Siedzę sobie na wsi i leniuchując postanowiłem zabrać się za nadrabianie zaległości filmowych. Do tej pory obejrzałem kilka ciekawych filmów, w tym 2 z tych mianowanych do Oscarów:
-Służące
-Dziewczyna z Tatuażem
a oprócz tego:
-Pola Śmierci
-Autor Widmo
-Arlington Road
Szczególną uwagę chciałbym poświęcić pierwszym filmom na obu listach. Służące uważam za film lepszy od "Dziewczyny...", choć trzeba oczywiście zauważyć jak kolosalna różnica jest pomiędzy tymi pozycjami. I pomimo, że klimaty Służących tj. film dotykający kwestii rasizmu w USA, pozycji kobiet etc. nie jest mi najbliższy ani nie wydaje mi się szczególnie pasjonujący to film bardzo dobry. Kilka bardzo dobrych scen i fantastyczny wątek z ciastem

. Kto oglądał ten wie. W każdym bądź razie gdybym miał decydować kto powinien dostać w tym roku Oscara postawiłbym bez wahania na Służące (choć nie oglądałem jeszcze wszystkich nominowanych filmów, ale część a nich prawdę mówiąc w ogóle mnie nie interesuje).
Dziewczyna z Tatuażem jest ok, ale dupy nie urywa. Nie trzyma wcale tak w napięciu jak dobry thriller czy kryminał, że aż zapomina się o herbacie trzymanej w dłoni, a przypomina o niej dopiero, gdy jest już zimna. Nie wiem jak wyglądał szwedzki poprzednik tego filmu ani nie czytałem powieści, która była podstawą tego filmu, ale dupy mi nie urwało. Poza tym nie rozumiem jak nagrodę mógłby dostać remake filmu nakręconego niespełna kilka lat wcześniej? Czy ten drugi film jest tak dramatycznie lepszy od pierwszego? Jakoś nie chce mi się wierzyć, ale nie mam też ochoty tego weryfikować. Poza tym oglądając ten film i mając jeszcze swieżo w pamięci Autora Widmo dostrzegało się w filmach pewne podobieństwa.
Pola Śmierci - film już stary, ale jakoś do tej pory nie było dane mi obejrzeć. Film jest oparty na prawdziwej historii pewnego dziennikarza z USA i jego kolegi po fachu z Kambodży. Traktuje on o wojnie domowej w Kambodży właśnie w latach 70. Pokazuje tragedię ludzi dotkniętych wojną i zbrodniczym reżimem Czerwonych Khmerów. Jest to film zdecydowanie ciężki, nie brak brutalnych scen, oderwanych kończyn, scen mordów więc film przeznaczony raczej dla starszego widza. W każdym bądź razie oglądając ten film miałem podobne uczucia jak oglądając Hotel Rwanda (chyba każdy zna ten film, a jak nie to polecam się zapoznać). Naprawdę bardzo dobry, mocny film, choć nieco przydługawy. Fajnie, że oparty na prawdziwej historii (choć najpewniej też nieco podkoloryzowano, ale czy nie robi się tego zawsze?) i można nieco dowiedzieć się o tragicznych losach Kambodży, których pewnie większość z nas nie jest świadoma.
No i Arlington Road. Polecam, ale to pewnie głównie ze względu na dobrą obsadę (Jeff Bridges i Tim Robbins). Sama historia prawdę mówiąc mocno naciągnięta i jak dla mnie raczej niezbyt prawdopodobna. Średnia w zasadzie. Ale końcówka już naprawdę niezła. No i jeszcze raz... The Dude.
EDIT:
Och. Bo w ogóle nie wiem czemu ubzdurałem sobie, że Dziewczyna z Tatuażem jest nominowana do Oscara w kategorii Najlepszy Film (został nominowany, ale w kilku innych, raczej mniej istotnych kategoriach). Cóż za błąd. Biję się w pierś. Mea Culpa. Oczywiście dostał kilka nominacji, ale w kilku innych kategoriach i zdecydowanie mniej istotnych. No, oprócz Najlepszej Aktorki dla Rooney Mara'y.
Poza tym chciałbym dodać od siebie to, że jestem na świeżo po seansie Szpiega. Trzeba przyznać, że bardzo dobry film. Najpierw może krótki opis: jest to film szpiegowski, o dziwo. Akcja toczy się w czasach zimnej wojny i dotyczący angielskiego wywiadu, którego szef podejrzewa że mają kreta w swoich szeregach. I trzeba przyznać, że bardzo dobry film, choć dość długo przyszło mi się do niego zbierać. Jest to kompletnie inny film niż wszystkie inne filmy szpiegowskie, bez strzelanin, bez pościgów, bez żadnych efektów specjalnych i gadżetów. Ale z korzyścią dla filmu. I zalecam nie oglądać go w takich porach jak ja to zrobiłem, bo może coś ważnego umknąć co jest kluczowe dla fabuły (bo na większości, nie wiem, Bondach można chwilkę kimnąć

)
Skoro już ciągle krążę w orbicie Oscarów to zdałem sobie sprawę, że jakiś czas temu byłem również w kinie na "O północy w Paryżu". Film Allena, a to dużo już mówi. Lekki, przyjemny, zabawny (Hemingway

). Generalnie to polecam,a tym bardziej polecam wybrać się z dziewczyną (bądź z chłopakiem).