Osiągnąłem z Ghaną bardzo wiele - czwarte miejsce na PNA (porażka) i czwarte miejsce na MŚ 2010 - sukces. W obu turniejach w półfinałach sędziowie popełniali kretyńskie błędy, które, gdy je w prasie wytykałem, nie spotykały się z krytyką ze strony federacji, wniosek jest więc prosty - przekręcili nas zarówno w meczu z Senegalem (gospodarzem PNA) w meczu o trzecie miejsce PNA i w półfinale MŚ z Anglią i meczu o trzecie miejsce z Meksykiem.
Teraz po komplecie zwycięstw zagwarantowałem Ghanie awans do PNA 2012 i... zrezygnowałem z pracy, bo wezwała mnie Polska, która jest w głębokim kryzysie sportowym, a za rok ma przecież organizować ME.
Szkoda mi trochę Ghany, bo bardzo fajnie prowadziło się tę kadrę, ale dwie rzeczy bardzo utrudniały mi rozgrywkę:
- Sędziowie-oszuści, gwiżdżący pod rywali równie skandalicznie, jak pod Inter w Serie A, którzy odbierali nam szansę na naprawdę piękne wyniki na wielkich imprezach;
- Brak zaplecza juniorskiego. Uwielbiam do kadry wprowadzać młodych piłkarzy, tymczasem w Ghanie tak naprawdę miałem dwóch utalentowanych zawodników <21 lat - Andre Ayew i Quensah, obaj szkoleni w mojej Norymberdze. Pozostali juniorzy beznadziejni, wąska kadra, dwóch (!) bramkarzy do wyboru, żal i zgrzytanie zębów w przypadku kontuzji, które się dość często zdarzały.
W Polsce mam nadzieję mieć spokój z tymi problemami. Już za rok ME.
Po przeglądzie kadr:
W Ghanie miałem niesamowity pierwszy skład + dwóch, trzech niezłych rezerwowych i masę miernot. W Polsce mam tryliard przeciętniaków - żaden (!) nie spełnia złagodzonych warunków "widełek", jakie na nich nałożyłem, poza bramkarzami, gdzie rezygnuję z Boruca (>30 lat), ale to akurat nie dziwi.
Nie jest źle, ale... W obronie brakuje mi dobrych bocznych, którzy - jak w rzeczywistości w Milanie - latają na całej długości boiska i zastępują skrzydłowych. Na środku mam dwóch przeciętniaków - Łągiewkę, który mnie nigdy nie przekonywał, i Kokoszkę, który ciągnie swoją niesamowitą karierę klubową, ale atrybutami nie zachwyca - nadzieja w tym, że w meczach prezentuje się nieziemsko - dwukrotnie najlepszy OŚ Bundesligi (!), teraz miażdży w Holandii. Druga czwórka obrońców prezentuje się niewiele gorzej, ale i tak nie mam żadnego dobrego obrońcy, naprawdę klasowego.
Cała gra mojej drużyny opiera się na perfekcyjnych PŚ - w Polsce nie ma ani jednego odpowiedniego. Grać będzie Kaźmierczak z Murawskim, ale tylko do czasu, aż nie wychowam sobie kolejnych, lepszych piłkarzy na tych pozycjach. Danch się zmarnował, Rajfur na najlepszej drodze do zmarnowania, ratownikiem w awaryjnych sytuacjach będzie 32 letni Lewandowski - choć z zasady nie powołuję piłkarzy >30 lat do kadry (wyjątkiem Kingson w Ghanie, który był jednym z dwóch bramkarzy w kraju

).
Na skrzydłach mam dwóch dobrych piłkarzy, aczkolwiek do mojej taktyki pasują średnio - Błaszczykowski i Obraniak. Ich zmiennicy - Cueto i Grzelak Rafał - to mimo wszystko dużo słabsi piłkarze, z którymi nie wiążę większych nadziei. Fantastycznie wygląda rywalizacja na OPP - Rybus, Cueto, Grosicki, Błaszczykowski, Bonin, Łobodziński - tylko Kuba ma pewne miejsce w kadrze, jednego dodatkowego będę chyba losował.
Na środku pola Zganiacz i Bandrowski - obaj duuuużo słabsi od mojego podstawowego OPŚ z Ghany - Kumordziego. Ale jak się nie ma, co się lubi... Sprawdzę ich w sparingach i zobaczę, czy na coś ich stać - problem w tym, że nie mam dobrych zmienników.
W ataku potrzebowałem skutecznego wysokiego napastnika, dobrze grającego głową. Takiego w kadrze nie ma - jest Matusiak, ale on na dwa miesiące wylatuje przez kontuzję, poza tym ma 30 lat i raczej nie będzie grał na 100% przez lata. Więc mam w kadrze Smolarka z Janczykiem + wielki talent Jutkiewicz, którego chcę szybko zaklepać dla Polski.
Problemem jest dla mnie młody, 19 letni snajper z Mainz, który ma podwójne - niemieckie i polskie - obywatelstwo i nie chce grać dla Polski. Szkoda, bo jest WIELKIM talentem i za dwa, trzy lata może być jednym z najlepszych na świecie.
Pierwszy sparing już za trzy miesiące, ciekaw jestem, czego (i czy w ogóle czegoś

) ich nauczę.