Strona 35 z 160
Re: Boks
: 29 wrz 2012, 2:59
autor: Fighter39
Dudek pisze:Dokładnie. Szkoda Chisory. Mogli mu pozwolić walczyć. Została 1 sekunda rudny i w minute mógłby się pozbierać. Haye jednak lepszy, częśćiej trafiał, dużo więcej ciosów wyprowadzał i był dużo szybszy. Miałem nadzieje, że Chisora pokaże coś lepszego. Ale sama walka świetna.
Ta walka to farsa . 3 runda, do konca 10 sekund , Haye w opalach a sedzia kaze im isc do naroznika . Po nokdaunach Derek nawet nie byl zamroczony sekunda do konca a tenorzerywa walke.
Re: Boks
: 29 wrz 2012, 10:32
autor: mete
Martinez nie jest nawet najlepszy w swojej wadze. Golovkin by go zjadl. Chavez jest bardzo przereklamowany a i tak o malo co go nie znokautowal.
Martinez nie podejmie zadnego wiekszego wzwania czy to z Golovkinem czy to z bokserami z wyzszej kategorii.
Zaluje tej ostatniej rundy , zaczal pajacowac a o malo co nie wyszedl by na kretyna.
Martinez wie o tym dla niego liczy sie kasa bez ryzyka.
Golovkin? ten Golovkin co ma na rozkładzie praktycznie samych kelnerów? Martinez zjada w swojej kategorii wszystkich. Ostatnio umieścili go na 3 miejscu na liście najlepszych bokserów bez podziału na kategorie. A, że liczy się dla niego kasa to normalne. Gość ma 37 lat a za walkę z Chavezem dostał grosze w porównaniu z tym co dostają Cotto, Floyd czy Paquiao. A Chavez na wejściu do ringu był podobno 9 kg cięższy od Sergio.
Re: Boks
: 29 wrz 2012, 12:53
autor: Fighter39
mete pisze:Martinez nie jest nawet najlepszy w swojej wadze. Golovkin by go zjadl. Chavez jest bardzo przereklamowany a i tak o malo co go nie znokautowal.
Martinez nie podejmie zadnego wiekszego wzwania czy to z Golovkinem czy to z bokserami z wyzszej kategorii.
Zaluje tej ostatniej rundy , zaczal pajacowac a o malo co nie wyszedl by na kretyna.
Martinez wie o tym dla niego liczy sie kasa bez ryzyka.
Golovkin? ten Golovkin co ma na rozkładzie praktycznie samych kelnerów? Martinez zjada w swojej kategorii wszystkich. Ostatnio umieścili go na 3 miejscu na liście najlepszych bokserów bez podziału na kategorie. A, że liczy się dla niego kasa to normalne. Gość ma 37 lat a za walkę z Chavezem dostał grosze w porównaniu z tym co dostają Cotto, Floyd czy Paquiao. A Chavez na wejściu do ringu był podobno 9 kg cięższy od Sergio.
A wiesz czemu ten Golovkin ma na rozkladzie samych kelnerow ? Bo takie gwiazdeczki jak Martinez boja sie z nim walczyc . Sturm sie bal wiec WBA zrobila drugi pas dla Golovkia. Martinez tlumaczy sie ze za malo kasy . Taki Golovkin ma przesrane bo duze ryzyko a malo kasa . Lara to ten sam typ boksera . Szkoda bo jestem pewien , ze Martinez nie dotrwalby do konca .
Re: Boks
: 29 wrz 2012, 14:32
autor: mete
Z tego co wiem to tylko Sturm odmówił walki z nim. Golovkin w stanach nie ma nazwiska bo to taka europejska gwiazdeczka jak Bute czy ten Ukrainiec, którego Martinez pokonał. Boks to biznes i trzeba się z tym liczyć, że kasa musi się zgadzać.
Re: Boks
: 29 wrz 2012, 18:46
autor: Fighter39
mete pisze:Z tego co wiem to tylko Sturm odmówił walki z nim. Golovkin w stanach nie ma nazwiska bo to taka europejska gwiazdeczka jak Bute czy ten Ukrainiec, którego Martinez pokonał. Boks to biznes i trzeba się z tym liczyć, że kasa musi się zgadzać.
Golovkin w stanach nie ma nazwiska bo dopiero mial tam pierwsza walke ostatnio . Bute jest europejczykiem ale walczy za oceanem wiec jak juz to jest kanadyjska gwiazda ktora dostal becki od europejskiej Frocha . Sorry ale porownywanie Dzindzruka do Golovkina to po prostu oblega .
Golovkin ma na rozkladzie duzo lepszych bokserow . tyle , ze w amatorce . Wiem , ze to co innego , jednak Martinez zdaje sobie sprawe z konsekwencji takiej waliki . Golovkin jest zajebiscie technicznie dobry . Ma perfekcyjna kondyche , nie traci sil na bezsensowne niecelne uderzenia . I co najwazniejsze bjie jak CZOLG . Sparingpartnerzy z nim sparujacy mowili , ze bije mocniej od Wacha czy Povietkina . Wiadomo , bez przesady ale mysle ze w junior ciezkiej tez by spokojnie nokautowal .
Martinez pajacujacy bez gardy bylby zdrapywany z ringu .
Ja tylko czekam na pierwsza wieksza walke Giennadija , najlepiej z Martinezem .
Martinez to cwaniak , Do Golovkina nie wyjdzie bo ryzyko . Ale do malych Floyda , Cotto juz tak . No i oczywiscie do Warda ,Frocha tez nie wyjdzie bo za ciezcy mimo , ze Sergio miedzy walkami sam wazy duzo ponad limit swojej wagi . Chce zarobic krocie jak najmniejszym kosztem na emeryture . I tyle . Martinez powiedzial , ze nie bedzie walczy z Golovkinem .
Re: Boks
: 03 gru 2012, 14:54
autor: bartbuks
Blild podaje, że Wach był na sterydach anabolicznych w walce z Kliczką.
http://www.bild.de/sport/mehr-sport/mar ... .bild.html
Re: Boks
: 03 gru 2012, 15:43
autor: League
dużo mu nie pomogły.
Re: Boks
: 03 gru 2012, 15:48
autor: Anders
na dopingu jedzie zdecydowana większość bokserów, a za Oceanem (gdzie sztab ma Wach) prawie wszyscy. ale to przez patologiczne, ściśle ustalone kontrole dopingowe, które uniemożliwiają szprycowanie się na maksa, ale które łatwo obejść. oczywiście te przepisy zależą od statutu federacji, a ile federacji - tyle różnych przepisów i przepisików, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że jeżeli bokser ma ustaloną kontrolę dopingową przykładowo na 5 i 2 tygodni przed walką, to dla obecnych speców od przygotowania fizycznego problemem nie jest, by odpowiednio dawkując podawane środki w czasie kontroli wyszło zero, a żeby te środki jednak w przygotowaniu formy na czas pojedynku bardzo pomogły. nie mówiąc, jeżeli promotorzy obu stron się dogadają, to do kontroli antydopingowej jak na przykład przy pierwszej walce Włodarczyka z Cunninghamem wcale nie musi dojść. efekt? może w jednym na 40 przypadkach walk na najwyższym poziomie, a pewnie zdecydowanie mniej, bokserzy na dopingu są łapani.
Re: Boks
: 09 gru 2012, 10:24
autor: mete
To co wczoraj/dziś zrobił Marquez z Paquiao to jest niewiarygodny. Chyba nikt się nie spodziewał takiego zakończenia walki. Wreszcie Dinamita dopiął swego i pokonał Filipińczyka nie dając sędziom wejść w paradę. Idealny moment na zakończenie kariery dla Juana. Niby gnida Arum mówi o 5 walce, ale czy po takim nokaucie jest on potrzebny? Manny wyglądał jak nieżywy gdy spadł na ring. Podobna sprawa jak gdy znokautował Huttona.
Ciekawi mnie co zrobi teraz Manny. O ile w walce z Bradleyem został przekręcony to teraz prysł jego mit króla. Szanse walki z Floydem spadły do minimum i dobrze, bo ta walka powinna się odbyć kilka lat temu, ale Arum chciał do cna wycisnąć podopiecznego. Boks to przedewszystkim kasa i nie dziwię się, że FMJ nie chce iść na 50/50 a nawet podział 55/45. To one dostaje więcej kasy za każdą walkę (26 mln gwarantowanego za walkę bodajże z Ortizem lub z Cott przy 8 dla Manny'ego z wczorajszą), on sprzedaje więcej PPV. A Paquiao nadal daje się wykorzystywać Arumowi. Zresztą jestem coraz bardziej przekonany, że Floyd zdemolowałby na punkty Paquiao.
Freddie Roach ostatnio zaczyna coraz więcej głupot wygadywać niż przygotowywać dobrze swoich podopiecznych. Najpierw Khan bezradny z dwóch walkach, później Chavez jak amator przy Martinezie a Paquiao od 3 walk nie wygląda dobrze.
Re: Boks
: 09 gru 2012, 13:02
autor: DDK
A oglądałeś wczoraj walke Jonaka? Zajebiście się pokazał, szkoda tylko że walka nie zakończyła się nokautem, a mogła już w pierwszej rundzie bo rywal leżal po lewym prostym. Zresztą przeciwnik miał strasznie dziurawą garde, praktycznei co drugi cios wchodził. Ale wytrzymałość nieziemska, ja nie wiem jak on wytrzymał do końca. Brawo dla Damiana, moze dostanie walke o tytuł?
E:
http://www.youtube.com/watch?v=Ch684cK- ... embedded#!
Re: Boks
: 09 gru 2012, 14:27
autor: mete
Nie oglądałem. Jonak ma pecha, bo ta kategoria wagowa jest niesamowicie silnie obsadzona.
Re: Boks
: 11 gru 2012, 15:09
autor: Morrow
Jakoś widzę bez echa przeszedł pojedynek Pacmana z Dinamitą, tylko mete coś tam skrobnął. Już oczywiście pojawiają się głosy o rzekomym dopingu Meksyka, pewnie bzdurne tylko po to żeby umniejszyć sukces Dinamity ale to i tak w żaden sposób nie zmieni obrazu, Marquez za czwartym razem zniszczył Filipińczyka tak jak nikt nigdy przedtem i najprawdopodobniej już nikt później. Te wcześniejsze trzy "śliskie" pojedynki poszły w niepamięć, z rywalizacji tych dwóch pięściarzy będzie się pamiętało ten efektowny nokaut.
Pacquaio ma niby tylko 34 lata ale widać, że ma problem co dalej ze sobą zrobić i jako bokser powoli jego akcje będą spadać. Boks go wypromował, uczynił celebrytą i pozwolił bawić się w politykę. Próbując to wszystko pogodzić pewnie Filipińczyk zdaje sobie sprawę, że na ringu będzie tylko coraz trudniej a upadek ze szczytu może być bardzo bolesny. Mam wrażenie, że powoli obserwujemy zmierzch Pacmana tak jak miało to miejsce z De la Hoią czy Jonesem Jr. W chwili obecnej raczej nikt nie ma wątpliwości kto byłby górą w pojedynku Floyd - Manny, który jeszcze kilka lat temu rozgrzewał wyobraźnię wszystkich fanów boksu. Zresztą w chwili obecnej ta walka już nie ma sensu, zarówno promotorzy jak i pięściarze dali dupy, że przegapili najlepszy czas na taki pojedynek, który pewnie wyśrubowałby wszystkie finansowe rekordy w tym sporcie. Przeciwnicy talentu Pacmana uważającego go za najbardziej przereklamowanego pięściarza wszechczasów teraz mają używanie ale IMO to trochę krzywdząca opinia. Moim zdaniem nie było przypadku, że Mayweather Jr nie garnął się do tej walki, kasa kasą ale Pretty Boy dba o swój rekord i w szczytowej formie Pacman mógł być dla niego realnym zagrożeniem. Tak jak piszę, idealny czas na tę walkę już minął i dla mnie przynajmniej na ten moment ta walka już nie robiłaby aż takiego wrażenia.
Arum pewnie zadba o to żeby doszło do jeszcze jednego pojedynku Marqueza z Pacmanem. Trudno mi sobie wyobrazić żeby Pacquaio w takich okolicznościach i w niesławie odszedł z boksu, jego wizerunek wielkiego mistrza jaki wykreowano już i tak został dotkliwie porysowany. Marquez już ma prawie 40 lat na karku a za kolejny pojedynek dostałby na pewno kolejne kilkadziesiąt milionów, wielu takich walk w karierze już nie stoczy więc nie zdziwię się jak za jakiś czas usłyszymy o Pacman - Dinamita V.
Re: Boks
: 11 gru 2012, 16:15
autor: mete
Ja Paquiao uważam za naprawdę świetnego boksera. Kapitalnie się oglądało jego walki z De La Hoyą, Cotto, i Hattonem, które skończył bardzo efektownie. A ciekawych walk było więcej. Trzeba przyznać, że Marquez mu ewidentnie nie leży z prostej przyczyny. Meksykanin jest jednym z lepszych counterpuncherów jakich mi było dane oglądać a to, że Manny ma dziurawą obronę to było od dawna wiadome. Prędzej czy później musiałby się nadziać na taki cios.
Ogólnie walka była kapitalna. Emocje, dwaj bokserzy na światowym poziomie, masa ciekawych akcji i nokaut roku.
Szkoda, że Manny nie odszedł od Aruma. Nie jest przypadkiem, że Hoya i Cotto zawalczyli z Floydem dopiero jak się uwolnili od Aruma. Obaj pięściarze są winni, że do walki nie doszło w odpowiednim momencie, ale wydaje mi się, że najwyższa wina po stronie Aruma.
Osobiście uważam, że bardziej cień na karierę Manny'ego kładą catchweighty niż brak walki z Floydem.
Re: Boks
: 11 gru 2012, 17:00
autor: Morrow
Z jednej strony tak bo Pacman trochę też na catchweightach zbudował swoją legendę ale z drugiej strony nie on pierwszy i nie on ostatni się w to bawił. Wcześniej było mnóstwo świetnych bokserów, którzy uciekali się do takich zabiegów żeby zwiększyć swoje szanse i mnóstwo świetnych walk nie miałoby miejsca gdyby nie takie ustępstwa. Przecież taka legenda jak Sugar Ray Leonard też ochoczo to wykorzystywała. Ba, nie doszłoby do walki Marqueza z Pretty Boyem gdyby nie catchweight gdzie Floyd ładnie pograł w wuja a nikt mu tego tak nie wypomina jak Filipińczykowi. W walce Moneya z Hattonem też mieliśmy przecież "umowny" catchweight.
Nie można też zapominać skąd szedł Pacman, ok, walka z Cotto to było przegięcie, nawet jeśli obie strony dochodzą do porozumienia to Cotto i jego sztab albo zwyczajnie dali się przekonać szmalem albo przecenili swoje możliwości. Sam Filipińczyk przecież lał się też z Marquezem, Clotteyem, Barrerą czy Moralesem bez umownych limitów, z Oscarem bili się w 147 ale podobno to było na życzenie De la Hoi. Też te zabawy z limitami mi się nie podobają ale IMO Filipińczyk nie ma za uszami dużo więcej od innych choć np. taki Cotto w 154 mógłby z nim wygrać i wydaje mi się, że tu waga mogła odegrać kluczową rolę.
Inna rzecz to to, że za 10 lat nikt raczej Pacmanowi nie będzie tego tak wypominał a nadal niewyjaśniona pozostanie kwestia kto był lepszy w najwyższej formie, on czy Floyd. To tak jak, zachowując oczywiście odpowiednią skalę, dzisiaj wspominając występy Michalczewskiego pamięta się, że nie doszło do jego walki z Royem Jonesem Jr.
Re: Boks
: 15 gru 2012, 23:48
autor: Realista
Morrow pisze:Z jednej strony tak bo Pacman trochę też na catchweightach zbudował swoją legendę ale z drugiej strony nie on pierwszy i nie on ostatni się w to bawił. Wcześniej było mnóstwo świetnych bokserów, którzy uciekali się do takich zabiegów żeby zwiększyć swoje szanse i mnóstwo świetnych walk nie miałoby miejsca gdyby nie takie ustępstwa. Przecież taka legenda jak Sugar Ray Leonard też ochoczo to wykorzystywała. Ba, nie doszłoby do walki Marqueza z Pretty Boyem gdyby nie catchweight gdzie Floyd ładnie pograł w wuja a nikt mu tego tak nie wypomina jak Filipińczykowi. W walce Moneya z Hattonem też mieliśmy przecież "umowny" catchweight.
Tu nie chodzi o catchweight. Catchweight - czyli odrębny, umowny limit wagowy w porozumieniu między obiema stronami. To obowiązywało od czasów Walcotta, po czasy Leonarda, przez czasy Whitakera, do czasów Pacquiao. To, dlaczego zwycięstwa Pacquiao nad Oscarem De la Hoyą i Miguelem Cotto wzbudzają kontrowersje, to bardzo obniżające wartość zwycięstw Filipińczyka kontraktowe zapisy odnośnie konkretnej wagi w dniu walki - i nie należy tego mylić z tym całym łapaniem wagi

I tak De la Hoya zobligowany kontraktem był, żeby na nieoficjalnym ważeniu w dniu walki nie wnieść na wagę więcej niż 147 funtów, podobnie jak Cotto. W ten sposób Pacquiao redukował przewagą fizyczną przeciwników do tego stopnia, że De la Hoya wyglądał w ich pojedynku jak jeden z kilkutysięcznej armii zombie w filmie "Noc żywych trupów". Podobnie jak Cotto. Bo należy pamiętać, że ci bokserzy jak już wspomniałem musieli wyjść do ringu z wagą 147 funtów, czyli nawet mniejszą, niż tą, jaką w momencie odbywania się pojedynku "na sobie miał" Pacquiao. Z reguły Cotto i De la Hoya w dniu walki ważyli ponad 160 funtów - w walkach z Filipińczykiem zgodzili się na to, by ważyć aż 15 funtów mniej i bez względu na okoliczności (bo można zadawać pytania, dlaczego się zgodzili? Kasa misiu, kasa), to ciężko nie dojść do wniosku, że jednak na rezultaty tamtych walk miało to ogromny wpływ. Dlatego też porównania do walki Marquez-Mayweather, gdzie faktycznie mieliśmy catchweight 144 funtów są mocno nietrafione - bo to, co robił Pacquiao (w domyśle Pacquiao - zarządzający jego karierą) miało zupełnie inny wymiar.