Duch pisze:Może i nie ma wybitnej drużyny do jazdy w górach, ale przecież on też korzystał z jazdy CSC.
No nie zupelnie, owszem korzytsal na dojazdowkach ale pozniej juz w gorach byla nierowna walka bo tam 2-3 na jednego ze tak powiem
Duch pisze:Poza tym Sastre jednak zdobył się na ten atak i urwał Evansa. Czemu nie pojechał za nim ... nie miał sił? Czy może nie spodziewał się, że Carlos aż tyle nadrobi? Nie wiem, ale moim zdaniem mógł się spodziewać, że CSC pojedzie właśnie na Hiszpana i to jego powinien pilnować, a nie Franka.
Evans nie ma w tym roku jakies szybkiej reakcji aby kontratakowac, ten atak go zaskoczyl bo w dosc wczesniej fazie a poza tym byl bardzo dobrze przygotowany bo Schlekowie tam czarowali i chyba dobrze zaslonili
Ogolnie to Sastre wsyztskich "zamrozil" potem zrobil swoje
Kazdy doskok do atakujacego robi swoje wiec moze troche zbagatelizowal sprawe albo byl pewny swego, znaczy ze nie straci ponad 2min w generalce
Wszyscy koncentrowali sie na Francku i tu nastepny plus CSC
Kohl chcial sie tez chcial urwac, kilka razy atakowal, kontratakowal ale go nie puscili i sie biedak prawie ze zajechal, na mecie przeciez ledwo stal
Poza tym Evans swoje szarpal, w pewnym momencie musial sam prowadzic
Andy - przerabany koles, przeciez on robil na tym, podjezdzie co chcial, wg mnie byl dzisiaj znowu najsilniejszy z ekipy CSC - gdyby nie ten jeden etap jak w przypadku Valverde
To on bylby7 liderem, na czasowce ostatnio najlepiej no ale ma swoja koszulke

na wygrana przyjdzie czas - nastepny TdF bedzie pasjonujacy - mloda krew Andy Schleck vs Contador
A tak na marginesie to jutro moze byc roznie

patrze na przekroj etapu i po tych alpejskich etapach jutrzejszy moze byc piekielny, jezeli ktos z czolowki zachowal nieco sil
