Ogólna dyskusja o polityce cz.2
: 13 lip 2017, 10:26
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Aboname ... 18088.htmlDo Sejmu trafił projekt ustawy wprowadzającej nowy składnik rachunków za energię elektryczną. Opłata za dostęp do mocy będzie kosztować odbiorców niemal 4 mld zł roczne, ale rząd przekonuje, że to dobra inwestycja.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Kierowc ... 32321.htmlAbonament RTV: maksymalnie 8 zł, odprowadzany od PIT-u i KRUS-u
P.S. Swoją drogą jak za kremlowskiego trolla (określenie istniejące w debacie publicznej) dostaje się ost. to grubo, prezenter Russia Today jest dopuszczalneKierowców czekają kolejne podwyżki OC? VAT i większe odszkodowania mogą zwiększyć wydatki sektora
jak to leciało? RAZ zawsze w punktRozumiem, że wypisują głupoty prości internauci, rozemocjonowani, nie do końca zorientowani, często nie odróżniający manipulacji i podjudzania z fejkowych kont od spontanu. Kiedy głupoty mówi marszałek Sejmu – to już trzeba reagować. Słowa marszałka Terleckiego o tym, że Kukizowi "spadłą maska", bo "wystąpił po stronie układu" świadczą źle o marszałku, nie o Kukizie.
Ruch, z którym sympatyzuje, jest w trudnej sytuacji. Zgadza się z PiS w tym, że w Polsce nie może "znowu być jak już było", co jest jedynym programem „opozycji totalnej” (a czasem wręcz „totalniackiej”). Ale chce by Polacy w miejsce Rywinlandu dostali państwo obywatelskie, wolnorynkowe, o zdrowych demokratycznych procedurach i trwałych strukturach republikańskich. PiS tymczasem wybrał drogę z pozoru łatwiejszą, ale na manowce – ku państwu sanacyjnemu, poddanemu kontroli wąskiej elity, która legitymizację czerpie z wiary w swą moralną wyższość (bo my jesteśmy patrioci i nie kradniemy) oraz w nieomylność swego Komendanta, który tyle walczył o Polskę i tyle wycierpiał, że nie można go podejrzewać o nic złego.
To jest droga w dalszej perspektywie wiodąca nas wszystkich w ciemną dupę – tego wątku nie będę rozwijał, bo robię to stale w całej swej publicystyce. Trzeba rozstrzygać, co jest dla Polski większym zagrożeniem, pookrągłostołowe sitwy i nomenklaturowe elity, które same mają na sumieniu wszystko to, co dziś jako „łamanie praworządności” czy „pozbawianie wolności” wytykają PiS, czy sanacyjne zakusy budowanej przez obecną władzę elity nowej. Na razie PiS wciąż wydaje się mniejszym złem. W którymś momencie może się to jednak zmienić.
Dobrze widać to – kto chce patrzeć – po wczorajszych głosowaniach, zwłaszcza w sprawie KRS. Środowiska prawnicze są spatologizowane, sądy działają źle a elity zawodowe postawą „ani kroku w tył” i zajadłą, bezmyślną obroną oczywistych patologii i swoich interesów stworzyły szerokie przyzwolenie na zaoranie ich przez rząd jakąkolwiek metodą. Ale poddanie sądów i sędziów kontroli partii rządzącej to na dłuższą metę lekarstwo gorsze od choroby. To kolejny z wielu przykładów, że PiS zamiast Polskę naprawiać tylko ją odbiera dotychczasowej kaście uprzywilejowanej. Co gorsza, z każdym miesiącem utwardzając się w takiej samej bucie, jak poprzednicy, choć pod odwrotnymi ideowymi znakami: mamy większość i możemy przegłosować co chcemy, żadnych dobrych rad ani negocjacji z nikim nie potrzebujemy, kto nie z nami, ten z nimi, i [ch**] z nim, „jebał was pies”. Znamy to - „wygrajcie wybory, to se przegłosujecie co będziecie chcieli, he, he”.
Jak w tym momencie może się zachować merytoryczna opozycja? Próba zerwania wraz z totalniakami quorum była rozwiązaniem najrozsądniejszym i gdyby ktoś pytał mnie o radę, na pewno też optowałbym za wyjęciem kart. Głosowanie przeciw w obecnym układzie parlamentu nie daje nic, to jedynie gest. Tylko sięgnięcie po obstrukcję – co nie jest w demokracji parlamentarnej niczym nagannym, proszę zobaczyć choćby, jak Republikanie w USA zablokowali niedawno przejęcie przez lewicę Sądu Najwyższego – dawało szansę na zmuszenie PiS, by się nieco w swej bucie opamiętał i zamiast bezmyślnie pchać zły projekt, przystąpić z merytoryczną opozycją do rzeczowej dyskusji.
Niestety, nie udało się. Szkoda Polski i szkoda sądów, w których PiS rozbije stary układ po to, by wyhodować swój, zresztą głównie z tych samych bezkręgowców, które tworzyły ten stary, bo swoich ludzi tam przecież zbyt wielu nie ma.
Maska spadła Kukizowi? Panu marszałkowi Terleckiemu trudno uwierzyć, że w polityce mogą funkcjonować ludzie, którzy masek nie noszą. Mogę odpowiedzieć: za to panu i pańskim kolegom z PiS maski siedzą na twarzach mocno. I zanim wyborcy przejrzą, że nie kryje się za nimi samo czyste dobro ani moralna wyższość, pewnie jeszcze musi trochę czasu upłynąć.


Bouma pisze: Czy wymiar sprawiedliwości wymaga dużej reformy? Owszem. Ale ja czekam na moment, gdy zmieni się władza - a życie polityczne w Polsce uczy, że szybciej się zmieni niż później - i całe sądownictwo podporządkowane będzie np. ministrowi sprawiedliwości z nadania Platformy Obywatelskiej. I ciekawe, czy wszyscy niezbyt inteligentni ludzie, którzy wspierają niszczenie trójpodziału władzy i podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości jednemu człowiekowi, będą tak zachwyceni, gdy właściwie wszystko w sądownictwie będzie mógł zrobić np. Cezary Grabarczyk.
Ot co reformy PiS.
Decyduje Ministerstwo? Decyduje. To Pierdololo jakieś sędziny nic nie ma do rzeczy. Jest tam dobry zwyczaj, że w komisjach są w wiekszośći sędziowie, ale jakby ministerstwo się uparło to by tak nie było I to jest to o czym pisałem szeroko wyżej. Nie da się zapisać literalnie wszystkiego. Ważne są zwyczaje, standardy, poczucie sprawiedliwości.Ministerstwo podaje, że w Niemczech sędziów federalnych mianuje i odwołuje prezydent federalny, a sędziów landowych - minister landu właściwy do spraw wymiaru sprawiedliwości. Robią to na wniosek komisji ds. powoływania sędziów wybieranych przez władze ustawodawcze i wykonawcze. "Wpływ władzy wykonawczej i prawodawczej na wybór sędziów w prawie niemieckim jest zatem decydujący" - przekonuje ministerstwo. - Niezależność sędziów od władzy wykonawczej jest w Niemczech modelowa - mówi tymczasem portalowi tvn24.pl sędzia Monika Frąckowiak z zespołu międzynarodowego Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. - W komisjach ds. powoływania sędziów zazwyczaj większość stanowią sędziowie wyłaniani przez sędziów, bez żadnych wpływów władz politycznych. Władze landowe czy federalne powołują lub mianują tak wyłonionych kandydatów i najczęściej jest to formalność. Sędziowie od momentu powołania w ogóle nie zależą od żadnej innej władzy. Ministrowie nie sprawują kontroli nad sądami nawet organizacyjnej, tak jak ma to miejsce obecnie w Polsce. (http://www.tvn24.pl)
W Hiszpanii - jak podaje Ministerstwo Sprawiedliwości - główną rolę w powoływaniu sędziów odgrywa Naczelna Rada Sądownictwa, którą w całości powołuje parlament. - To prawda - twierdzi SPP Iustitia - ale parlament wybiera 20 członków Naczelnej Rady wyłącznie z zamkniętej listy 36 kandydatów wskazanych przez sędziów. Nie ma możliwości, aby ktoś poza środowiskami sędziowskimi wskazał parlamentowi kandydatów do Najwyższej Rady Sądownictwa. (http://www.tvn24.pl)
W Austrii sędziowie są mianowani (ernannt) przez prezydenta federalnego na wniosek rządu federalnego lub z jego upoważnienia przez właściwego ministra federalnego" - czytamy w informacji Ministerstwa Sprawiedliwości. SPP Iustitia uzupełnia tę informację o istotną gwarancję niezależności sędziów. "Decydującą rolę w wyborze sędziów mają komisje składające się wyłącznie z sędziów i wybierane przez sędziów", które przedstawiają kandydatów ministrowi lub prezydentowi - pisze Stowarzyszenie. (http://www.tvn24.pl)
Znowu J/w. Wybiera minister. To, że mu się przedstawia pewne kandydatury nie ma znaczenia. On decyduje. Jak ktoś mu się nie spodoba out.W Danii sędziowie powoływani są przez monarchę na wniosek ministra sprawiedliwości, który odpowiada za nominacje sędziowskie przed parlamentem. Tradycyjnie od ponad dwustu lat sędziowie rekrutują się z korpusu urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości" - podaje ministerstwo. Rada ds. powoływania sędziów składa się w części z sędziów, a pozostali członkowie niebędący sędziami wybierani są przez ministra spośród kandydatów wskazanych przez sąd najwyższy. Zatem i w Danii sędziowie mają decydujący wpływ na nominacje sędziowskie - twierdzi SPP Iustitia. (http://www.tvn24.pl)
No na pewno nie być przeciw ustawom obniżającym emerytury ubekom, czy złodziejskiej repryzwatyzacji. No i sądownictwa.kamil - PO jest systemem, PiS jest systemem. jak wg ciebie ma głosować kukiz, żeby być antysystemowy?
wymienione wyżej głosowanie przeciwko mającej cechy totalitarne ustawie antyterrorystycznej jak tak bardzo antysystemowe jak tylko się da
bo ustawa o KRS jest wprost sprzeczna z Konstytucją.
Z którymi art. Konstytucji sprzecznie niezaprzysiężono sędziów?Czego nie może stwierdzić Trybunał Konstytucyjny, bo sprzecznie z Konstytucją niezaprzysiężono trzech poprawnie wybranych sędziów i wprowadzono niekonstytucyjne ustawy o funkcjonowaniu TK, a do tego niepoprawnie wybrano Prezes. And so on.
Orzeczenie TK (które chyba bezprawnie nie zostało opublikowane, ale tu już nie pamiętam, może opublikowano) + brak jakiejkolwiek kompetencji do nieprzyjęcia ślubowania poprawnie wybranych sędziów TK to działania sprzeczne z prawem, i Konstytucją, która nie stanowi o takich prawach (art. 194, który nie uwzględnia Prezydenta w powoływaniu sędziów TK) + brak prawnej, wiążącej możliwości uchylenia uchwały poprzedniej kadencji Sejmu, co było podstawą działania p. Dudy. Innymi słowy, delikt konstytucyjny Prezydenta.Kamil232 pisze:Z którym artykułem Konstytucji?
Konstytucja RP została zaakceptowana w referendum przez większość głosujących, więc jest najwyższym aktem prawnym obowiązującym w Polsce dopóki, dopóty nie zostanie zmieniona w jej ramach. Działania z nią sprzeczne są działaniami sprzecznymi z prawem. PiS działa sprzecznie z Konstytucją, Prezydent popełnił co najmniej jeden poważny delikt konstytucyjny, PiS proceduje ustawy, które są wprost z nią sprzeczne, a dzięki deliktowi konstytucyjnemu Prezydenta nie ma organu, który mógłby o ich bezprawności stwierdzić. Uprzedzając, działania PO były fatalne, właściwie nigdy za to na nich już nie zagłosuję, ale istniał TK, który zresztą ostatecznie to zrobił - który pełnoprawnie, używając kolokwializmu, mógł stwierdzić o bezprawności ich działań. Obecnie tego nie ma.I powtarzam. Żyjemy w demokracji. Rządach większości. Jeśli naród zdecyduje w swojej większości iż legalizujemy małżeństwa dewiantów. I co ważne partia będzie to postulować przed wyborami i te wybory wygra nic mi do tego. Naród zdecydował. Taki jest ustrój prawda?
Są oczywiście w sądach mniejsze lub większe koterie i układy, problem w tym, że teraz będą służyć nowym panom. Dla obywatela nie zmienia się nic, nie zmienia się procedura, suweren dalej będzie traktowany tak samo.Szkoda Polski i szkoda sądów, w których PiS rozbije stary układ po to, by wyhodować swój, zresztą głównie z tych samych bezkręgowców, które tworzyły ten stary, bo swoich ludzi tam przecież zbyt wielu nie ma.
Innymi słowy powtarzasz papkę medialną. Tak sądziłem, że nic więcej nie masz do powiedzenia.Orzeczenie TK (które chyba bezprawnie nie zostało opublikowane, ale tu już nie pamiętam, może opublikowano) + brak jakiejkolwiek kompetencji do nieprzyjęcia ślubowania poprawnie wybranych sędziów TK to działania sprzeczne z prawem, i Konstytucją, która nie stanowi o takich prawach (art. 194, który nie uwzględnia Prezydenta w powoływaniu sędziów TK) + brak prawnej, wiążącej możliwości uchylenia uchwały poprzedniej kadencji Sejmu, co było podstawą działania p. Dudy. Innymi słowy, delikt konstytucyjny Prezydenta.
Konstytucja RP została zaakceptowana w referendum przez większość głosujących, więc jest najwyższym aktem prawnym obowiązującym w Polsce dopóki, dopóty nie zostanie zmieniona w jej ramach. Działania z nią sprzeczne są działaniami sprzecznymi z prawem. PiS działa sprzecznie z Konstytucją, Prezydent popełnił co najmniej jeden poważny delikt konstytucyjny, PiS proceduje ustawy, które są wprost z nią sprzeczne, a dzięki deliktowi konstytucyjnemu Prezydenta nie ma organu, który mógłby o ich bezprawności stwierdzić. Uprzedzając, działania PO były fatalne, właściwie nigdy za to na nich już nie zagłosuję, ale istniał TK, który zresztą ostatecznie to zrobił - który pełnoprawnie, używając kolokwializmu, mógł stwierdzić o bezprawności ich działań. Obecnie tego nie ma.
Więc jak wyżej. W tym momencie Ci się to podoba, bo rządzi PiS, i podporządkowuje sobie, łamiąc prawo, sądownictwo. Jak władze przejmie PO, może wbrew konstytucji uchwalić małżeństwa homoseksualne (analogicznie do ustawy o KRS) czy skrócić kadencję Prezydenta (analogicznie do ustawy o SN i KRS). Czyli Konstytucja mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, tak jak mówi, że kadencja Prezydenta trwa pięć lat - ale PO w ustawie zmienia kadencję prezydenta na cztery lata, i legalizuje małżeństwa homoseksualne. Mniej więcej to w swoich reformach robi PiS.
Też wtedy powiesz, że mniejsza z Konstytucją, wygrali wybory, to mogą robić co im się żywnie podoba? No, oczywiście, że nie powiesz.
W dojrzałych demokracjach istnieją pewne podstawy, które powinny przestrzegać obie strony. PiS te podstawy niszczy, bo tych działań w myśl prawa po prostu nie da się w żadnym wypadku obronić. Założenie ''partia wygrywa wybory, więc może działać sprzecznie z prawem'', które powyżej prezentujesz, jest właśnie idealnym przykładem (z)niszczenia demokratycznego państwa prawa.
Widzę, że znowu Russia Today się samozaorała