Czytając te teksty to aż mi się łezka w oku zakręciłą. To był czasy, nie zapomne jak w październiku 2001 dostalem nowiuskiego CeMaa. T były czasy. Dlatego chciałbym podzielić się z wami, przedstawić krótkie opisy oraz refleksje związane z kilkoma menedżerami które na zawsze pozostaną w mojej pamięci (sorki ze nie bardzo do tematu, bo nie będzie to tylko CM 01-02)
Pierwszą grą tego typu, która na dłużej przykuła mnie do monitora była niemiłosiernie przez wszystkich ktrytykowana Liga Polska Manager 97. Gra popełniona przez zawodowców z Polski od początku zauroczyła mnie mnogością możliwości i funkcji jakie oferowała. Było w niej jak by mogło się wydawać wszystko : poczynając od skomplikowanych operacji bankowych, poprzez rozbudowę stadionu(200 elementów robi wrażenie), a na tak błahej sprawie jak ustalenie ceny hamburgera w pobliskim sklepiku klubowym skończywszy. Interesujące było obserwowanie sytuacji meczowych. Były one przedstawione jako akcje video różnych zespołów.
Jednak po jakimś czasie na wierzch wyszły braki gry, a mianowicie grając w każdym klubie optymalną taktyką, co rok zgarniałem wszystko to co było do zgarnięcia, bilety sprzedawałem po kosmicznych cenach

a i tak na każdym meczu miałem komplet. Doszło nawet do tego, że nie wiedziałem co z tą kasą zrobić(rzecz nie do pomyślenia w innych menedżerach, gdzie zazwyczaj jej brakuje). Gra szybko zaczęła się nudzić, ale jak może być inaczej skoro na doprowadzenie Carbo Gliwice(3 liga) do mistrzostwa Polski wystarczyły trzy sezony. Dzieło to zajęło jednak specjalne miesiące w mojej pamięcim jako to które zwiększyło i pogłębiło moje zainteresowanie tego typu grami.
Kolejną grą menedżerską na którą zwróciłem szczególną uwagę był, co może wydać się zaskakujące ,,staroć" On the Ball. Mimo prymitywnej grafiki, niewielu opcjii( a co za tym idzie, małym polem do popisu), i braku prawdziwych nazwisk, gra miała w sobie to coś. Był to menedżer w którym szczególny nacisk położono na mentalność naszych podopiecznych, a nie ich umiejętności strickte piłkarskie. Bardziej opłacało się tu przeznaczyć dzień na indywidualne rozmowy z zawodnikami niż wykańczać ich dwugodzinnymi treningami, dwa razy dziennie. Cechy te są bardzo ważne gdy prowadzimy reprezentacje( z podopiecznymi widzimy się przecież jedynie kilka dni przed meczem i głównym celem jesy odpowiednie ich umotywowanie) i właśńie tutaj odpowiednio to wykorzystano.
Potem nastała era Championship Managera 3, która odmieniła moje życie. Na pierwszy rzut oka gra nie wydaje się tak genialna. Ot, jak w każdym menedżerze dobieramy zawodników, ustalamy taktyke i skład i na tym kończą sie nasze kompetencje. Twórcy gry odeszli jednak od standardu obowiązującego w tego typu grach i najpierw stworzyli cały realistycznie odzwierciedlony piłkarski świat, a dopiero na samym końcu umieścili w nim gracza. To nowatorskie rozwiązanie dało nieskończone możliwości, ponieważ nawet gdy zostało się zwolnionym z jednego klubu to można było spróbować sił w innym. Gra odzwierciedlała życie prawdziwego trenera- pracując w słabszym klubie zdobywasz reputacje, aby potem objąć jakiś silniejszy klub albo reprezentację. I na odwrót. Niepowodzenia spowodują, że co raz trudniej będzie Ci znaleść zatrudnienie. A jakim cudownym uczuciem jest zdobycie w jednym sezonie Mistrzostwa i Puchary danego kraju, Ligi Mistrzów i do tego Mistrzostwa Świata, nikomu kto grał w tą grę nie muszę tłumaczyć. CM3 w przeciwieńśtwie do dwóch wcześniej opisywanych gier nigdy mi się nie znudził i nawet teraz w dobie kolejnych części FM, lubię przypomnieć sobie od czasy do czasu ,,stare dobre lata" To był rok 1999 gdy zetknąłem się z tą grą.
Potem przyszedł czas CM 01/02, to przed jego premierą miałem mieszane uczucia i wiele wątpliwości. Czy twórcy podołają presji jaka została na nich wywarta , czy kolejna część wniesie coś nowego czy nie będzie tylko zwykłym sequlem. Bracia Collyer kolejny raz udowodnili jednak, że jeżeli chodzi o tworzenie piłkarskich menedżerów to nikt nie dorasta im do pięt. Stworzyli oni bowiem grę doskonałą, która o wiele lat przerosła epokę, wyprzedziłą konkurencje. CM 01/02 w całej swej złożoności tylko na początku mógł odstraszać mnogością funkcj, póżniej jak narkotyk wciągał gracza nie pozwalając mu się wyrwać z nałogu.
Patrząc z perspektywy czasu, po wielu doświadczeniach z tego typu grami, doszedłem do wniosku, że przeżycia i emocje z nimi związane mogą przynieść równie wiele radości( Inter - zdobyłem nim praktycznie wszystko ) i rozczarowań (Chelsea - jedynie 4 miejsce i 14 w środku sezonu następnego==zwolnienie), co obserwowanie prawdziwych rozgrywek piłkarskich
Oczywiście w między czasach grywałem w inne menedżery, nie zapomnę tych szalonych zwycięstw Wisła Kraków w Euro Football Manager, czy awansu reprezentacją Mołdawii do ćwierćfinału MŚ w Ultima Soccer..
To były czasy , oczywiście gdy będę mieć troszkę czasu, postaram się opisać te wszystkie menedżery. Nawet pobieżnie, ale warto , aby pamieć o nich nigdy nie zginęła. A może ktoś z was grał tez w te same gry i postara sobie przypomnieć swoje historie. Bardzo was zachęcam abyśmy założyli kącik z Opowiadaniami...
