O Jezusicku, ale Pingwinki pojechały po Lotnikach, aż miło było popatrzeć. Tak jak wcześniej myślałem, że Detroit jest silniejszy od Pittsburgha, tak teraz obu zespołom daję po 50%. To co robią na lodzie Sid, Malkin i Hossa jest boskie. Szczególnie ci dwaj pierwsi. Wydaje się jak by byli z innej planety, a reszta się ślizgała po lodzie dla zabawy jak dzieci na ślizgawce

Pochwalić też należy Staala, bo niby gracz ofensywny, a tyra po całym lodowisku i walczy ze dwóch nawet w obronie - mimo młodego wieku bardzo inteligentny gracz.
No i mój ulubiony Fleury - trzeci shutout w playoffs, najwyższy % savów (bo Ellisa nie liczę z jego sześcioma meczami). Jedynie czwarty mecz mu nie wyszedł (jak wszystkim Pingwinom), ale Flyers chyba wyszli na niego jak Tyson na starcie z Gołotą z białym proszkiem pod nosem
Philadelphia odpadła, bo drużynę jako jedyny starał się ciągnąc Richards, a gdzie był Briere w tej serii to nie wiem. Ciekawe jaki byłby wynik rywalizacji gdyby PHI grała w najlepszym zestawieniu z Gagne, Coburnem i Timmonenem, ale gdybać sobie można.
Teraz tylko odliczać dni do soboty (a właściwie niedzieli). Jak udałoby się zacząć od zwycięstwa w Detroit, to będzie bosko
