Ściągnąłem najnowszy update z CM Revolution (chyba też ich autorstwa) i muszę powiedzieć, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Poza jednym, dość poważnym, błędem - masą piłkarzy z Brazylii i Argentyny, którzy na początku są na free transfer, mają ogromne możliwości i talent, a przy tym niewielkie wymagania płacowe (do mojej Wisły przeszedł bramkarz Calatayud, który od dwóch lat jest najlepszym bramkarzem w Polsce i gra naprawdę doskonale, przy czym był na free transfer i przyjął kontrakt 625Ł tygodniowo

, czy też ofensywny pomocnik Albornos, o którego biła się cała Anglia z Włochami, który przyjął jakieś 1.100 Ł na tydzień i w pierwszym sezonie strzelił 16 goli i miał 20 asyst, choć zagrał tylko w jakiś 25-30 meczach) i łatwo ich ściągnąć do Polski, to update jest naprawdę świetny - umiejętności graczy są bliskie rzeczywistym, jest ciekawie odwzorowana Ameryka Płd. i naprawdę gra się super.
Tradycyjnie jest strasznie przepakowana Jagiellonia, ale to już nie błąd, tylko tradycja.

W pierwszym sezonie 3 miejsce w lidze, później klęska w UEFA i teraz znów czołówka tabeli i daleko w pucharach krajowych.
Zacząłem prowadzić oczywiście Wisłę i stworzenie w Krakowie zespołu europejskiej klasy przyszło mi z wielką łatwością - kilku piłkarzy świetnych z free transfer + Pavlyuchek + szczęście dało mi awans do LM - wylosowałem Celtic w 3 rundzie kwalifikacyjnej, u siebie 2:0, na wyjeździe 1:0 i awansowałem po nerwowej końcówce rewanżu w Glasgow. Zastrzyk gotówki, ogromne wpływy z biletów i naprawdę dobrze przygotowana taktyka spowodowały, że w grupie z Villareal, Sportingiem i Chelsea wyszedłem z trzeciego miejsca i w zimie dokonywałem ogromnych wzmocnień pod kątem pucharu UEFA - tam też mi dopisało szczęście i w pierwszej rundzie eliminacyjnej wylosowałem Lewski Sofia.
Jakiś błąd jest jednak w grze i nie można zawsze wykonać wszystkich zmian w kadrze zgłoszonej do rozgrywek europejskich - przez to zespół był znacznie osłabiony, z Lewskim łatwo dwa razy wygrałem, ale później z Tottenhamem już było ciężej i po porażce (niesprawiedliwej

) na wyjeździe 1:0 u siebie wygrałem 2:1 (bramka stracona w 90 minucie

) i odpadłem z Europy.
W Polsce łatwo i bez wysiłku wygrałem wszystko, co było do wygrania - tuż za mną jednak była zawsze Legia Warszawa, która w lidze, PP i PE była zawsze druga, w sezonie przegrała (w polskich rozgrywkach) trzy razy (!!) - raz ze mną w lidze i dwa w finałach pucharów krajowych.
Kolejny sezon jednak nie jest już tak różowy w ich wykonaniu - w lidze daleko, z klubu wszyscy chcą odejść robić karierę (pewnie dlatego, że w stolicy za ciasno, Chinyama negocjuje ze Śląskiem Wrocław, a Roger z Lechem

), tymczasem moja Wisła przez brak sensownego rywala w lidze ma 12 punktów przewagi... W lutym nad drugim Lechem, w PE i PP spokojnie odprawiliśmy już Legię, przez co pozostali rywale są zupełnie niegroźni.
Za to w europejskich rozgrywkach dokonujemy cudów - po awansie do LM (dwa zwycięstwa nad CSKA Moskwa!) obawiałem się trochę grupy, bo trafiliśmy na OM (puchar UEFA i superpuchar), ManU i Sporting. Tymczasem z ManU i Sportingiem wygrałem u siebie, zremisowałem w Lizbonie i przed ostatnią kolejką miałem dwa punkty przewagi nad OM i przed sobą mecz z nimi na Reymonta. Tu wstyd się przyznać, musiałem oszukiwać, żeby osiągnąć oczekiwany wynik.

Do 77 minuty prowadziłem, więc na ostatni kwadrans wszystkich przesunąłem do ataku i na bramkę za Calatayuda wstawiłem Piotra Brożka - chciałem przegrać, bo Sporting przegrał z ManU i porażka dawała mi 3 miejsce i awans do UEFA.
Przegrałem 1:2 po bramce w ostatniej minucie dla OM i w UEFA wylosowałem Aston Villę (0:1 w Birmingham i 1:1 w Krakowie), po czym przeszedłem Palermo 1:1 w Palermo i 2:0 na Reymonta awansowałem do ćwierćfinału UEFA, gdzie były już tylko dwie przeciętne ekipy - Braga i Osasuna. Los się znów do mnie uśmiechnął i trafiłem na ekipę z Pampeluny, przez co półfinał UEFA jest na wyciągnięcie ręki.
Strasznie łatwo to wszystko mojej Wiśle przychodzi, tym bardziej, że w UEFA gramy bez drugiego PL i Albornosa, który do czerwca nie będzie trenować.