W końcu jakiś odcinek, po którym chce się czekać na następny. A łódka na koniec, to chyba powrót scenarzystów do formy z pierwszej serii, bo w drugiej już rzadko udawało im się nagłym zwrotem podgrzać sytuację.
Myślę, że łodką przypływa nowa postać, bo przecież trzeba dać zastępstwo za apodyktyczną Anę Lucię, która za bardzo nie wyszła scenarzystom i nie dziwę się, że odpadła. W końcu najsłabsze ogniwo

.
W drugiej serii popełniono masę bledów, które czyniły akcję nieatrakcyjną.

Schowanie Locke'a pod ziemię, zrobienie z niego kretyna i fanatyka, co rozwaliło kompletnie całą tą aurę tajemniczości (rozumiem, że zamiennikiem mial być Eko, ale po zaledwie jednej retrospekcji przestałem być ciekaw tej postaci, nie była niczym w stanie zaskoczyć).

Wprowadzanie wątków, które niczemu nie służyły; typu trójkącik Jack-Kate-Sawyer. Niby iskrzy, ale nic z tego nie wynika, mają zamiar to rozwinąć w piątej serii albo później?

Nierówność straszna. Jak jest zajmująca retrospekcja, to kuleje wątek głowny i odwrotnie.

Odcinek z Kate i koniem, to było. Jackowi tez "odbiło", wydawało mu się, że widzi ojca. No i jeszcze Hurley. Ordynarnie ich ta przeszłość ściga

. Schematyzm, to rzecz na jaką sobie nie można pozwolić w tym serialu.
Tyle co pamiętam na szybko.
Co bym wprowadził w trzeciej serii? Dziwi mnie, że żadnemu z tych socjopatów nie odbiło na dłużej. W sumie był tylko jeden incydent z Charlie'm... Tak więc dawać mordercę, albo sabotażystę i wsio

.