Domek nr 10 (temat luźny)
: 17 lip 2023, 11:56
Przecież co weekend kilku szybkich i bezpiecznych ląduje na drzewie tylko akurat tu jest nośny temat bo to jacyś bananowi chłopcy byli.
A co do tego zabójstwa to historia zna takie przypadki jak Andrzeja Zauchy:
10 października 1991, po występie w spektaklu Pan Twardowski na scenie Teatru STU w Krakowie, Zaucha został postrzelony wraz z aktorką Zuzanną Leśniak przez jej męża, reżysera Yves’a Goulais, na parkingu przy ul. Włóczków[38]. Zaucha i Leśniak byli przyjaciółmi, współpracowali w Teatrze STU, a w opinii znajomych byli parą. Leśniak miała czuć się samotna, zaniedbana przez swojego męża oraz nieszczęśliwa w małżeństwie, a Zaucha prawdopodobnie zmagał się z depresją od śmierci żony, Elżbiety, i – jak sam twierdził – planował wziąć ślub z aktorką[39]. Leśniak nie była jednak zdecydowana na rozwód i ponowne zamążpójście, jednak nie ukrywała romansu z Zauchą, równocześnie unikając deklaracji, z kim chce być[40]. Goulais uznał, że tolerowanie jawnego romansu żony godzi w jego honor i że najlepszym rozwiązaniem jest zabicie Zauchy[41][42]. Zabójca oddał dziewięć strzałów z nielegalnie przywiezionego do Polski karabinka sportowego kaliber 5,6 mm o obciętej lufie i kolbie[38][43]. Zastrzelił zaskoczonego Zauchę po podejściu do jego mercedesa, a śmiertelny strzał oddał, gdy piosenkarz wysiadał z samochodu, próbując podejść do mordercy. Zaucha zmarł na miejscu[38][44]. Ciężko ranna Leśniak zmarła na Oddziale Klinicznym Chirurgii Klatki Piersiowej Szpitala im. Jana Pawła II[38]. Historia morderstwa pary stała się kanwą książki Janusza Wiśniewskiego I odpuść nam… wydanej w 2015[45][46].