Kredyt czy wynajem - dyskusja
Domek nr 10 (temat luźny)
Sorry wloski, ze Cie urazilem. Nie chcialem. Fakt jest jednak taki, ze patrzac na liczby jakikmi operuja ludzie to my na tym forum to biedny plankton. I jak najbardziej kredyty sa dla nas. Jednakze trzeba patrzyc na oprocentowanie.
Nuklearny Jezus w chmurze wodoru.
- wloski
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 11948
- Rejestracja: 18 kwie 2005, 14:35
- Reputacja: 994
- Kibicuję: Edukacjii Clonera
- Lokalizacja: Układ galaktycznych
Domek nr 10 (temat luźny)
Osoba z zarobkami 4000 netto może spokojnie zadłużyć się na 300 tysięcy złotych, od strzała wystarczy umowa o pracę bezterminowa, nawet zdrowia nie sprawdzają, warto przed tym mieć jakąś historię kredytową to już w ogóle, radio za 120 zł na raty, PS4 na raty, jakieś gówno, ważne, żeby było spłacone, nie ważne czy raty są obarczone opłatami czy za "zero" bank ma na to wyjebane. Historia kredytowa i tyle.
Co do powinięcia nogi, biorąc coś na długi kredyt zobowiązani jesteście do ubezpieczenia, primo ubezpieczenie na mieszkanie to jest podstawa, niektóre banki wymagają na życie, na wypadek śmierci, braku pracy, w przypadku śmierci cała kwota jaka została do spłacenia ląduje na koncie banku, dlatego ważne jest, żeby ufać partnerce albo partnerowi, bo można skończyć jak ta rodzina na Śląsku. Druga sprawa to utrata pracy, zależy od ubezpieczenia, ale można mieć nawet 18 miesięcy bez pracy, a raty spłaca ubezpieczyciel. Branie kredytu przeraża tych, który go nigdy na oczy nie widzieli, kredyt nie jest dla biednych, kredyt jest dla osób, które potrafią zarządzać pieniędzmi i nimi obracać, bo jeśli ktoś bierze kredyt, żeby zadłużyć się na całe życie to powodzenia, krzyż pański, jeśli bierze go, po to aby nie wydać całego hajsu, płacić w międzyczasie, a resztę pieniędzy w dobry sposób obrócić i wykorzystać, to wspaniałe rozwiązanie.
Co do powinięcia nogi, biorąc coś na długi kredyt zobowiązani jesteście do ubezpieczenia, primo ubezpieczenie na mieszkanie to jest podstawa, niektóre banki wymagają na życie, na wypadek śmierci, braku pracy, w przypadku śmierci cała kwota jaka została do spłacenia ląduje na koncie banku, dlatego ważne jest, żeby ufać partnerce albo partnerowi, bo można skończyć jak ta rodzina na Śląsku. Druga sprawa to utrata pracy, zależy od ubezpieczenia, ale można mieć nawet 18 miesięcy bez pracy, a raty spłaca ubezpieczyciel. Branie kredytu przeraża tych, który go nigdy na oczy nie widzieli, kredyt nie jest dla biednych, kredyt jest dla osób, które potrafią zarządzać pieniędzmi i nimi obracać, bo jeśli ktoś bierze kredyt, żeby zadłużyć się na całe życie to powodzenia, krzyż pański, jeśli bierze go, po to aby nie wydać całego hajsu, płacić w międzyczasie, a resztę pieniędzy w dobry sposób obrócić i wykorzystać, to wspaniałe rozwiązanie.
Przecież to nieprawda, tak jak informowałem są ubezpieczenia, które Ciebie chronią, pozostaje również kwestia tego, że nie mogą Ci tak zabrać, bo nie zapłaciłaś dwóch rat, egzekucja komornicza ze strony banku nie zaczyna się od zalegania "drobnej kasy", inna sprawa, że są wakacje kredytowe w momencie, kiedy zmieniasz pracę albo Ciebie zwolnili. Rozwiązań jest tyle, że bardziej boje się bigosu niż kredytu.
Ostatnio zmieniony 21 mar 2018, 18:18 przez wloski, łącznie zmieniany 1 raz.
- Rojiblanco
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 11525
- Rejestracja: 28 cze 2004, 15:17
- Reputacja: 2275
Domek nr 10 (temat luźny)
Oczywiście, że mieszkanie jest jego, a nie jak to się zwykle mawia "banku". W przypadku nagłych problemów sprzedaje mieszkanie, idzie mieszkać do rodziców i spłaca kredyt.
- wloski
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 11948
- Rejestracja: 18 kwie 2005, 14:35
- Reputacja: 994
- Kibicuję: Edukacjii Clonera
- Lokalizacja: Układ galaktycznych
Domek nr 10 (temat luźny)
Faktycznie to mieszkanie jest w takim procencie banku ile zostało jeszcze kasy do spłacenia, ale prawda jest taka, że jak nie ma żadnych regulacji np. związanych z MDM to można opierdolić mieszkanie, spłacić resztę tak jak napisałeś i przeprowadzić się do rodziców, wynająć mieszkanie i rozpocząć nowe życie.
Nie uraziłeś mnie, nie wiem kiedy mówisz serio, a kiedy żartujesz, także zawsze uważam, że żartujesz
- futbolowa
- Czerwona Diablica
- Posty: 14512
- Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
- Reputacja: 2250
- Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
- Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
- Kontakt:
Domek nr 10 (temat luźny)
Jasne. Ty chyba dla odmiany życia nie znasz, bo ja np. mogłabym Ci przedstawić kilkanaście osób, które kredyty wykończyły. Nie powiedziałabym więc, że problem nie występuje.
Myślisz, że każdy nagle ma możliwość szybkiej przeprowadzki do rodziców?
- wloski
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 11948
- Rejestracja: 18 kwie 2005, 14:35
- Reputacja: 994
- Kibicuję: Edukacjii Clonera
- Lokalizacja: Układ galaktycznych
Domek nr 10 (temat luźny)
Kredyt ponad stan? Trzeba ignorować liczby, żeby taki wziąć.
Są możliwości szybkiego wynajmu, zamiany mieszkania na tańsze, zamiany na mniejsze, przeprowadzka na obrzeża miasta etc.
- futbolowa
- Czerwona Diablica
- Posty: 14512
- Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
- Reputacja: 2250
- Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
- Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
- Kontakt:
Domek nr 10 (temat luźny)
A kto mówi o kredycie ponad stan? To, co teraz wydaje się nam do spłacenia lekką ręką, po latach może okazać się gwoździem do trumny.
Pewnie, że tak, ale takie ruchy są najlepsze dla singli albo młodych ludzi. Pamiętajmy, że taki dzisiejszy posiadacz kredytu za 15 lat może mieć dwoje dzieci przywiązanych do danego środowiska, żonę pracującą w sklepie za rogiem i każda z takich zmian będzie gigantyczną rewolucją, którą nie tak łatwo ogarnąć.
Pamiętam, że moim sąsiadom np. udało się tak zamienić z kimś na mieszkania z bloku obok, ale też znam historie, gdzie ludzie byli eksmitowani i lądowali na bruku. Fakt, że chodzi tu głównie o mieszkania spółdzielcze kredytowane na początku lat '90, więc może wyglądało to inaczej niż obecnie, ale - tak czy siak - ja zbyt wiele złego w tym temacie widziałam i tak lekko do tematu kredytu podchodzić nie będę.
Swoją drogą, ostatnio na forum mojego miasta ktoś wrzucił zapytanie, gdzie tu można zarobić 3k i okazuje się, że dla 90% wypowiadających się to była suma z kosmosu. Strasznie smutne.
Domek nr 10 (temat luźny)
Swietny argument z tym 'a jak sie noga powinie'. A jesli nie masz kredytu tylko wynajmujesz cos za 1000pln miesiecznie, i tez sie noga powinie? Ladujesz na bruku, faktycznie duzo lepszy scenariusz ;d
Ja wzialem kredyt na dom w ciagu 1.5 roku od momentu przyjazdu tutaj. W uj wydatkow na start, wiec minimalny downpayment jaki sie da, 5% = $15,000. Miesiecznie place $2019, w tym wliczone podatki, ubezpieczenie i pierdoly. Dom ponad 250m^2. Za apartament 115m^2 placilem $1325, po roku podniesli do $1370. Teraz musialbym za to samo placic $1470, a za rok pewnie znowu ceny pojda do gory. Wiec roznica robi sie coraz mniejsza, a standard zycia bez porownania. W dodatku miesiac w miesiac wywalasz kase i nie masz z tego absolutnie NIC, a ceny raczej tylko ida do gory (zarowno USA czy PL).
Gdybym czekal, teraz zamiast oprocentowania 3.6% mialbym teraz 4.5% i domy do kupna drozsze srednio 15%.
W skrocie: jesli ktos nie ma planow zmieniac miejsca zamieszkania, dostalby zgode na kredyt na sensownych warunkach, to kontynuowanie wynajmu jest po prostu glupie. Chyba ze wynajem to jakas uber promocja od wujka po znajomosci za 1/2 czy 1/3 normy w danym miescie.
Ja wzialem kredyt na dom w ciagu 1.5 roku od momentu przyjazdu tutaj. W uj wydatkow na start, wiec minimalny downpayment jaki sie da, 5% = $15,000. Miesiecznie place $2019, w tym wliczone podatki, ubezpieczenie i pierdoly. Dom ponad 250m^2. Za apartament 115m^2 placilem $1325, po roku podniesli do $1370. Teraz musialbym za to samo placic $1470, a za rok pewnie znowu ceny pojda do gory. Wiec roznica robi sie coraz mniejsza, a standard zycia bez porownania. W dodatku miesiac w miesiac wywalasz kase i nie masz z tego absolutnie NIC, a ceny raczej tylko ida do gory (zarowno USA czy PL).
Gdybym czekal, teraz zamiast oprocentowania 3.6% mialbym teraz 4.5% i domy do kupna drozsze srednio 15%.
W skrocie: jesli ktos nie ma planow zmieniac miejsca zamieszkania, dostalby zgode na kredyt na sensownych warunkach, to kontynuowanie wynajmu jest po prostu glupie. Chyba ze wynajem to jakas uber promocja od wujka po znajomosci za 1/2 czy 1/3 normy w danym miescie.
- futbolowa
- Czerwona Diablica
- Posty: 14512
- Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
- Reputacja: 2250
- Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
- Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
- Kontakt:
Domek nr 10 (temat luźny)
Różnica jest taka, że nie ani Ty, ani członkowie Twojej rodziny nie macie wieloletniego długu nad głową.
- wloski
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 11948
- Rejestracja: 18 kwie 2005, 14:35
- Reputacja: 994
- Kibicuję: Edukacjii Clonera
- Lokalizacja: Układ galaktycznych
Domek nr 10 (temat luźny)
Kolejny świetny argument, okazuje się, że spłacając "ten wieloletni" dług Twoje dziecko zostało "zabezpieczone" i będzie miało jakiś spadek, wynajmując mieszkanie może mieć tylko wspomnienia.
- wloski
- Laureat Złotej Piłki

- Posty: 11948
- Rejestracja: 18 kwie 2005, 14:35
- Reputacja: 994
- Kibicuję: Edukacjii Clonera
- Lokalizacja: Układ galaktycznych
Domek nr 10 (temat luźny)
Janpo pisałem wyżej, że są ubezpieczenia, Ci o których wspomina futbolowa to chyba naprawdę złe przykłady, osoby, które nie brały pod uwagę żadnych złych okoliczności. W ogóle dochodzimy do takiej paranoi, że lepiej żyć w myśl carpe diem i nic nie zadłużać się, bo zaraz coś się nam stanie. Kredyty nie są przecież dla każdego, tak jak z innych elementów życia społecznego, z nich też trzeba umieć korzystać.
Domek nr 10 (temat luźny)
W dodatku jest sporo innych opcji przeciez. Nawet zakladajac ze dzieje sie bardzo zle, i ktos wzial kredyt na mieszkanie 3pok, to wynajmujesz jeden albo
dwa z tych pokoi, i ktos Ci nagle splaca spory % kredytu, jak nie calosc. Czy nawet calosc wynajac a samemu ulokowac sie na jakis czas u kogos z rodziny, i ogarnac sobie ta powinieta noge.
Futbolowa mieszka w Czestochowie, urodzilem sie tam i mieszkalem zanim zaczalem studia. Absolutna tragedia, fatalne miasto i esencja wszystkiego, czego
nie lubie w Polsce. Nie potrafie sobie wyobrazic osoby rozgarnietej ktora tam swiadomie zostaje. Z mojej klasy w liceum 30 sposrod 30 osob - wszystkie
wyjechaly (Wawa, Krk, Wroc, Poznan). Mialbym duzy problem ze znalezieniem gorszego miasta w PL.
dwa z tych pokoi, i ktos Ci nagle splaca spory % kredytu, jak nie calosc. Czy nawet calosc wynajac a samemu ulokowac sie na jakis czas u kogos z rodziny, i ogarnac sobie ta powinieta noge.
Futbolowa mieszka w Czestochowie, urodzilem sie tam i mieszkalem zanim zaczalem studia. Absolutna tragedia, fatalne miasto i esencja wszystkiego, czego
nie lubie w Polsce. Nie potrafie sobie wyobrazic osoby rozgarnietej ktora tam swiadomie zostaje. Z mojej klasy w liceum 30 sposrod 30 osob - wszystkie
wyjechaly (Wawa, Krk, Wroc, Poznan). Mialbym duzy problem ze znalezieniem gorszego miasta w PL.
Domek nr 10 (temat luźny)
A co jeśli huragan rozpierdoli Ci w mak?cruel pisze: Swietny argument z tym 'a jak sie noga powinie'. A jesli nie masz kredytu tylko wynajmujesz cos za 1000pln miesiecznie, i tez sie noga powinie? Ladujesz na bruku, faktycznie duzo lepszy scenariusz ;d
Ja wzialem kredyt na dom w ciagu 1.5 roku od momentu przyjazdu tutaj. W uj wydatkow na start, wiec minimalny downpayment jaki sie da, 5% = $15,000. Miesiecznie place $2019, w tym wliczone podatki, ubezpieczenie i pierdoly. Dom ponad 250m^2. Za apartament 115m^2 placilem $1325, po roku podniesli do $1370. Teraz musialbym za to samo placic $1470, a za rok pewnie znowu ceny pojda do gory. Wiec roznica robi sie coraz mniejsza, a standard zycia bez porownania. W dodatku miesiac w miesiac wywalasz kase i nie masz z tego absolutnie NIC, a ceny raczej tylko ida do gory (zarowno USA czy PL).
Gdybym czekal, teraz zamiast oprocentowania 3.6% mialbym teraz 4.5% i domy do kupna drozsze srednio 15%.
W skrocie: jesli ktos nie ma planow zmieniac miejsca zamieszkania, dostalby zgode na kredyt na sensownych warunkach, to kontynuowanie wynajmu jest po prostu glupie. Chyba ze wynajem to jakas uber promocja od wujka po znajomosci za 1/2 czy 1/3 normy w danym miescie.

Domek nr 10 (temat luźny)
Mamy uwierzyc, ze w 1,5 roku zrobiles historie kredytowa, aby zakupic dom? W USA po kryzyzsie 2008 roku spowodowanym wlasnie zbyt latwym przyznawaniem kredytow?Ja wzialem kredyt na dom w ciagu 1.5 roku od momentu przyjazdu tutaj.
Nuklearny Jezus w chmurze wodoru.
- futbolowa
- Czerwona Diablica
- Posty: 14512
- Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
- Reputacja: 2250
- Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
- Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
- Kontakt:
Domek nr 10 (temat luźny)
A może niech dziecko samo decyduje, czy chce mieć na głowie takie zobowiązanie? Ja np. bym nie chciała.
Z rachunkami mieszczę się w 1000 zł, mieszkam w trzypokojowym mieszkaniu w świetnej lokalizacji, jestem w stanie sporo zaoszczędzić - czemu miałabym zmieniać miasto? Jest [ch**] pod wieloma względami, ale też nie mogę narzekać na swoją sytuację.
Serio? Nie miałam o tym pojęcia, chyba nigdy nie wspominałeś. Z ciekawości - gdzie mieszkałeś?cruel pisze: Futbolowa mieszka w Czestochowie, urodzilem sie tam i mieszkalem zanim zaczalem studia. Absolutna tragedia, fatalne miasto i esencja wszystkiego, czego
nie lubie w Polsce. Nie potrafie sobie wyobrazic osoby rozgarnietej ktora tam swiadomie zostaje. Z mojej klasy w liceum 30 sposrod 30 osob - wszystkie
wyjechaly (Wawa, Krk, Wroc, Poznan). Mialbym duzy problem ze znalezieniem gorszego miasta w PL.
Bez przesady, ja nie mam zamiaru nikomu mówić, jak ma żyć. Po prostu mówię o tym, jak obecnie widzę swoją sytuację. Może gdybym miała bardziej stabilne zarobki - a nie że raz 7000, raz 2000 - czułabym się pewniej. Póki co jednak nie widzę siebie z wielkim kredytem, i tylewloski pisze: Tak sobie myślę, że jakby jakaś mądra głowa z moderacji, ostatnie kilka stron przerzuciła do nowego tematu pod tytułem "Kredyt - jak żyć" to byłoby super. Ogólnie dla młodszego ludu przydadzą się sentencje wypisane przez koleżankę, która broni nas od kredytów niczym PISowcy nieurodzone dzieci od aborcji.





