NBA...
Re: NBA...
No i co chłopaki? Miami cały czas balansując nad przepaścią jednak ma teraz piłkę po swojej stronie i to Heat są bliżej tytułu. Bardzo dobre finały swoją drogą, sporo dramaturgii, po wyraźnych wygranych przyszły bardziej zacięte mecze, przebudzenia weteranów, wiele magicznych zagrań. Niezależnie od końcowego wyniku będą to finały godne zapamiętania.
Jeśli jutro Heat obronią tytuł to Game 6 będzie się śniła przez lata Manu i spółce. Jak dali sobie to wydrzeć wiedzą tylko oni. Jestem cholernie ciekawy co pokaże San Antonio w ostatnim meczu, Heat mimo balansowania na krawędzi przez niemal całą serię teraz ma oprócz przewagi własnego parkietu także spory handicap psychiczny. Wydarli drużynie Popa tytuł w ostatniej chwili i teraz nie powinni go wypuścić.
LBJ nie gra źle ale nie gra też tak żeby zachwycać się jego grą, strasznie nierówny jest, gdyby nie ta zbiórka w ataku Bosha i trójki Ray Raya znowu jego wielkość byłaby poddawana pod wątpliwość. Spurs chyba sami nie wiedzą jak to wypuścili, Ginobli po świetnym G5 w ostatnim meczu bardzo rozczarował, nie wszedł też mecz Greenowi, który był dotychczas największą sensacją tych finałów. Za to Duncan zagrał jak potwór. Nie wiem czego się spodziewać w ostatnim meczu, mam wrażenie, że Heat tego nie wypuszczą ale z drugiej strony kto wie czy znowu bohaterami nie zostaną gracze drugiego planu Spurs. Liczę na godne zakończenie serii i widowisko porównywalne z tym, które obie drużyny zaserwowały nam w G6.
Jeśli jutro Heat obronią tytuł to Game 6 będzie się śniła przez lata Manu i spółce. Jak dali sobie to wydrzeć wiedzą tylko oni. Jestem cholernie ciekawy co pokaże San Antonio w ostatnim meczu, Heat mimo balansowania na krawędzi przez niemal całą serię teraz ma oprócz przewagi własnego parkietu także spory handicap psychiczny. Wydarli drużynie Popa tytuł w ostatniej chwili i teraz nie powinni go wypuścić.
LBJ nie gra źle ale nie gra też tak żeby zachwycać się jego grą, strasznie nierówny jest, gdyby nie ta zbiórka w ataku Bosha i trójki Ray Raya znowu jego wielkość byłaby poddawana pod wątpliwość. Spurs chyba sami nie wiedzą jak to wypuścili, Ginobli po świetnym G5 w ostatnim meczu bardzo rozczarował, nie wszedł też mecz Greenowi, który był dotychczas największą sensacją tych finałów. Za to Duncan zagrał jak potwór. Nie wiem czego się spodziewać w ostatnim meczu, mam wrażenie, że Heat tego nie wypuszczą ale z drugiej strony kto wie czy znowu bohaterami nie zostaną gracze drugiego planu Spurs. Liczę na godne zakończenie serii i widowisko porównywalne z tym, które obie drużyny zaserwowały nam w G6.
Re: NBA...
moze czas zaktualizować akietę..?
GO SPURS!
GO SPURS!
- Enjo
- Legenda Futbolu

- Posty: 18584
- Rejestracja: 26 lip 2007, 19:03
- Reputacja: 2241
- Kibicuję: AC Milan
Re: NBA...
A mnie seria się nie podoba, nie jest to aż tak finałowa walka bo za dużo tych blowoutów.Nie licząc G6 to nigdzie nie było aż tak zaciętego meczu.Mimo, że najbardziej w NBA lubię Flasha to kibicuję SAS i cieszyłbym się jakby wygrali G7.Moim zdaniem nie są na straconej pozycji, ale to musi być gra jak w G5 gdzie i Manu i Green mieli swój dzień, a ten drugi to niesamowite objawienie tego finału.Ponadto jakby dołączył z ławki Neal to byłaby to również spora pomoc w graniu dystansowym.
Natomiast u Heat LBJ dość przeciętne te finały, sporo więcej stara się kreować aniżeli sam kończyć, to samo z Wade, który jak się zepnie to zagra genialnie zawody, ale on podobno z kontuzjami gra non stop więc po sezonie na pewno podda się operacji.Mike Miller zaskoczenie pozytywne, ale czy cały czas będzie grać na wysokim poziomie to nie wiem.Ja uważam, że jak Big3 nie zagra takiego meczu jak w G4 to nie SASki ogarną G7 czego sobie też życzę.
Natomiast u Heat LBJ dość przeciętne te finały, sporo więcej stara się kreować aniżeli sam kończyć, to samo z Wade, który jak się zepnie to zagra genialnie zawody, ale on podobno z kontuzjami gra non stop więc po sezonie na pewno podda się operacji.Mike Miller zaskoczenie pozytywne, ale czy cały czas będzie grać na wysokim poziomie to nie wiem.Ja uważam, że jak Big3 nie zagra takiego meczu jak w G4 to nie SASki ogarną G7 czego sobie też życzę.
Re: NBA...
Pop w niewiarygodny jak na siebie sposób zjebał końcówkę spotkania- nie można w takim momencie meczu zdejmować zawodnika na którym od lat jest opierana cala defensywa. Wiem, że Popovich postawił na obronę obwodu kosztem walki pod koszem, ale czy Diaw w tym elemencie gry robi różnice wartą tak ogromnego ryzyka? Aż ciężko mi w to uwierzyć, ale tak wybitny trener przez swoją niezrozumiałą decyzje stracił szansę na ostatni tytuł w karierze.
Równie przykro patrzy się na to co wyrabia Ginobili- nie licząc paru przebłysków jest po prostu żałosny. Masa bezsensownych strat, słaba skuteczność, przeciętna gra w obronie... Nie wiem jakim cudem trzymano go tak długo na parkiecie.
Nawet gdyby Miami przegrało G6 to jakiekolwiek uwagi dotyczące gry Lebrona byłyby nieuzasadnione. Przecież to co wyrabiał w 4 kwarcie było czymś niesamowitym. To głównie dzięki niemu Heat złapali kontakt ze Spurs. Jest zdecydowanie najlepszym graczem Heat w ten serii, problem leży bardziej w jego partnerach aniżeli w nim. W pojedynkę nawet Jordan nie wygrałby 4 spotkań w finale NBA.
Z innych ciekawych rzeczy, które dzieją się w w NBA- podobno Clippers rozmawiają z Celtics na temat transferu Riversa i Garnetta. W drugą stronę miałby powędrować Deandre Jordan oraz picki w drafcie. Jeżeli transfer dojdzie do skutku to drużyna z LA z miejsca stanie się głównym kandydatem do tytułu. Szkoda tylko, że CP3 jest takim zarozumialym [ch**], bo moze nawet bym im kibicował.
Równie przykro patrzy się na to co wyrabia Ginobili- nie licząc paru przebłysków jest po prostu żałosny. Masa bezsensownych strat, słaba skuteczność, przeciętna gra w obronie... Nie wiem jakim cudem trzymano go tak długo na parkiecie.
Nawet gdyby Miami przegrało G6 to jakiekolwiek uwagi dotyczące gry Lebrona byłyby nieuzasadnione. Przecież to co wyrabiał w 4 kwarcie było czymś niesamowitym. To głównie dzięki niemu Heat złapali kontakt ze Spurs. Jest zdecydowanie najlepszym graczem Heat w ten serii, problem leży bardziej w jego partnerach aniżeli w nim. W pojedynkę nawet Jordan nie wygrałby 4 spotkań w finale NBA.
Z innych ciekawych rzeczy, które dzieją się w w NBA- podobno Clippers rozmawiają z Celtics na temat transferu Riversa i Garnetta. W drugą stronę miałby powędrować Deandre Jordan oraz picki w drafcie. Jeżeli transfer dojdzie do skutku to drużyna z LA z miejsca stanie się głównym kandydatem do tytułu. Szkoda tylko, że CP3 jest takim zarozumialym [ch**], bo moze nawet bym im kibicował.
Re: NBA...
heat is ON!
37 punktow chyba rozwiewa wszelkie watpliwosci. fajne finaly, przyjemnie sie to ogladalo.
Re: NBA...
No więc Miami. Nie skreślałem ich i udowodnili, że stać ich było na tytuł. Zdecydowały szczegóły, epizody i indywidualne błyski i błędy, równie dobrze dzisiaj z mistrzostwa mogli się cieszyć kibice Spurs. Podejrzewam, że Game6 do końca życia wryje się im w głowy. Cholernie szkoda też Duncana, ten rzut na remis pewnie będzie mu się śnił po nocach a grał wyśmienicie w tych finałach. Cały mecz był niezłym podsumowaniem serii, obie drużyny cały czas były blisko, to byli godni siebie rywale. Biały tu za każdym razem forsuje teorię, że Miami to tylko LeBron. Pozwolę sobie się nie zgodzić. LBJ to gwiazda Miami, jej lider i zarazem największa gwiazda ligi, co do tego nie ma wątpliwości. Wczorajszy mecz wyborny w jego wykonaniu, w całej serii grał na dobrym poziomie ale daleki bym był od zachwytów i pisania, że w pojedynkę wygrał ten tytuł dla Heat. Miał mecze dobre, bardzo dobre i przeciętne. Zaryzykuję stwierdzenie, że to właśnie wsparcie ludzi drugiego planu okazało się kluczowe i w dużej mierze to dzięki nim LBJ ma w posiadaniu kolejny pierścień. Można powiedzieć, że LeBron zrobił co do niego należało ale warto zauważyć też innych, którzy dali mu wsparcie, szczególnie w ostatnich meczach. Wczoraj Battier był cichym bohaterem, Wade swoje też zrobił, w meczu numer 6 Chalmers długo trzymał Heat przy życiu dając LBJ dobre wsparcie, trójki Allena w końcówce okazały się kluczowe dając zwycięstwo Miami. MVP dla Jamesa jak najbardziej zasłużone ale IMO wczoraj zagrał najlepszy mecz tych finałów, wcześniej w większości to nie były kosmiczne spotkania w jego wykonaniu, momenty owszem, jak choćby zryw w 4 kwarcie w poprzednim meczu ale zmierzam do tego, że błędny jest moim zdaniem wniosek, że LeBron sam w pojedynkę załatwił Heat ten tytuł a reszta zespołu była dla niego kotwicą.
Inna rzecz, że LBJ jest najlepszym graczem ligi i nikt chyba tego nawet przez moment nie negował. On jest jakby w swojej własnej kategorii ale dla mnie jest jednak półkę niżej od Jordana. Wczoraj zagrał wyśmienicie, był w tej serii najlepszym graczem Heat, tego od niego oczekiwano i koniec końców spełnił pokładane nadzieje.
Fajne finały, emocjonujące do samego końca, ze zwrotami akcji i dramaturgią. Trochę szkoda Spurs, równi przez cały sezon, oparci na weteranach, kolejnej takiej szansy na wygranie ligi mogą już nie dostać. Przeważyły błędy w 4 kwarcie meczu numer 6. Tam San Antonio mogło zamknąć te finały, trochę je przegrali na własne życzenie. Inna rzecz, że czynnikiem robiącym różnicę w grze Spurs w finałach był Green. Dopadła go jakaś choroba, skuteczność poleciała no i Heat go praktycznie wyłączyli w dwóch ostatnich meczach. Jego punktów właśnie zabrakło. Wczoraj lepszy mecz Ginobliego niż w poprzednim meczu ale na te jego straty w G6 i G7 trudno było patrzeć. Po tych finałach może mieć sobie sporo do zarzucenia.
Cóż sezon się kończy, warto poczekać na kolejny, oby równie emocjonujący do samego końca.
Inna rzecz, że LBJ jest najlepszym graczem ligi i nikt chyba tego nawet przez moment nie negował. On jest jakby w swojej własnej kategorii ale dla mnie jest jednak półkę niżej od Jordana. Wczoraj zagrał wyśmienicie, był w tej serii najlepszym graczem Heat, tego od niego oczekiwano i koniec końców spełnił pokładane nadzieje.
Fajne finały, emocjonujące do samego końca, ze zwrotami akcji i dramaturgią. Trochę szkoda Spurs, równi przez cały sezon, oparci na weteranach, kolejnej takiej szansy na wygranie ligi mogą już nie dostać. Przeważyły błędy w 4 kwarcie meczu numer 6. Tam San Antonio mogło zamknąć te finały, trochę je przegrali na własne życzenie. Inna rzecz, że czynnikiem robiącym różnicę w grze Spurs w finałach był Green. Dopadła go jakaś choroba, skuteczność poleciała no i Heat go praktycznie wyłączyli w dwóch ostatnich meczach. Jego punktów właśnie zabrakło. Wczoraj lepszy mecz Ginobliego niż w poprzednim meczu ale na te jego straty w G6 i G7 trudno było patrzeć. Po tych finałach może mieć sobie sporo do zarzucenia.
Cóż sezon się kończy, warto poczekać na kolejny, oby równie emocjonujący do samego końca.
- Enjo
- Legenda Futbolu

- Posty: 18584
- Rejestracja: 26 lip 2007, 19:03
- Reputacja: 2241
- Kibicuję: AC Milan
Re: NBA...
Bennett z pierwszym numerem draftu - kto to jest.Gościu ani razu nie był wymieniany w gronie faworytów do jedynki.
4 picki za nami a Noel jeszcze niewybrany, spore zaskoczenia na razie.
4 picki za nami a Noel jeszcze niewybrany, spore zaskoczenia na razie.
- Enjo
- Legenda Futbolu

- Posty: 18584
- Rejestracja: 26 lip 2007, 19:03
- Reputacja: 2241
- Kibicuję: AC Milan
Re: NBA...
Noel ma iść do 76ers za...Holidaya oraz picki w przyszłorocznym drafcie.Sporo się dzieje.
To samo teraz Burke, od razu trade do Utah.Zrozumiały ruch bo w Minnesocie mają na pg Rubio.
To samo teraz Burke, od razu trade do Utah.Zrozumiały ruch bo w Minnesocie mają na pg Rubio.
Re: NBA...
Trey Burke going to Jazz for 14 & 21
Re: NBA...
Piękny transfer Pelicans. Ciężko o rozgrywającego, który lepiej wpisałby się do koncepcji Williamsa. Jeszcze tylko wymienić śmiesznego Gordona za jakiegoś pewnego dostarczyciela punktów i PO ponownie zawitają w NO. Wierzę, że duet Holiday- Davis będzie odpowiednikiem Marburyego i Garnetta.
Re: NBA...
No nie spodziewałem się takiego draftu. Mina Noela mającego lecieć z "1" podczas wyczytywania kolejnych nazwisk bezcenna, wszyscy bali się, że skończy jak Oden. Ruch Nowego Orleanu świetny, zobaczymy czy Sixers opłaci się to ryzyko, za rok podobno ma być dużo mocniejszy zestaw podczas draftu a jak im szczęście dopisze załapią się na dwa picki z pierwszej "10". Na ten moment stracili jednak gwiazdę, gościa, wokół którego warto budować zespół w imię większej ale ryzykownej przebudowy. Na ten moment zostali ze szklanym Bynumem (ktoś jeszcze w niego wierzy) i Noelem, którego, patrząc na ten draft, stan zdrowia też jest pod poważnym znakiem zapytania. Zobaczymy jak to poukładają w Filadelfii.
Suns z kolei porwało się na innego gracza typowanego na "1" a mianowicie Lena co prawdopodobnie znaczy pożegnanie z Gortatem w najbliższej przyszłości. Zobaczymy jak będzie wyglądała przyszłość naszego jedynaka w NBA.
Z jedynką poszedł niespodziewanie Bennett. Nie spodziewam się aby został pierwszoplanową gwiazdą NBA ale to może być fajne wsparcie dla Irvinga.
Zdziwiło mnie, że dopiero z "7" poszedł McLemore, z gości o których czytałem i których widziałem w akcji on wyglądał szczególnie zachęcająco, spodziewałem się, że spokojnie załapie się do pierwszej trójki.
Z ciekawostek do Knicks trafił Tim Hardaway Jr., syn Tima Hardawaya, który brylował w lidze podczas moich początków z NBA
Suns z kolei porwało się na innego gracza typowanego na "1" a mianowicie Lena co prawdopodobnie znaczy pożegnanie z Gortatem w najbliższej przyszłości. Zobaczymy jak będzie wyglądała przyszłość naszego jedynaka w NBA.
Z jedynką poszedł niespodziewanie Bennett. Nie spodziewam się aby został pierwszoplanową gwiazdą NBA ale to może być fajne wsparcie dla Irvinga.
Zdziwiło mnie, że dopiero z "7" poszedł McLemore, z gości o których czytałem i których widziałem w akcji on wyglądał szczególnie zachęcająco, spodziewałem się, że spokojnie załapie się do pierwszej trójki.
Z ciekawostek do Knicks trafił Tim Hardaway Jr., syn Tima Hardawaya, który brylował w lidze podczas moich początków z NBA
Re: NBA...
warto dodać, ze jego ojciec był persona non grata w nowym jorku
Re: NBA...
Nieco jednak popłynąłeś Morrow. Zespół można budować wokół Davisa, Hardena, Walla czy też Irvinga, ale nie wokół Holidaya. Były gracz Sixers jest stworzony do pełnienia 2/3 opcji w zespole i taki też status będzie pełnił w Nowy Orleanie. Zespołom, które budowę zespołu opierają na tego typu graczach zazwyczaj grozi stagnacja kończąca się na balansowaniu pomiędzy 14 seedem a PO(patrz na Jenningsa i jego Bucks). Osobiście nie mogę się doczekać ujrzenia Holidaya w trykocie Pelicans, bo perspektywa oglądania Vasqueza w roli startującego PG w kolejnym sezonie lekko mnie przerażała( a piszę to jako osoba, która widziała około 70 meczów Hornets w zeszłym sezonie).
Z McLemore sprawa wygląda tak, że niby jakiś tam talent posiada, ale jednak zawiódł w najważniejszym etapie sezonu gdzie podczas March Madness jako lider Kansas odpadł w początkowej fazie turnieju będąc samemu jednym z gorszych graczy na parkiecie. Gdy dodamy do tego niezbyt umiejętne kreowanie sobie pozycji oraz lekceważący stosunek do przeddraftowych treningów to jednak wyjdzie na to, że aż tak duży spadek względem niektórych mocków nie jest wcale sensacyjny.
Gortat pewnie zostanie w Suns na jeszcze jeden sezon. Len nie jest graczem gotowym do NBA, różnica pomiędzy nim a Valanciunasem do którego jest porównywany pod tym względem jest kolosalna. Spokojna adaptacja pod okiem Gortata dobrze mu zrobi.
Ja z kolei jaram sie Bennetem. Były gracz UNLV jest chyba najlepiej wyszkolonym w ofensywie graczem podkoszowym w tegorocznym drafcie. A nie można przecież zapominać o niesamowitymi atletyzmie, dużej rozpiętości ramion oraz ogromnym potencjale. Tak naprawdę jego jedynymi wadami są niski wzrost oraz nadwaga(choć ja tego w kategorii wady nie upatruje). Jeżeli pokona te bariery to wyrośnie na świetnego gracza. Słabsza wersja Barkleya? Czemmu nie!
Z McLemore sprawa wygląda tak, że niby jakiś tam talent posiada, ale jednak zawiódł w najważniejszym etapie sezonu gdzie podczas March Madness jako lider Kansas odpadł w początkowej fazie turnieju będąc samemu jednym z gorszych graczy na parkiecie. Gdy dodamy do tego niezbyt umiejętne kreowanie sobie pozycji oraz lekceważący stosunek do przeddraftowych treningów to jednak wyjdzie na to, że aż tak duży spadek względem niektórych mocków nie jest wcale sensacyjny.
Gortat pewnie zostanie w Suns na jeszcze jeden sezon. Len nie jest graczem gotowym do NBA, różnica pomiędzy nim a Valanciunasem do którego jest porównywany pod tym względem jest kolosalna. Spokojna adaptacja pod okiem Gortata dobrze mu zrobi.
Ja z kolei jaram sie Bennetem. Były gracz UNLV jest chyba najlepiej wyszkolonym w ofensywie graczem podkoszowym w tegorocznym drafcie. A nie można przecież zapominać o niesamowitymi atletyzmie, dużej rozpiętości ramion oraz ogromnym potencjale. Tak naprawdę jego jedynymi wadami są niski wzrost oraz nadwaga(choć ja tego w kategorii wady nie upatruje). Jeżeli pokona te bariery to wyrośnie na świetnego gracza. Słabsza wersja Barkleya? Czemmu nie!
Re: NBA...
Masz rację z Holidayem. Przykład Jenningsa trafny
Tzn. ja nigdy nie twierdziłem, że gość będzie w stanie sam ciągnąć zespół jak D-Rose czy CP3 i to gracz tego typu ale mimo wszystko w tym sezonie mi imponował a mam wrażenie, że stać go na jeszcze więcej. Pisząc o opieraniu na nim drużyny miałem na myśli raczej zrobienie z niego jednego z liderów a nie tylko obudowanie go zadaniowcami i jedynie przyzwoitymi graczami, zgadzam się, że to nie jest gracz, który w pojedynkę będzie w stanie pociągnąć zespół do PO. Mimo wszystko nadal z zainteresowaniem będę śledził jego poczynania.
Swoją drogą 70 meczów NO? Jesteś jakimś fanem tej ekipy?
Aż tak nie śledziłem poczynań McLemore'a ale z tej dostępnej paczki jednak wyglądał dla mnie na jednego z bardziej obiecujących. Też z uwagą mu się będę przyglądał w przyszłości.
Nie neguje, że Bennett wygląda obiecująco, jak pisałem to może być fajny duet z Irvingiem choć nie spodziewam się, że będzie megagwiazdą ligi.
A jak oceniasz draft Bobcats? Coś ciężko idzie Jordanowi budowanie tego zespołu. Szczerze, to nie wiem za wiele o Zellerze ale zdziwiło mnie, że sięgnęli właśnie po niego kiedy zostali Noel, Len i McLemore. Do tej pory coś w ogóle te drafty im nie wchodzą, zeszłoroczna "dwójka" Kidd-Gilchrist wygląda biednie i wielkiej kariery w NBA raczej nie zrobi, po Biyombo też obiecywałem sobie więcej. W zasadzie tylko Walker okazał się dobrym pickiem, z chłopaka będą ludzie.
Swoją drogą 70 meczów NO? Jesteś jakimś fanem tej ekipy?
Aż tak nie śledziłem poczynań McLemore'a ale z tej dostępnej paczki jednak wyglądał dla mnie na jednego z bardziej obiecujących. Też z uwagą mu się będę przyglądał w przyszłości.
Nie neguje, że Bennett wygląda obiecująco, jak pisałem to może być fajny duet z Irvingiem choć nie spodziewam się, że będzie megagwiazdą ligi.
A jak oceniasz draft Bobcats? Coś ciężko idzie Jordanowi budowanie tego zespołu. Szczerze, to nie wiem za wiele o Zellerze ale zdziwiło mnie, że sięgnęli właśnie po niego kiedy zostali Noel, Len i McLemore. Do tej pory coś w ogóle te drafty im nie wchodzą, zeszłoroczna "dwójka" Kidd-Gilchrist wygląda biednie i wielkiej kariery w NBA raczej nie zrobi, po Biyombo też obiecywałem sobie więcej. W zasadzie tylko Walker okazał się dobrym pickiem, z chłopaka będą ludzie.






