MGiggs pisze: ↑12 maja 2019, 18:22
wszyscy wypominaja City ze to ekipa zbudowana za szejkową kase..tylko jak te chlopaki walczyly w ostatnich kolajkach czy w lm? Jak w Liverpoolu walcza takie Milnery i Hendersony?
Z tej ekipy grac dla MU chce tylko paru chlopakow, reszta ma to w dupie.TO jest cel OLe i widze po wywiadach że jest tego swiadomy.Wielu z tej bandy nie ma prawa zalozyc koszulki MU w przyszlym roku. Umiejetnosci maja co pokazał okres po MOU, tylko że brak w nich pasji i pokazania tego co tydzien.
Mam wrażenie, że wiele osób bardzo to wszystko upraszcza i sprowadza do "jeżdżenia na dupach dla klubu" oraz mitycznego "chce się grać". W obecnej piłce same chęci i ambicje nie wystarczą, można dzięki nim sprawiać lepsze wrażenie (Herrera) ale tak naprawdę to wszystko obecnie sprowadza się do znalezienia odpowiedniego trenera za sterami z konkretną wizją gry i odpowiednimi wykonawcami bądź możliwościami by ich sprowadzić. Niby tak banalne ale jak widać wciąż tak trudne w realizacji i dostępne jedynie nielicznym. Mam wrażenie, że niektórzy myślą, że po tych chudych latach nadal trzeba kupić 10 grajków z topu na swoich pozycjach i to zagra, a drugiej grupie wydaje się, że sprowadzenie kilku pitbulli załatwi robotę. No raczej nie. Można wymienić Lukaku z Aguero, wywalić tego Pogbę, wpuścić za niego De Bruyne, za Younga niech wybiegnie Walker, a idę o zakład, że to wciąż nie zagra. Do MU można wsadzić teraz i z 11 gości z mentalnością Andera ale to zupełnie nie przełoży się na lepszy wynik jeśli za tym nie pójdzie odpowiedni system gry pasujący do ich stylu i charakteru.
Czy wydaje się wam, że taki Sterling, De Bruyne albo David Silva całe dzieciństwo marzyli o grze dla Manchesteru City i zabijania się za tę niebieską koszulkę? No nie. Pieniążki szejków zrobiły swoje i jak pięknie by to ubierać w słowa, dlatego tam trafili. Były tam lepsze i gorsze trenerskie wizje ale dopiero przy Guardioli to eksplodowało, Ci piłkarze zachowują się na boisku jakby kibicowali City od małego, mogli dla tej drużyny wypruwać flaki i mordować własne dzieci. Imponujące ale trudno tu nie ukłonić się przed Pepem, na początku odbił się od ściany z tym co zastał na Etihad, wywalił kilka przeszkód (Hart), nakupował tych piłkarzy za ciężarówki kasy ale osiągnął cel, kompletnie zrewolucjonizował myślenie o piłce u Obywateli i zaraził nią swoich piłkarzy. W LM wciąż może się ślinić do telewizora ale trzeba dużo złej woli aby nie oddać wielkości jego projektowi i umiejętnościom trenerskim. Nawet przy tak wielkim budżecie ale nie patrząc na świat z pozycji Realu i Barcy, tak obecnie się tworzy sukcesy i własną tożsamość. Jak to zagra to przychodzą wyniki, a jak są wyniki i skuteczny system, to o chemię w zespole łatwiej, taka maszynka już sama się nakręca, jak tylko któryś trybik się nie dostosowuje i nie pracuje jak trzeba, to jego przyszłość staje pod znakiem zapytania. A większość trybików jednak woli zostać w czymś co nie dość, że generuje tak duże pieniążki, to jeszcze daje nadzieje na zapisanie się w historii piłki. Można by było wsadzić tego De Bruyne, Bernardo czy Sterlinga do obecnego MU ale wątpliwe żeby prezentowali choćby 70% tego co dają na Etihad. Zastanowić się za to wypada czy taki Sanchez byłby równie daremny gdyby jednak Pep dopiął swego i ściągnął go wcześniej do niebieskiej części Manchesteru albo jak wysoko z takim Guardiolą zaszedłby Rashford.
Przypadków jest przecież znacznie więcej. Klopp swój pierwszy sezon z Liverpoolem skończył na 8. miejscu. Gość ściągał Mane, Salaha czy Firmino i Ci piłkarze nie byli anonimowi ale nie było po nich takiej kolejki chętnych jak po Griezmanna czy Hazarda. Florentino na swoim transferowym tinderze przesunąłby ich od razu dalej. Co innego teraz, prawda? Niemiec miał pomysł, dobrał sobie do tego odpowiednich wykonawców i przekonał ich do swojej wizji. To zaczęło przynosić efekty i Ci goście wykręcili 3 wynik w historii Premier League, a za chwilę zagrają drugi raz z rzędu w finale LM. Nieźle jak na ekipę, którą do niedawna niektórzy sprowadzali przede wszystkim do postaci Coutinho. Ktoś jeszcze pamięta o takim graczu na Anfield? Tu zresztą idealnymi przykładami są wspomniani Milner i Henderson. Do dziś pamiętam jak obaj byli pokazywani jako modelowe przykłady rzemieślniczej angielskiej myśli szkoleniowej. Trudno się było temu dziwić, jeden był odpadem z City, drugiego określano Carrickiem dla bardzo ubogich i żartów z Jordana nie było końca kiedy potrafił notować kompromitujące występy u poprzedników Niemca. Lata minęły, Klopp wyszlifował swoją wizję gry i okazuje się, że poza tymi dwoma, taki wyciągany z Championship Wijnaldum, wychowanek Alexander-Arnold czy wydawałoby się piłkarsko grubo ciosany Robertson, to gracze potrafiący robić różnicę z Barceloną i Bayernem.
Wyżej wymienione przypadki są teraz wygodne, bo są na ustach wszystkich. Podobnie jak taki Pochettino, można jednak sięgać głębiej i wymieniać dalej choćby takiego Simeone, przykładów przecież nie zabraknie. Chodzi o sam długofalowy proces budowy klasowej drużyny. Ci wszyscy szkoleniowcy mieli lepsze (Pep) i gorsze (Poch) budżety ale ich cechą wspólną jest to, że zaprezentowali spójną, skuteczną i przede wszystkim zapewniającą ciągłość, wizję gry w oparciu o ludzi, których sprowadzili bądź zastali. Totkom wypada Kane'a, wydawałoby się lider, bez którego nie powinni istnieć, a oni eliminują tak chwalone City i Ajax wychodząc dalej. Liverpool stając przed zadaniem niewykonalnym, traci Salaha i Firmino ale wciąż potrafi grać "swój" futbol i jeden z lepszych meczów w sezonie. Guardiola traci jedynego nominalnego DMFa i głównego kreatora, a i bez nich jego drużyna gra swoje, wygrywa te kilkanaście spotkań z rzędu i broni tytułu. To jest właśnie ten czynnik różnicujący - człowiek u steru, który wie co chce grać i jak to wyegzekwować. Tu nawet strata gwiazdy wiele nie zmieni.
I w tym wszystkim dochodzimy do MU. Z jednej strony mamy ciągłe slogany o zepsutej szatni i zgniłych jabłkach, które trzeba wywalić, z drugiej sztab złożony z ludzi rozumiejących tradycję United, będących po prostu fanami tego zespołu ale ostatecznie to wszystko sprowadzi się do tego jaką wizję gry ma Ole ze swoimi ludźmi i po prostu jakim jest trenerem. Uczucia do "swojego" klubu i autorytet na pewno pomagają ale nie zastąpią warsztatu i słaby szkoleniowiec na takim stołku zwyczajnie popłynie. Sentymenty sentymentami, tu można nadal żyć historią i przeszłymi zwycięstwami ale United zwyczajnie potrzeba trenera, który będzie wiedział co chce grać, graczy o jakim profilu do tego potrzebuje i przede wszystkim jak to wyegzekwować. Wystarczy zerknąć na Milan, który co chwilę sięga po swoje autorytety i nic to nie daje. Trudno przecież odmówić żeby Inzaghi czy Gattuso nie mieli szacunku na San Siro, nie rozumieli Milanu ani jego historii. Sami ją stworzyli. Ciężko też uznać, że taki Gattuso nie próbuje egzekwować od swoich ludzi zaangażowania i walki, pamiętając jakim sam był graczem. Może wystarczy jednak przyjąć do wiadomości, że na tym etapie swojej ścieżki szkoleniowej, Gennaro jest zwyczajnie słabym trenerem. Nie każdy przecież może być Guardiolą.
Dlatego, po ostatnich latach niepowodzeń, podchodzę z ogromnym dystansem zarówno do obecnych plotek transferowych jak i tego co się wydarzy. United może i grać Akademią oraz tym co ma. Jeśli Solskjaer zaprezentuje spójną wizję, to z czasem to zaprocentuje - patrz przykład Pocha, którego wyniki powoli chyba zaczęły wykraczać nawet poza oczekiwania i możliwości Levy'ego. Podobnie z Liverpoolem - jeśli ktoś by powiedział 3 lata temu, że Robertson z TAA będą jedną z najlepszych par bocznych obrońców na świecie i każdy nastuka >10 asyst w sezonie, to można byłoby się tylko uśmiechnąć z politowaniem. A jednak Kloppowi udało się stworzyć taką parę na lata za 8 milionów funtów. Jak widać można.
Można być romantykiem ale czołówka ucieka, trzeba więc kupować i wydawać te grube miliony żeby zostać w tym wyścigu (nawet Ajax to robił ostatnio, jak na swoje możliwości oczywiście) ale w sposób przemyślany. Ferguson był w tym mistrzem i potrafił np. zastąpić takiego kozaka jak CR7 jednowymiarowym skrzydłowym jak Valencia, który na OT też pomagał robić finał LM i zbudował swój pomnik. Można się było pukać w głowę jak trafiał na OT, a jednak wyszło na Szkota jak wiele innych decyzji. W United tego zdecydowanie ostatnio brakowało, stąd przez OT w te kilka lat tylko przelecieli Di Maria, Mchitarjan, Depay, Falcao, Schweinsteiger czy Schneiderlin. To przecież nie byli słabi piłkarze co lepiej albo gorzej udowodnili w innych klubach. Po prostu nie pasowali do wizji z różnych przyczyn - albo indywidualnych, albo wizji po prostu nie było. Tu zwyczajnie musi być ktoś, kto może i ściągać sobie i Scholesa z emerytury jeśli to będzie niezbędny element układanki. Mourinho kiedyś to miał ale to stracił. Sancheza i Pogbę ściągnął tylko sobie zrozumiałych względów, chyba jedynie dlatego, że mógł, bo to gracze kompletnie do niego nieprzystający stylem gry i było to wiadomo zanim trafili na OT. To tak jakby Simeone sprowadził sobie do Atletico Neymara.
Stąd teraz patrzę na to wszystko na chłodno. Ciężko oceniać Ole i jego ludzi w tej chwili. To ich MU pokazało kompletnie dwie twarze ale przede wszystkim to nie był ich projekt a pozostałość po tym co zostawił Mourinho. Teraz dostaną okres przygotowawczy i będą mogli zaproponować swoją autorską wizję. Mam tyko nadzieję, że nie będą jedynie żyli historią i próbowali reaktywować tylko to co grało w MU Fergusona. Świat piłkarski się zmienił i poszedł znacząco do przodu. Piłka nożna to wciąż prosta gra ale zmieniła się na tak wielu płaszczyznach, że aktualnie warto szukać nowych kierunków zamiast bazować na przeszłości.
Tacy Joao Felix, Bruno Fernandes, Rice, Sancho czy inny Jović mogą się wydawać zajebiści i kosztować te kilkaset baniek za 1-2 super sezony, które zagrali ale jeśli zostaną sprowadzeni tylko dlatego, że obecnie jest wokół nich sporo hype'u i jakoś się ich wmontuje (patrz Alexis), to skończą jak wymienieni wyżej poprzednicy. Po latach kompletnego chaosu, zdecydowanego pójścia w kierunku piłkarskiego fast foodu i rywalizacji z europejską czołówką jedynie na płaszczyźnie finansowej - na tygodniówki oraz kto da więcej, marzy mi się wreszcie jakiś przewidywalny rozwój tej drużyny i zespół, który nie musi za rok wygrywać mistrzostwa ale będzie na tyle charakterystyczny i spójny w swojej grze, że zdoła na nowo ugruntować pozycję Diabłów w angielskiej ścisłej czołówce. Na taką wizję MU czekam z utęsknieniem i jej przyklasnę nawet jeśli na OT latem trafią gracze zdecydowanie mniej znani ale zdolni pociągnąć ten zespół w górę na dłużej.