Babel pisze:Niesamowicie ambitne zrodlo. Wysilek intelektualny przeogromny
Trochę tego nie rozumiem - taki ze mnie prostak
Wiadomość po polsku pochodzi z portalu interia.pl
http://fakty.interia.pl/swiat/news-para ... nId,990002
Oryginał z Agence France Presse (takie o cuś to jest
http://pl.wikipedia.org/wiki/Agence_France_Presse)
Więc skąd te pretensje i kpiny z źródła tej informacji. Czy portal interia.pl też już został opanowany przez homofobów, PiS, kiboli i czarną sotnię? To jeszcze mogę zrozumieć, ale faszyzm, NOP i homofobia w AFP?
Oczywiście gdzie tam AFP (homofobicznej zresztą) do portalu wolnemedia.net? Gdzie Rzym, a gdzie Krym?
Co do meritum (o ile takie występuję w tej "dyskusji")
Panowie
Babel i
Chlopaczek wrzuciłem bez żadnych zmian i komentarzy wiadomość z ogólnie dostępnych mediów.
Z krajów zachodu, które zdecydowały się na eksperyment "homo-adopcji" napływają niezbyt optymistyczne wieści o przykładach wykorzystywania dzieci przez panów, którzy w założeniu mieli być ich kochającymi tatusiami (chyba opacznie zrozumieli ten termin). Niepokojące jest to że przypadki ten nie są nagłaśniane (mimo oczywistego oburzenia jakie generują), a nawet są wyciszane. Słynny już przypadek aktywistów gejowskich z USA, którzy okazali się pedofilami, czy chłopaka (bodajże z Holandii albo Danii), który po uzyskaniu wieku dojrzałości zdecydował się podzielić swoją traumą w swego rodzaju terapii oczyszczającej z owej traumy. Wszystko dostępne w necie w 5 minut (nie będę robił za wujka google

)
Jako, że wiadomości tego rodzaju giną w tłumie bzdur i plotek z życia celebrytów postanowiłem podzielić się nimi na forum. Broń Boże nie insynuuję, że każdy gej to pedofil (z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Wojtka Wierzejskiego! PDW wariacie!) jak to mi próbował zarzucić kolega "czarny coś tam". Każdy kto śledzi forum zna "twórczość" tego pana i wie, że każda sekunda stracona na dyskusje z nim boli bardzo - kac moralny, z powodu straconego czasu musi się pojawić, więc nie odpowiadam mu więcej niż jednym zdaniem/niewinnym żarcikiem.
Fakty są takie, że "rodziny homoseksualne" (jakiś oksymoron

) stanowią niewielki procent, właściwie to promil społeczeństwa, a tych przypadków pojawi się niepokojąco dużo i to mimo tego, że media niechętnie o tym piszą, albo wcale. Nie ukrywam, że nie jestem zwolennikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale nie chce wywoływać dysputy i wdawać się w spory. Zwłaszcza, że mimo tego że nie napisałem ani jednego słowa w komentarzu do artykułu (może sam artykuł jest już zbrodnią?) - a postępowa i tolerancyjna część forum zdołał przedstawić mi szereg zarzutów, jednoznacznie i arbitralnie podpiąć pod środowiska + gratis atak ironii i darmowej szydery. Miałem też okazje poznać swoich duchowych przywódców (i to z nazwiska - ostro!). Wszystko to w ramach tolerancji oczywiście
Wrzuciłem tylko info, to tyle. No cóż "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Spoko, że czuwacie na straży jasnogrodzkiego Teksasu

Pozdro!
PS: Mam pewnie więcej znajomych gejów niż Wy. Babel jest z Podkarpacia - tam nie ma pedałów, a jeśli są to trzyma się ich w stodołach, karmi "ziemniokami, kiszono kapusto, kielbaso i sledziem" i każe adorować obraz Kaczafiego. Chłopaczka zaś interesują tylko nastoletnie lolitki, one gejami nie są. Wiecie Warszawa, "placyk", narkotyki (każdy kibol to diler), studia, burzliwa artystyczna młodość.
W każdym razie duża część "pedałów, ciot, hiper cweli" (sami tak na siebie mówią! śmiejąc się przy tym rubasznie) ma głęboko wyjebane na lansowany przez pewne wpływowe środowiska wizerunek tzw. gejów. Śmieją się z przegiętych aktywistów i takich typków jak Wy którzy zawzięcie walczą o ich "prawa" i dobre imię. Lukrowany wizerunek w którym Jacek (doktor prawa, adwokat) + Wacek (ten wrażliwszy - projektant mody) wieczorkiem w eleganckich garniturach, w swoim wspólnym apartamencie (!) przy dobrym winku, dyskutują o sztuce współczesnej, i o tym czy aby nie zaadoptować synusia. Po to właśnie są homo, aby mieć wyjebane w takie klimaty. Śmieją się ze mnie i mojej kobiety, że się kochamy i chcemy mieć dzieci, bo przecież lepiej pojechać na rajd po darkroomach Amsterdamie, czy seks party w Pradze zamiast wydawać kasę na jakiegoś bachora.
Żeby nie rozwijać wątku odsyłam do książki Michała Witkowskiego (świetny pisarz swoją szosą) który jako pierwszy odważył się opisać naszych towarzyszy homoseksualistów bez lukru i przeinaczeń. Zresztą wiedział o czym pisze

Książka nazywa się Lubiewo. Po jej lekturze tzw. "adopcje i małżeństwa homoseksualne" można potraktować jako żart/hucpę, albo polityczną probe zbicia kapitału.