Ja Was nie rozumiem. Dziewczyna byla obsrana. Dala swojej kolezance z klasy, zeby splodzila jej konspekt i prezentacje. Baba z polskiego pokreslila jej wszystko i nie zaliczyla. Do dzisiaj miala calosc oddac, aby byla jeszcze szansa, ze zdarzy jej to sprawdzic. Nagle dzien przed deadlinem z pomoca, za posrednictwem mojej osoby, przyszedl jej moj brat. Dziewczyna pewnie byla w skowronkach. Wczesniej byla zalamana, a jak zobaczyla prace na mailu, wszystko zmienilo sie niczym za dotknieciem (mojej) czarodziejskiej rozdzki.
Brat bystry chlopak jest, wiec wykorzystal ta sytuacje. Wczesniej jak dzwonil do mnie z zapytaniem czy podejme sie napisania, nic nie mowil o handlu wymiennym. Poprosil mnie po prostu o pomoc. Dopiero dzisiaj przekazal mi, ze wyniknely z tego dodatkowe, pozytywne i zaskakujace okolicznosci.
Po prostu dziewucha pokazala mu, ze jezeli bedzie dla niej wsparciem i pomagal jej, kiedy tej pomocy bedzie potrzebowala, to zrobi dla niego wszystko.
Zreszta brat chce to jakos odkrecic, bo ta dziewoszka czula do niego miete, ale nie chciala wkraczac w kolejne fazy ich znajomosci, poki nie bedzie pewna, ze on traktuje ja powaznie. Zapewne po tym jak jej pomogl w trudnej sytuacji, mogla odebrac to jako mylny sygnal traktowania ich "zwiazku" na serio.
