Ok. Podsumuje
Wuchanga po 56h bo tyle zajęło mi przejście gry.
Lokacje :
Tutaj sytuacja jest bardzo mieszana jeśli chodzi o odczucia. Sama konstrukcja lokacji jest bardzo dobra, rozgałęzienia, łączenie obszarów, to przywozi na myśl Dark Souls 1, ale niestety jest też negatywna strona, czyli wszędobylskie pułapki, złośliwe mobki czy ostrzeliwanie z daleka i na myśl tu przychodzi Dark Souls 2 które również ten aspekt miało bardzo irytujący. W konsekwencji zamiast czerpać przyjemność z eksploracji, to często gęstą przez nią przebiegamy a szkoda.
System walki :
Chyba jeden z największych plusów tej gry. Trzy bronie które dają zupełnie odmienne doświadczenia z rozgrywki, backstaby które dają dużo satysfakcji i system uników, magia czy też umiejętności rozbudowujące nasz rynsztunek ataków. Niestety i tutaj odczucia bywają jednak mieszane, bo przy nie których bossach nasza postać wydaje się drewniana na tle przeciwnika, do tego do patcha 1.5 przeciwnik potrafił walnąć Ci kombinacje ataków mimo, że byłeś bezbronny po powaleniu, tak samo picie mikstury leczącej trwało bardzo długo. Była duża dysproporcja między dynamiką animacji naszej postaci a dynamiką bossa co potrafiło frustrować.
Oprawa wizualna
Gra ma bardzo ładny styl artystyczny, zróżnicowane lokacje i nie ma się tu do czego przyczepić. Zauważyłem słabsze tekstury czy motywy gdzie bossy w trakcie walki wtapiały się w tekstury, ale to były stosunkowo rzadkie sytuacje. Również pod względem optymalizacji na swoim sprzęcie nie odczułem problemów.
Bossy
Kolejny temat z bardzo mieszanymi odczuciami. Niestety ale walki z bossami są bardzo zróżnicowane, część z nich jest fajnie zrobiona jak Stonoga czy Bo Sorcerer a część stawia na efektowność i wodotryski co odbija się na czytelności przeciwnika i takie negatywne odczucia miałem np. przy bossie Reborn i jego drugiej fazie czy finalnym bossie - z resztą właśnie finalny boss potrafił się wtapiać w tekstury i z nich wyprowadzać ataki. Do tego irytowały mnie one-shotowe ataki bossów które niweczyły wszelkie starania w trakcie walki a takich w grze niestety nie brakowało. Jestem zwolennikiem jednak bossów czytelnych o rozbudowanych move setach ale wykonanych sprawiedliwie dla gracza, gdzie to błąd gracza skutkuje porażką a nie sytuacja, że boss ma 10 ataków na raz i nie wiesz którego w danej chwili unikać czy właśnie one-shotowa mechanika gdzie jedna nieuwaga zabija całe podejście i margines błędu jest znikomy. Tutaj Wuchang jest bardzo nierówny i bardzo dobrych bossów przeplata z mocno średnimi.
System rozwoju
Tu gra nam oddała 3 rodzaje broni i drzewka rozwoju i jest to fajny aspekt, dość oryginalny w gatunku i chyba fajniej by było gdyby przy levelowaniu gra nam dała możliwość samemu rozwijania statystyk, tak jednak nie jest i statystyki są przydzielane automatycznie a my możemy je zwiększyć za sprawą drzewka umiejętności. Brakowało mi na pewno rozwiązania z Khazana gdzie nawet nie udane podejścia dawały nam zasoby na rozwój, tutaj te zasoby traciliśmy czyli bliżej temu do serii Dark Souls.
Fabuła
Szczerze, nie ocenię tego aspektu, bo nie przywiązywałem do niego specjalnej uwagi. Jednak duży minus za to, że w pewnym momencie i to nagłym, potrafi quesline zaniknąć po pokonaniu danego bossa. W Elden Ring też mieliśmy skomplikowane zadania z przemieszczającymi się NPC ale żaden z nich nie skutkował tym, że gra nam blokuje walkę z bossem, tutaj z kolei nie wykonanie danego questline powoduje, że nie stoczysz walki z bossem i ja minąłem w ten sposób dwa bossy i mnie to zirytowało, nie jestem zwolennikiem tego by brak wykonania zadania blokował walkę z bossem, rozumiem walkę z jakimś NPC - ale z bossem... Trochę przykro, może to motywacja na drugie przejście gry, ale szczerze, po moich doświadczeniach pewnie wydarzy się to może za rok albo i dłużej.
Ocena gry :
6,5/10
Gra w wielu aspektach jest nierówna czy to wspomniane lokacje czy walki z bossami, sam system walki nie rehabilituje mankamentów tej gry i grę oceniam jednak względnie pozytywnie, bo jako soulslike jest naprawdę solidną produkcją, jedną pewnie z lepszych na rynku, system walki mi się tu podobał np. bardziej niż ten w Lies of P i zakładam, że pewne usprawnienia mogłyby spowodować, że tą grę bym ocenił nawet wyżej niż Pinokia. Gdyby nie frustrująca eksploracja czy nie które walki z bossami, to ta gra byłaby naprawdę świetna, ale niestety czerpie te negatywne aspekty frustrujących lokacji rodem z DS2 czy mechanika medness przypominająca transcendencje z Demon's Souls czyli najgorszy aspekt tej gry.
Ogólnie gra dla fanów gatunku.
Poniżej dwa ostatnie odcinki w tym 3h walka z bossem, bo tyle zajęło mi starcie z finałowym przeciwnikiem i nie wiem ile wynikało z mojego buildu a ile z problemów wynikających z wodotryskami i nie czytelnymi atakami, ale nie pamiętam kiedy ostatnio mi jakikolwiek boss zajął tyle czasu. Chyba był to Demon Nienawiści przy pierwszym przechodzeniu Sekiro... Zamieściłem całe starcie (tak, nie chciało mi się tego montować) i tak każdy przewinie na koniec do ostatniego podejścia

Ogólnie jednak można zobaczyć całość mojego cierpienia na tym bossie i które sytuacje mnie niszczyły psychicznie i pozostawiam innym ocenę na ile ten boss jest czytelny na ile nie, same jego skrzydła zasłaniały 80% ataków które wykonywał w bliskiej odległości...