African pisze:Liverpool wygrał dzisiejsze derby, ale wygrał je niezasłużenie. Remis byłby najbardziej sprawiedliwym wynikiem w tym spotkaniu. Dwa karne dla The Reds jak najbardziej słuszne, ale sędzia powinien był podyktować również dwa karne dla gospodarzy tego spotkania. Dwa razy w polu karnym przewracany był Lescott, a mimo to Pan arbiter nie podyktował karnego dla Evertonu. Ta sytuacja w 93 minucie to już był ewidentny karny i dziwi mnie to, że sędzia go nie podyktował.
O tak. Ale jest jeszcze parę innych spornych sytuacji. Pomijając dwa niedoszłe karne dla Evertonu jest jeszcze dość dziwna decyzja szanownego pana arbitra, który dał Hibbertowi czerwoną kartkę, po rozmowie z Gerrardem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że sędzia wyciągnął najpierw żółtą i dopiero po rozmowie z kapitanem The Reds zmienił zdanie. Dziwne trochę, choć mimo wszystko czerwona zasłużona. Choć niektórzy jeszcze uważają, że Gerrard faulowany był przed polem karnym, ale tego na ten moment nie pamiętam.
Inni też wypominają atak Kuyta na Philla Neville'a, który wyskoczył w powietrze i dwoma go prostymi nogami atakował, jednak na szczęście nie trafił. Holender dostał żółć, ale niektórzy domagają się czerwonej. Ciężko mi się tutaj wypowiadać, bo nie do końca może jestem obiektywny, pomimo usilnych starać, ale wydaje mi się, że takie coś powinno się zakończył większą karą. Nie daj Boże by go trafił, to... Strach się bać. Zresztą widziałem jak Scholes dostał czerwoną kartkę za to, ze próbował uderzyć Alonso i za to z boiska wyleciał. Ale to inna nieco sytuacja.
Jednak karnych nie pominę i wspomnę, że oba powinien zagwizdać. Noż, jak można w tak ważnym meczu, w 94 minucie przy stanie 2-1 sędzia odebrał mojej drużynie szanse na uzyskanie choć jednego punktu. Tak nie wolno. Ludzie z takich rzeczy popełniają samobójstwa i wpadają w przykre nałogi. W dobrze wszystkim znane pijaństwo, na przykład.
African pisze:Ogólnie spotkanie mnie nieco rozczarowało. Spodziewałem się lepszych derbów Liverpoolu, bo te dzisiejsze nie zaspokoiły w pełni moich wymagań kibicowskich. W poprzednim sezonie oba mecze derbowe były zdecydowanie ciekawsze niż to dzisiejsze. No ale nie ma co tylko narzekać, bo znów tak tragicznie nie było. Ciekawie się zrobiło po bramce dla Evertonu, wtedy to goście musieli zaatakować i wreszcie zaczęło się coś dziać. Było parę ciekawych akcji, czasami było widać tą walkę, która jest nieodłącznym elementem meczów derbowych.
Szczególnie do walki był dzisiaj chętny Jamie Carragher, który prawie by eksplodował na boisku.
Tutaj się jednak nie zgodzę. Nie wiem jak dla postronnego widza, ale mecz z perspektywy kibica Evertonu czy Liverpoolu musiał być bardzo emocjonujący. Ja miałem taką huśtawkę jak kobiety w okresie napięcia przedmiesiączkowego. Ogólnie bardzo dużo emocji, szkoda że tym razem większość negatywnych. I szkoda, że po raz kolejny zrzucam winę na arbitra, ale inaczej się w tym wypadku nie da, pomimo szyderstw kibiców Liverpoolu. To, że FA zawiesiło tego arbitra mówi samo za siebie.
African pisze:Piłkarzem meczy zawodnik gospodarzy, a mianowicie Joleon Lescott, który dzisiaj był wszędzie, dwoił się i troił, a jednak nie udało mu się pomóc drużynie w wywalczeniu trzech punktów, choć na nim były dwa faule w polu karnym, po których Everton powinien otrzymać rzuty karne.
Lescott to fenomen. Nominalny środkowy obrońca, grający tym razem na lewej obronie, robił najwięcej zamieszania pod bramka Liverpoolu. Biegał jak dzik, walczył jak Lew i w obronie nie do przejścia. Na dodatek najlepszy strzelec Evertonu w tym sezonie. Na dodatek pokazał sportową postawę kiedy przy sytuacji z pierwszym niedoszłym karnym dla Evertonu, kiedy był chyba ewidentnie faulowany przez Finnana ten dalej stał na nogach, a nie padał na murawę jak rażony piorunem. Szkoda tylko, że zwykła poczciwość nie popłaciła. W drugiej sytuacji nawet nie potrafił utrzymać równowagi po tym jak powalił go Carragher, ale szanowny pan sędzia nie raczył tego łaskawie zauważyć. Niech się smaży w piekle.
Edit:
PiDi pisze:beznadziejne zachowania (obrońca posługujący jako bramkarz)
W każdej takiej sytuacji wymagałbym od piłkarza czegoś podobnego. Jeśli według Ciebie miał spokojnie patrzeć jak piłka wpada do siatki na 2-1... Zrobił bym tak samo.