Do Schengen wlecieliśmy przez Amsterdam, a jeszcze dają pieczątki, więc można zbierać
Po wyjściu z metra z lotniska, widok trochę jak w Los Angeles
Malaga zrobiłą na mnie bardzo pozytywne wrażenie, bardzo fajne śródmieście/stare miasto/jaktamkolwiek to nazwać, nie za duże, nie za małe, ładne budynki
Tu w sumie mógłbym wrzucić zdjęcie z Portoryko i byłoby podobnie

Więc widać tradycyjny hiszpański widok nocą.
Karmią też rewelacyjnie
Poszliśmy na zamek/fortecę w centrum miasta.
Przeszliśmy boczną drogą, zamiast iść za całą grandą turystów i nagrodzeni zostaliśmy ładnymi widokami ze skarpy
Widok na miasto z góry kolejnej wieży
W Maladze jest tez piękny park tropikalny, w którym jest dużo papug i ogólnie bujnej zielonej roślinności
Następnego dnia pojechaliśmy do Sevilli, wpadliśmy na parę godzin w sumie, połaziliśmy i tak dość dużo, jak dla mnie warto tam wpaść na dłużej jak chce się pozwiedzać, ale taki krótki dzień na przejście trochę po centrum, zjedzeniu czegoś dobrego, zobaczeniu katedry itp. też był spoko. Kilka obrazków z centrum
Z dziedzińca muzeum świętych
W Hiszpanii stół zawsze suto zastawiony
Przyjemny spacer nad rzeką z miejscem do posiedzenia przy bulwarach. Straż miejska nie goni za picie.
Wracając ze spaceru zaliczyliśmy kilka punktów turystycznych mniej lub bardziej, m.in Torre del Oro, czyli złota wieża.
To w sumie nie wiem co, ale mi się podobało
No i na końcu oczywiście Plaza de Espana
Następnego dnia ruszyliśmy do Portugalii, do miejscowości Mertola, ale po drodze zatrzymaliśmy się w małej miejscowości z zamkiem. Na dworze 17 stopni, niedaleko Sevilli, czerwiec. Anomalie.
Podejście do zamku dość przyjemne, chociaż ślisko.
Zamek niestety okazał się być zamknięty, a żeby zwiedzać coś w tamtych terenach chyba trzeba doktorat logistyki robić z powodu siesty i dziwnych godizn otwarcia wszystkiego

Więc chociaż widok na miasteczko spoko
Jedziemy do Portugalii