli 30min












