łza mi popłynęła kiedy Zizou otrzymywał czerwoną kartkę- czegoby nie usłyszał, nic go nie tłumaczyło. był przywódcą, siłą scalającą zespół i ciążyła na nim tak wielka odpowiedzialność, że mimo wszystko powinien się opanować. bo nawet jeśli Materazzi zachował się jeszcze gorzej (nie wiemy co powiedział) posuwając się do rasistowskich obelg wobec czarnych kolegów Zidane'a- napewno bardziej by im pomógł, gdyby udało mu się resztkę zimnej krwi zachować.
nie potępiam go do końca i nie uważam, że to zachowanie jest w stanie przekreślić jego niesamowitą karierę. ale bardzo mi tego szkoda, bo jednak plamę to zostawia. przez swoją karierę Zizou nie zawsze był świetny, ale mimo wszystko często był przykładem- a teraz chociaż zawsze to co on robił na boisku pozostanie wzorem, jego zachowanie nie do końca.
ale zdarza się.
za to z Mistrzostwa dla Włochów mimo wszystko się cieszę. chociaż dzisiaj jakby trochę zawiedli, liczy się wynik (o ile zachwycili w meczu z Niemcami, Francja jedyne zachwycające spotkanie miała szansę rozegrać dziś, ale trochę im to kapitan popsuł). najlepszym piłkarzem MŚ jak dla mnie, obojętnie kto to ostatecznie będzie, powinien zostać Cannavaro, to jakiś symbol tego jaki Mundial w Niemczech był- nie zachwycali napastnicy, ew. od czasu do czasu pomocnicy i często obrońcy czy bramkarze.
no i chociaż w pewnym momencie emocje negatywne wobec tego co kiedyś prezentowali Włosi, wobec Materazziego się skumulowały, kiedy Toni strzelił karnego zaczęłam się drzeć z radości. edit: ofkz Grosso- emocje
Mistrzostwa kiepskie, ale ostateczny triumf Italii mnie zadowala.