bellus pisze:Chodzi mi tylko o podejście, trochę w moim odczuciu PRLowieskie, dążenie za wszelką cenę do 100%.
A nie jest to możliwe? Naprawdę, bez wielkich wysiłków można podnieść poziom zdawalności matury - wystarczy, by było mniej absurdów, choćby i podnieść jej poziom trudności, ale usunąć głupoty i nieludzki klucz.
bellus pisze:Im trudniejsza tym łatwiej (w moim przekonaniu) oddzielić "ziarno od plew".
Dobra. Nadal się nie rozumiemy.
Matura w tym roku jest absurdalnie trudna. Co z tego, że rozwiązujesz zadania na maturze z wosu, skoro momentami unieważnią Ci - często poprawną odpowiedź - ponieważ użyłeś niewłaściwego słowa.
Pal sześć, że termin podany przez Ciebie funkcjonuje i jest bardziej popularny od tego z klucza - ważne, że nie podałeś oczekiwanego terminu i masz 0. Na wosie to było dość częste i znów - możesz sobie rozwiązywać to rozszerzenie na 100% - punkty za tę organizację, ale i tak bezduszny klucz odjąłby Ci sporo punktów za brak odpowiednich słów, chyba że miałbyś masę szczęścia.
A to powoli nasuwa mi skojarzenie z rosyjską ruletką - albo masz szczęście, albo nie masz studiów.
bellus pisze:
Nie pamiętam ile język, ale estetyka to chyba 1 pkt. Więc nie tak strasznie.
2
Za język 12. I to są działy oceniania, które są niczym nieograniczone - wszystko zależy od widzimisię egzaminatora. Wyobraź sobie, że za estetykę tracisz punkt i za język dostajesz 6/12. Masz już 7 punktów z głowy, a więc 14%. Tylko dlatego, że zamiast języka Kochanowskiego, ewentualnie Mickiewicza posługiwałeś się płynną polszczyzną bez kwiecistych wstawek.
Miło?
bellus pisze:Jestem przekonany, że mało tych błędów mają uczniowie ze sławnych polskich liceów
Do licha! Wspominam tu o błędach w maturach - "sen Izabeli", "anomia" na wosie sprzed roku, itepe, itede. Co z tego, że uczeń zna odpowiedź na odpowiednio sformułowane pytanie, skoro coraz częściej na maturze pytają się Ciebie o to, jakiego koloru jest słoń, a wymagają odpowiedzi: "Stanisław Żółkiewski"?
Użyłem brutalnego porównania, ale coraz częściej tak wyglądają pytania na maturach.
bellus pisze:Mówisz, że nie jest obiektywna? W moim przekonaniu skoro każdy ma taki sam test, takie same możliwości to jest obiektywna.
Tak, tyle że matura coraz częściej sprowadza się do testu dla średniaków - pewna liczba punktów uzależniona jest od wspomnianej przeze mnie rosyjskiej ruletki, pewna liczba punktów jest niemożliwa do zdobycia właśnie przez takie głupie przykłady, jak "Zjednoczone królestwo północnych prowincji Niderlandów" (historycy zapewne zaraz mnie poprawią, że to brzmi inaczej

) czy "jawność postępowania", a reszta zadań jest zrobiona banalnie - "Jak nazywał się Jarosław Kaczyński" czy inne tego typu wstawki, by zdający zdał ją bez kłopotów, pytania te są oceniane powyżej 30%, żeby mieć pewność, że większość zda, do tego parę (dosłownie niewiele) zdań trudnych, ale do rozwiązania dla obkutych i... Tyle.
Słowem - wiem z dobrego źródła, znam masę tegorocznych maturzystów, choć bardziej od strony sportowej - bez szczęścia naprawdę niewiele będzie różnić przygłupa z wosu od studenta politologii - tylko te ostatnie kilka zadań, na garść procent.
A powinno być tak, że takiego bellusa od takiego wilmora z wosu dzieli przepaść.
I dlatego ta matura jest głupia. Bo może się okazać, że - gdybyśmy pisali maturę razem - ja trafię na fajnego egzaminatora, Ty na kijowego i te parę procent, które zyskasz dzięki wiedzy z zakresu wosu, ja zyskam dzięki szczęściu i temu, że - przykładowo - żonka zrobiła mojemu nauczycielowi rano dobrze.
Gdzie tu sprawiedliwość?