Szalony finał.
1. Najlepszy finał wielkiego turnieju jaki widziałem, pewnie motywowane faktem, że jednak kibicowałem Argentyńczykom, więc emocje były mocno spotęgowane, ale sekwencja: rutynowe 2-0 do 80 minuty -> dwa błędy w obronie i 2-2 -> Argentyna bez ławki, gdzie Scaloni zrobił jedną zmianę w regulaminowym czasie, jadąca na oparach -> Argentyna lepsza w dogrywce -> w międzyczasie kolejne akcje Martineza -> 3-2 -> ręka z dupy Montiela -> setka pod koniec dogrywki dla wielkiego Francuza -> klarowna sytuacja dla Martineza -> karne. WTF.
Takiego wesołego grania z taką liczbą baboli w obronie to ja się nie spodziewałem jednak. Lepsza była piłkarsko Argentyna i pojedyncze zrywy dawały tlen Francuzom (przy pomocy Albicelestes).
2. Nie krytykowałbym Deschampsa, tzn. mocno osłabiona kadra, która wcale już tak mocno nie górowała nad resztą - ale wielki Lionel Scaloni. Wiele razy mieliśmy tych topowych trenerów reprezentacyjnych, którzy w klubach dawali ciała, ale jestem bardzo ciekawy jak poradzi sobie Scaloni, bo gość z jednej legendy + grupy bardzo dobrych zawodników zbudował reprezentacyjną potęgą. Ile, 42 mecze, 1 przypadkowa porażka z Arabią, Brazylia i Ameryka Południowa - Holandia, Chorwacja i Francja na koncie w 1,5 roku? Dzisiaj na minus zmiana Di Marii, ale pewnie nie miał siły na 90 minut, i brak zmian w regulaminowym czasie, ale Argentyna ma krótką kołdrę i pewnie liczył, że dociągnie podstawowymi graczami do końcowego gwizdka. Van Gaal, Deschamps, Dalic - każdego taktycznie jednak mniej lub bardziej wypunktował, zmieniając ustawienie i sposób grania. Oczywiście było też sporo szczęścia, ale z reguły żeby wygrać wielką imprezę to trzeba mieć to szczęście. To jest potencjalnie materiał na bardzo dużego trenera.
3. Mbappe będzie miał niesamowity dorobek reprezentacyjny na koniec kariery, ale dobry przykład ten turniej jak on się marnuje w PSG. Jak ktoś sprawdzi jego dorobek klubowy, to strzeli ze 30 bramek w Ligue 1, cyfry Lewandowskiego (może poza ostatnim sezonem, gdzie było 20 asyst), ale gdy przychodzi co do czego w Lidze Mistrzów i reprezentacji, to podnosi poziom jeszcze półkę wyżej. Coś takiego mają absolutnie nieliczni, w skali historycznej. Nikogo nie interesuje Ligue 1, więc też nikogo nie może dziwić, że Mbappe w tej lidze francuskiej gra na zaciągniętym hamulcu, tylko fakty są takie, że w przyszłym roku będzie miał 25 lat, a jak ktoś dostanie Złotą Piłkę, to jego kolega z zespołu nawet jeśli wygra Ligę Mistrzów. Już abstrahując od niedoszłego transferu do Realu, przydałoby mu się wyzwanie takie jakie dostał Haaland w City, gdzie tydzień w tydzień musiałby potwierdzać swoją jakość.
4. Messi: napisano już wszystko. Lubiłem w pewnym momencie czytać o historii futbolu: był Pele, który wygrał tak dużo, że na koniec kariery miał status GOATa, nie dało się obiektywnie mieć lepszej kariery będąc Brazylijczykiem urodzonym w latach 40-tych, teraz jest Messi, który wygrał absolutnie wszystko i kuriozalna jest sama myśl, że ktoś może mieć porównywalną karierę do kilkunastu tytułów ligowych, serii wygranych Lig Mistrzów, 800 bramek i kilkuset asyst + MŚ i Copa America. Maradona mógł być Bogiem dla ludu, ale statystycznie to jest bardziej efektowny Platini czy Mario Kempes. Messi przeszedł tę grę na najtrudniejszym poziomie, nie ma już nic więcej. Ciekawe ile będziemy musieli czekać na kolejnego takiego wymiatacza, bo spokojnie, prędzej czy później ktoś taki się pojawi.
5. Potwierdziło się to, co pisaliśmy przed turniejem: zorganizowanie wielkiej imprezy w trakcie sezonu to idealne warunki dla największych gwiazd, żeby błyszczeć, gdy nie mają 60 meczów ligowych w nogach, a jedną rundę. Ostatni raz wielka gwiazda, która przyjechała na wielki turniej i zrobiła to co Messi z Mbappe? Chyba Ronaldo w 2002 roku, który w lidze wrócił w marcu czy tam kwietniu. Nie ma przypadku i mocno szczęście uśmiechnęło się do Messiego IMHO.
6. Fajnie się śledziło tę Argentynę: bardzo mnie ciekawi gdzie zajdą Alvarez, Fernandez i MacAllister, bo jakoś mi się wydaje, że za parę lat będziemy przychylniej patrzeć na jakość wyjściowego składu Argentyny aniżeli teraz.
