Strona 12 z 16
Re: Vancouver2010 - IO
: 23 lut 2010, 0:05
autor: Maciek (interista)
Maciek - rzeczywiście trochę z tą listą o jakieś 2 nazwiska jak na mój gust przesadziłeś
To sa faktycznie ci, ktorzy mieli co najmniej jeden skok dalszy od Adama, a nie faworyci do medali.
Gdybym mial stworzyc taka liste to na pewno wypad Eversen. W dwa rowne skoki Hautameakiego tez raczej nie wierzylem. Z drugiej strony mozna byloby dodac Uhrmanna, moze nawet Kranjca. Do tego przeciez Kofler, ktory zajal czwarte miejsce z minimalna strata wiec faktycznie tych kadydatow do medali nie brakowalo.
Natomiast stwierdzenie, ze z tego powodu mamy sie mniej cieszyc z medali jest nieporozumieniem.
Tak sledzac kariere Adama to w przypadkach gdy zdobywal medale czy to na MŚ czy w SLC byl tam jednak wielkim faworytem podobnie jak obecnie Gregor czy Simon. Te igrzyska to jednak troche inna historia.
E:
Wielki filozof Diogenes z Synopy, wyszedł kiedyś ze swojej beczki, gdzie mieszkał, i spotkał radosny korowód, który niósł olimpionika i wiwatował na jego cześć. Spytał Go więc Diogenes z czego tak się cieszy ów olimpionik, ten mu odparł że zwyciężył w Starożytnych Igrzyskach, więc dalej pyta filozof, a byli mocniejsi czy słabsi, ci z którymi wygrałeś? Wielce zflustrowany olimpionik odpowiada... no przecież jasne, że skoro wygrałem to musieli być słabsi... To z czego się cieszysz? skoro pokonałeś słabszych od siebie.

Re: Vancouver2010 - IO
: 23 lut 2010, 0:09
autor: Boromir
Tak sledzac kariere Adama to w przypadkach gdy zdobywal medale czy to na MŚ czy w SLC byl tam jednak wielkim faworytem podobnie jak obecnie Gregor czy Simon. Te igrzyska to jednak troche inna historia.
Nie prawda. O ile w Lahti i SLC tak było, to już w Predazzo wygrywać miał Hannavald. W Willingen zmiażdżył wszystkich dostając chyba dziewięć 20. Małysz zaszył się w Ramsau i wypalił. Był faworytem oczywiście - ale do medalu, a nie do złota. To samo w Sapporo. W Vancouver jednak atakował z jeszcze dalszej pozycji.
Re: Vancouver2010 - IO
: 23 lut 2010, 0:24
autor: Maciek (interista)
W Predazzo startowal jako zdobywca PŚ wiec niejako z urzedu byl w gronie faworytow. W Sapporo juz w poprzedzajacych konkursach wypadal bardzo dobrze. Generalnie jednak obserwujac treningi poprzedzajace konkurs, kwalifikacje czuc zawsze bylo medal w powietrzu. W Vancouver przed drugim konkursem mialem obawy czy nie bedzie nieszczesne czwarte miejsce czy cos w tym stylu.
W Vancouver jednak atakował z jeszcze dalszej pozycji.
O to chodzi przede wszystkim.
Re: Vancouver2010 - IO
: 23 lut 2010, 1:00
autor: Kamil232
W Willingen zmiażdżył wszystkich dostając chyba dziewięć 20
To było w sobote w niedziele ciągnięto konkurs w tragicznych warunkach byle tylko Sven dopisał kolejną 100 pkt. do generalki i odskoczył sporo Małyszowi, ale Hanni skoczył fatalnie nie wszedł do 30-stki i stracił pewność siebie. A już po trenigach w Predazzo było widać, że Małysz z Hautamekim bedą walczyć o złoto na dużej, na średniej już nie było wątpliwości

Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 13:59
autor: Boromir
Dzisiaj mamy przedwczesny finał, Kanadyjczycy już w ćwierćfinale mogą skończyć udział w turnieju. Tak czy siak dzisiaj pożegnamy jednego z dwóch największych faworytów do złota, w mojej opinii odpadnie Kanada. Poza tym Finlandia - Czechy też zapowiada się grubo.
Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 17:18
autor: Duch
Boromir pisze:w mojej opinii odpadnie Kanada
W mojej też. Jak dla mnie Kanadyjczyków zjadła ogromna presja. Oczekiwania jeszcze przed startem turnieju były tak wielkie, że nawet ci najwięksi z największych, którzy mają na swoim koncie tytuły mistrzów świata i Puchary Stanley'a nie wytrzymali. Jedyna ich szansa do mecz życia Luongo (bo nie mam wątpliwości, że to on zagra). Z drugiej jednak strony Malkin, Datsyuk czy Morozov są w takiej formie, że blado widzę szansę Klonowego Liścia.
Szczególnie Malkin miażdży system. Jeszcze większy geniusz niż Owieczkin i Crosby IMO. Z tym, że nie jest tak dobrym towarem marketingowym.
Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 22:30
autor: Magnum
Niezłe jajca w meczu USA - Szwajcaria. 0-0 po drugiej tercji, Hiller i Miller trzymają piecze w bramce

USA dominuje strzałami, ale Szwajcarzy grają ostro.. USA strzela i wszysyc myślą że będzie gol ale... okazuje się, że czas się skończył w momencie gdy krążek był centralnie na linii, a więc gol nie uznany.

Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 23:21
autor: Duch
Jednak Stany. W sumie spodziewałem się tego, więc bez niespodzianki. Bramkarze dzisiaj grali świetne zawody i przez długi czas wynik wisiał na włosku. Szwajcarzy przy stanie 0:1 mieli super sytuację do wyrównania. Gdyby krążek odbił się nieco bardziej od wewnętrznej słupka ... no ale cóż dwie bramki Zacha zawsze cieszą. Przedstawiciele Devils obecni i widoczni

Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 23:27
autor: Boromir
A taką miałem nadzieję, że półfinały będą europejskie. W sumie to Szwajcarzy mieli kupę szczęścia, ale też pecha bo ten krążek dosłownie po linii poszedł. Teraz trzeba poczekać na hicior wieczoru, co tam Inter - Chelsea, Kanada - Rosja zapowiada się kozacko. Mam jeszcze pytanie do tych, co oglądali przez stronę TVP - mieliście komentarz?
P.S. Czasami się zastanawiam, czy jest sens wycofywać bramkarza skoro w 99% kończy się to stratą gola.
Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 23:36
autor: Duch
Boromir pisze:P.S. Czasami się zastanawiam, czy jest sens wycofywać bramkarza skoro w 99% kończy się to stratą gola.
No właśnie na tym polega cała zabawa. Zadaj sobie pytanie czy jest sens w trzymaniu bramkarza na lodzie, gdy przegrywa się 0:1, a na zegarze zostaje nieco ponad minuta?
Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 23:38
autor: Boromir
No ja wiem o co w tym chodzi i jest to posunięcie jak najbardziej logiczne w teorii. Tyle że w praktyce prawie nigdy się to nie udaje, bo wystarczy dobrze wybić krążek z tercji obronnej i jest po zawodach.
Re: Vancouver2010 - IO
: 24 lut 2010, 23:55
autor: cloner
Martina Sablikova

Już myślałem, że Niemka Beckert zdobędzie złoto, gdyż przejechała 5km fenomenalnie, na ostatnim okrążeniu jeszcze mocno "przygazowała", ale nie. Martina jest nie do pokonania, jej koronny dystans i kolejny złoty medal. Brawo!
Re: Vancouver2010 - IO
: 25 lut 2010, 10:05
autor: Boromir
To co Rosjanie wczoraj dupy dali to masakra, Kanadyjczycy strasznie nabuzowani wyszli na ten mecz. Druga tercja kapitalna. I znów gospodarze są głównymi faworytami, trafili z piekła do nieba.
Słowacja

Re: Vancouver2010 - IO
: 25 lut 2010, 15:40
autor: Duch
Boromir pisze:To co Rosjanie wczoraj dupy dali to masakra
Pierwsza tercja to była egzekucja. Rosjanie jak dzieci we mgle, a Kanadyjczycy z każdym kolejnym golem coraz lepsi. Właściwie po pierwszych 20 minutach można było iść spać, bo z tak grającymi gospodarzami nie było szans. Rosja zawiodła na całej linii, praktycznie nikt nie zagrał na swoim normalnym poziomie.
Jobczyk w studio przed meczem ciągle wychwalał Brodeura. Że legenda, że super bramkarza, że może kilka błędów mu się przytrafiło, ale z Rosją zagra

Nie wiem jakie on mecze wcześniej oglądał, skoro nie widział w jakiej Martin jest formie.
W połowie meczu Finów już nie poległem i zasnąłem. Dobrze, że Słowaków i Szwedów miałem okazję widzieć. Hokej na najwyższym poziomie. Dobrze, że Trzy Korony popłynęły bo jakoś nigdy ich nie darzyłem sympatią. Na moment obecny ponownie faworytem są Kanadyjczycy. Jedną klątwę wczoraj zdjęli, czy zdejmą kolejną

Re: Vancouver2010 - IO
: 25 lut 2010, 20:31
autor: arek_ahig
Ale Justyna zajebala. Szkoda, ze Maciuszek jest przeslaba, bo byloby ciekawie.