Kurde, mamy tylu zdolnych i inteligentnych forumowiczów. Potrafią oni debatować na temat wojennych technologii, są gotowi przeprowadzać reformy szkolnictwa, zrobić porządek ze służbą zdrowia, pokończyli wiele różnych i ciekawych kierunków studiów, natomiast trzeba być moderatorem tak prostej dyskusji, co za pojebana akcja!
@Boromir wrzucił filmik i napisał, że Ukraińcy próbowali mówić po ukraińsku, bo po wybuchu wojny wszystko co rosyjskie było złe. Ale jednak to nie było takie łatwe, a też spora ich część uciekła przed wojną ze wschodniej części kraju. Więc wrócili do posługiwania się rosyjskim, ewentualnie surżykiem (nie mylić z prezydentem Wrocławia).
Odpisałem, że ciekawe w jakim języku mówią te osoby, które boją się posługiwać swoim językiem w Polsce, bo można za to dostać w zęby. Jest to oczywiście ironiczne nawiązanie do tej narracji, że Ukraińcy w Polsce boją się odezwać po ukraińsku, bo to budzi złowrogie spojrzenia Lachów. Prawda jest taka, że większość Polaków nie odróżnia ukraińskiego od rosyjskiego i oba te języki należą do grupy języków "ruskie pierdolenie". Najprawdopodobniej jak ktoś chce dać przybyszowi ze wschodu w zęby to cios ładuje się odruchowo jak u Paula z Tekkena i nieistotne czy ktoś mówi po rusku czy ukraińsku. Bez większej filozofii.
@sickstick odpisał natomiast, że Ukraińcy komunikują się w Polsce po polsku, co jest samo w sobie sprzeczne z akapitem wyżej i narracją o biciu za posługiwanie się ukraińskim. Natomiast dodał też, że po kilku miesiącach Ukrainiec musi znać język polski, bo inaczej jest wykluczony społecznie. Co oczywiście nie jest prawdą, bo mamy XXI wiek i bez znajomości języka dogadasz się w podstawowych kwestiach w obcym kraju. Dodatkowo jest dużo Ukraińców w Polsce, co sprawia, że jest wielka szansa na trafienie Ukrainki jako ekspedientka w sklepie, pracownik banku, restauracji i tak dalej. Więc nawet bez translatora można się porozumieć. Poza tym infolinie, kasy samoobsługowe, bankomaty - można tam wybrać rosyjski/ukraiński. Oczywiście, fajnie jak przybysz z innego kraju uczy się języka i robi postępy i to dotyczy każdego, nie tylko Ukraińca. Chyba zrozumiałe.
Potem pojawiła się kwestia posłużenia się językiem a komunikowanie za jego pośrednictwem. Pamiętajmy, że to nie jest to samo. To, że ktoś pójdzie do sklepu i poradzi sobie z kupnem papierosów to nie oznacza, że komunikuje się w Polsce po polsku. Może się okazać, że ekspedientka powie, że papierosy się skończyły i już cały sprytny plan się sypie, bo delikwent nie posługuje się językiem ekspedientki i nie zrozumie. Oczywiście to sytuacja przerysowana do granic możliwości, ale chodzi o to, że jak pojedziesz np. do Paryża i kupisz sobie bagietkę posługując się językiem francuskim to nie oznacza, że będąc we Francji będziesz komunikował się po francusku.
Dalej to już coś o Ślązakach, a później przyszedł użytkownik
@venomik i stwierdził, że co za różnica w jakim języku kto mówi. To tak jakby w temacie o Milanie
@johny batonik napisał, że Nkunku strzela dla Leverkusen, ktoś odpisał, że strzela dla Lipska, a ktoś następny, by stwierdził, że w sumie co za różnica dla kogo strzela te bramki i to nie jest istotne.
Nie ma za co
